Przeczytałam ten wątek az dwa razy, bo szczerze mówiąc czytając komentarze juz sama w siebie zwątpiłam i myslałam, że może cos przeoczyłam, więc przeczytałam jeszcze raz bardzo dokładnie.
MATKO ŚWIĘTA O CZYM WY LUDZIE PISZECIE DO TEGO MARTINA?
Ostatnio na forum az zaroiło się od tematów, w których opisywany jest jakiś wałkoń, len francowaty i ja sama osobiście udzielałam się na tych wątkach, bo nie lubię wypasionych byków, którzy żerują na dobroci swoich matek albo żon. I jakims dziwnym trafem w tamtych wątkach wszyscy inni, którzy się udzielali, tez potrafili dostrzec problem w danym wałkoniu, a nie w autorce wątku. Tymczasem tutaj jest zupełnie odwrotnie- śpieszę więc Martinie ze swoimi spostrzeżeniami.
Zaczynam.
Pierwsza rzecz- macie prawie dwuletnie dziecko- wiadomo, że przy takim dziecku non stop jest robota i przede wszystkim jest to wielka odpowiedzialność i trzeba mieć nie lada wybraźnię, by uchronic dziecko przed jakims wypadkiem wdomu albo na podwórku. Tymczasem twoja zona nawet, gdy niby pilnuje dziecka podczas, gdy ono się bawi, nawet na moment nie odkleja się od telefonu albo laptopa. Dziecko może zrobić sobie krzywdę, ale ona takich rzeczy przecież nie przewiduje. Nie bawi się z dzieckiem w taki sposób, by rozwijać je intelektualnie, społecznie, tylko puści samopas, bo dla niej ważniejszy jest internet.
Dal mnie ta baba to kompletna idiotka i najzwyczajniejszy w świecie leń francowaty. Ona wie doskonale o tym, że Martin jest człowiekiem pracowitym, więc ona nie musi w niczym się wysilać. Chodzi wiecznie zmęczona, wiecznie niewyspana, żiewa od ucha do ucha, w domu może zarosnąć brudem, garnki może przykryć pleśń, ale ona nie ma siły na to, by zawinąć rękawy i wziąć się do roboty. Dla mnie to niepojęte, bo jaka trzeba być kobietą, by z samej z siebie nie mieć chęci do roboty przy małym dziecku? To taka baba mamałyga, lelum polelum i zwyczajny brudas. Martin zapieprza w domu, na podwórku, pracuje zawodowo i jeszcze opędzi opiekę nad małym dzieckiem, a ta siedzi i lampi się w laptopa. Ja wziełabym kija i porządnie wygrzmociłabym tę glorię po gnatach, zabrałabym telefon, laptopa, żreć bym nie dała i zapędziła do roboty, a jak to by nie pomogło, to rozwiodłabym się z kims takim, bo matko święta, nie wytrzymałabym czegoś takiego. Niestety sa takie baby, brudasy i lenie. Martinie weź i potrzep porządnie tym babskiem albo pogoń lesera na cztery wiatry, bo jesli dalej bedziesz cackał się z nią, to garb ci urośnie.
Jesteś dla niej po prostu za dobry. Znam przykład z życia wzięty, jak to żona latała koło męża, jak pracowała niczym mróweczka, by w domu było czysto, w lodówce zawsze coś pysznego, a chłop palcem o palec w domu nie ruszył. Chodził wprawdzie do roboty, ale po powrocie do domu uwalał się na kanapie i gapił się w telewizor albo siedział przed kompem. Pewnego razu wyklikał sobie młodą doopę, w której to oczywiście bardzo się zakochał. Rozwalił małżeństwo i poszedł do internetowej i wiesz co? Młoda zapędziła go do roboty i to bardzo szybko. Do tej pory w ich związku jest tak, że gloria lezy na kanapie i przegląda sobie paznokcie, a chłop ten zapierdala z robotą w domu, jakby miał motorek w doopie. Dźwiga siaty z zakupami, sprząta, gotuje, pierze, a młoda jeszcze go opierdala, że to zrobił byle jak, a to beznadziejnie i w jego obecności opowiada w towarzystwie różne scenki z udziałem jej męża drąc sobie z niego łacha. Baba pęka ze śmiechu, a ludzie patrzą na nią i każdy mysli sobie odpowiednio. A ten frajer siedzi z rozdziawiona gębą i nawet odszczeknąć się jej nie potrafi. W pierwszym małżeństwie był panem i władcą- w drugim związku zaawansował do roli pachoła.
Martinie zrób porządek z tym leniwym babskiem.