netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

ostatni krok do zdrady

20 odpowiedzi4 117 wyświetleńzałożony przez bellasuan, 09.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ostatni krok do zdrady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: ostatni krok do zdrady

Witam,
spotykam się z chłopakiem 4 lata, miesiąc temu mi się oświadczył-zgodziłam się, choć tak naprawdę nasze dotychczasowe życie nie wyglądało kolorowo. Mam wrażenie, że odkąd razem jesteśmy bardzo się zmieniłam, już nie jestem taka wesoła i otwarta. Podporządkuje swoje życie pod niego i źle się z tym czuje.

On jest obsesyjnie zazdrosny o mój poprzedni związek. Ja jestem jego pierwsza partnerką. Doszło do takiej sytuacji, ze nie wytrzymałam i umowilam go na wizytę u psychiatry. Odtąd bierze leki i zachowuje się lepiej ale tak naprawdę to sama nie wiem czego chce. Mieszkamy razem a czuję się czasem samotna.

Na domiar tego wszystkiego poznałam bliżej znajmego ze studiów. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawia jest sympatyczny i poukładany bardziej podobny do mnie. Odnoszę wrażenie, że zaczyna ze mną flirtować i co najgorsze mi się to podoba. Ostatnio myślę o nim cześciej niż o narzeczonym. Nie mogę przez niego zasnąc w nocy. Kontaktujemy się codziennie.

Proszę powiedz co o tym myślisz, czy powinnam coś zrobić? Boje się że ta znajomość powoli przeradza się w coś więcej.

Bella

2

Odp: ostatni krok do zdrady

Miałam podobną sytuację.. Przeczytaj mój wątek "chyba nie potrafię go pokochać" Tylko,że u mnie doszło do zdrady.. Potem nagły koniec  i wiem, że tamto miłością nie było. Byłam z nim chyba z przyzwyczajenia. Z obecnym partnerem nie mam takich problemów, nie patrzę na nikogo "inaczej", wiem, że on jest moją miłością.
Wydaje mi się, że masz podobnie.

3

Odp: ostatni krok do zdrady

Bardzo ciężko jest kogoś zostawić wiedząc, że ta osoba jest zdolna do wszystkiego. Muszę sobie jeszcze poukładać w głowie ale wiem, ze chce czuć się swobodnie i nie martwić, że cos mu się nie spodoba albo, że muszę już wracać bo się bedzie denerwował.

Dziękuje ci za odpowiedz.

4

Odp: ostatni krok do zdrady
bellasuan napisał/a:

Witam,
spotykam się z chłopakiem 4 lata, miesiąc temu mi się oświadczył-zgodziłam się, choć tak naprawdę nasze dotychczasowe życie nie wyglądało kolorowo. Mam wrażenie, że odkąd razem jesteśmy bardzo się zmieniłam, już nie jestem taka wesoła i otwarta. Podporządkuje swoje życie pod niego i źle się z tym czuje.

On jest obsesyjnie zazdrosny o mój poprzedni związek. Ja jestem jego pierwsza partnerką. Doszło do takiej sytuacji, ze nie wytrzymałam i umowilam go na wizytę u psychiatry. Odtąd bierze leki i zachowuje się lepiej ale tak naprawdę to sama nie wiem czego chce. Mieszkamy razem a czuję się czasem samotna.

Na domiar tego wszystkiego poznałam bliżej znajmego ze studiów. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawia jest sympatyczny i poukładany bardziej podobny do mnie. Odnoszę wrażenie, że zaczyna ze mną flirtować i co najgorsze mi się to podoba. Ostatnio myślę o nim cześciej niż o narzeczonym. Nie mogę przez niego zasnąc w nocy. Kontaktujemy się codziennie.

Proszę powiedz co o tym myślisz, czy powinnam coś zrobić? Boje się że ta znajomość powoli przeradza się w coś więcej.

Bella

Mnie zastanawia w jaki sposob kobiety podchodza do swoich wlasnych czynow, bo jesli czytam, ze

"Ostatnio myślę o nim cześciej niż o narzeczonym. Nie mogę przez niego zasnąc w nocy. Kontaktujemy się codziennie.

Proszę powiedz co o tym myślisz, czy powinnam coś zrobić? Boje się że ta znajomość powoli przeradza się w coś więcej."

Tutaj czytam przeciez o zdradzie emocjonalnej, uczuciowej wiec jaki to ostatni krok do zdrady? Zdrada juz nastapila teraz kwestia jest redefinicji swoich celow zyciowych i ew. szczerego zakonczenia falszywych relacji czy to z narzeczonym czy to z nowym mezczyzna.

5

Odp: ostatni krok do zdrady

Ja nie kupuję zdrady emocjonalnej, bo ideą zdrady jest fakt, że popełnia się ją z własnej woli, z premedytacją, a nad myślami czy uczuciami zapanować cokolwiek trudno. Mistrzowie buddyjscy podobno to potrafią, ale przeciętni śmiertelnicy niekoniecznie.

Bellasuan, ja to się zastanawiam, co w Twojej głowie siedzi, że Ci źle w związku, źle się czujesz, a zgadzasz się na oświadczyny. To tak jakbym powiedziała "spróbowałam czekolady XXX, nie smakowała mi, poszłam i kupiłam 1000 tabliczek".

6

Odp: ostatni krok do zdrady
Vian napisał/a:

Ja nie kupuję zdrady emocjonalnej, bo ideą zdrady jest fakt, że popełnia się ją z własnej woli, z premedytacją, a nad myślami czy uczuciami zapanować cokolwiek trudno. Mistrzowie buddyjscy podobno to potrafią, ale przeciętni śmiertelnicy niekoniecznie.

Bellasuan, ja to się zastanawiam, co w Twojej głowie siedzi, że Ci źle w związku, źle się czujesz, a zgadzasz się na oświadczyny. To tak jakbym powiedziała "spróbowałam czekolady XXX, nie smakowała mi, poszłam i kupiłam 1000 tabliczek".

To powiedz to psychologom, zmodyfikuj tresc ksiazek i definicje zdrady emocjonalnej. Nie wiem czy wiesz ale czlowiek wybiera juz na zasadzie pozwalania sobie na cos. Jesli bedac np. w zwiazku ide "na kawe" z kims, kto mi sie podoba, zeby pogadac poza domem, nie ma to nic wspolnego z praca, nie jest to moja przyjaciolka/przyjaciel to juz w tym momencie dopuszczam mozliwosci powstawania wiezi emocjonalnej z kims innym. W tym momencie (do ktorego absolutnie moglo nie dojsc poniewaz wczesniej mozna bylo podjac decyzje) jedni sie reflektuja i ucinaja to, inni wchodza w te relacje. A przeciez zawsze gdzies to sie zaczyna. To ze powstaje relacja uczuciowo-emocjonalna nie z wlasnej woli nie zmienia def. zdrady emocjonalnej gdyz raz ze czlowiek powinien reagowac na tego typu procesy aktywnie a dwa ze juz na etapie mozliwosci powstawania takich wiezi.

Zacytuje tutaj tresc przypadkowego artykulu:

"Siódma rano. Ania jak zwykle stanęła przed szafą, zastanawiając się, co na siebie włożyć. Codziennie ten sam rytuał, ten sam problem... Musi wyglądać elegancko w pracy. Szef przecież wymaga tego od pracowników. Ostatnio powiedział jej miły komplement, kiedy w dniu negocjacji z ?poważnym klientem" miała na sobie tę wiśniową sukienkę, którą dostała kiedyś od męża Jacka na dwunastą rocznicę ślubu. W tej sukience wyglądała nie tylko elegancko. Jej fason doskonale uwypuklał zgrabną sylwetkę, a długość pozwalała na wyeksponowanie zgrabnych, szczupłych nóg, jak dotąd często ?ukrywanych" pod spodniami. Zrobiło jej się nawet przyjemnie, kiedy klient kilkakrotnie kątem oka zmierzył ją od głowy aż po stopy.

Kiedy wyciągała bluzkę z dekoltem, uświadomiła sobie, że coraz staranniej przygotowuje się do wyjścia i coraz więcej uwagi poświęca na ubiór i makijaż. Poniekąd wiedziała, dlaczego to robi - szef lubi zadbane, eleganckie i atrakcyjne kobiety, a ona jako jego asystentka musi wszelkimi sposobami podnosić wizerunek firmy. A ponadto... czuła się tak przyjemnie, kiedy w czasie narad szef śledził każdy jej gest, a przy porannym pocałunku w dłoń tak głęboko patrzył jej w oczy...

Nie, między nimi nic nie było, na żaden flirt nigdy by sobie nie pozwoliła, gdyż była przekonana, że Jacek będzie na zawsze jedynym mężczyzną jej życia! Co prawda pozwoliła się tydzień temu zaprosić szefowi na kolację w czasie wspólnego szkolenia, ale poza tym, że czuła się z nim cudownie, kiedy ją adorował, to do niczego między nimi ?nie doszło". Wydawało jej się nawet, że chce ją pocałować na pożegnanie, ale zgrabnym ruchem w porę odwróciła się, by podnieść z krzesła torebkę i wywinęła się z tej niedwuznacznej sytuacji. Czy tego żałowała? Zastanawiała się, co powiedziałby Jacek, gdyby się dowiedział, że zdradziła go z innym mężczyzną? Co czułyby dzieci? Jak zareagowaliby bliscy i znajomi?

Czy można w tym przypadku mówić o zdradzie?

Słownik języka polskiego definiuje zdradę jako: (1) przejście na stronę nieprzyjaciela, wydanie czegoś wrogowi lub osobie niepowołanej oraz (2) niedochowanie wierności małżeńskiej. Czy można uznać, że Ania uczyniła coś z tych rzeczy?

Czy można nazwać zdradą delikatny dreszczyk emocji wywołany przeszywającym wzrokiem mężczyzny, który nie jest jej mężem? Czy Ania zachowywała się prowokacyjnie, ubierając się w sposób, który podoba się szefowi?

Spójrzmy na sytuację, w której się znalazła. Mąż po dwunastu latach nie patrzy jej już tak głęboko w oczy, kiedy się z nią wita, nie mówi już tak często, że ślicznie wygląda albo, że ma czarujący uśmiech. Nie śledzi każdego jej gestu, nie proponuje z taką determinacją wspólnej kolacji w romantycznej restauracji. Ale kiedy spotyka ją to wszystko ze strony innego mężczyzny, nagle uświadamia sobie, że jako kobieta bardzo za tym tęskni i bardzo tego pragnie.

Tęsknota za namiętnymi uczuciami, które z czasem ostygają w małżeństwie, jest stanem bardzo niebezpiecznym. Nie tylko ze względu na stopniowe, pozornie niewinne lokowanie uczuć ?po niewłaściwej stronie", ale przede wszystkim na zagrożenie zdradą faktyczną i całkowitym zerwaniem więzi.

Okazuje się, że zdrada wcale nie ma wymiaru tylko i wyłącznie fizycznego, gdyż zaczyna się ona właśnie w sferze emocji, na poziomie umysłu."

Widac Vian ze pragniesz zaklinac rzeczywistosc ale moze to dotyczy Twojej wlasnej sfery emocjonalno-uczuciowej. Moze uwazasz ze budowanie wiezi emocjonalnej z kims nie jest zdrada na zasadzie ktos kogo kocham ale nie wspolzyje jest moim przyjacielem (tylko). A przeciez jesli tak jest a Ty jestes w zwiazku z kims innym, to zdradzasz, zdradzasz emocjonalnie.

7

Odp: ostatni krok do zdrady

Po co Ty sie z nim zareczylas?

A zdrada emocjonalana? Kogo to obchodzi. Nie widze nic w tym zlego.

8

Odp: ostatni krok do zdrady
bellasuan napisał/a:

Bardzo ciężko jest kogoś zostawić wiedząc, że ta osoba jest zdolna do wszystkiego. Muszę sobie jeszcze poukładać w głowie ale wiem, ze chce czuć się swobodnie i nie martwić, że cos mu się nie spodoba albo, że muszę już wracać bo się bedzie denerwował.

Dziękuje ci za odpowiedz.

Skoro doszło już do sytuacji, że jesteś z chłopakiem ze strachu, to tym bardziej nie ma sensu abyś w tym tkwiła.

9

Odp: ostatni krok do zdrady
NinaLafairy napisał/a:

Po co Ty sie z nim zareczylas?

A zdrada emocjonalana? Kogo to obchodzi. Nie widze nic w tym zlego.

Widocznie należysz do tej niewielkiej grupy osób, które potrafią dzielić się partnerem i jego miłością.

10

Odp: ostatni krok do zdrady

Jeszcze nie tak dawno byłam w podobnej sytuacji ( http://www.netkobiety.pl/t64937.html ).
I moje stanowisko jest takie- im szybciej, tym lepiej. Twojego mężczyznę krzywdzi nawet to, że myślisz tak intensywnie o innym. Może zacznę od tego, że ja po 4 latach związku zostawiłam narzeczonego dla innego. Mój facet też zawsze był chorobliwie zazdrosny, ja miałam przed nim wielu chłopaków, a on nie miał żadnej dziewczyny. Ten drugi był wspaniały, idealny, uroczy, doszło już nawet do wyznań miłosnych. Mój chłopak wrócił z półrocznego rejsu, zostawiłam go. Byłam z tym drugim może ze dwa miesiące. Przez cały ten okres mój były wystawał pod moim domem, pod szkołą, pracą. Płakał, błagał, lamentował, ale ja twardo- nic. To bardzo podłe, ale kiedy zauważyłam, że go tracę, że on traci nadzieję, trochę nawet bałam się, że coś sobie zrobi, jego mama wydzwaniała do mnie- to wtedy dotarło do mnie, co robię. Wcale nie było tak, że z tym drugim sielanka się skończyła, bo było fantastycznie, ale uznałam, że mojemu byłemu chyba bardziej zależy na mnie, kocha mnie prawdziwą miłością, choć tamten też traktował mnie, jak księżniczkę. Ale jednak, nie mogłam patrzeć na cierpienie narzeczonego, nie zlitowałam się nad nim- to on zlitował się nade mną. Kiedy już odpuścił, nie dzwonił, nie odbierał telefonów- dotarło do mnie, że go nie ma, że straciłam TAKIEGO człowieka, na rzecz przeciętnego przystojniaka- o pięknej duszy, ale jednak czegoś mu brakowało. Od początku zdawałam sobie sprawę, że mu tego brakuje, że jest inny od poprzedniego, ale tu nie chodziło o tego, tylko jednak o byłego, to mój były jest tak wyjątkowy, że jestem w stanie zaakceptować jego wady, to z nim powinnam być. On mi wybaczył, chociaż muszę  ciężko pracować na to, żeby odbudować zaufanie. Czasami myślę, czy to że wróciłam to nie jest błąd, żałuję że straciłam tamtego. Mój obecny narzeczony, czyli ten, którego zdradziłam, podczas gdy on był na rejsie jest bardzo ciężkim, apodyktycznym człowiekiem, wybuchowym. A teraz to wszystko uderza ze zdwojoną mocą, bo mi nie ufa. Chociaż już jest znacznie lepiej. To okrutne, ale czasami myślę, że moja zdrada, nasza rozłąka, troszkę uzdrowiła naszą relację, przynajmniej on uważa na to, co do mnie mówi, robi, wie że może mnie stracić, ale także ja wiem, że jedno moje potknięcie, a on raz dwa może odejść, zostawić mnie, chyba nauczyliśmy się szacunku. Tylko szkoda, że jego kosztem, bo zdaję sobie sprawę, że wiele wycierpiał.

Wniosek z tego taki, że po pierwsze nie warto zostawiać jednej osoby dla drugiej, bo nigdy nie będziesz pewna tego, czy dobrze zrobiłaś, po drugie bardzo łatwo możesz skrzywdzić i tym samym zmienić człowieka na całe życie, po trzecie- nigdy nie pozwól na destrukcję w związku, nigdy. Ty masz się czuć z drugą osobą dobrze, ma Ciebie kochać i szanować, oczywiście Ty jego również. po czwarte- NIE PRZEDŁUŻAJ niczego. Jeżeli czujesz, że z tamtym zaczyna się coś nowego, to naprawdę szybka, roztropna decyzja może oszczędzić Ci wiele cierpienia, albo wóz, albo przewóz, niestety. Ja czekałam za długo, za długo oszukiwałam i siebie i jego i kochanka, cierpiały przez to trzy osoby. Dopóki się nie zakochasz, jesteś w stanie podjąć rozważnie decyzję, a później, no cóż- to już tylko kwestia emocji, na które rzadko kiedy masz wpływ, a emocje to bardzo kapryśne sprawy.
Szczerze życzę Ci podjęcia dobrej decyzji, żebyś była naprawdę szczęśliwa. Pozdrawiam i oczywiście z niecierpliwością czekam, aż napiszesz, że decyzja zapadła. smile

11

Odp: ostatni krok do zdrady
NinaLafairy napisał/a:

Po co Ty sie z nim zareczylas?

A zdrada emocjonalana? Kogo to obchodzi. Nie widze nic w tym zlego.

Serio? Ja bym mogła wybaczyć - i to raczej bez wielkich problemów - że facet z kimś się ot tak przespał. Ale zdrady emocjonalnej? W życiu, mam być tą jedyną w tej sferze. tongue Bo o ile w przypadku seksu można uznać, że to np. jeden raz i więcej nie będzie, to w przypadku zdrady emocjonalnej co? No zakochałem się i...? No i nic, jest zakochany. Chcieć faceta zakochanego w innej? No dziękuję bardzo. big_smile

12

Odp: ostatni krok do zdrady
Eileen napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Po co Ty sie z nim zareczylas?

A zdrada emocjonalana? Kogo to obchodzi. Nie widze nic w tym zlego.

Serio? Ja bym mogła wybaczyć - i to raczej bez wielkich problemów - że facet z kimś się ot tak przespał. Ale zdrady emocjonalnej? W życiu, mam być tą jedyną w tej sferze. tongue Bo o ile w przypadku seksu można uznać, że to np. jeden raz i więcej nie będzie, to w przypadku zdrady emocjonalnej co? No zakochałem się i...? No i nic, jest zakochany. Chcieć faceta zakochanego w innej? No dziękuję bardzo. big_smile

Emocji nie da sie kontrolowac, a pojscie z kims do lozka juz tak. Zdrada jest czynem aktywnym i decyzja, a nie czyms co sie dzieje.
Zreszta co tu wybaczac? Nie ma czego.

13

Odp: ostatni krok do zdrady

No tak, ja nie mówię, że ma mnie przepraszać, jakby się zakochał, bo fakt, to niezależne od niego. Tylko tak zwyczajnie nie chciałabym być z kimś, kto jest zakochany/zauroczony/za-coś-tam w innej. tongue

A co do pójścia do łóżka - jasne, da się kontrolować. Ale wybaczyłabym bez problemu zdradę po alkoholu. Z nieco większym problemem jednorazowy skok w bok z przypadkową laską. Generalnie właśnie wszystko to, co było samym seksem, a nie wiązało się z jakimkolwiek zaangażowaniem. Dlatego pooooważny problem pojawiłby się przy romansie ;p - bo to angażuje i emocje, i czas i całą resztę, która powinna być dla mnie. ;p Jednorazowy seks w gruncie rzeczy nic mi nie zabiera. tongue

14

Odp: ostatni krok do zdrady
maniek_z_maniek napisał/a:
Vian napisał/a:

Ja nie kupuję zdrady emocjonalnej, bo ideą zdrady jest fakt, że popełnia się ją z własnej woli, z premedytacją, a nad myślami czy uczuciami zapanować cokolwiek trudno. Mistrzowie buddyjscy podobno to potrafią, ale przeciętni śmiertelnicy niekoniecznie.

Bellasuan, ja to się zastanawiam, co w Twojej głowie siedzi, że Ci źle w związku, źle się czujesz, a zgadzasz się na oświadczyny. To tak jakbym powiedziała "spróbowałam czekolady XXX, nie smakowała mi, poszłam i kupiłam 1000 tabliczek".

To powiedz to psychologom, zmodyfikuj tresc ksiazek i definicje zdrady emocjonalnej.

Podrzucisz jakąś rzetelną książkę, która omawia zjawisko zdrady emocjonalnej? Ja takiej nie znam, ale nie moja specjalizacja niby.

Jesli bedac np. w zwiazku ide "na kawe" z kims, kto mi sie podoba, zeby pogadac poza domem, nie ma to nic wspolnego z praca, nie jest to moja przyjaciolka/przyjaciel to juz w tym momencie dopuszczam mozliwosci powstawania wiezi emocjonalnej z kims innym. W tym momencie (do ktorego absolutnie moglo nie dojsc poniewaz wczesniej mozna bylo podjac decyzje) jedni sie reflektuja i ucinaja to, inni wchodza w te relacje.

No a wg Ciebie powinno się mieć więź emocjonalną tylko z partnerem/ką, ew. z najbliższą rodziną i nikim poza tym..? Miejsca na przyjaźń, koleżeństwo, znajomych już nie ma? Bo to wynika z tego co napisałeś - ucinać wszystkie więzi emocjonalne w zarodku na wypadek, gdyby się poczuło kiedyś "coś więcej".

15

Odp: ostatni krok do zdrady
Vian napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Jesli bedac np. w zwiazku ide "na kawe" z kims, kto mi sie podoba, zeby pogadac poza domem, nie ma to nic wspolnego z praca, nie jest to moja przyjaciolka/przyjaciel to juz w tym momencie dopuszczam mozliwosci powstawania wiezi emocjonalnej z kims innym. W tym momencie (do ktorego absolutnie moglo nie dojsc poniewaz wczesniej mozna bylo podjac decyzje) jedni sie reflektuja i ucinaja to, inni wchodza w te relacje.

No a wg Ciebie powinno się mieć więź emocjonalną tylko z partnerem/ką, ew. z najbliższą rodziną i nikim poza tym..? Miejsca na przyjaźń, koleżeństwo, znajomych już nie ma? Bo to wynika z tego co napisałeś - ucinać wszystkie więzi emocjonalne w zarodku na wypadek, gdyby się poczuło kiedyś "coś więcej".

Jest jeszcze gorzej. Związki z ludźmi to całe nasze życie. Nie tylko osobiste. Kariera zawodowa to w 90.% ludzie, emocjonalne zaangażowanie, to znajomi i przyjaciele. Spróbuj "na zimno" - da radę do pierwszego poważnego potknięcia. Potem znowu ludzie, ludzie i ludzie. I nie wyobrażam sobie partnerki, która pilnuje moich relacji z innymi, bo się tego boi.

16 Ostatnio edytowany przez lukasz1 (2015-04-10 15:06:38)

Odp: ostatni krok do zdrady

ja nie kumam akcji, oki nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora. Zawsze można pogadać z człowiekiem, ale jak się z kimś spotykamy, umawiamy np. w trudnych chwilach to w głowie jest wsparciem którego nie daje nam bliska osoba. Hm zastanawiam się czemu jak pojawiają się problemy to szukamy najłatwiejszej drogi zamiast ratować coś co było dla nas piękne na samym początku. Wszyscy myślą, że życie to bajka i zawsze będzie trwała. Dla jednych osób zdrada emocjonalna jest bolesna a dla innych nie, bo liczy się fizyczna. Pamiętajmy, że będąc w związku nie ma Ja i Ty tylko My. Coś co daję Tobie przyjemność, możę ranić bliską osobę i to różni ludzi i ich dojrzałość.
Najlepiej żyć w związkach i jak są kłopoty szukać ukojenia w innych ramionach. Każdy ma wady i zalety, ale na samym początku wad nie widzimy chyba że w obecnym partnerze bo go dobrze znamy.
Sam doświadczyłem zdrady emocjonalnej i do dnia dzisiejszego się zbieram bo to boli, że ktoś kto mówi kocha rozmawia na tematy prywatne z obcą osobą. Obecny śiat polega na tym, że jak zabawka się zepsuje to wymienimy na nową zamiast ratować tą ulubioną.
Hm tu też nie chodzi o pilnowanie każdej relacji, ale jak partner się o jakiejś dowie to życie nabiera trochę innych barw i jest czujny bo nigdy nie wie co się wydarzy. Każdy z nas jest wystawiony jak wspomnieliście na wieczne pokusy, znajomości, ale dystans i ich rozówj zależy od naszych głów. Hm za uczucia nie odpowiadamy, ale za decyzje ktore kierują nas do zmiany uczuć już tak niestety po co kusić los. Czujesz, że u Ciebie jest źle, to ogarnij się i nie kuś losu.
Każdy ma prawo do szczęścia, ale nie znam pary która nie przechodziła poważnych kryzysów i to serio poważnych.

17

Odp: ostatni krok do zdrady

Chodzi o to, że jest subtelna różnica między wyborem a narzucaniem sobie zasad. Zasady nakazują żyć podle sztywnych, niekiedy szkodliwych reguł ? ?wybrałem sobie Ciebie za żonę, to choćby potop?. Tymczasem panienka jest osobą totalnie neurotyczną, ale byłem zbyt nierozgarnięty, żeby to wcześniej dostrzec.
Wybór jest konsekwencją świadomej zgody na coś. Jeżeli mi w związku coś nie gra, to najpierw staram się przemyśleć sposób, w jaki do tego podchodzę. Do tego nierzadko biorę kogoś z zewnątrz, kogoś z dystansem. Czasem to jest przyjaciel, czasem psycholog. Kogoś, kto prześledzi mój tok rozumowania i pomoże mi go ogarnąć. Pomaga mi to dojść do wiedzy, czy mi z danym problemem dobrze czy nie. Bo czasem naprawianie związku to naprawianie drugiego człowieka. A to jest ponad moje możliwości.

18

Odp: ostatni krok do zdrady

Autorko, ja tu czegoś nie mogę zrozumieć.Przyjęłaś zaręczyny - po co i dlaczego.Jeśli nie jesteś szczęśliwa w tym związku, to powiedz mu to, porozmawiajcie o tym.Jeśli kochasz innego, to też nie bądź (sorki) świnią i powiedz to swojemu narzeczonemu.Po co brniesz w to dalej?Chcesz być na siłę nieszczęśliwa i unieszczęśliwić jeszcze przyszłego męża? To nie zabawa, nawet zakładając, że rozwody istnieją. Dla mnie to paranoja, ustal przynajmniej ze swoim narzeczonym, że musisz dojrzeć do ślubu, bo nie jesteś jeszcze gotowa na wiązanie się z nim.

19

Odp: ostatni krok do zdrady
bellasuan napisał/a:

Witam,
spotykam się z chłopakiem 4 lata, miesiąc temu mi się oświadczył-zgodziłam się, choć tak naprawdę nasze dotychczasowe życie nie wyglądało kolorowo. Mam wrażenie, że odkąd razem jesteśmy bardzo się zmieniłam, już nie jestem taka wesoła i otwarta. Podporządkuje swoje życie pod niego i źle się z tym czuje.

On jest obsesyjnie zazdrosny o mój poprzedni związek. Ja jestem jego pierwsza partnerką. Doszło do takiej sytuacji, ze nie wytrzymałam i umowilam go na wizytę u psychiatry. Odtąd bierze leki i zachowuje się lepiej ale tak naprawdę to sama nie wiem czego chce. Mieszkamy razem a czuję się czasem samotna.

Na domiar tego wszystkiego poznałam bliżej znajmego ze studiów. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawia jest sympatyczny i poukładany bardziej podobny do mnie. Odnoszę wrażenie, że zaczyna ze mną flirtować i co najgorsze mi się to podoba. Ostatnio myślę o nim cześciej niż o narzeczonym. Nie mogę przez niego zasnąc w nocy. Kontaktujemy się codziennie.

Proszę powiedz co o tym myślisz, czy powinnam coś zrobić? Boje się że ta znajomość powoli przeradza się w coś więcej.

Bella

Albo skończ znajomość z kolegą i skup się na narzeczonym starając sie poprawić wasze relacje, albo skończ z narzeczonym i rozwijaj znajomość z kolegą. Wybierz opcję która Ci bardziej odpowiada. Dwóch facetów na raz nie mozna mieć a przynajmniej nie na długo. Potem skończy sie to cierpieniem narzeczonego a moze i nie tylko i uświadomieniem sobie że popełniłaś błąd.
Nie wiem po co sie zgodziłaś gdy się oświadczał skoro nie czujesz sie zbyt dobrze w tym związku, dodatkowo po bardzo niedługim czasie od zaręczyn zaczynasz się angażować w inna znajomość co dodatkowo utwierdza w tym że przyjęcie oświadczyn było błędem.

Najlepiej daj sobie trochę czasu a potem zadecyduj co zrobić.
Zdradzać nie warto. Jest tu mnóstwo wątków o osobach zdradzonych i zdradzających i żadna z tych osób po wszystkim nie czuje się dobrze.

20

Odp: ostatni krok do zdrady
Vian napisał/a:

Jesli bedac np. w zwiazku ide "na kawe" z kims, kto mi sie podoba, zeby pogadac poza domem, nie ma to nic wspolnego z praca, nie jest to moja przyjaciolka/przyjaciel to juz w tym momencie dopuszczam mozliwosci powstawania wiezi emocjonalnej z kims innym. W tym momencie (do ktorego absolutnie moglo nie dojsc poniewaz wczesniej mozna bylo podjac decyzje) jedni sie reflektuja i ucinaja to, inni wchodza w te relacje.

No a wg Ciebie powinno się mieć więź emocjonalną tylko z partnerem/ką, ew. z najbliższą rodziną i nikim poza tym..? Miejsca na przyjaźń, koleżeństwo, znajomych już nie ma? Bo to wynika z tego co napisałeś - ucinać wszystkie więzi emocjonalne w zarodku na wypadek, gdyby się poczuło kiedyś "coś więcej".

Jednak w koleżeństwie powinny być inne emocje niż w związku nie uważasz? Z rodziną i najbliższymi przyjaciółmi można być otwartym, szczerym i pogadać o wszystkim ale bez podtekstów prawda? Ale jak idziesz na spotkanie z facetem/kobietą i na samą myśl masz lekki dreszczyk, chcesz wyglądać jak najlepiej żeby się podobać, w rozmowie co rusz padają dwuznaczne teksty, myślisz o tej osobie leżąc w łóżku z partnerem/partnerką itp. to wg Ciebie powinno się taką relację uciąć w zarodku czy brnąć dalej? Jak czujesz to "coś więcej" do kilku osób to sobie tak lawirujesz uczuciowo nic nikomu nie mówiąc? Czy to nie jest własna wola i premedytacja?

NinaLafairy napisał/a:

Emocji nie da sie kontrolowac, a pojscie z kims do lozka juz tak. Zdrada jest czynem aktywnym i decyzja, a nie czyms co sie dzieje.

Emocji się nie da, ale możesz kontrolować to czy i jak je okazujesz.


@bellasuan Też mnie zastanawia po co przyjęłaś zaręczyny? Jak tak źle się z nim czujesz to znajdź sposób żeby to skończyć jak najszybciej.

21

Odp: ostatni krok do zdrady
Vian napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
Vian napisał/a:

Ja nie kupuję zdrady emocjonalnej, bo ideą zdrady jest fakt, że popełnia się ją z własnej woli, z premedytacją, a nad myślami czy uczuciami zapanować cokolwiek trudno. Mistrzowie buddyjscy podobno to potrafią, ale przeciętni śmiertelnicy niekoniecznie.

Bellasuan, ja to się zastanawiam, co w Twojej głowie siedzi, że Ci źle w związku, źle się czujesz, a zgadzasz się na oświadczyny. To tak jakbym powiedziała "spróbowałam czekolady XXX, nie smakowała mi, poszłam i kupiłam 1000 tabliczek".

To powiedz to psychologom, zmodyfikuj tresc ksiazek i definicje zdrady emocjonalnej.

Podrzucisz jakąś rzetelną książkę, która omawia zjawisko zdrady emocjonalnej? Ja takiej nie znam, ale nie moja specjalizacja niby.

Jesli bedac np. w zwiazku ide "na kawe" z kims, kto mi sie podoba, zeby pogadac poza domem, nie ma to nic wspolnego z praca, nie jest to moja przyjaciolka/przyjaciel to juz w tym momencie dopuszczam mozliwosci powstawania wiezi emocjonalnej z kims innym. W tym momencie (do ktorego absolutnie moglo nie dojsc poniewaz wczesniej mozna bylo podjac decyzje) jedni sie reflektuja i ucinaja to, inni wchodza w te relacje.

No a wg Ciebie powinno się mieć więź emocjonalną tylko z partnerem/ką, ew. z najbliższą rodziną i nikim poza tym..? Miejsca na przyjaźń, koleżeństwo, znajomych już nie ma? Bo to wynika z tego co napisałeś - ucinać wszystkie więzi emocjonalne w zarodku na wypadek, gdyby się poczuło kiedyś "coś więcej".

Mysle ze jesli chodzi o literature to kazda traktujaca o problemach malzenskich sie nada gdyz tam beda podawane konkretne przyklady sytuacji. Co do def. to wystarczy poczytac sobie pierwsze lepsze z brzegu artykuly, ktore te definicej podaja, np.

"W trakcie zdrady emocjonalnej  nie jest się nie fair nie tylko wobec partnera, ale głównie wobec siebie samego. Zdrada to nie tylko fizyczny akt. To chęć bycia blisko z inną osobą. Wpuszczanie do swoich myśli obcą osobę i przygotowywanie dla tej osoby specjalnego miejsca w naszych myślach. Niewierność emocjonalna/zdrada dla partnera jest zwykle bardziej bolesna, gdyż fizyczną niewierność często można wyjaśnić impulsem połączonym ze zbyt dużą ilością alkoholu. W przypadku zdrady emocjonalnej mamy do czynienia z długotrwałym procesem, świadomie zaplanowanym, który się powtarza."

Natomiast wrzucanie do tego samego worka przyjaciol, kolegow, znajomych tylko zaczernia obraz, ale jesli np.:

"Skoro jesteście tylko przyjaciółmi, to dlaczego twój partner jeszcze go nie poznał?"

"On zawsze mnie wysłucha?

"Nie mogę przestać o nim myśleć?"

itd. to warto sie zastanowic czy to jest tylko przyjazn, kolezenstwo, zwykla znajomosc.

Czesto tez te slowa przyjazn, kolezenstwo, zwykla znajomosc sa wykorzystywane wlasnie w celu ukrywania prawdziwego charakteru tej relacji nawet przed samym soba.

Wlasciwie to tylko my wiemy co sie dzieje w naszych glowach i sercach, czesto to ukrywamy.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ostatni krok do zdrady

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026