Kiedyś moja dziewczyna (teraz już ?była? ale nie z opisanego tu powodu
przetrzepała mi szafy przy okazji wszystko porządkując. Kompletnie mnie tym rozbroiła, bo zrobiła dwie rzeczy jednocześnie: wszystko sobie obejrzała ale także zrobiła z tym porządek. Zanim zdążyłem coś z siebie wydusić ? machnęła ręką i żachnęła się tylko ? ?wszystkie to robimy, tylko żadna szczerze tego nie mówi?.
Czy to prawda?
Czy to jest przedmiotem jakiś studiów pt. ?kim jest mój facet??
Podobne tematy
Absolutnie nieprawda.Chyba, że mieszkaliście ze sobą i chciała zrobić porządek, bo miałeś nieład w tej nieszczęsnej szafie ![]()
Absolutnie nieprawda.Chyba, że mieszkaliście ze sobą i chciała zrobić porządek, bo miałeś nieład w tej nieszczęsnej szafie
W szafach, liczba mnoga ![]()
Nie, nie mieszkaliśmy wtedy razem.
4 2015-04-09 14:44:20 Ostatnio edytowany przez luc (2015-04-09 14:46:34)
?wszystkie to robimy, tylko żadna szczerze tego nie mówi?.
Czy to prawda?
Nieprawda ![]()
Nigdy nie "przetrzepałam" rzeczy żadnego z moich facetów, pod jakimkolwiek pozorem. Nawet bez ukrytych intencji, tylko do posprzątania.
Ani kiedyś, ani teraz. Nie porządkuję rzeczy mojego męża: szafy, biurka, teczki etc. (choć zdecydowanie przydałoby się
).
Czy to jest przedmiotem jakiś studiów pt. ?kim jest mój facet??
Być może ![]()
Może też nie być w tym drugiego dna, co nie zmienia faktu, że dla mnie takie rzeczy bez informowania drugiej strony, są nie do pomyślenia.
Nigdy nie wpadłabym na to, żeby iść do mieszkania faceta i mu chociażby szafkę otworzyć bez wyraźnego nakazu.
Posprzątanie komuś w szafach jest dla mnie...niesmaczne. Raz - bo narusza się czyjąś prywatność (kurde, a jakbyś miał tam kolekcję suszonych zużytych prezerwatyw?), dwa - bo wysyła komunikat: "jesteś taki nieporadny, więc muszę ci posprzątać".
Z bliskich mi kobiet na pewno nigdy żadna nie posprzątała szafy w mieszkaniu faceta. Kiedy już razem mieszkają - owszem, są takie, które to czynią w ramach porządków.
A ja przeszukałam i to nie raz. Tyle, że mój ceni swoja prywatność i ma klucze do szafy i do biurka. A laptop, telefon są zabezpieczone hasłem.
Po prostu była ciekawa co tam ciekawego masz
może jakieś ukryte skarby ![]()
jak jest szczerość i uczciwość w związku to się takich rzeczy nie robi. Poza tym, co mogłeś ukrywać w szafie...
Moja dawna dziewczyna bardzo często u mnie sprzątała, bo ja jestem bałaganiarz straszny, a jej to przeszkadzało (w sensie bałagan a nie ja) no i chyba lubiła po prostu sprzątać, zajmować się domem. Mnie to nijak nie przeszkadzało, nawet, jak układała rzeczy w szafie czy tam ustawiała na półkach, bo to nie było jakieś takie... nachalne. Nie robiła tego ukradkiem czy pod moją nieobecność, a jak przekładała moje papiery to po to, żeby je ułożyć w regularniejszą kupkę, a nie przeglądać, czego dotyczą.
Jedyne co było "off limits" dla niej, to moje biurko i okolice i też nie dlatego, że tam jakieś tajemnice straszne mam, tylko dlatego, że akurat chociaż wygląda niesamowicie nieporządnie, to akurat każdy długopis i każdy papierek ma tu swoje miejsce.
Akurat nigdy nie miałam takich myśli, że jak ktoś chce mi posprzątać to po to, żeby obejrzeć wszystko bezkarnie. Nawet gdyby, to jakoś mnie to nie rusza.
Raziło mnie za to zachowanie znajomej, która tak ewidentnie oglądała mój dom i komentowała poszczególne rzeczy, dotykała, oglądała, nawet pytała o ceny, jak w sklepie po prostu. A ona akurat nawet niczego nie posprzątała... ![]()
PS.
Dodam, że jakbym swoją dziewczynę czy faceta przyłapała na PRZESZUKIWANIU mojego domu czy komputera, grzebaniu w jakichś prywatnych rzeczach, w których nie ma czego szukać, to bym chyba wygoniła zwyczajnie.
Acha, no i zwyczajnie nie chciałabym być w takim związku jak Ludmiła - że ona przeszukuje, on zamyka na klucz itd. To jak jakieś "sypiając z wrogiem" niemalże. ![]()
Kurde też nigdy na to nie wpadłem, że może przeszukiwać moje rzeczy jak chce je po prostu ułożyć żeby burdelu nie było:P:P
No w "biurze" to mi nie sprząta i nie grzebie:D
A ja przeszukałam i to nie raz. Tyle, że mój ceni swoja prywatność i ma klucze do szafy i do biurka. A laptop, telefon są zabezpieczone hasłem.
Się nie dziwię, że musi się zabezpieczyć.
Nie wyobrażam sobie zamykania na klucz szaf czy biurka, czy też innych zabezpieczeń w warunkach domowych.
Jak to trafnie określiła Vian - trochę jak sypianie z wrogiem ![]()
To nie było przeszukiwanie domu, pod hasłem "na pewno znajdę na niego jakiegoś haka", tylko szaf z ciuchami. Zrobiła to, wzruszyła ramionami i po sprawie. Natomiast nie przeszukiwała mi takich rzeczy jak biurko, dokumenty czy telefony, niczego by jej to zresztą nie dało ? M. jest anglojęzyczna.
Znałem natomiast kobietę, która była (i pewnie nadal jest) gotowa zakląć na śmierć, że nigdy takich rzeczy nie robi. Z tym, że niestety robi.
Tzn może zacznijmy od tego, że ja nie wiem jaki sens jest w przeglądaniu szaf z ciuchami. Może ciuchy są dla niej ważne jakieś super i chciała Twój gust poznać? Pojęcia nie mam. Nie przyszłoby mi to do głowy zwyczajnie. ^^
To nie było przeszukiwanie domu, pod hasłem "na pewno znajdę na niego jakiegoś haka", tylko szaf z ciuchami. Zrobiła to, wzruszyła ramionami i po sprawie.
W takim razie nie było drugiego dna. Zrobiła to z czystego zamiłowania do porządku ![]()
Co nie zmienia faktu, że trochę wyszła przed szereg, chyba, że Wasze relacje były już na zaawansowanym etapie i wiedziała (mogła przypuszczać), że to dla Ciebie nie ma znaczenia.
Nie no, znała moją garderobę już wcześniej ![]()
Całą sytuację uznałbym za wynikającą z ciekawości wywodzącej się z kulturowych różnic (znacznych). Ale ona użyła sformułowania ?wszystkie to robimy?.
Ale ona użyła sformułowania ?wszystkie to robimy?.
To jak z tym "wszyscy faceci chcą dziewicy"
Nie widzę jakiegokolwiek sensu w zachowaniu Twojej Pani, może szukała czegoś, jakiegoś trupa w szafie?
Nie mam pojęcia. ^^'
Ja znam kobietę, która sprząta u swojego faceta, chociaż razem nie mieszkają. Nie dlatego, żeby mu coś przeglądać, tylko nie wiem, może ma takie zboczenie. Nie jest to tylko sprzątanie półek, bo myje mu też podłogi, okna itp. Mnie rzeczywiście nie przyszłoby do głowy. A teraz, gdy mieszkam z facetem, to oczywiście wykładam jego rzeczy z szafek, gdy sprzątam półki. Jemu nie chciałoby się tego robić, a ja nie zamierzam mieć brudnych szaf. Nie widzę sensu w przeglądaniu ubrań faceta, bo niby czego się tam doszukiwać? Kobiecych włosów albo śladów szminki?
Kobiece szafy lubię przeglądać, ale to kiedy jestem u koleżanek i one same mi pokazują co mają i co kupiły ostatnio. A co do prywatności, to nigdy nie czytałam listów czy jakichś pamiątek, które mój facet trzyma w domu. Nie musi tego zamykać, dla mnie to oczywiste, że tak się nie robi. Z hasłami jest to samo. Oboje na swoich komputerach mamy wszędzie ustawione opcje z zapamiętywaniem hasła i nie wylogowywaniem. Gdybym chciała, to mogłabym czytać, co on pisze, ale uważam, że to poniżające dla mnie i dla niego.
Ciekawska dziewczyna, zapewne szukała jakiś "skarbów" z przeszłości.
To nie było przeszukiwanie domu, pod hasłem "na pewno znajdę na niego jakiegoś haka", tylko szaf z ciuchami. Zrobiła to, wzruszyła ramionami i po sprawie. Natomiast nie przeszukiwała mi takich rzeczy jak biurko, dokumenty czy telefony, niczego by jej to zresztą nie dało.
No właściwie sam sobie odpowiedziałeś "i po sprawie"! Ja w tym nic bardzo niestosownego nie widzę nawet jeśli nie mieszkacie razem, bo jesteście parą. Może tylko chciała Ci zrobić porządki? Gdyby bez twojej wiedzy przeglądała dokumenty, komputer, telefon itd. to już co innego. Albo gdyby przerzuciła Ci garderobę zostawiając jeszcze większy bałagan ![]()
To też zależy jak długo i dobrze się znacie. Wiadomo kiedy jest się 1 czy 2 raz u faceta, to głupio nawet jakąś szafkę otworzyć, pomimo że się słyszy "czuj się jak u siebie". Naturalnie takimi pierwszymi miejscami gdzie zaczyna czuć się swobodniej jest kuchnia (bo razem coś gotujemy, robimy zakupy) i łazienka (bo z niej korzystam, mam swoje kosmetyki itd. i chce wiedzieć gdzie co jest), ale potem też garderoba. Biurka, dokumenty itd. to są jednak rzeczy "święte" i bez wiedzy czy obecności faceta nic nie przekładam, co najwyżej kurze zetrę. Sama też sobie nie życzę.
Może podejrzewała, iz nosisz damską bieliznę i to, nie daj Bóg, ładniejszą od tej, którą sama posiada? ![]()
Nie, nie porządkuję pokoju mojego faceta i nie grzebię mu w szafkach (mieszkamy razem), jako że nie odczuwam w najmniejszym stopniu takiej potrzeby. Czasem on mi wejdzie do pokoju,otworzy szufladę i w niej grzebie (szukając czegoś konkretnego i nie zważając na moje "tam tego nie znajdziesz"), co doprowadza mnie do szału ![]()
Przegladalam rzeczy mojego meza jak juz mieszkalismy razem.
On za malo mowi, nie odpowiada na pytania i stad sama musialam o nim sie dowiedziec kilku rzeczy.
Ja mojemu ogarniam nieraz w szafie - zwyczajnie robię porządki tym bardziej ze mój wsadzi byle jak ubrania a ja lubię porzadek. Od czasu do czasu to robię - nie dawno zamieszkaliśmy razem (prawie) i raz juz taka "akcje" mialam ![]()
Za to nie grzebie mu w telefonie i auto to juz jest jego działka.
22 2015-04-09 19:34:10 Ostatnio edytowany przez niesia631 (2015-04-09 19:34:35)
Nie ufała Ci. Oto odpowiedz. Kobieta która w pełni ufa partnerowi nawet nie pomyśli o czymś takim.
Nie no zaraz. Nie zwalaj tego na mnie. Co to za logika? ![]()
Cześć Otis,
Hahaha
DOBRE SOBIE!
Uprzedzam pytanie: nie, kobiety nie mają rytuału grzebania w rzeczach faceta. Chyba, że jest tam totalny straszny nie do opisania bałagan, syf, ogółem 'nowa cywilizacja'... --> warunek konieczny: mieszkanie razem. Jednak wciąż powinna wyczuć sytuację czy przyzwalasz na takie akcje...
![]()
kurkapieczona
Ja nigdy nie przetrzepałam szaf mojego faceta - mimo, że mieszkamy razem już od dłuższego czasu.
Takie "porządkowanie" to jest chyba dziwny przejaw matkowania: och jaki on tu ma bałagan, posprzątam mu, "zrobię to dla niego", przy okazji okna pomyję i kuchnie wysprzątam, niech wie, jaka ze mnie zaradna kobieta, jaki materiał na żonę.
26 2015-04-10 01:29:49 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-10 01:31:48)
Cześć Otis,
Hahaha
DOBRE SOBIE!
Uprzedzam pytanie: nie, kobiety nie mają rytuału grzebania w rzeczach faceta. Chyba, że jest tam totalny straszny nie do opisania bałagan, syf, ogółem 'nowa cywilizacja'... --> warunek konieczny: mieszkanie razem. Jednak wciąż powinna wyczuć sytuację czy przyzwalasz na takie akcje...
kurkapieczona
Cześć Kurka:)
Rytuał mówisz - "zespół czynności, których częste powtarzanie tworzy dotyczący czegoś zwyczaj". Acha.
Takie "porządkowanie" to jest chyba dziwny przejaw matkowania: och jaki on tu ma bałagan, posprzątam mu, "zrobię to dla niego", przy okazji okna pomyję i kuchnie wysprzątam, niech wie, jaka ze mnie zaradna kobieta, jaki materiał na żonę.
No niekoniecznie. Np. ja robię to dla siebie, bo nie uśmiecha mi się kłaść/wieszać moich ubrań do brudnej szafy. Samo się nie sprzątnie. No ale po co mieć czysto w domu, skoro chłopu to nie przeszkadza. ![]()
Nie wyobrażam sobie sprzątania w czyimś, nawet partnera,mieszkaniu
Jestem straszną pedantką, ale grzebanie w czyiś rzeczach jest niesmaczne, przynajmniej dla mnie- co prywatne, powinno być prywatne.
Mój Miś ma swoją osobną szafę i o ile jest tam Sodoma i Gomora z Hiroszimą, to małym palcem nie ruszam. To jest jego personalny problem jak skarpetek nie potrafi znaleźć ![]()
Kiedyś moja dziewczyna (teraz już ?była? ale nie z opisanego tu powodu
przetrzepała mi szafy przy okazji wszystko porządkując. Kompletnie mnie tym rozbroiła, bo zrobiła dwie rzeczy jednocześnie: wszystko sobie obejrzała ale także zrobiła z tym porządek. Zanim zdążyłem coś z siebie wydusić ? machnęła ręką i żachnęła się tylko ? ?wszystkie to robimy, tylko żadna szczerze tego nie mówi?.
Czy to prawda?
Czy to jest przedmiotem jakiś studiów pt. ?kim jest mój facet??
Ja nigdy nie szperam w rzeczach faceta szanuję czyjąś prywatność ok może to w telefonie bo coś m,nie nurtowało i odkryłam coś co nie powinnam ale stało się .
30 2015-04-10 11:44:27 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-10 11:46:02)
A jak to jest z drugiej strony? Czy zdarza się Wam coś przed swoim partnerem ukryć? jakieś błahostki; wymianę smsów z kolegą z pracy, jakiś email, stronę internetową, zabawkę? Coś co mogłoby sprowokować niepotrzebne spięcie.
A jak to jest z drugiej strony? Czy zdarza się Wam coś przed swoim partnerem ukryć? jakieś błahostki; wymianę smsów z kolegą z pracy, jakiś email, stronę internetową, zabawkę? Coś co mogłoby sprowokować niepotrzebne spięcie.
Tak, mam parę ukrytych zabawek
Niektóre sms-y usuwam, ale to bardziej ze względu na potrzebę ochrony prywatności moich przyjaciół. Mam też kilka listów czy drobnych prezentów od kolegów, których mój facet oglądać nie musi.
Nie musze niczego ukrywac...bo mi partner w niczym nie grzebie
Moge dziennik zostawic na stole w kuchni i wyjsc z domu, bo wiem, ze Misiek go nie przeczyta ze wzgledu na prywatnosc- tak samo z telefonem, laptopem i portfelem.
Pomaga rowniez to, ze sekretow nie mam ![]()
Nie mam żadnych tajemnic przed moim facetem.
Ide sie kąpać telefon w pokoju (dwa telefony) i moze grzebać jeśli ma taka chec.
Po za tym wychodze z założenia ze w zwiazku wazne jest "zaufanie" ale rownież "rozmowa" mialam parę takich akcji gdzie ktoś cos mi napisal ze wpadłam w oko i czy sie z tym kimś umowie. Jasno mowie ze "nie, mam faceta" i mowie mojemu ze ten i ten pisal do mnie. Chce byc szczera i nie chce by wygrzebał sms z przed pól roku i zrobil mi jakas chora akcje.
Choć nie przyłapałam go na grzebaniu w telefonie - a moze dlatego ze nie mam nic do ukrycia. Nie wiem.
Nigdy nie zdarzyło mi się (nawet podczas porządkowania) sprawdzać rzeczy mojego faceta. Nie wiem co by mnie musiało do tego skłonić. Moim zdaniem związek powinien się opierać na zaufaniu.
A jak to jest z drugiej strony? Czy zdarza się Wam coś przed swoim partnerem ukryć? jakieś błahostki; wymianę smsów z kolegą z pracy, jakiś email, stronę internetową, zabawkę? Coś co mogłoby sprowokować niepotrzebne spięcie.
Z jednym facetem byłam za bardzo szczera czytał ze mnie jak z otwartej książki jak to jego mama to nazwała to też jest nie dobre czasami trzeba mieć swoje sekrety , nie mówi się wszystkiego po prostu bo obraca się to pózniej wszystko negatywnie.... Przynajmniej u mnie mija 5 lat jak nie jesteśmy razem a do niego dociera teraz jaka to Ja jestem dobra i szlachetna teraz niech sobie to w dxxxxxx wsadzi nie wzruszy mnie słowami a czasami tak słodzi , że brak słów a tego nie znoszę . Ale słuchajcie co Wam powiem wiem już sprowadzam się nie na temat... ale muszę komuś o tym powiedzieć . po krotce on jest w Anglii kilka dobrych lat Ja tam byłam 5 lat temu teraz od roku może więcej chce być stworzyć ze mną wszystko od nowa... Ale Ja tam nie mam przyszłości ani pracy ani języka dlatego jestem w Polsce ale tu na socjalnej rencie do lutego 2016 no ale do rzeczy poprosił mnie o rozmówki kuchnia to są groszowe sprawy ale no kuchnia o co mu chodzi sprawdza czy może liczyć na mnie . On tam niczego przez te swoje chyba 8lat niczego się nie dorobił . Czy faktycznie jest tam takie trudne życie w Anglii?
Kiedyś moja dziewczyna (teraz już ?była? ale nie z opisanego tu powodu
przetrzepała mi szafy przy okazji wszystko porządkując. Kompletnie mnie tym rozbroiła, bo zrobiła dwie rzeczy jednocześnie: wszystko sobie obejrzała ale także zrobiła z tym porządek. Zanim zdążyłem coś z siebie wydusić ? machnęła ręką i żachnęła się tylko ? ?wszystkie to robimy, tylko żadna szczerze tego nie mówi?.
Czy to prawda?
Czy to jest przedmiotem jakiś studiów pt. ?kim jest mój facet??
Ja mieszkam z moim facetem i nie przeszukuje mu rzeczy. Porządki w szafach robię, zarówno w jego jak i moich rzeczach bo często robi się tam bałagan ale nie po to by sprawdzać czy przeszukiwać jego rzeczy. Przy okazji robienia prania sprawdzam tylko czy jego ciuchy nadają się nadal do korzystania czy trzeba sie już ich pozbyć, głównie chodzi o majty i skarpety bo tu często robią się jakieś przetarcia a jeżeli chodzi o inne rzeczy to nie mam w zwyczaju by je kontrolować.