Cześć,
od razu opiszę siebie.
Jestem osobą sympatyczną i miłą. Do nowych ludzi staram się podchodzić z dystansem bo boję się że ktoś mnei zrani ( wiele razy tak było) ale jestem osobą ciepłą i przyjacielską. Podobno wzbudzam siostrzane uczucia, nie takiej suki ale siostry i na dłuższą metę dlatego faceci mnie lubią :S ( dziwne, zawsze myślałam, że trzeba byc oschłą i grać zołzę).
ALe do rzeczy.
Rok temu poznałam pewną grupę znajomych. Pół roku temu zauważyłam, że wzbudzam zainteresowanie w pewnym koledze. Zaczęłam z nim delikatnie flirtować. Zwykle były to flirty czy rozmowy na imprezach, przez fb , snapchata. Tylko, że ja traktowałam go jak kolege, jak normalna osobe. Nie flirtowalam z nim specjalnie nie wysylalam mu zdjec nagich czy seksualnych podtekstów, brałamna dystans ale traktowałam 'normalnie'. WIele razy było tak, że on przychodził na imprezy tylko dlatego, ze ja tam byłam - sam mi mówił. Na imprezach pytał się pijany czy mam faceta, otwierał się tylko po alkoholu. bez alkoholu ze mną nie romawiał. jeśli już to wydawął się spiety nerwowy- nawte dziwnie mówił. WIedziął, ze nie jestem jakas idiotka ( studiuje fajny kierunek, mam siostre, rodzine, wazne dla mnie jest wyksztalcenie itp). On pochodzi z rodziny inteligenckiej, sam sobie radzi w zyciu, ogarnia sie sam. Lubię go i wtedy tez lubiłam.
Problem taki że wiedziałam ze moze do czegos miedzy nami dojs.
2 miesiace temu po imprezie fajnie nam się tanczylo i rozmawialo. wypiłam dwa piwa on tez i poszlismy do niego. skoncyzlismy sie kochac po ok 20 h.
problem taki, ze czulam ze dla niego to nie jest 'taki sobie seks'. tylko ze glupio mi było wtedy cos mowic. nie zachowywal sie jak cham czy jak osoba, ktora chce tylko 'przeleciec' kolezanke. nie wiem jak to okreslic, ale wydawalo mi sie ze on po prostu strasznie sie stara. ten seks byl inny nawet niz z moimi poprzednimi facetami z ktorymi bylam w zwiazkach. taki emocjonalny, zwierzecy na poczatku, tak jakby wszystko w nas sie kumulowalo. nie wiem nawet jak opisac.
czulam sie bardzo dowartosciowana, ale nie wiedzialam co teraz. to ja na poczatku chcialam uciekac ogolnie chcialam wyjsc. odwracalam sie plecami a on specjalnie mnie przytulal, calowal, robil ciagle 'spooning'. sam sie przytulal do mnie jak 'ktos bliski'. ktos kto potrzebuje bliskości i to w 1000% . nawet ja tak nigdy nie przytulalam sie z 'kolegami.
zaprosil mnie do siebie na nastepny dzien gdzie byli jego koledzy. wydawalo mi sie, ze traktuja mnie jak jego dziewczyne. on dawal mi buziaki w usta, trzymal za rece, obejmowal. jednak nie zostalam u niego bo chcialam isc rano do pracy. poza tym bylo to dla mnie wszystko za szybko.
czekalam na jego wiadomosc kilka dni pozniej.
nie odezwal sie.
napisalam mu sms z prosba o spotkanie. zgodzil sie po weekendzie.
jednak sie ze mna nie spotkal........
pozniej za kazdym razem kiedy spotykalismy sie na imprezach czy na miescie przypadkiem lub wsrod znajomych on wydawal sie mnie delikatnie ignorowac. nie patrzyl mi sie w oczy kiedy do mnie mowil.
wiele razy bylo tak, ze dosiadal sie do grupki w ktorej ja bylam, bylo hej hej i buzi w policzek a le robil 'chlodnik'. np wykazywal zainteresowanie w rozmowie wszystkim oprocz mnie. tak jakbym nie istniala.
bylo to dla mnie przerazajace.
kolezanka mi powiedziala. ze on jej powiedzial ze nic ode mnie nie chce. ale ona sie dziwi dlaczego on jej to powiedzial a nie mnie.
bilam sie z myslami ze ona moze klamie, ze moze jest zazdrosna.
ale po takich chlodnikach i spotkaniach, nawet nie chcialo mi sie do niego pisac...... napisalam wtedy wyciagnelam reke on sie ze mna nie spotkal.........
bylo kilka tygodni przerwy ok 3-4 spotkalismy sie na 2 imprezach dzien po dniu. on znowu na mnie sie patrzyl ale nie podchodzil, ja tancyzlam z innymi on tez. kiedy bylam sama podbil i zaprosil do sienie na nastepny dzien. pozniej uciekl... nastepnego dni anie przyszlam bo wtf, nie odzywa sie 3-4 tydonie a ja mam byc na jego zawolanie? wtf
pozniej znowu przerwa widzialam ze on wyjechal do pracy do innego miasta mial swoje zycie. ja tez wyjechalam na wakacje ze znajomymi na 2 tygodnie. po powrocie zaprosil mnie na impreze urodzinowa do klubu.
nie wiedzialam czy przyjsc czy nie.ale stwierdzilam ze jak zaprasza moze bedzie normalnie poza tym koledzy wspolni byli wiec moglam zawsze uciec do nich.
kupilam na spolke prezent ze znajomymi. kiedy on to zobaczyl nie podziekowal mi jako jedynej. nie odwrocilsie do mnie wgl jak ogladal prezent, niepatrzyl znowu mi sie w oczy, ignorowal mnie masakrycznie.
tak jakby mowil do 3 osob a nie 4 w grupce...... myslalam ze nie wytrzymam ale kolega wyciagnal mnie z opresji odwrocilam sie i poszlam za tamtym.
cala impreze nie odzywal sie do mnie, ja spedzilam wieczor z innymi znajomymi w innym koncu klubu. pod koniec podszedl do grupki w ktorej bylam. zachowywal sie glosno i 'niestosownie' jakby nie szanujac tego ze obok niego jest kolezanka- przeklinal jakies gesty dziwne. negowal to co ja mowie, byl znowu narwany i nerwowy.
na moich oczach flirtowal z kolezanka- ale ona ma chlopaka i uciekla. przy barze odwracal sie do mnie plecami kiedy np sie spotkalismy i kupowalismy piwo....
nie wiem o co mu chodzi.
czy on naprawde nie mogl sie ze mna wtedy spotkac i powiedziec ze hej zostanmy kolegami wiesz bylo fajnie ale ja teraz nie szukam zwiazku? jesli to prawda to dlaczego powiedzial to swojej dobrej kolezance ( mojej tez) a ni emnie?
dlaczego po 3 tygodniach ciszy spotkal mnie na imprezie obczajal i zaprosil do siebie?rozmawial tylko po pijaku? dlaczego teraz zaprosil mnie na urodziny ale mnie zlewal i ignorowal jak palant?
o co chodzi?
wiem, ze uprawialismy zaje****ty seks ale naprawde nie mogl mi powiedziec ze on nie szuka zwiazku? Musial uciekac a teraz tak chamsko sie zachowywac? nawet jego kolega kiedy widzial jak on sie zachowuje na urodzinach ( przeklina dziwne gesty itp) powiedzial ze jest ch***em bo dziwnie sie zachowuje.
czy on chce mnie odstraszyc? moze mysli ze na niego lece? ja wiem ze on ama duzo pracy, jest mobilny, wyjezdza, robi sobie kariere. ale az tak musi sie idiotycznei zachowywac? za kazdym razem kiedy ja jestem ok; normalna bez spiny to on sie spina i on jest nerwowry.
nei wiem o co chodzi.
dlaczego wtedy 2 dnia zachowywal sie tak jakbym byla dla niego wazna? zaprosil mnie bo co? bo chcial byc mily i nie byc ch**em? i chcial abym zapamietala go jako milego faceta ale nic ode mnie nie chce? amoze to moja wina ze ja nie pogadalam z nim od razu i teraz jest dziwnie?
jesli naprawde nic ode mnie nie chce i ucieka moze sie przeciez normalnie zachowywac.... i normalnie mnie traktowac??
a moze ja mu sie naprawde podobalam i chcial ze mna cos wiecej a wyszlo ze poszlismy do lozka i teraz nie wie jak sie zachowac bo mnie lubi nadal jak kolezanke i jest idiotyczna sytuacja?
nie moge tego rozgryzc. minely 2 miesiace i jego zachowanie jest coraz dziwniejsze. tak jakby był na mnie obrazony? albo jakby mial na mnie focha bo cos zrobilam z jego ego?
nie wiem sama....
a moze on chce mnie odstraszyc po prostu od siebie zebym sobie nie wkrecala go? nadal pewnie mu sie podobam a on nie moze na mnie patrzec jak na kolezanke bo przeciez pamieta nasza noc ( nie bylismy pijani) sam nawet mowil ze bylo swietnie..... wiec kurcze. nie wiem o co chodzi?
czy ktos wie i czy ktos sie spotkal z takim zachowaniem kolegi po seksie?
nie mialabym problemów z tym jesli on niebylby w mojej grupie znajomych albo jesli nie podobalby mi sie strasznie..
tez nie chodzi o to ze jestem jakas bardzo rozwiazla czy konserwatywna z drugiej strony. wiem ze powinnam chodzic do lozka z chlopakiem. ale duzo znajomych wlasnie ma takie krotkie znajomosci i pozostaja znajomymi....a tutaj ewidentnie on na poczatku omijal mnie wzrokiem i ignorowal. tylko wteyd po alkoholu miesiac pozniej zaprosil mnie do siebie.
ja juz nie wiem czy ja jestem jakas zimna, moze robie wielki dystans i on sie boi? bo jest taka zaleznosc ze jesli ktos duzo pracuje jest pracoholikiem wklada 100% sil w prace to mu nie wychodzi w zwiazkach i jest slaby psychicznie jesli o to chodzi- i on taki jest.
nie chce sie tutaj rozdrabniac na czynniki pierwsze ale mnie przerazilo jego zachowanie.
niewiem jak mam sie zachowywac kiedy spotkamy sie raz jeszcze w grupie znajomych? wiem ze on beze mnie w grupie jest ok, gada z innymi itp a kiedy mnie widzi odwraca sie albo gada jakby byl nerwowy......
jestem na to wyczulona..
poradzcie cos.
tylko nie mowce - nie trzeba bylo isc do lozka- ok stalo sie, to byl pociag z naszej strony. ja chcialam normalnie pozniej sie zachowywac. ale jak widac on nie moze. dlaczego facet nie moze sie normalnie zachowac? czuje sie winna.
ps ja juz sobie myslalam, ze on sie we mnie zakochal i ze idac z nim do lozka i po jeszcze bardziej sie do mnie przywiazal ( zachowanie 2 dnia) ale dlaczego pozniej uciekl i nie napisal- reality?