Witam Was.
Chciałem się Was w pewnej sprawie poradzić lub poprosić o ocenę i ustosunkowanie się do tego co napiszę w sprawie którą przedstawiłem w tytule. Temat wydaje mi się dosyć trudny, tym bardziej czytając niektóre fora, dlatego wolałem poradzić się innych starszych i bardziej doświadczonych osób.
Troszkę o mnie: jesteś normalnym dość młodym mężczyzną, zawsze byłem mało towarzyski, spokojny, początkowo miałem problemy z kobietami (może po prostu przez to, że nie próbowałem). Mam raczej duże poczucie własnej wartości, mam też kompleksy jak każdy. Nie byłem wcześniej w poważnym związku, ale miałem pewne doświadczenia, które do niczego nie doprowadziły. Pierwsze poznałem dziewczynę, która mi się bardzo spodobała chociaż nie była jakoś specjalnie ładna, ale miała coś w sobie, nie wyszło bo miała kogoś, chociaż też to wszystko było trochę dziwne - ale odpuściłem. Druga pierwsze była bardziej zainteresowana mną niż ja ją, też mi się podobała, ale nie było tego co wtedy, że ją zobaczyłem i od razu myślałem o niej, po czasie jak się spotykaliśmy jakoś się wypaliło, miała jakieś problemy, ale nigdy mi o nich nie mówiła, może chorobowe, ale też a jakieś inne. Zastanawiałem się ale później odpuściłem, nie chciałem się narzucać, sama nic mi nie mówiła, więc kontakt się po woli wytłumił. Później poznałem tą której dotyczy ten związek, znowu sytuacja przypominała tą pierwszą dziewczynę, była wyjątkowo, od razu mi się spodobała, nie tylko wyglądem, chociaż również bardzo, też zachowaniem sposobem bycia.
Zaczęliśmy się spotkać, a że mamy sporo okazji sporo razy. Na samym początku troszkę ciężko było, bo oboje jesteśmy introwertykami, ale coraz lepiej. Ona dość szybko powiedziała mi o swojej chorobie epilepsji, na którą cierpi od niedawna, leczy się, nie zna jeszcze dokładnej przyczyny i może będzie można ją wyleczyć. Mało komu o tym mówi, jedynie jak już musi, żeby ktoś wiedział jak jej pomóc, a jednak szybko mi o tym powiedziała mimo iż się mało zmiany, myślę, że jest to do niej sprawa wstydliwa i mam z tym pewien problem (co jest zrozumiałe).
Może jestem jeszcze młody, ale każdą kobietę z którą zaczynam się spotykać, traktuję jako ewentualną przyszłą żonę i tak na to patrzę, na możliwości wspólnej przyszłości, a nie na to co tu i teraz.
Zareagowałem normalnie sam opowiedziałem o swoich problemach, starałem się nie pokazać, aby to w ogóle na mnie coś zmieniło. Później poczytałem na temat tej choroby, na portalach medycznych jak i forach(kwestie związku a choroby).
Na którymś forum przeczytałem taki komentarz: "byłem dumny, że mam taka śliczną dziewczynę, ale kiedy dostała, ataku i puściła jej się piana z pyska...". Zszokowało mnie to, ale nie skutki choroby a to co napisałem ten koleś - tak sobie pomyślałem jakim można być człowiekiem żeby tak kogoś traktować, od razu przed oczyma zobaczyłem tą dziewczynę z którą się spotykam w takiej sytuacji i siebie i na pewno bym tak nie pomyślałem a starał się jej pomóc.
Może nie wiem jeszcze o tej chorobie dużo, ale sporo czytałem i mam wrażenie, że to dużo nie zmienia dla mnie. Być może wyklucza to alkohol, chodzenie na imprezy, prowadzenie samochodu, aktywne spędzanie czasu, ale w ogóle mi to nie przeszkadza, bo dotychczas nie było to dla mnie ważne i nie będzie nigdy. Niezwykle zrobiło na mnie wrażenie to że mi o tym powiedziała, że poczuła zaufanie do mnie, że jest szczera, chociaż sam nie wiem czy bym tak zrobiła jej miejscu.
Nie wiem czy moje podejście bierze się z małej wiedzy czy nieodpowiedzialności czy właśnie przeciwnie. Ale przecież równie dobrze, mogę poznać inną kobietę, której uda się to ukryć lub coś innego gorszego, równie dobrze może mieć wypadek i zostać w gorszym stanie.
Równie dobrze może przytrafić mi się coś podobnego i wtedy co...
Oczywiście chciałbym się jak najwięcej dowiedzieć jak mogę jej w takiej sytuacji pomóc i jak najlepiej się do tego przygotować. Nie miałem co prawda w życiu sytuacji, że pomogłem komuś kto mógł umrzeć lub chociaż zrobić sobie krzywdę.
Może egoistyczne jest zakładanie takiego tematu, ale dla mnie i dla niej najlepsze jest chyba aby od razu wiedziałem i byłem świadomy, aby w przyszłości nie zraniłem jej lub siebie.
Może zbyt lekceważę tą chorobę, jestem nieświadomy, ale wydaje mi się, że to chyba nie jest dużo problem i jest to choroba jak każda inna - może czasem wystraszyć i trzeba wtedy odpowiednio reagować. Myślę też że liczy się sama relacja z dziewczyną, jeśli mi się podoba, zależy mi na niej, jest odpowiednia charakterem itp. Pomyślałem aby powiedzieć jej szczerze to co powiedziałem Wam i kontynuować tą znajomość już w jakiś oficjalnych relacjach.
Proszę Was o ocenę tego co napisałem, moje sposobu myślenia, zachowania. Proszę powiedzieć, czy dobrze robię, czy powinienem inaczej, możecie też powiedzieć swoje historie z tym związane.