Vian napisał/a:Ja nie kupuję zdrady emocjonalnej, bo ideą zdrady jest fakt, że popełnia się ją z własnej woli, z premedytacją, a nad myślami czy uczuciami zapanować cokolwiek trudno. Mistrzowie buddyjscy podobno to potrafią, ale przeciętni śmiertelnicy niekoniecznie.
Bellasuan, ja to się zastanawiam, co w Twojej głowie siedzi, że Ci źle w związku, źle się czujesz, a zgadzasz się na oświadczyny. To tak jakbym powiedziała "spróbowałam czekolady XXX, nie smakowała mi, poszłam i kupiłam 1000 tabliczek".
To powiedz to psychologom, zmodyfikuj tresc ksiazek i definicje zdrady emocjonalnej. Nie wiem czy wiesz ale czlowiek wybiera juz na zasadzie pozwalania sobie na cos. Jesli bedac np. w zwiazku ide "na kawe" z kims, kto mi sie podoba, zeby pogadac poza domem, nie ma to nic wspolnego z praca, nie jest to moja przyjaciolka/przyjaciel to juz w tym momencie dopuszczam mozliwosci powstawania wiezi emocjonalnej z kims innym. W tym momencie (do ktorego absolutnie moglo nie dojsc poniewaz wczesniej mozna bylo podjac decyzje) jedni sie reflektuja i ucinaja to, inni wchodza w te relacje. A przeciez zawsze gdzies to sie zaczyna. To ze powstaje relacja uczuciowo-emocjonalna nie z wlasnej woli nie zmienia def. zdrady emocjonalnej gdyz raz ze czlowiek powinien reagowac na tego typu procesy aktywnie a dwa ze juz na etapie mozliwosci powstawania takich wiezi.
Zacytuje tutaj tresc przypadkowego artykulu:
"Siódma rano. Ania jak zwykle stanęła przed szafą, zastanawiając się, co na siebie włożyć. Codziennie ten sam rytuał, ten sam problem... Musi wyglądać elegancko w pracy. Szef przecież wymaga tego od pracowników. Ostatnio powiedział jej miły komplement, kiedy w dniu negocjacji z ?poważnym klientem" miała na sobie tę wiśniową sukienkę, którą dostała kiedyś od męża Jacka na dwunastą rocznicę ślubu. W tej sukience wyglądała nie tylko elegancko. Jej fason doskonale uwypuklał zgrabną sylwetkę, a długość pozwalała na wyeksponowanie zgrabnych, szczupłych nóg, jak dotąd często ?ukrywanych" pod spodniami. Zrobiło jej się nawet przyjemnie, kiedy klient kilkakrotnie kątem oka zmierzył ją od głowy aż po stopy.
Kiedy wyciągała bluzkę z dekoltem, uświadomiła sobie, że coraz staranniej przygotowuje się do wyjścia i coraz więcej uwagi poświęca na ubiór i makijaż. Poniekąd wiedziała, dlaczego to robi - szef lubi zadbane, eleganckie i atrakcyjne kobiety, a ona jako jego asystentka musi wszelkimi sposobami podnosić wizerunek firmy. A ponadto... czuła się tak przyjemnie, kiedy w czasie narad szef śledził każdy jej gest, a przy porannym pocałunku w dłoń tak głęboko patrzył jej w oczy...
Nie, między nimi nic nie było, na żaden flirt nigdy by sobie nie pozwoliła, gdyż była przekonana, że Jacek będzie na zawsze jedynym mężczyzną jej życia! Co prawda pozwoliła się tydzień temu zaprosić szefowi na kolację w czasie wspólnego szkolenia, ale poza tym, że czuła się z nim cudownie, kiedy ją adorował, to do niczego między nimi ?nie doszło". Wydawało jej się nawet, że chce ją pocałować na pożegnanie, ale zgrabnym ruchem w porę odwróciła się, by podnieść z krzesła torebkę i wywinęła się z tej niedwuznacznej sytuacji. Czy tego żałowała? Zastanawiała się, co powiedziałby Jacek, gdyby się dowiedział, że zdradziła go z innym mężczyzną? Co czułyby dzieci? Jak zareagowaliby bliscy i znajomi?
Czy można w tym przypadku mówić o zdradzie?
Słownik języka polskiego definiuje zdradę jako: (1) przejście na stronę nieprzyjaciela, wydanie czegoś wrogowi lub osobie niepowołanej oraz (2) niedochowanie wierności małżeńskiej. Czy można uznać, że Ania uczyniła coś z tych rzeczy?
Czy można nazwać zdradą delikatny dreszczyk emocji wywołany przeszywającym wzrokiem mężczyzny, który nie jest jej mężem? Czy Ania zachowywała się prowokacyjnie, ubierając się w sposób, który podoba się szefowi?
Spójrzmy na sytuację, w której się znalazła. Mąż po dwunastu latach nie patrzy jej już tak głęboko w oczy, kiedy się z nią wita, nie mówi już tak często, że ślicznie wygląda albo, że ma czarujący uśmiech. Nie śledzi każdego jej gestu, nie proponuje z taką determinacją wspólnej kolacji w romantycznej restauracji. Ale kiedy spotyka ją to wszystko ze strony innego mężczyzny, nagle uświadamia sobie, że jako kobieta bardzo za tym tęskni i bardzo tego pragnie.
Tęsknota za namiętnymi uczuciami, które z czasem ostygają w małżeństwie, jest stanem bardzo niebezpiecznym. Nie tylko ze względu na stopniowe, pozornie niewinne lokowanie uczuć ?po niewłaściwej stronie", ale przede wszystkim na zagrożenie zdradą faktyczną i całkowitym zerwaniem więzi.
Okazuje się, że zdrada wcale nie ma wymiaru tylko i wyłącznie fizycznego, gdyż zaczyna się ona właśnie w sferze emocji, na poziomie umysłu."
Widac Vian ze pragniesz zaklinac rzeczywistosc ale moze to dotyczy Twojej wlasnej sfery emocjonalno-uczuciowej. Moze uwazasz ze budowanie wiezi emocjonalnej z kims nie jest zdrada na zasadzie ktos kogo kocham ale nie wspolzyje jest moim przyjacielem (tylko). A przeciez jesli tak jest a Ty jestes w zwiazku z kims innym, to zdradzasz, zdradzasz emocjonalnie.