Nie trafię się pozbierać
... :-( mój 14 letni zwiazek okazal się kompletna porażka. Mąż ma od 2 lat romans
z koleżanką z pracy. Znają się kilka lat. Widzę że jest to związek oparty na uczuciu...jak pytalam
czy ją kocha usłyszałam ze tak. 2 ostatnie tygodnie to ciągłą zmiana
wersji wydarzeń . .. najpierw ona nie ma męża potem jednak ma.
Na początku ją kocha potem ustala z nią że to tylko fascynacja....
:-( itp. Od 2 tygodni mieszka u rodziców. Nie wiem czy jest co ratować . Po naszej ostatniej
rozmowie zyczylam mu powodzenia z nową kobieta. Dodam że ma 6 letnie dziecko .
Chętnie porozmawiam z kimś kto jest w podobnej sytuacji.
Załamana
Podobne tematy
Nie mamy żadnych dzieci.... od 2 lat o tym mówię a on czas spędza codziennie po pracy z nią . ... codziennie wraca koło 19 do domu...patrząc prosto w oczy kłamie . ...
Nie mam podobnych doświadczeń. Nie mniej bardzo mi przykro, że Cię to spotkało.
Dzięki wielkie za odpowiedz mimo wszystko . ...
5 2015-04-06 07:36:36 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2015-04-06 07:41:56)
Na pewno otrzymasz tu wsparcie i cenne rady, niech no tylko ludziska ogarną śniadania, Kościół i polewanie się wodą ![]()
O zdradzie wiesz od niego czy ...?
To zrozumiałe, że jest teraz bardzo źle i czujesz się do niczego. Napisz coś więcej o Waszym małżeństwie. Czy były kłótnie a może wręcz odwrotnie.
Wobec tego co napisałaś to nie ma zmiłuj, mąż zdradził i to on powinien (o ile chce) próbować to ratować?
Nie daj się wpędzić w poczucie winy. Ani nie pozwól na manipulacje. Dwa lata to szmat czasu. On doskonale wie o co kaman. Pytanie czy teraz też będzie tchórzem...I zmieniał co chwilę wersję. Zdarzeń przeszłych i przyszłych.
Dwa lata temu zrobiłam awanturę bo miałam podejrzenia że go coś z nią lączy na delegacji jak sie okazało byl tylko z nią choć mówił ze pojechali w 9 osob
wydzwanialam od godziny 22 niby miał sciszony telefon dzwoniłam do pokoju
o 23 i niestety nikogo nie bylo . ..teraz dowiedziałam się że wtedy był z nią . ..tylko wtedy
nie miałam żadnego dowodu żadnej pewności . ... powiedział mi teraz że po tej sytuacji była
przerwa w ich romansie ale tylko na 2 miesiące . ... jej mąż wtedy mi nie uwierzył . ..
wyszłam na zazdrosna wariatke . ... :-(
przez te dwa lata sprawdzałam go czasem np. Jak wracał z delegacji... nie czułam się z tym
dobrze ale tak robiłam i do marca tego roku nie znalazłam nic....
teraz powiedział ze poczuł ulgę ze znalazłam ze odkryłam . ....
nie było w naszym związku kłótni . .. tylko ja marzę od 3 lat o pełnej rodzinie....
mówię o tym... a on przez te dwa lata oddala się do niej....
W zeszłym roku zbudowaliśmy stan surowy otwarty... jeszcze trzy tygodnie temu robiliśmy szmba. ..
Czy można to ogarnąć ? Od listopada bardzo się odemnie oddalił. .. powodem jest też alkohol
. Nie dając sobie rady z brakiem rodziny zaczęłam pić . ... niby wino tylko szampana.... ale jednak nie daje sobie z tym rady . ... i on mi w żaden sposób nie pomaga... nie wspiera . .. tylko jeszcze bardziej oddala sie
przez ten okres.... wiem jedno jestem kompletna idiotka wstyd mze wierzylam ze pracuje do pozna ... chociaż
rodzice 100 razy mi mowili że to dziwne... ze tak późno. .. nie ważne były dla niego imieniny...obiad rodzinny
itp... nic i nikt... tylko on sam.
mam intuicje że czeka na decyzję tej kobiety . ... ze niby próbuje ze mna... moze rodzice mu kazali...
nie wiem . .. nie wiem....
O zdradzie dowiedziałam się w prosty sposób . ... znalazłam prezerwatywy . ....
nawet nie ukrywał powiedział od razu że to ona ten caly czas spędza z nim... ze ja kocha.... ze chce z nią byc....boże . .. ze łączy go wspólna pasja motoryzacja i radość . ... rozumiesz. ... i radość
.... :-(
Na Boga, i co chcesz ratować?
ile masz lat ile on, dlaczego nie macie dzieci?
gdzie mieszkacie?
czy pracujesz?
32 lata zero dzieci kredytów pracuje... zarabiam...
Niby teraz się zastanawia . ... chce ze mną być . .. niby... a ja chyba już nie potrafię z nim nawet rozmawiać. ..
za dużo przez te dwa tygodnie się wydarzyło . .. tak sie placze w zeznaniach.... komedia . ...
Dziewczyno daj sobie z nim spokoj. Nie jest Ciebie wart. Chcesz dalej z nim isc przez zycie? Wierzysz ze skonczy tamten romans? Skork napisal ze kocha tamta to do Ciebie moze go tylko ciagnac przyzwyczajenie a nie milosc. Jemu dobrze ciagnac dwie sroki za ogon, po prostu.
Jesteś młoda, masz pieniądze, masz też męża, który Cię zdradzał beszczelnie przez dwa ostatnie lata, wolał się bzykac z koleżanką gdy Ty siedziałaś sama w domu, oszukiwał Cię i najwyraźniej pokochał kogoś bardziej niż Ciebie, nie masz dzieci a jeśli chcesz je mieć to musisz podjąć krytyczne decyzje. Ciekawa jestem, czy uprawialiście sex przez te dwa lata? Czy dużó musiał udawać że Cię kocha czy już Cię olał, ale Ty się go trzymasz?
32 lata zero dzieci kredytów pracuje... zarabiam...
No to jesteś młoda, więc czym się przejmujesz, chce iść do niej , to niech spada.
Nie macie dzieci, a więc bedziesz rozwódką bez dzieci, i masz duże szanse na poznanie kogoś, kto cię będzie szanował, kochał i miał z tobą dzieci.
Jak mu padlo na głowę i myśli dolną częścią to już na to nie poradzisz.
Od listopada było dużo gorzej....nie dotknął mnie...nawet.... czuję taki ból . ...
nie umiem sobie poradzić . ....
Od listopada było dużo gorzej....nie dotknął mnie...nawet.... czuję taki ból . ...
nie umiem sobie poradzić . ....
Bo jak Cię mógł dotykać, jak cię zdradzał.
Stąd facet Cię nie dotykał bo miał zdradę na sumieniu.
Przestań płakać do poduszki. WIem, nie jest łatwo lecz trzeba się z tym pogodzić.
Są ludzie, którzy nie potrafią kochać a inni kochają za bardzo.
To sobie wyobraź jak mógł czuć się facet jak postępowała tak żona jak u ciebie mąż.
Główa do góry, to tylko przejściowe. Nie mieszkasz na bezludnej wyspie.
Zacznij myśleć pozytywnie.
Dzsiaj ty płaczesz a jutro może on płakać.
BO czasem tak bywa, że kochanka czy kochanek jest do puty trwa małżeństwo a jak jest już rozwód to ani żony ani kochanki albo kochanka.
Każdy dzień, który poświęcisz dla niego, jest dniem zmarnowanym, niestety, tak jest, że mamy ograniczony czas na tym ziemskim padole i on Ci ten czas kradnie. Nikt Ci go nie odda. Rozumiem, że 14 lat to kawał czasu, prawie połowa mojego życia. Ale niestety musisz podjąć walkę o siebie i najlepiej zrób to właśnie w tej sekundzie. Już tłumaczę, dlaczego. Ograniczysz w ten sposób ilość przykrych wspomnień - historii nie da się napisać od nowa, kiedyś będziesz wspominała, ile łez wylałaś przez tego barana, im mniej takich wspomnień, tym lepiej.
Od dwóch lat ma romans, nie mów mi, że nie wiedziałaś, wiedziałaś na pewno, ale jak widzę, skutecznie wypierałaś to ze swojej świadomości, póki on nie rozmazał Ci tego po twarzy. Było się szykować do rozstania, rozwodu. Nie bądźmy dziećmi, nikt nam nie podpisze krwią, że będzie nas kochał do końca życia, a ze świętego sakramentu ludzie robią sobie spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.
Współczuję Ci, ale nie będę się nad Tobą użalać. Weź się w garść, bo każda łza, spływająca po Twoim policzku, odmierza stracone sekundy.
Życie wypluło Cię w takim kierunku, pozbieraj to, co z Ciebie zostało i idź dalej. Wiem, że łatwo mówić, ale zobacz - jesteś, że tak banalnie powiem, kowalem swojego losu. I to od Ciebie zależy Twoja przyszłość, czy będziesz porzuconą zaniedbaną, taplającą się w swojej rozpaczy byłą, czy silniejszą o to doświadczenie, nową osobą, patrzącą w przyszłość z nadzieją. Którą z tych lasek jesteś za rok?
Zdrada w związku niszczy milosc, nie da sie isc dalej, machnac ręka i miec nadzieje ze sie rozejdzie po kosciach, to bedzie tylko mieszkanie razem bez milosci a milosc jest jakby klejem
aby bycie bylo zyciem...
Zdrada to zdrada...wiadomo . ... :-( nie wiem jaki to ma sens...wiem ze powinnam już go przekreśl ic ze nie powinnam nawet czekać na jego decyzję . ...temat jest trudny... to mój pierwszy i jedyny...ukochany... czułam że wymyka mi się z rąk robiłam wszystko żeby go zatrzymać . .. załamała m się kompletnie . .. dobijalo mnie to tylko... teraz jednak nie czuję wolności ulgi...nie mogę się po prostu ogarnąć . ..nie mogę w to uwierzyć . ...mój ukochany.... :-(
Noo.. pokroiłaś się w ładne plasterki, ułożyłaś na srebrnej tacy i się dziwisz, że ma ochotę upolować sobie coś, bo jak za nim tak z tą tacą ganiałaś, to nie dziw się, że nie miał ochoty na Twoją polędwiczkę.
Nietety. Czytałaś to?
Jeżeli chcesz ratować małżeństwo, przeczytaj uważnie punkt po punkcie i zastosuj się do tego:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów Kocham Cię.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
plasterku, nie becz!!!
Masz rację we wszystkim co napisałaś . ... zgadzam się w pełni . ..
tylko serce mnie nie słucha. .. tak sie starałam . .. ostatnio szczególnie . ..miał urodziny w lutym...
i nic... obca kobieta jest ważniejsza . ... :-( muszę się z tym wszystkim ogarnąć . ... ustawić . ...
zrozumieć . .. tylko to nie tydzień dwa... to potrwa......
to tak jak z pogoda nie mamy wplywu na to jaka jest a i tak zyjemy dalej, akceptacja Cie uwolni od wszystkiego...
Odpowiedz sobie na pytanie - jesteś w stanie mu to wybaczyć? Teoretycznie- on wróci. Jesteś w stanie mu zaufać? Jesteś w stanie zajść z nim w ciąże, mieć dziecko bez lęku, że wtedy, gdy będziesz go najbardziej potrzebować sytuacja się powtórzy?
Jeśli odpowiedź brzmi NIE - Załatw gościa. Rozwód z jego winy. Postaraj się w sądzie żeby dom był tylko twój.
Nie lituj się nad nim ani nad sobą!!!- to najgorsze co możesz zrobić. Zero sentymentów. Jesteś jeszcze na tyle młoda że ułożysz sobie życie z kim innym.
Jeśli odpowiedź brzmi "tak" - zastosuj punkty, które podano ci wyżej.
Żeby to było takie proste po 14 latach razem . ..po 9 latach małżeństwa . ...
nic nie jest proste . ..najlepsze w tym jest to że to on nie podjął decyzji że to on się zastanawia chociaż ja powiedziałam że to koniec.... proste czeka na jej decyzję . ..
Wiele rzeczy jest trudne, zanim stanie się proste.
Myślisz, że on czeka na jej decyzję. Czyli godzisz się na czekanie na JEJ decyzję.
To twoje życie.
TY powinnaś podjąć decyzję.
https://www.youtube.com/watch?v=fUhOM7wyQpY
z dedykacją
nie rozpaczaj, że 100 lat, tylko zajmij się tym, co będzie jutro i pojutrze, daj sobie czas na rozpacz i przeminęło z wiatrem, kubeł lodów i 2 butle wina, ale idź do ludzi, spotkaj się z przyjaciółką. Nie rozpaczaj za dużo proszę, bo wejdzie Ci to w krew nie daj Boże ![]()
Pomyśl sobie, że historia, która Cię spotkała spotyka niestety wiele kobiet, nie jesteś jedyna, da się żyć po rozwodzie i to niejednokrotnie jest życie lepszej jakości i seks też jest lepszy.
Żeby to było takie proste po 14 latach razem . ..po 9 latach małżeństwa . ...
nic nie jest proste . ..najlepsze w tym jest to że to on nie podjął decyzji że to on się zastanawia chociaż ja powiedziałam że to koniec.... proste czeka na jej decyzję . ..
Strasznie Tobie współczuję.
Wiem, że trudno z dnia na dzień zapomnieć o kilkunastu ostatnich latach, ale zauważ, że Twój mąż nie ma z tym żadnego problemu.
Ja też zostałam zdradzona i uwierz mi jak ktoś kocha to nie zdradza.
Zatem masz sytuację, w której Twój mąż Ciebie nie kocha,
nie walczy o Ciebie, więc najprawdopodobniej zupełnie mu na Tobie nie zależy,
więc nad czy Ty się jeszcze chcesz zastanawiać?
Całe szczęście nie macie dzieci (nie musisz dodatkowo mierzyć się z ich cierpieniem) i jesteś samodzielna.
Dogadaj się z nim, niech jak najszybciej zabierze resztę swoich rzeczy a Ty wybierz się np. w podróż życia, zmień otoczenie, zrób sobie pauzę od facetów, przemyśl swoje priorytety i ŻYJ szczęśliwie bez kłamcy i oszusta.
Powodzenia ![]()
Żeby to było takie proste po 14 latach razem . ..po 9 latach małżeństwa . ...
nic nie jest proste . ..najlepsze w tym jest to że to on nie podjął decyzji że to on się zastanawia chociaż ja powiedziałam że to koniec.... proste czeka na jej decyzję . ..
A myslisz ze tylko Ty jestes w takiej sytuacji;) ja rowniez po 14 latach biore rozwod, tyle tylko ze mam dwoje malych dzieci i jestem za nie odpowiedzialna i zawsze one beda mnie laczyc z mezem a Ty nie masz dzieci. Droga wolna. Nie warto tak rozpaczac za kims kto nie jest tego wart!
człowiekbezmilosci napisał/a:Żeby to było takie proste po 14 latach razem . ..po 9 latach małżeństwa . ...
nic nie jest proste . ..najlepsze w tym jest to że to on nie podjął decyzji że to on się zastanawia chociaż ja powiedziałam że to koniec.... proste czeka na jej decyzję . ..A myslisz ze tylko Ty jestes w takiej sytuacji;) ja rowniez po 14 latach biore rozwod, tyle tylko ze mam dwoje malych dzieci i jestem za nie odpowiedzialna i zawsze one beda mnie laczyc z mezem a Ty nie masz dzieci. Droga wolna. Nie warto tak rozpaczac za kims kto nie jest tego wart!
zobacz, droga Autorko, Solevita dostała niezłe wciry i daje radę, mnie facet tydzień przed porodem na spółę z matką wywalił z mojego pięknego domu z wielkim ogrodem, dajemy radę mimo, że mamy z tymi padalcami dzieci. Ty możesz spalić rytualnie jego foty i nigdy więcej jego japy nie oglądać, więc przestań się taplać w mazaju!
głowa do góry, mogło być gorzej hahaha, przepraszam, ale mam wisielczy humor ![]()
dopisuje sie do grona osob ktore:
1. wspolczuja Ci bardzo, przechodzilem przez to samo, poczytaj moj watek
2. doradzaja Ci kopnac z calej sily tego palanta w tylek !!!!!!!
Twoja historia jest baaardzo podobna do mojej (roznica jest taka ze bylismy razem 15 lat ale tylko rok po slubie ale to w sumie nie ma znaczenia). Moja eks 'ksiezniczka' miala romans z facetem z biura. Klasyka. Tez nie mielismy dzieci. Naprawde powinna sie cieszyc ze stalo sie to teraz niz pozniej!
Rozum Ci dobrze podpowiada zeby olac goscia natomiast serce jest zawsze "opoznione" za rozumem. Za jakis czas serce tez wyleczysz! i nie bedziesz mogla uwierzyc ze lamentowalas po takim gnojku !
Zagryz zabki. Wiem ze boli. Musi bolec! W koncu jestes dobrym kochajacym czlowiekiem a nie jakims okropnym psychopata. Domyslam sie ze po tylu latach malzenstwa macie wspolny majatek. Bierz detektywa i dobrego prawnika. Zbierz dowody i skladaj pozew o rozwod. Zobaczymy jak wtedy zaspiewa. I nie zastanawiaj sie czy to zrobic czy nie. Nawet jakbym mialo cos sie zmienic to zawsze mozesz wycofac pozew. Ale moim zdaniem nie masz wyjscia. Zastosuj sie do 34 zasad! Koles tak wystawil Cie do wiatru ze juz nigdy nie bedziesz w stanie mu zaufac. Niech spieprza !!!!
Jestes mloda. Jestes uczciwym dobrym czlowiekiem. Tacy zawsze wychodza na swoje w zyciu. Wszystko przed Toba!
Dzialaj. Chocbys miala wyc z rozpaczy, zaciskaj zeby i piesci, ale musisz o siebie zadbac! Mysl o sobie i swoim zyciu, zastanow sie co musisz zrobic zeby to szybko zakonczyc na TWOICH WARUNKACH. Zaskocz dziada! Pokaz ze potrafisz o siebie walczyc i dbac! On teraz bzyka sobie jakas kochanke i ma dodatkowo alternatywe w postaci kochajacej lamentujacej zony do ktorej zawsze moze wrocic. Swoja droga to niezly z niego cienias jakby to byl facet z jajami sam by odszedl zamiast grac w jakas ciuciubabke. Pokaz mu gdzie jego miejsce!
Pozdrawiam i zycze duzo sily i wiary!
człowiekbezmilosci napisał/a:Żeby to było takie proste po 14 latach razem . ..po 9 latach małżeństwa . ...
nic nie jest proste . ..najlepsze w tym jest to że to on nie podjął decyzji że to on się zastanawia chociaż ja powiedziałam że to koniec.... proste czeka na jej decyzję . ..A myslisz ze tylko Ty jestes w takiej sytuacji;) ja rowniez po 14 latach biore rozwod, tyle tylko ze mam dwoje malych dzieci i jestem za nie odpowiedzialna i zawsze one beda mnie laczyc z mezem a Ty nie masz dzieci. Droga wolna. Nie warto tak rozpaczac za kims kto nie jest tego wart!
Czy mogę liczyć na kontakt mailowy z Tobą ? Zależy mi żeby zadać kilka pytan
prywatne . ... muszę wiedzieć co robić ... dziękuję
dopisuje sie do grona osob ktore:
1. wspolczuja Ci bardzo, przechodzilem przez to samo, poczytaj moj watek
2. doradzaja Ci kopnac z calej sily tego palanta w tylek !!!!!!!Twoja historia jest baaardzo podobna do mojej (roznica jest taka ze bylismy razem 15 lat ale tylko rok po slubie ale to w sumie nie ma znaczenia). Moja eks 'ksiezniczka' miala romans z facetem z biura. Klasyka. Tez nie mielismy dzieci. Naprawde powinna sie cieszyc ze stalo sie to teraz niz pozniej!
Rozum Ci dobrze podpowiada zeby olac goscia natomiast serce jest zawsze "opoznione" za rozumem. Za jakis czas serce tez wyleczysz! i nie bedziesz mogla uwierzyc ze lamentowalas po takim gnojku !
Zagryz zabki. Wiem ze boli. Musi bolec! W koncu jestes dobrym kochajacym czlowiekiem a nie jakims okropnym psychopata. Domyslam sie ze po tylu latach malzenstwa macie wspolny majatek. Bierz detektywa i dobrego prawnika. Zbierz dowody i skladaj pozew o rozwod. Zobaczymy jak wtedy zaspiewa. I nie zastanawiaj sie czy to zrobic czy nie. Nawet jakbym mialo cos sie zmienic to zawsze mozesz wycofac pozew. Ale moim zdaniem nie masz wyjscia. Zastosuj sie do 34 zasad! Koles tak wystawil Cie do wiatru ze juz nigdy nie bedziesz w stanie mu zaufac. Niech spieprza !!!!
Jestes mloda. Jestes uczciwym dobrym czlowiekiem. Tacy zawsze wychodza na swoje w zyciu. Wszystko przed Toba!
Dzialaj. Chocbys miala wyc z rozpaczy, zaciskaj zeby i piesci, ale musisz o siebie zadbac! Mysl o sobie i swoim zyciu, zastanow sie co musisz zrobic zeby to szybko zakonczyc na TWOICH WARUNKACH. Zaskocz dziada! Pokaz ze potrafisz o siebie walczyc i dbac! On teraz bzyka sobie jakas kochanke i ma dodatkowo alternatywe w postaci kochajacej lamentujacej zony do ktorej zawsze moze wrocic. Swoja droga to niezly z niego cienias jakby to byl facet z jajami sam by odszedl zamiast grac w jakas ciuciubabke. Pokaz mu gdzie jego miejsce!
Pozdrawiam i zycze duzo sily i wiary!
dziękuję za wsparcie jest to bardzo trudne niemniej jednak chyba nie pozostawił mi wyboru...
choć trudno przekreśl ic 14 lat razem...
czy mogę liczyć na kontakt mailowy żeby zadać kilka pytan jak ty to wszystko
Załatwiłe s... z góry dziękuję
Tak źle i tak nie dobrze - rada, wycisz sie wewnetrznie i bedziesz wiedziec co robic, teraz masz kogiel mogiel w glowie i sie szarpiesz, poprostu sie wycisz, wtedy zobaczysz ze wszystko jest proste...
Czlowiekbezmilosci kliknij w email pod moim avatarem i napisz jak masz potrzebe:)
Czlowiekbezmilosci kliknij w email pod moim avatarem i napisz jak masz potrzebe:)
Niestety masz zablokowane opcje wyslania maila
Powiem tak : czy chcesz z nim zostać, czy nie musisz teraz ZADBAĆ O SIEBIE - fizycznie, psychicznie, duchowo. Bo zarówno jeśli chce o niego walczyć to się przyda, bo będziesz atrakcyjniejsza, a jeśli nie chcesz również się przyda bo poczujesz się lepiej z samą sobą. Więc cała Twoja siła, Twoja myśli niech się skupią na tym. Bo nic innego na ten moment Ci nie pomoże.
Myślę,ze powinnaś go zostawić,choć pewnie to bardzo trudne.Ale zdaj sobie sprawę że życie ucieka nieubłaganie, a ty łudzisz sie i oszukujesz..Powodzenia!!
37 2015-04-07 21:12:06 Ostatnio edytowany przez Solevita (2015-04-07 21:12:55)
Solevita napisał/a:Czlowiekbezmilosci kliknij w email pod moim avatarem i napisz jak masz potrzebe:)
Niestety masz zablokowane opcje wyslania maila
Wiesz co mam w opcjach zezwolenie na emaile, wiec nie wiem o co chodzi. Odblokuj u siebie emaila to napisze.
A tak w ogole to lepiej dzisiaj sie czujesz? Chociaz troszke lepiej?
witam i ja dorzucę coś z autopsji.... gdybym dziś miała raz jeszcze podejmować decyzję, to na pewno nie walczyłabym o małżeństwo, było to tak dawno, że sama nie dowierzam, Zawalczyłam i wygrałam, ale co wygrałam?? tylko jego obecność.... zatem, nie radzę, ale proponuję wyciszyć się, wybaczyć, ale rozstać.... po zdradzie wszystko jest inaczej i to "inaczej" strasznie boli... powodzenia, głowa do góry, "bądź dla siebie dobra, bo jesteś tego warta"
Powiem tak : czy chcesz z nim zostać, czy nie musisz teraz ZADBAĆ O SIEBIE - fizycznie, psychicznie, duchowo. Bo zarówno jeśli chce o niego walczyć to się przyda, bo będziesz atrakcyjniejsza, a jeśli nie chcesz również się przyda bo poczujesz się lepiej z samą sobą. Więc cała Twoja siła, Twoja myśli niech się skupią na tym. Bo nic innego na ten moment Ci nie pomoże.
dokładnie tak staram się robić, koncentrować na sobie teraz, zadbać o siebie...
nie mam o kogo dbać przecież...
i nie ma kto o mnie zadbać... dziękuję za radę
witam i ja dorzucę coś z autopsji.... gdybym dziś miała raz jeszcze podejmować decyzję, to na pewno nie walczyłabym o małżeństwo, było to tak dawno, że sama nie dowierzam, Zawalczyłam i wygrałam, ale co wygrałam?? tylko jego obecność.... zatem, nie radzę, ale proponuję wyciszyć się, wybaczyć, ale rozstać.... po zdradzie wszystko jest inaczej i to "inaczej" strasznie boli... powodzenia, głowa do góry, "bądź dla siebie dobra, bo jesteś tego warta"
własnie tego boję sie najbardziej, niestety i tak on ze swojej strony nie stara się więc chyba nawet nie mam wyboru, żeby do niego wracać...
najlepsze własnie jest to, że on uważa, że starać w takiej sytuacji powinniśmy sie oboje, a on ze swojej strony nic nie robi... więc nie widzę sensu, nie widzę celu,
idzie to w złym kierunku napewno... no ale może na koniec za rok w lepszym... kto to wie
gdybym była pewna, że znajdę kogoś kto mnie pokocha i poza kim życia widzieć nie będę - zrezygnowałabym w tej sekundzie choć to ciężkie
ale takiej pewności nie da mi nikt...
obecność jak piszesz.. to nie wystarcza... po zdradzie już jest inaczej, nie jestem taka sama jak byłam... duzo juz sie zmieniło.. nie wiem co będzie dalej...
dziekuję za radę doceniam to choc nadal nie wiem co robię... wsztsko wydaje się byc poza mną...
jak jakiś zły sen... na który nie zasłużyłam...
człowiekbezmilosci napisał/a:Żeby to było takie proste po 14 latach razem . ..po 9 latach małżeństwa . ...
nic nie jest proste . ..najlepsze w tym jest to że to on nie podjął decyzji że to on się zastanawia chociaż ja powiedziałam że to koniec.... proste czeka na jej decyzję . ..A myslisz ze tylko Ty jestes w takiej sytuacji;) ja rowniez po 14 latach biore rozwod, tyle tylko ze mam dwoje malych dzieci i jestem za nie odpowiedzialna i zawsze one beda mnie laczyc z mezem a Ty nie masz dzieci. Droga wolna. Nie warto tak rozpaczac za kims kto nie jest tego wart!
odblokowałam maila prosze napisz. dziękuję
Dalej nie mozna napisac
nie wiem jak mamy sie skontaktowac. Utworz moze jakiegos emaila nowego i podaj go publicznie no bo jak inaczej?
czlowiekbezmilosci
Strasznie mi przykro ale moze z tego wyjdzie cos dobrego i za kilka lat pijac dobre winko gdzies w pieknym miejscu na drugim koncu swiata bedziesz sie usmiechala i dziekowala swojemu jeszcze mezowi ze zrobil to co zrobil.
Teraz nie podejmuj zadnch decyzji bo emocje szaleja. Bedziesz umierac z milosci a za chwile bedziesz czula czysta nienawisc. W tym stanie nie ma szans by podjac jakas wazna decyzje.
Jedyne co mozesz to poprosic "meza" zeby sie wyprowadzil. I zajac sie soba. Zrobic impreze, spakowac jego brudne skarpety i wyslac do jego "nowej milosci" (niech ona sie teraz tym zajmuje). Teraz masz wiecej miejsca w szafie, nie musisz walczyc o pilota do TV, mozesz zaprosic kolezanki na weekend i ogladac filmy pijac dobre wino i rozpieszczac sie. Mozesz robic to na co masz ochote. I nie mysl o nim ani jego kochance. To juz nie Twoj problem. Mysl o sobie. Tak wiem ze nie jest to latwe.
Dopiero pozniej zabrac sie rozwod, podzial majatku etc. Bo jak porozpieszczasz siebie, pokochasz siebie na nowo to bedziesz silna i gotowa do walki. Tylko nie wchodz w zaden nowy zwiazek, mozesz poflirtowac ale nie wchodz nic w wiekszego.
gdybym była pewna, że znajdę kogoś kto mnie pokocha i poza kim życia widzieć nie będę - zrezygnowałabym w tej sekundzie choć to ciężkie
ale takiej pewności nie da mi nikt...
Blad i to wielki. Myslisz ze jak ktos Cie pokocha to bedziesz szczesliwa? Jesli jutro zjawi sie jakis gosc i powie ze Cie kocha to polecisz jak cma w ogien?
Zrozum ze musisz pokochac sama siebie, musisz przestac uzalezniac swoje szczescie od kogos innego. Musisz nauczyc sie byc szczesliwa ze soba. Ty musisz byc zrodlem swojego szczescia. Ty i tylko Ty.
I wydrukuj te kilka punktow ktore napisala panibaronowa. Powies je na lodowce, nos w portfelu, zapamietaj i czesto do nich zagladaj. I rozpieszczaj sie ![]()
Myślę,ze powinnaś go zostawić,choć pewnie to bardzo trudne.Ale zdaj sobie sprawę że życie ucieka nieubłaganie, a ty łudzisz sie i oszukujesz..Powodzenia!!
nadal się oszukuję, masz rację... a on nic w moim kierunku nie robi, kompletnie nic...
jest to trudne przekreślić 14 lat razem... bardzo trudne
45 2015-04-08 13:59:17 Ostatnio edytowany przez człowiekbezmilosci (2015-04-08 14:03:39)
Dalej nie mozna napisac
nie wiem jak mamy sie skontaktowac. Utworz moze jakiegos emaila nowego i podaj go publicznie no bo jak inaczej?
dziekuję Ci ![]()
Za chwilke wysle do Ciebie emaila ![]()
czlowiekbezmilosci
Strasznie mi przykro ale moze z tego wyjdzie cos dobrego i za kilka lat pijac dobre winko gdzies w pieknym miejscu na drugim koncu swiata bedziesz sie usmiechala i dziekowala swojemu jeszcze mezowi ze zrobil to co zrobil.
Teraz nie podejmuj zadnch decyzji bo emocje szaleja. Bedziesz umierac z milosci a za chwile bedziesz czula czysta nienawisc. W tym stanie nie ma szans by podjac jakas wazna decyzje.
Jedyne co mozesz to poprosic "meza" zeby sie wyprowadzil. I zajac sie soba. Zrobic impreze, spakowac jego brudne skarpety i wyslac do jego "nowej milosci" (niech ona sie teraz tym zajmuje). Teraz masz wiecej miejsca w szafie, nie musisz walczyc o pilota do TV, mozesz zaprosic kolezanki na weekend i ogladac filmy pijac dobre wino i rozpieszczac sie. Mozesz robic to na co masz ochote. I nie mysl o nim ani jego kochance. To juz nie Twoj problem. Mysl o sobie. Tak wiem ze nie jest to latwe.
Dopiero pozniej zabrac sie rozwod, podzial majatku etc. Bo jak porozpieszczasz siebie, pokochasz siebie na nowo to bedziesz silna i gotowa do walki. Tylko nie wchodz w zaden nowy zwiazek, mozesz poflirtowac ale nie wchodz nic w wiekszego.człowiekbezmilosci napisał/a:gdybym była pewna, że znajdę kogoś kto mnie pokocha i poza kim życia widzieć nie będę - zrezygnowałabym w tej sekundzie choć to ciężkie
ale takiej pewności nie da mi nikt...Blad i to wielki. Myslisz ze jak ktos Cie pokocha to bedziesz szczesliwa? Jesli jutro zjawi sie jakis gosc i powie ze Cie kocha to polecisz jak cma w ogien?
Zrozum ze musisz pokochac sama siebie, musisz przestac uzalezniac swoje szczescie od kogos innego. Musisz nauczyc sie byc szczesliwa ze soba. Ty musisz byc zrodlem swojego szczescia. Ty i tylko Ty.wiesz co jeszcze mi powiedział.... że weekendy ze mną to marazm, że czeka tylko na poniedziałek, żeby sie z nią spotkać.... rozumiesz takie coś?
muszę nauczyć się być szczęśliwa z tego kim jestem od siebie musze zacząć wiem, ale mam niskie poczucie własnej wartości i muszę je jakoś podbudować...
dziekuję za rady, tak jak piszesz mam nadzieję, że kiedyś będę się śmiała z tej sytuacji,, mam taką nadzieję...I wydrukuj te kilka punktow ktore napisala panibaronowa. Powies je na lodowce, nos w portfelu, zapamietaj i czesto do nich zagladaj. I rozpieszczaj sie
wiesz co jeszcze mi powiedział.... że weekendy ze mną to marazm, że czeka tylko na poniedziałek, żeby sie z nią spotkać.... rozumiesz takie coś?
Rozumiem. Jesli sie zakochal w tamtej kobiecie to jestes dla niego przeszkoda w osiagnieciu szczescia. Jestes dla niego zyjacym, chodzacym wyrzutem sumienia. Zyjacym dowodem na to ze jest po prostu malym czlowiekiem ktory jest zwyklym klamca (przez 2 lata udawal przed Toba ale przed tamta kobieta tez, pewnie jej opowiadal jaka to jestes wiedzma i ze w sumie to on w domu nie mieszka i ze wlasnie sie rozwodzicie etc). Wiem ze brzmi to strasznie.
Dodatkowo on sie wscieka a czlowiek w zlosci mowi bardzo wiele rzeczy, wiec sie nie zdziw sie ze uslyszysz jeszcze wiecej. Klasyka, pewnie powie jeszcze ze Cie nie kochal, ze wszystko to Twoja wina, ze gdybys byla inna (chudsza/grubsza/wyzsza/nizsza) ble, ble ble ble.
Nie musisz i nie powinnas sie tak bardzo utozsamiac z kazda rzecza jaka on mowi. To jego problem nie Twoj.
Daj mu ta jego wolnosc i szczescie i niech idzie do tej swojej milosci. Nie zapomnij wyslac jego brudnych ciuchow do prania do tej nowej kobiety ![]()
muszę nauczyć się być szczęśliwa z tego kim jestem od siebie musze zacząć wiem, ale mam niskie poczucie własnej wartości i muszę je jakoś podbudować...
Koniecznie musisz podbudowac, dlatego wlasnie musisz sie skoncentrowac na sobie a nie na nim. Co dzisiaj milego zrobilas dla siebie?
dziekuję za rady, tak jak piszesz mam nadzieję, że kiedyś będę się śmiała z tej sytuacji,, mam taką nadzieję...
Prosze bardzo. To trudna droga ale warto ja przejsc.
człowiekbezmilosci napisał/a:wiesz co jeszcze mi powiedział.... że weekendy ze mną to marazm, że czeka tylko na poniedziałek, żeby sie z nią spotkać.... rozumiesz takie coś?
Rozumiem. Jesli sie zakochal w tamtej kobiecie to jestes dla niego przeszkoda w osiagnieciu szczescia. Jestes dla niego zyjacym, chodzacym wyrzutem sumienia. Zyjacym dowodem na to ze jest po prostu malym czlowiekiem ktory jest zwyklym klamca (przez 2 lata udawal przed Toba ale przed tamta kobieta tez, pewnie jej opowiadal jaka to jestes wiedzma i ze w sumie to on w domu nie mieszka i ze wlasnie sie rozwodzicie etc). Wiem ze brzmi to strasznie.
Dodatkowo on sie wscieka a czlowiek w zlosci mowi bardzo wiele rzeczy, wiec sie nie zdziw sie ze uslyszysz jeszcze wiecej. Klasyka, pewnie powie jeszcze ze Cie nie kochal, ze wszystko to Twoja wina, ze gdybys byla inna (chudsza/grubsza/wyzsza/nizsza) ble, ble ble ble.
Nie musisz i nie powinnas sie tak bardzo utozsamiac z kazda rzecza jaka on mowi. To jego problem nie Twoj.
Daj mu ta jego wolnosc i szczescie i niech idzie do tej swojej milosci. Nie zapomnij wyslac jego brudnych ciuchow do prania do tej nowej kobietyjej nie powiedział, że sie budujemy... nie wiedziała podobno...myslała, że nie wiąże ze mną przyszłości, już mi mówił, że nie wie co do mnie czuje, że ze mną juz nie wie co go łączy... a z nią... wspólna pasja motoryzacja i radość
taki wesoły tekst... jestem w środku jednego wielkiego cyrku...katastrofa!@!!
i oczywiście zapytałam po co ten dom to wszytsko, on mówi, że sie oszukiwał, liczył na cud...dwa, trzy lata mówie o dzieciach i pytam się z tym też liczył na cud? czy liczył na to, że jeżeli się z nią spotyka to będzie miał potomka
śmieszne to wszytsko... oj śmieszne...wstyd mi, że jestem taka idiotką, że dałam sie tak zrobić.. że tak mu ufałam... tak mi wstyd ... on mieszka teraz z rodzicami... także ciuchów nie wyslę, ale może spakuje resztę jego rzeczy? i to będzie cos miłego dla mnie?
jest to jakis plan...
człowiekbezmilosci napisał/a:muszę nauczyć się być szczęśliwa z tego kim jestem od siebie musze zacząć wiem, ale mam niskie poczucie własnej wartości i muszę je jakoś podbudować...
Koniecznie musisz podbudowac, dlatego wlasnie musisz sie skoncentrowac na sobie a nie na nim. Co dzisiaj milego zrobilas dla siebie?
no właśnie nic...
jadę wymienic opony na letnie
i na spacer pójdę z koleżanką...
człowiekbezmilosci napisał/a:dziekuję za rady, tak jak piszesz mam nadzieję, że kiedyś będę się śmiała z tej sytuacji,, mam taką nadzieję...
Prosze bardzo. To trudna droga ale warto ja przejsc.
jej nie powiedział, że sie budujemy... nie wiedziała podobno...myslała, że nie wiąże ze mną przyszłości, już mi mówił, że nie wie co do mnie czuje, że ze mną juz nie wie co go łączy... a z nią... wspólna pasja motoryzacja i radość ? taki wesoły tekst... jestem w środku jednego wielkiego cyrku...katastrofa!@!!
i oczywiście zapytałam po co ten dom to wszytsko, on mówi, że sie oszukiwał, liczył na cud... ? dwa, trzy lata mówie o dzieciach i pytam się z tym też liczył na cud? czy liczył na to, że jeżeli się z nią spotyka to będzie miał potomka ? śmieszne to wszytsko... oj śmieszne...wstyd mi, że jestem taka idiotką, że dałam sie tak zrobić.. że tak mu ufałam... tak mi wstyd ... on mieszka teraz z rodzicami... także ciuchów nie wyslę, ale może spakuje resztę jego rzeczy? i to będzie cos miłego dla mnie? ? jest to jakis plan...
Czyli jej tez kity wciskal
Teraz sie troche miota bo najwyrazniej sam nie wie czego chce. To jest niesamowite ze tacy klamcy zawsze probuje wine zwalic na kogos albo czekaja na tzw cuda.
Nie powinnas sie wstydzic, to on klamal i oszukiwal a nie Ty. Nie jestes idiotka, jestes kobieta ktora ufala swojemu mezowi i tyle. A co on zrobil z tym zaufaniem to juz inna sprawa. Dobrze ze nie macie dzieci bo bedziesz mogla szybciej i latwiej rozpoczac nowy etap w swoim zyciu (mam nadzieje ze bedzie ekscytujacy).