netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Epilepsja a związek

16 odpowiedzi6 713 wyświetleńzałożony przez Qwer123456789, 15.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Epilepsja a związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez Qwer123456789 (2015-04-15 17:02:51)

Temat: Epilepsja a związek

Witam Was.

Chciałem się Was w pewnej sprawie poradzić lub poprosić o ocenę i ustosunkowanie się do tego co napiszę w sprawie którą przedstawiłem w tytule. Temat wydaje mi się dosyć trudny, tym bardziej czytając niektóre fora, dlatego wolałem poradzić się innych starszych i bardziej doświadczonych osób.

Troszkę o mnie: jesteś normalnym dość młodym mężczyzną, zawsze byłem mało towarzyski, spokojny, początkowo miałem problemy z kobietami (może po prostu przez to, że nie próbowałem). Mam raczej duże poczucie własnej wartości, mam też kompleksy jak każdy. Nie byłem wcześniej w poważnym związku, ale miałem pewne doświadczenia, które do niczego nie doprowadziły. Pierwsze poznałem dziewczynę, która mi się bardzo spodobała chociaż nie była jakoś specjalnie ładna, ale miała coś w sobie, nie wyszło bo miała kogoś, chociaż też to wszystko było trochę dziwne - ale odpuściłem. Druga pierwsze była bardziej zainteresowana mną niż ja ją, też mi się podobała, ale nie było tego co wtedy, że ją zobaczyłem i od razu myślałem o niej, po czasie jak się spotykaliśmy jakoś się wypaliło, miała jakieś problemy, ale nigdy mi o nich nie mówiła, może chorobowe, ale też a jakieś inne. Zastanawiałem się ale później odpuściłem, nie chciałem się narzucać, sama nic mi nie mówiła, więc kontakt się po woli wytłumił. Później poznałem tą której dotyczy ten związek, znowu sytuacja przypominała tą pierwszą dziewczynę, była wyjątkowo, od razu mi się spodobała, nie tylko wyglądem, chociaż również bardzo, też zachowaniem sposobem bycia.
Zaczęliśmy się spotkać, a że mamy sporo okazji sporo razy. Na samym początku troszkę ciężko było, bo oboje jesteśmy introwertykami, ale coraz lepiej. Ona dość szybko powiedziała mi o swojej chorobie epilepsji, na którą cierpi od niedawna, leczy się, nie zna jeszcze dokładnej przyczyny i może będzie można ją wyleczyć. Mało komu o tym mówi, jedynie jak już musi, żeby ktoś wiedział jak jej pomóc, a jednak szybko mi o tym powiedziała mimo iż się mało zmiany, myślę, że jest to do niej sprawa wstydliwa i mam z tym pewien problem (co jest zrozumiałe).

Może jestem jeszcze młody, ale każdą kobietę z którą zaczynam się spotykać, traktuję jako ewentualną przyszłą żonę i tak na to patrzę, na możliwości wspólnej przyszłości, a nie na to co tu i teraz.

Zareagowałem normalnie sam opowiedziałem o swoich problemach, starałem się nie pokazać, aby to w ogóle na mnie coś zmieniło. Później poczytałem na temat tej choroby, na portalach medycznych jak i forach(kwestie związku a choroby).

Na którymś forum przeczytałem taki komentarz: "byłem dumny, że mam taka śliczną dziewczynę, ale kiedy dostała, ataku i puściła jej się piana z pyska...". Zszokowało mnie to, ale nie skutki choroby a to co napisałem ten koleś - tak sobie pomyślałem jakim można być człowiekiem żeby tak kogoś traktować, od razu przed oczyma zobaczyłem tą dziewczynę z którą się spotykam w takiej sytuacji i siebie i na pewno bym tak nie pomyślałem a starał się jej pomóc.

Może nie wiem jeszcze o tej chorobie dużo, ale sporo czytałem i mam wrażenie, że to dużo nie zmienia dla mnie. Być może wyklucza to alkohol, chodzenie na imprezy, prowadzenie samochodu, aktywne spędzanie czasu, ale w ogóle mi to nie przeszkadza, bo dotychczas nie było to dla mnie ważne i nie będzie nigdy. Niezwykle zrobiło na mnie wrażenie to że mi o tym powiedziała, że poczuła zaufanie do mnie, że jest szczera, chociaż sam nie wiem czy bym tak zrobiła jej miejscu.
Nie wiem czy moje podejście bierze się z małej wiedzy czy nieodpowiedzialności czy właśnie przeciwnie. Ale przecież równie dobrze, mogę poznać inną kobietę, której uda się to ukryć lub coś innego gorszego, równie dobrze może mieć wypadek i zostać w gorszym stanie.
Równie dobrze może przytrafić mi się coś podobnego i wtedy co...
Oczywiście chciałbym się jak najwięcej dowiedzieć jak mogę jej w takiej sytuacji pomóc i jak najlepiej się do tego przygotować. Nie miałem co prawda w życiu sytuacji, że pomogłem komuś kto mógł umrzeć lub chociaż zrobić sobie krzywdę.

Może egoistyczne jest zakładanie takiego tematu, ale dla mnie i dla niej najlepsze jest chyba aby od razu wiedziałem i byłem świadomy, aby w przyszłości nie zraniłem jej lub siebie.

Może zbyt lekceważę tą chorobę, jestem nieświadomy, ale wydaje mi się, że to chyba nie jest dużo problem i jest to choroba jak każda inna - może czasem wystraszyć i trzeba wtedy odpowiednio reagować. Myślę też że liczy się sama relacja z dziewczyną, jeśli mi się podoba, zależy mi na niej, jest odpowiednia charakterem itp. Pomyślałem aby powiedzieć jej szczerze to co powiedziałem Wam i kontynuować tą znajomość już w jakiś oficjalnych relacjach.

Proszę Was o ocenę tego co napisałem, moje sposobu myślenia, zachowania. Proszę powiedzieć, czy dobrze robię, czy powinienem inaczej, możecie też powiedzieć swoje historie z tym związane.

2

Odp: Epilepsja a związek

Czy ktoś z Was jest w stanie coś poradzić, ocenić?

3

Odp: Epilepsja a związek

Nie mam doświadczenia wiekowego jak inni użytkownicy ale napisze to co ja uważam:
1.pkt
Okrutny ale możliwy...musisz zorientować się jak wyglądało jej życie uczuciowe wcześniej  bo można zakładać w sytuacji kiedy osoba x ma tyle lat y i jest niezbyt...ekhm..wyglądającą/zachowującą  "atrakcyjnie" jest prawdopodobne, że jest to klasyczna forma desperacji i wyłapywanie możliwych kandydatów na  tzw. "litość".  Aby to rozumowanie było poprawne musisz uwzględnić wiek, racjonalną ! ocenę danej osoby i analizę formułowanych przez nią zdań na temat mający -podejrzenie - związek z Twoją reakcją emocjonalną, w tym przypadku jest to ww choroba.

Jeśli biorąc pod uwagę taki sposób domniemania mamy relacje w której ona sprawdza na ile JUZ  jesteś w stanie się jej poświęcić.

pkt.2
Jeśli założymy całkowite przeciwieństwo rozumowania do pkt.1 to mamy sytuacje w której osoba ta, również ocenia Cię pozytywne w kontekście, jak to nazywasz, "przyszłego męża". Jeśli spotykacie się już dłużej lub z większym natężeniem to osoba ta poprostu chciała Ci na początku już samej znajomości przedstawić na czym stoicie. W takiej analizie dojdziemy do wniosku o zbieżności celu Twojego obiektu wzruszeń jak w pkt. 1 z tą różnicą, że jest to sprawdzenie dla niej czy warto ciągnąć waszą znajomość. 


Ogólna kwestia jest taka wg mnie, że powinieneś głęboko się zastanowić nad problemem osób dotkniętych epilepsją. Ja nie bd się na temat choroby rozpisywał ale samo czytanie na dany temat to tylko 40 % znajomości podmiotu sprawy. Tak samo jak w nauce powinieneś "zobaczyć" w miarę możliwości jak to jest  u niej, jak ta choroba wpływa na otoczenie itp. poprzez rozmowę z osobami które mają na żywo styczność z czymś takim.

Głupie ale moje zdanie.

Pzdr

4

Odp: Epilepsja a związek

Przepraszam, ale nie rozumiem pierwszego punktu. Oboje jesteśmy młodzi, poznaliśmy się dość ciekawie z mojej inicjatywy, chociaż widać było,  że jej też na tym zależy.
Nie rozumiem kwestii desperacji przecież taki sposób "brania na litość" chyba byłby najgorszym pomysłem. 
Dziewczyna ma podobne usposobienie i charakter do mojego, więc dobrze ja rozumiem i wydaje mi się,  że chce być szczera, być może doświadczyła nieprzyjemnych sytuacji z tego powodu, ale czy to coś zmienia?

Wracając do tematu myślisz,  że dobrze jest z nią o tym porozmawiać, popytać o chorobę - czy to nie będzie dla niej nieprzyjemne?

5 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-04-16 00:26:13)

Odp: Epilepsja a związek

Witaj, mam 24 lata i tez jestem epileptyczka i o mojej chorobie dowiedzialam sie jakies pol roku temu, jest bardzo duzo objawow epilepsji, wiele osob jak slyszy "padaczka" to wyobraza sobie osobe ktora upada na podloge, wstrzasaja nia duze "dreszcze" i wlasnie piana z ust, moj starszy brat ma wlasnie ten rodzaj padaczki , mial 8 miesiecy gdy dostal pierwszego ataku a ja mam napady "wylaczen" i wykrecaja mi sie galki oczne, bardzo pomaga mi moj narzeczony, jezdzi ze mna do lekarza, na badania, pilnuje bym brala leki i bym notowala napady, bardzo duzo czytal o tej chorobie, mam w nim wielkie wsparcie i to jest bardzo wazne, jak dowiadujesz sie o chorobie jestes bardzo skolowany i pomoc i wsparcie najblizszych jest mega wazne, porozmawiaj z nia o chorobie, dowiedz sie dokladnie jaki rodzaj padaczki posiada, jak jej pomoc, jakie bierze leki itp. Wykaz zainteresowanie i nie boj sie ani z nia o tym rozmawiac ani samej choroby, mozna z nia zyc tylko trzeba ja dobrze poznac:) nie sadze by powiedziala ci o chorobie by wzbudzic litosc tylko bys wiedzial na czym stoisz i bys miał swiadomosc ze moze przy tobie dostac ataku i bys wiedzial jak mozesz jej pomoc

6

Odp: Epilepsja a związek

Dziękuję za odpowiedź. Zaskoczyła mnie tym, bo powiedziała mi to naprawdę szybko i lekko opowiedziała o tym tak jakby chciała być fair od początku. W zaden sposób bym tego po niej nnie poznał ani po wyglądzie, ani po zachowaniu ani po tym jak żyje.
Niezręcznie mi z nią o tym mówic, wypatrywać jak lekarz, bo znamy się krótkoi to tak jakbym pytał i zastanawiał się czy "kupić" czy nie i mógłby jej zrobić przykrość. Chyba, żeby powiedzieć, że to nic złego i przecież każdego  może spotkać tak się dowiedzieć więcej.

Ona prawie nikomu nie mowie tylko osoba zaufanym lub jak musi.
Czy przyjmując leki można pozbyć się skutkówtej choroby i normalnie zyć? Oczywiście nie mam na myśli alkoholu, prowadzenia samochodu miejsc które wywołują ostre światło. Troszkę mnie to pprzestraszyło ale wydaje mi się ze każdy człowiekma jjakieś choroby (astma, cukrzyca...) lub może mieć i chyba nie warto z tego powodu opuszczać fajnej osoby.

7 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-04-16 09:57:32)

Odp: Epilepsja a związek

Zrob to na luzie, nie wypytuj jakbys chcial artykul i niej napisac tylko normalnie na luzie, popros by ci cos o tej chorobie opowiedziala. Jesli powiedziala ci na spokojnie ze jest chora to znaczy ze pierwszy szok ktory towarzyszy przez pierwszy czas ma juz za soba, jest z tym pogodzona, ze ci tak wczesnie powiedziala moze tez znaczyc ze ma co do ciebie powazniejsze plany i chce zebys w razie czego nie mial do niej pretensji ze zataila tak wazny fakt jakim jest ta choroba, gdy wogole bedziesz omijal temat padaczki przy niej moze pomyslec ze wolisz o tym nie myslec bo ta choroba to cos okropnego czy cos  a tak bedzie wiedziala ze troszczysz sie o nia i chcesz  byc dla niej wsparciem. Ja zyje normalnie choc wiadomo ze na pewne rzeczy musze uwazac, przy tej mojej padaczce ja moge jezdzic autem ale zawsze przy ladnej pogodzie musze miec okulary przeciwsloneczne z bardzo ciemnymi szklami, musze byc wyspana i dobrze sie czuc, alkoholu nie powinnam pic poniewaz biore leki i to dosyc powazne ale lampka wina raz na jakis czas mi nie zaszkodzi no a imprez wlasnie powinnam unikac ze wzgledu na swiatla stroboskopowe i to ze nie powinnam zawalac nocy bo rano ataki w moim przypadku gwarantowane. Jesli ma sie dobrze dobrane leki i jesli stosujemy sie do zalecen lekarza ataki moga zlagodniec, sa osoby ktore np. Przez 3 lata nie mialy zadnego ataku wtedy lekarz stopniowo moze zmniejszac dawki leku ale wtedy trzeba bardzo na siebie uwazac. Czasami zanim lekarz odpowiednio dobierze leki moze trwac nawet kilka lat jak w przypadku mojego brata a zdarza sie ze szybko dobierze ci odpowiednie leki jak w moim przypadku. Wazne zeby nie popadac w przesade i porozmawiaj z nia. Powiedz mi jaki rodzaj atakow ona ma?

8

Odp: Epilepsja a związek

kasia2303 czy mogłabyś mi podać jakiś kontakt do siebie, chciałbym porozmawiać, a nie chciałbym tutaj na forum, bo i tak nikt inny nie jest raczej zainteresowany.

9

Odp: Epilepsja a związek

Tak jak już pisała Kasia, padaczka może objawiać się różnie, myślę że powinieneś wiedzieć coś więcej, jaka jest częstotliwość napadów które ma i jak one wyglądają. Chociażby dlatego żeby w razie potrzeby wiedzieć jak się zachować. Mój mąż ma epi, ale jest ona skutkiem innej choroby. Początkowo było to dla mnie bardzo trudne(zaczął chorować już po ślubie), sporo w naszym życiu się zmieniło, ale teraz jest ok. Najważniejsza sprawa to ustalenie przyczyny padaczki i dobór odpowiedniego leczenia, jeśli leki które teraz bierze nie wyeliminowały zupełnie albo niemal zupełnie ataków, warto spróbować zmian, ewentualnie poszukać innego neurologa. My trafiliśmy na super babeczkę, która wyprowadziła męża na prostą i od 1,5 roku niemal nie pamiętamy o chorobie. Wiadomo leki, badania muszą być, obawa gdzieś z tyłu głowy że ataki mogą wrócić też już chyba zawsze będzie nam towarzyszyć, poza tym żyjemy zupełnie normalnie.
Reasumując, moim zdaniem związek z osobą chorą na epi może być udany i zupełnie normalny. Fakt że ataki mogą wyglądać groźnie i powiedziałabym "spektakularnie" ale same w sobie nie stanowią zagrożenia życia.

10

Odp: Epilepsja a związek

Z tego co piszecie Wy osoby, które znacie tą chorobę potwierdza mi się tylko ta teza, którą od początku myślałem. Sporo wątpliwości doszło po przeczytaniu niektórych forów - nie faktów a tego jak ktoś to traktuje. Oczywiście trzeba wiedzieć, trzeba wiedzieć jak się zachować w takiej sytuacji i trzeba również wiedzieć co może a co nie może i nie wymagać czegoś z tych rzeczy, ale to przecież jest oczywiste. Ale przyjmując leki można nawet zapomnieć, chociaż pewnie zawsze zostaje jakiś strach. Czy te leki otępiają, powodują senność?
W ogóle co za różnica, jeśli mi się podoba i mi zależy? Przecież mogę założyć że mogła mi to powiedzieć kiedy bym się jej oświadczył za kilka lat lub też mogła by zachorować za jakiś czas i chyba jest to kwestia samej odpowiedzialności kiedy zakłada się rodzinę. Lekceważę tą sprawę czy mówię normalnie?

11

Odp: Epilepsja a związek

Qwer, leki na epi są różne, z tych które bierze mój mąż jeden w dużych dawkach może utrudniać koncentrację i powodować lekkie drżenie rąk, ale absolutnie nie są to leki psychotropowe mające wpływ na zachowanie, tak żebyś był w stanie rozpoznać czy ktoś je zażywa czy nie.
Moim zdaniem jest to choroba której nie należy ani lekceważyć ani też wyolbrzymiać. Osobę chorą trzeba zaakceptować z dobrodziejstwem inwentarza lub nie. W kwestii zakładania rodziny u kobiety mogą ale nie muszą wystąpić problemy jeśli chodzi o ciąże, ale osobiście znam dziewczyny które bez komplikacji urodziły zdrowe dzieci i jest ok.

12

Odp: Epilepsja a związek

Z padaczka naprawde mozna zyc normalnie, zctym otepianiem i sennoscia to zalezy jak dany organizm zareaguje na lek, wazne w momencie kiedy jestes swiadkiem ataku by zachowac spokoj,ulozyc go w pozycji by nie udlawil sie jezykiem czy slina,  nie cucic chorego i nie wkladac palcow do buzi epileptyka ( moze je nieświadomie odgryzc) no i gdy atak trwa zbyt dlugo to trzeba zadzwonic na pogotowie. Napisz skad jestescie?

13

Odp: Epilepsja a związek

Nie chciałbym pisać tutaj zbyt dużo szczegółów, bo dopiero się poznajemy i nie chciałbym aby to źle odegrała czytając ten wątek.
Czy są takie kursy zajęcia aby poćwiczyć więcej się dowiedzieć jak takiej osobie pomoc?
Mimo iż znamy się krótko to zaczyna mi na niej zależeć jest świetna kobieta, ciągle bym się z nią widywał smile
Niezręcznie mi jest poruszać ten temat, na spotkaniu, nie chce by to źle odebrała, chyba najlepiej zapytać delikatnie z troski ona sama mi czasem coś mówi na ten temat nawet niż mi to powiedziała to dawała znaki, które mogły mnie na prowadzić.

14

Odp: Epilepsja a związek

W temacie udzielania pomocy, to nie każdy atak wiąże się z utratą przytomności, drgawkami, szczękościskiem i pianą z buzi. Ale jeśli już tak jest, to jedyne co można i powinno się zrobić to ułożyć tą osobę w tzw. pozycji bocznej ustalonej(przy drgawkach może być to trudne, ale ważne żeby leżała na boku, nie na wznak) i podtrzymać głowę żeby o nic się nie uderzyła. Nie wolno wkładać nic do ust, nie ma potrzeby przytrzymywania kończyn. Jeśli atak trwa zbyt długo (powiedzmy ponad 5 minut), wezwać pogotowie. To może wyglądać strasznie, szczególnie jak widzi się taki atak pierwszy raz, przez szczękościsk mogą wystąpić problemy z oddychaniem, ale po chwili wszystko ustępuje samoistnie.

Krąży wiele mitów na temat pomocy choremu na epi, sama widziałam jak dziewczynie która miała atak próbowano włożyć łyżkę do ust, podnosić nogi w górę i klepać po policzkach jak przy omdleniu, stąd nie dziwię się że na niektórych forach można przeczytać różne historie, bo wiedza na temat tej choroby jest w społeczeństwie niewielka.

15

Odp: Epilepsja a związek

To fakt, niewiele osob ma pojecie jak nalezy pomoc epileptykowi podczas ataku,  moj starszy brat mial bodajze  8 mies. Jak dostal pierwszy atak, wlasnie drgawki, slina itp. ataki sa okropne i osoby ktore maja w swoim bliskim otoczeniu osobe chora na padaczke powinni wiedziec jak udzielic jej pomocy mnie gdy mam napad wylaczenia to wtedy nie powinno mi sie "przeszkadzac" ponoc sa takie ataki padaczki ze atakami sa tiki nerwowe czy np. roznego rodzaju omamy

16

Odp: Epilepsja a związek

Mój były chłopak jest chory na padaczkę. Początkowo nie miałam o tym pojęcia - powiedział mi dopiero po pół roku, wtedy kiedy w jego szufladzie zauważyłam ogrom tabletek.. spytałam co to i na co.. wtedy mi powiedział, wstydził się i nie potrafił znaleźć w sobie odwagi.
ANI RAZU, ANI PRZEZ CHWILĘ nie pomyślałam "i co teraz, jak to będzie?" .. byliśmy blisko, łączyła nas niesamowita więź i choroba nie miała znaczenia.
W późniejszych latach faktycznie były incydenty z chorobą. Na grillu wśród znajomych, na wyjeździe wakacyjnym, podczas wspólnej kłótni kiedy puszczały nam nerwy i byliśmy sam na sam..  I wiecie co się wtedy działo? Nic.. nie było paniki, nie było żalu i myśli typu "na co mi to było, na co się skazałam". Po prostu opiekowałam się nim kiedy trzeba było, dbałam o niego i wspierałam.

Były momenty kiedy mój ex odpoczywał po ataku (spał) to ja zwijałam się w kąt i wyłam, dosłownie wyłam, płakałam z bezradności.. ale to chyba były naturalne emocje jednak nie było w nich żalu do niego, że jest chory.. bardziej troska i strach o ukochanego.
Wspólnie planowaliśmy przyszłość, otwarcie mówiliśmy o chorobie.. nie traktowaliśmy tego jak tematu tabu (to też ważne, AKCEPTACJA)

Dziś niestety już nie jesteśmy razem.. powodem naszego rozstania była jego matka, która na samym początku mnie przekreśliła i podstawiała nam kłody przez prawie 4 lata naszego związku.

Drogi autorze, życzę Ci wszystkiego najlepszego!
Jeśli poczułeś coś naprawdę wyjątkowego do tej dziewczyny - spróbuj i nie zniechęcaj się.

17 Ostatnio edytowany przez ezail (2015-04-21 23:44:27)

Odp: Epilepsja a związek

Może i nie miałem dziewczyny z epilepsją, ale miałem kiedyś dobrą koleżankę z tym problemem. Niestety jak to padaczka, czasem leki są skuteczne, nawet kilka lat nie ma napadu, lekarz zmniejsza dawki a tu nawrót... Nie mniej jednak to czy moja kobieta miałaby tą chorobę czy nie niespecjalnie miałoby to dla mnie znaczenie. Dla osoby neutralnej takie choroby brzmią strasznie ale tak naprawdę nie ma się czego bać. Jestem po studiach na AM i jakoś przyzwyczaiłem się do tego że zawsze będę mieć kontakt z chorymi ludźmi. Epilepsja to małe piwko. Często mam kontakt z osobami z ciężkimi postaciami chorób psychicznych które na lekach są całkiem komunikatywni i też spokojnie sobie żyją i wychodzą do ludzi. Głowa do góry.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Epilepsja a związek

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026