Witam.
Potrzebuję porady..
Mój chłopak z którym jestem prawie pięć lat od niedawna zaczął pracować ponieważ zbiera na motor. Nie podobało mi się ,że chce go kupić ale napisałam na tym forum o moich poglądach i użytkownicy uświadomili mi to ,że nie powinnam mu tego zabraniac bo nie jestem z nim ani zareczona ani po ślubie..itd. Jakby ktos chciał poznać tę historie szczegółowo, to moze zobaczyć u mnie ten wątek.
Przechodząc do rzeczy...okazało się,że w ten weekend on z tatą chce jechać po ten motor i chce mnie zabrać ze sobą. Ucieszyłam się. Ale za chwile zaczełam analizować..i doszłam do wniosku,że kiedy ja proponuję aby pojechać na wycieczke to albo nie ma czasu albo nie ma na benzynę. Ale jeśli chodzi o jego potrzeby,że ma cos załatwić albo mu sie zachce gdzieś pojechać to wtedy ma na benzyne ,czas i w ogóle. (oczywiscie kiedy z nim rozmawiam to mowi ,ze znowu sobie cos wymyslam i pojedziemy jak zaplanujemy wczesniej ale to tylko takie gadanie)Bardzo mi się zrobiło przykro..
tym bardziej ,ze ja jestem bardzo wrażliwą osobą.
W zeszyłm roku kłóciliśmy się często bo kilka razy zdarzyło się,że on nie odzywał się do mnie od 3 dni do nawet tygodnia bez jasnego powodu. Powiedziałąm,ze mi sie to nie poodoba i jak sie to powtorzy inaczej bedziemy gadać. Było dobrze przez jakies pol roku..az do zeszłego poniedziałku. Obiecał mi,że spotkamy sie w tygodniu po jego pracy.. i nic cisza. Zawsze dzwonił do mnie chocby w czasie przerwy w pracy.. a teraz sie az do dziś nie odzywał bo dzisiaj rano nagle zadzwonił z tą propozycją zeby jechać po ten motor w góry...a nieodzywanie sie wytlumaczył tak "omg, raz sie nie odezwe i juz robisz afere, zmeczony jestem, pozno wracam z pracy"..a przeciez umawialismy sie ze przeplyw informacji musi byc w zwiazku i powinien codziennie dzwonic do mnie.
Ja powiedzialam ,ze nie wiem..najpierw musimy dzisiaj porozmawiać i nie obchodzi mnie czy on bedzie dzis po pracy zmeczony czy nie..ma sie stawić. Powiedział,że ok.
Ogólnie moja mama ma na mnie duży wpływ kłócimy sie praktycznie cały czas, szczególnie przez mój związek. To nie jest tak ,ze go nie lubią bo go uwielbiają kiedy jest u mnie to siedzi u nich i czasem u mnie..ale jak on robi takie akcje, jak opisałam wyżej to moja mama sie wkurza na mnie, ze ona to by z nim juz dawno zerwała, ,ze sie oszukuję i jestem glupia, naiwna.....,że on mnie traktuje jakbym była na zawołanie, w dupie ma moje uczucia i mną MANIPULUJE .... Jedzie mnie i jego równo. Do tego moj tata nie ma swojego zdania tylko takie jak matka. I nie moge mu nic powiedzieć nawet w tajemnicy bo on zaraz gada jej i ona przychodzi i krzywo patrzy na mnie i mnie wyzywa. I cały czas mnie obgaduja..wyglada to tak,ze mama nastawia tate przeciwko mnie.
Wkurza mnie to.
Ale jak jest temat naszych klotni z chlopakiem, przy moim chlopaku, to na niego nic złego nie powie tylko mnie oczernia przed nim. A kiedy ja mowie mu na osobności jak na niego jedzie to mi nie potrafi uwierzyć..
Mama nawet mi nie pozwala jechać z chłopakiem na wakacje, zawsze jezdzimy z rodzicami bo twierdzi ,że powinnamm sie szanować. Kiedyś powiedziala ze dopoki nie zdam matury bo jak zajde w ciaze to mi nie pomoze,zgodzilam sie. Jak zdałam to wymyśliła ,że po studiach..skończyłam studium w tym roku..to powiedziala zebym sobie znalazła prace bo jestem jeszcze gowniara i poki mieszkam z nia to ma prawo mi zabraniać. Jak znajde prace to wiadomo ze nici z wakacji .Szukam pracy ale to nie takie proste jak sie nie ma znajomosci.... Twierdzi też ,że powinnismyn być zareczeni,zeby jezdzic na wakacje, spac w jendym lozku i inne te rzeczy a co jeśli ja nie chce sie zareczaac i brac slubu? Dzisiaj mi kazała iśc do psychologa bo jestem pojebana. Tak włąśnie powiedziała.
Ale to jeszcze nic w porownaniu z tym co czesto na mnie mowi. Czuje ,ze nie mam wsparcia od nikogo. Mama mi miesza w głowie..mój chłopak też to mi nie raz mówił. Tylko komu ja mam wierzyc...wlasnej mamie czy chlopakowi ,który moze wykorzystuje to ze tak jest
zeby móc mna dalej manipulować, zebym nie sluchala mamy...
Na prawde cierpie, jest mi ogromnie przykro i nie wiem co ja mam zrobić.. ze mna jest na prawde coś nie tak przez nich wszystkich...nie moge być sobą i myśleć po swojemu bo zadreczam sie tym co oni robią u mówią ;( czesto pragne uciec gdzies daleko.
* Jechać z nim w te góry ? * Czy ja sie oszukuje?*Czy to co opisałam jest normalne?*Co robić?*Czy on mna manipuluje i jestem glupia?
Pomocy