netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Maz heroinista

29 odpowiedzi7 192 wyświetleniazałożony przez Solevita, 04.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Maz heroinista

Witam wszystkich serdecznie.

Doslownie przez przypadek dzisiaj trafilam na to forum i bardzo sie ucieszylam ze moze i ja napisze cos od siebie.

Jestem w zwiazku malzenskim 14 lat. Mam dwoje dzieci 5 lata i 2 lata, duzo z mezem przeszlismy. Maz pochodzi z rodziny alkoholikow. Sam mial problem z alkoholem. Jednak udalo sie przez to wszystko przejsc nam wspolnie. Wyjechalismy za granice zaczac nowe zycie. I na poczatku tak bylo. Jednak 2 miesiace przed porodem slowa meza sciely mnie z nog:( tak mam meza uzaleznionego od 3 lat od heroiny. Pali browna i moze komus z boku sie wydaje ze lepsze to niz dawanie po kablach. Niestety nie ma zadnej roznicy. Maz bardzo chce z tego wyjsc, ma za soba odwyki ale zawsze konczy sie powrotem. Moze nie ma tego kopa w jego zyciu by z tym skonczyl? Ma rodzine. Swietna prace. Ladne mieszkanie. Czego chciec wiecej?

Ale hera to juz malo. Trzeba sie nacpac zeby moc funkcjonowac. Nie ma tego kopa jak bylo na poczatku. Jest tylko walka by nie miec skreta. Kto jest lub byl uzalezniony wie o czym mowie. Byly tez kradziwze q sklepach gdy zamknelam doplyw kasy ale zawsze grzywna zalatwiala sprawe. Zostaly jeszcze dwie sprawy sadowe i mam nadzieje ze mezowi nie uda sie z tego wywinac. Ktos pomysli, co z niej za zona skoro tak mowi, ale mysle ze moze to moze go jeszcze uratowac bo chciec a moc byc czystym nie idzie u niego w parze.

Kazda kobieta bedac w takim zwiazku wie jak sie zyje z narkomanem. Nie bede sie zalic jak mam ciezko. Bo gdybym nie byla silna psychicznie to chyba dawno wyladowalabym w psychiatryku. Wiele przezylam az powiedzialam dosc!!!!!!!!!!!!

Za 2 dni mam spotkanie z adwokatem. Skladam pozew o rozwod. Mam dosc. Kocham swojego meza bardzo mocno i zycze mu jak najlepiej ale nie wierze juz ze z tego wyjdzie a jak wyjdzie tak jak on twierdzi i prosi zebym go nie odrzucala bo w tedy w ogole nie bedzie mial sil.by walczyc, to czy w tedy jest ses byc w takim zwiazku? Czy kiedykolwiek mozna zaufac takiej osobie?

Teraz musze ratowac siebie i dzieci poki mam sile na ta walke bo psychicznie jest coraz gorzej.

Chce pokazac innym kobietom ze warto zrobic krok do przodu. Ja mimo ze jestem na obczyznie to nie bede siedziec i czekac na cud. Na dzien dzisiejszy nadal mieszkam z mezem, co jeszcze bardziej utrudnia sprawe. Ale malymi krokami bede dochodzic do celu. Najpierw rozwod.

Mimo lez, bolu serca, nie przespanych nocy wierze ze dam sobie rade. Mam dzieci, najwieksze szczescie i to jest najwazniejsze. Prace znajde. Pieniadze zarobie na utrzymanie siebie i dzieci. Gorzej byc nie moze prawda?

Zapraszam chetne osoby do pogodania, ktore sa w podobnej sytuacji.

Pozdrawiam

2

Odp: Maz heroinista

Nie ma ani jednej osoby ktora chcialaby pogadac w trudnej zyciowej sytuacji? sad

3

Odp: Maz heroinista

Pewnie ze nie moze juz nigdy nie poczujesz takiego bolu jaki odczowalas nigdy wiecej nie odczujesz tej niepewnosci jaka moglas odczuac bedac z nim. Rozstanie boli strasznie boli ale czy nie jest to inny bol czy nie poczulas pewnego rodzaju ulgi tak jak bys zrzucila jakis kamien ze swojego serca.? Zrobilas bardzo dobrze odchodzac i nie wracaj nogdy bo po co pozniej to na nowo przechodzic

4

Odp: Maz heroinista

P_mys no jeszcze ulgi jako takiej duzej nie poczulam bo nadal mieszkam z mezem, co jest trudne do zniesienia, nie tylko przez cala ta sytuacje ale rowniez przez to ze maz jest mily. Kazda wolna chwile poswieca dzieciom i gdzies obok tego uzaleznienia widze w nim dawnego faceta, ale szybko stawiam sie do pionu. Jednak najwaznienszy krok do przodu zrobilam i nie cofne sie.

5

Odp: Maz heroinista

I bardzo dobrze bo to nie byl by tylko krok w tyl a wielkie kroki wstecz poczatek zamknietego kregu ty mu dajesz szanse bo jest cudowny on sie cieszy jest poczatek jak z bajki pozniej staje sie to dla noego normalnoscia i pozniej za nim sie nie obejrzyszysz to bedzie szansa 100 i on juz nie bedzie musial sie starac bo bedzie wiedzial ze wybaczysz a ty juz bedziesz tym wszystkim tak zmeczona ze juz nie bedziesz wiedziala co robic. I gdy wresxie podejmiesz decyzje to bedziesz tym wszystkim tak wyczonczona ze bolalo by jeszcze bardziej  ! Szkoda ze musisz z nim jeszcze  mieszkac bo po pewnym czasie przebywajac z nim ulegniesz bo jest ciagle bo cudowny bo wierzyc bedziesz chciala nie bedziesz miala sily patrzac na ta "Zmiane " mowic ze z wami koniec wiec jak najszybciej od niego ucieknij

6

Odp: Maz heroinista

I bardzo dobrze bo to nie byl by tylko krok w tyl a wielkie kroki wstecz poczatek zamknietego kregu ty mu dajesz szanse bo jest cudowny on sie cieszy jest poczatek jak z bajki pozniej staje sie to dla noego normalnoscia i pozniej za nim sie nie obejrzyszysz to bedzie szansa 100 i on juz nie bedzie musial sie starac bo bedzie wiedzial ze wybaczysz a ty juz bedziesz tym wszystkim tak zmeczona ze juz nie bedziesz wiedziala co robic. I gdy wresxie podejmiesz decyzje to bedziesz tym wszystkim tak wyczonczona ze bolalo by jeszcze bardziej  ! Szkoda ze musisz z nim jeszcze  mieszkac bo po pewnym czasie przebywajac z nim ulegniesz bo jest ciagle bo cudowny bo wierzyc bedziesz chciala nie bedziesz miala sily patrzac na ta "Zmiane " mowic ze z wami koniec wiec jak najszybciej od niego ucieknij

7

Odp: Maz heroinista

Ja wiem ze teraz juz nie ulegne. Ja juz przerabialam miliony szans. Kazdy odwyk dawal nadzieje na lepsze jutro.  Na to ze moze tym razem sie uda ale nie tym razem. Teraz jest inaczej. Maz caly czas prosi zebym poczekala z adwokatem, ale nic nie zdziala. Niech walczy wyjsc z tego syfu, chociazby dla dzieci zeby mogl je widywac. Dla siebie samego. Dla mnie juz nie musi..........

Uciec nie jest tak latwo a po drugie ja nie chce uciekac. My duzo rozmawiamy. Nie toczymy wojny bo mamy dzieci. Maz jest swiadomy tego co nam zrobil. Tego w jakim jest bagnie i musze to po kolei przeprowadzic, tak jak byc powinno. Musze postarac sie o mieszkanie socjalne i inne dodatki bo poki co nie moge podjac pracy bo mam malutka corcie a zebym mogla zrobic to wszystko to musze miec rozwod. Musze byc samotna matka, ale byc moze maz znajdzie sobie mieszkanie i wyniesie sie na czas trwania rozprawy.

Ja juz pragne tylko byc taka jak kiedys. Szczesliwa, radosna i przebojowa dziewczyna. Ktora nigdy niczego sie nie bala. Dla kotrej nie bylo rzeczy nie mozliwych. Taka znowu chce byc.

Kiedys balam sie czy maz sobie czegos nie zrobi jak odejde z dziecmi. Co bedzie z dlugami jakie zrobil. Ale teraz juz nie mam tego strachu w sobie. Chce zyc spokojnie, nie zastanawiajac sie i nie myslac czy moze maz dzisiaj tak sie nacpa ze przedawkuje. Ze moze zrobi cos tak zlego ze nie bede mogla wiecej spojrzec mu w oczy. Ja juz zapomnialam jak to jest czuc sie bezpiecznie:( tego najbardziej pragne dla siebie i dzieci.

8

Odp: Maz heroinista

Chętnych do rozmowy nie ma za dużo, bo nie jest to częsty problem. Z tego co wiem - bo niemam tu jakiś doświadczeń praktycznych - nie masz innej drogi niestety. Szansa na wyjście z heroinizmu jest bardzo marna, detoksy powodują jedynie zmniejszenie kosztów a nie leczą. To bilet w jedną stronę. Pewne szanse dają ośrodki typu "Monar" - jeśli trafi tam na rok a najlepiej dwa może z tego wyjdzie. Samemu z heroinizmu się nie wychodzi. Musisz uwolnić się od wspólnoty majątkowej i mieszkaniowej zanim całkiem się stoczy. Oczywiście widać że masz skrupuły, ale niech ci nawet przez myśl nie przejdzie aby się wycofać. Może to spowoduje, że zgłosi się do jakiegoś ośrodka terapeutycznego na kilkuletni pobyt, co CZASEM daje dobre rezultaty - wtedy po wyjściu jakoś pociągnie na psychoterapii. Nie ma tu zmiłuj, bo Jego nałóg nie będzie miał dla ciebie zmiłowania. Realnie dopiero 10 lat abstynencji uznawane jest tu za wyleczenie. Robisz bardzo słuszną rzecz dla siebie i dzieci.

9 Ostatnio edytowany przez Solevita (2015-04-06 00:07:47)

Odp: Maz heroinista

Dziekuje wam ze jednak weszliscie i napisaliscie bo w tedy lzej na sercu sie robi, jak mozna sie komus wygadac.

EXTRA _terrestrial uwierz mi ze na temat tego syfu wiem wszystko. Widzialam juz wiele. Oj wiele rzeczy ktorych nie powinnam widziec:( wiem ze odwyk daje tylko zmniejszenie tolerancji a co za tym idzie. Tak jak mowisz. Mniejsza kasa na here. Nie raz bylo tak ze maz wychodzil z odwyku i pierwsze swoje kroki skierowal do dilera. Najdluzej byl czysty 4 miesiace, ale jak sie pozniej okazalo wciagal masakryczne ilosci fety. Extasy i inne dragi. Co tu duzo mowic. Zaden inny narkotyk nie zastapi tu milosci do hery.

On jeszcze nie uwarza ze zamkniecie w osrodku mu pomoze. Nie ma na to czasu bo kto go w pracy zastapi, ale nie patrzy na to ze ma dopiero 32 lata i cale zycie do wygrania i szczerze mysle ze po rozwodzie watpie czy sie podniesie. Mysle ze ludzie tacy jak moj maz, ktorzy od malego byli wychowywani w rodzinie patologicznej nie maja przed soba przyszlosci. Mysle ze te traumatyczne wydarzenia z dziecinstwa ciagna sie caly czas za nimi. Kiedys myslalam, co tam nie damy sobie rady. Pokaze mezowi co znaczy miec normalny dom. Kochajaca rodzine a dzisiaj wiem ze nie wstapilabym w taki zwiazek bo jest od razu skazany na strate:(

A stoczyc juz sie stoczyl. Mielismy wszystko a teraz pelno dlugow jakie narobil. Kradzieze. Brak oszczednosci. Nic. Wszystko na co ciezko pracowalismy szlak trafil.

10

Odp: Maz heroinista
Solevita napisał/a:

/.../
EXTRA _terrestrial uwierz mi ze na temat tego syfu wiem wszystko.

Też podejrzewam, że mogłabyś robić za "eksperta" - i nowych rzeczy ci nie napiszę.

/.../

Solevita napisał/a:

Mysle ze ludzie tacy jak moj maz, ktorzy od malego byli wychowywani w rodzinie patologicznej nie maja przed soba przyszlosci. Mysle ze te traumatyczne wydarzenia z dziecinstwa ciagna sie caly czas za nimi. Kiedys myslalam, co tam nie damy sobie rady. Pokaze mezowi co znaczy miec normalny dom. Kochajaca rodzine a dzisiaj wiem ze nie wstapilabym w taki zwiazek bo jest od razu skazany na strate:(

Jak chcesz się ustawić - będziesz czekać na jego "nawrócenie" czy odcinasz się i żyjesz od nowa?

11

Odp: Maz heroinista

Odcinam sie!!!!!!!!!!! Wiem ze calkowicie sie nie odetne bo mamy dzieci. Dam mu ta szanse zeby mogl sie widywac z dziecmi, ale tylko w tedy kiedy bedzie czysty. W innym wypadku, kiedy zobacze ze nic na dobre sie nie zmienia, bede musiala ograniczyc mu prawa do nich. Strasznie to smutne, ale przeciez nie moge pozwolic zeby kiedys doszlo do jakiejs tragedi.

Na nawrocenie nie bede czekac bo mnie juz  zmeczylo to malzenstwo. Zmeczyla mnie ciagla walka o niego. Chce zadbac o siebie. Cieszyc sie dziecmi na ktore czekalam tyle lat. Moj synek zaczyna od Sierpnia szkole i chce do tego czasu miec juz rozwod za soba.

Zastanawiam sie nawet nad powrotem do Polski, ale nie wiem czy dam rade finansowo sie tam utrzymac. Tu zyje sie latwiej, ale tez wiem ze bylabym tysiac km od mojego meza. Mialabym poczucie  bezpieczenstwa a zostajac tu boje sie ze przyjdzie dzien, kiedy bedzie na takim dnie ze bedzie mnie nachodzil i prosil o kase.

Strasznie ciezkie to wszystko jest.

12

Odp: Maz heroinista

W swoim życiu pełnym przygód byłam niejednokrotnie świadkiem, jak ludzie przewąchiwali swoje życie. Zrobiłaś to, co należy, bo narkomania to jest choroba śmiertelna. Mogłabyś położyć na jej karbie życie swoje i swoich dzieci, ale nie zrobiłaś tego i naprawdę należy Ci się wielka PIONA i wielki szacun za jaja, odwagę, kręgosłup i siłę. Z całego serca życzę Ci, aby nie zabrakło Ci jej nigdy. Taka kobieta jak Ty da sobie radę zawsze i wszędzie. Możesz się przecież przeprowadzić do innego miasta, nie musisz wracać do PL, co jednak serdecznie polecam, bo pewnie tu masz rodzinę, a jej wsparcia teraz potrzebujesz.

Upewnię Cię w jednym - Twój mąż musi sam sięgnąć dna, żeby się z tego wykaraskać, niestety każdy ma to dno gdzie indziej, jeden po pierwszym uciętym filmie, drugi w piachu. Musisz się zacząć oswajać z myślą, że to się może nie skończyć dobrze.

Nie wątpię, że jest Ci ciężko,  ale na pewno będzie lepiej, jak nie za dwa, to za cztery miesiące. Tylko się nie daj, on Cię będzie jeszcze długo męczył.

13 Ostatnio edytowany przez Solevita (2015-04-06 13:05:41)

Odp: Maz heroinista

Panibaronowa wielkie dzieki za te slowa! Naprawde duzo to dla mnie znaczy.

Masz racje w Pl latwiej byloby mi ze wsparciem rodziny, chociaz o uzaleznieniu mojego meza wie tylko jedno rodzenstwo. Rodzice ani drugie z rodzenstwa nic nie wiedza, powiem im dopiero jak bede miala rozwod w reku bo rodzice sa chorzy a mojego meza kochaja jak syna, wiec nie pozwole zeby z tego powodu im sie cos stalo a po drugie nie przechodzac tego co ja, nie wiem czy by zrozumieli jak powazne skutki daje hera. Co sie w twdy dzieje. Niejednokronie slysze od kogos. Walcz. Uda sie. To wymaga czasu, ale ja wiem ze ten ktos zycia za mnie nie przezyje. Teraz mam 31 lat i mam zycie przed soba i poki jestem mloda to chce cos zmienic a nie czekac na przedawkowanie meza.

Nie dosc ze Swieta spedzam z dala od rodziny. Dzieci chore. Jutro wizyta u adwokata to trzeba bylo zostac w domu. To budze sie o poranku a mojego meza juz nie bylo. Pierwsze swoje kroki skierowal do dilera. Glowa nagrzana i jest ok. Ale rowniez zostawil mi kartke ze przeprasza za to ze spieprzyl mi zycie. Zebym go zostawila i ratowala siebie i dzieci bo jego czeka tylko jedno. Ja juz od jakiegos czasu pogodzilam sie z tym ze moze skonczyc w piachi, ale taka droge zycia wybral i musi poniesc tego konsekwencje.

Moze kolejne Swieta beda dla mnie i dzieci radosne i spokojne?

Moze ktoregos dnia wejdzie jakas kobieta na moj watek i napisze ze jak Tobie sie udalo to i ja sprobuje oderwac sie od tego co zle. Bardzo bym chciala zeby kobiety mialy w sobie ta sile by skonczyc zwiazek ktory nie ma przed soba przyszlosci.

Ja wiem jedno ze bede tutaj do was pisac bo widze ze daje mi to sile do tej ciezkiej walki i dziekuje wam za kazde dobre i zle slowo

14 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-04-06 15:24:50)

Odp: Maz heroinista

jesteś młodą kobietą i jeszcze najlepsze lata przed Tobą, niestety nie ma takiej osoby, która uratowałaby uzależnionego, jeśli nie jest to on sam. Zostanie z takim człowiekiem to równia pochyła - współuzależnienie, a dzieci potem na terapiach DDA albo DDD. Nie ma potrzeby na takie górnolotne stwierdzenia - zbieraj dzieci i ratuj siebie, bo jego czeka tylko jedno. Wiesz co, to palant. Ma dwoje dzieci. Rodzicom nie wolno umierać - co innego, jak się jest bezdzietnym singlem, ok, ale jeśli się ma dzieci, to psim obowiązkiem jest o siebie dbać. Niestety ten przypadek wygląda mi na egoistę. Idź, daj mi się zaćpać, ale ja to jestem taki romantyczny. Otóż nie, nie ma w tym za grosz romantyzmu, tylko brak charakteru. Nie lubię takich ludzi.
Wracaj do domu.

ps. jesteś bardzo silną dziewczyną, ale z tego, co widzę, masz tę przypadłość, co ja - wszystko na Twoich plecach! Możesz powiedzieć rodzinie, po to ją masz, żeby Cię wspierała, bo jak będziesz na te plecy tak więcej i więcej sobie wrzucać, to kiedyś Twoje nogi mogą nie wytrzymać i padniesz na kolana.
Wszystko będzie dobrze, o ile będziesz się (i dzieci) trzymać od niego z daleka. Niestety, miłość miłością, ale przemielić się przez maszynkę w jej imię nie należy dać smile wiem, że brzmię jak zły człowiek, bo są takie samarytanki, co myślą, że uratują gada przed samym sobą, ale nie, sorry, jak kogoś tanatos ciągnie w odmęty piekieł, to nie ma opcji, żeby człowieka wyciągnąć, jeśli sam nie będzie chciał.

15

Odp: Maz heroinista
Solevita napisał/a:

Odcinam sie!!!!!!!!!!! Wiem ze calkowicie sie nie odetne bo mamy dzieci. Dam mu ta szanse zeby mogl sie widywac z dziecmi, ale tylko w tedy kiedy bedzie czysty. W innym wypadku, kiedy zobacze ze nic na dobre sie nie zmienia, bede musiala ograniczyc mu prawa do nich. Strasznie to smutne, ale przeciez nie moge pozwolic zeby kiedys doszlo do jakiejs tragedi.

Na nawrocenie nie bede czekac bo mnie juz  zmeczylo to malzenstwo. Zmeczyla mnie ciagla walka o niego. Chce zadbac o siebie. Cieszyc sie dziecmi na ktore czekalam tyle lat. Moj synek zaczyna od Sierpnia szkole i chce do tego czasu miec juz rozwod za soba.

Zastanawiam sie nawet nad powrotem do Polski, ale nie wiem czy dam rade finansowo sie tam utrzymac. Tu zyje sie latwiej, ale tez wiem ze bylabym tysiac km od mojego meza. Mialabym poczucie  bezpieczenstwa a zostajac tu boje sie ze przyjdzie dzien, kiedy bedzie na takim dnie ze bedzie mnie nachodzil i prosil o kase.

Strasznie ciezkie to wszystko jest.

Dokładnie tak. Widzę, że wiesz co jest grane. Jeśli w ciągu wielu lat stajesz się czyimś opiekunem, to trudno zwolnić się z tego "etatu". Nie wiem, czy wiesz, że takie wchodzenie w rolę opiekuna ma charakter trwały i może oznaczać, że wchodząc w następny związek "poczujesz coś" w stosunku do osoby z osobowością o podobnej strukturze co twój mąż (niekoniecznie JUŻ uzależnionej). Jest bardzo ważne abyś ucieczki przed mężem - to dasz radę jak czuję zrobić skutecznie - nie utożsamiała z rozwiązaniem swojego zasadniczego problemu. Tak jak stałaś się ekspertką od "hery" [;-)] tak teraz dobrze byłoby abyś stała się ekspertką od SIEBIE czyli "osoby współuzależnionej". Widziałem kiedyś sytuacje gdzie na dwa z trzech związków dziewczyna wybierała osoby uzależnione, a jedyna osoba nieuzależniona(i jedyna sensowna), z którą się związała nie wyzwoliła w niej dostatecznie silnego uczucia aby związek przetrwał dłużej. Jest coś takiego w osobach tego typu co przyciąga niektóre kobiety - zwłaszcza kobiety z tendencją do przejmowania odpowiedzialności i brania na barki "ciężaru całego świata". Jakiś rodzaj emocji, który jest im niezbędny aby pokochać. Jakby w stosunku do innych ludzi nic im się na poziomie czysto emocjonalnym nie "włączało". I uwaga - raczej nie licz, że po tym co ci się przytrafiło będziesz już wiedziała czego unikać. Najlepiej poczytaj wątki dziewczyn żyjących z alkoholikami, gdzie najbardziej podłe i destrukcyjne zachowania takich osób nie są w stanie ich "odkochać" i nawet zrywając strasznie tęsknią za tym kogo się pozbyły. Tęsknią za tymi chwilami szczęścia i spokoju, które im czasami darowywał gdy był trzeźwy - bo jako rzadkie kąski były dla nich, spragnionych normalności, szczególnie atrakcyjne. Możliwe tez, że tęsknią za rolą "bycia potrzebną" - bo w istocie były potrzebne i często skutecznie rozwiązywały problemy jakie niósł ze sobą nałóg. Ten wzorzec w okresie związku z taką osobą wdrukowuje się jeszcze silniej i tkwi w osobowości osoby współuzależnionej, narażając na ryzyko powtórki z rozrywki.

16

Odp: Maz heroinista

Panibaronowa pewnie ze jest to tylko i wylacznie egoizm. Ja mam myslec o wszystkich dookola a maz gdy pierwszy raz wzial ten syf do buzi to czy myslal o nas? Tutaj nawet nie ma czego tlumaczyc.

Wiesz powiedziec rodzinie to nie problem, ale rodzice sa po udarze, nie moga miec sytuacji stresowych zeby nie doprowadzic do kolejnych i nie potrafie im na dzien dobry podac takiej wiadomosci, dlatego poki moge to dzwigam to a jak nie bede mogla to cos w tym kierunku poczynie. Nie jest tak ze jestem calkowicie samotna i nikt nie wie o moim mezu, bo kazdy z jego pracy, wie, szef rowniez, znajomi takze, tyle tylko ze kazdy powoli sie odwraca i dla niego jest to bardzo dobre.

EXTRA_terrestrial wiesz ja nie wiem jak jest u innych, ale tak z roznych opowiadan to w wiekszosci jest tak jak mowisz ze kobiety tesknia za swoimi tyranami itp. mimo krzywdy dalej usluguja swoim panom i czekaja na ten dzien spokoju, by chociaz jeden dzien byl normalnoscia. Ja tez tak mialam, tez cieszylam sie na poczatku takimi dniami, ale potrafilam sie odciac. Ja nie stoje i nie gotuje obiadow mezowi, nie piore mu itp. zajmuje sie soba i dziecmi. I ktos patrzac na nas z boku nie moze uwierzyc ze bedziemy sie rozwodzic bo u nas zycie toczy sie spokojnie. Spokojnie ze soba rozmawiamy. Omawiamy sprawy jakie trzeba zalatwic. Nie ma popychanek i przepychanek. Ja zaakceptowalam ze maz jest narkomanem i jezeli tak chce zeby skonczylo sie jego zycie to prosze bardzo, ale mnie za soba nie pociagnie.

A czas pokaze jaka bedzie moja przyszlosc. Na dzien dzisiejszy nawet nie mysle o innym facecie, marze o ciszy i spokoju i na sile milosci nie bede szukac i wierze w to ze moge przyciagnac do siebie podobna osobe, ale jestem juz madrzejsza o pewne doswiadczenia i wiem ze bedzie mi latwiej w razie w. Przezylam meza alkoholizm, teraz narkotyki to juz dalo mi jako taka sile. Na dzien dzisiejszy wydaje mi sie ze malo co jest w stanie mnie zlamac. Okres placzu i zlosci mam juz za soba.

Jutro wizyta u adwokata i teraz tym tylko zyje smile

17

Odp: Maz heroinista
Solevita napisał/a:

/.../ Okres placzu i zlosci mam juz za soba.
Jutro wizyta u adwokata i teraz tym tylko zyje smile

Trzymam kciuki, mam nadzieję, że wymyśli jakiś sposób abyś nie musiała spłacać nieswoich długów.

Solevita napisał/a:

/.../
Moze kolejne Swieta beda dla mnie i dzieci radosne i spokojne?/.../

Zatem nietypowo, życzę ci Radosnych i Spokojnych Przyszłych Świąt
- najlepiej już Bożego Narodzenia :-))

18

Odp: Maz heroinista

Dziekuje. Moze koncowka roku bedzie juz taka jak byc powinna:)

Jak jutro podpisze papiery rozwodowe to juz bedzie dobrze. To zawsze krok do przodu.

19

Odp: Maz heroinista

Dzisiejszy dzien nie zaczal sie dla mnie dobrze sad dostalam emaila od adwokatki, ze niestety musi przelozyc spotkanie na przyszly tydzien bo chora jest. Czulam ze wybor polskiego adwokata to nie jest dobra decyzja. Tak czekalam na dzisiejszy dzien........

Za chwilke bede dwonic do niemieckiego, poleconego przez znajomych adwokata. Moze on szybciej bedzie mogl sie ze mna spotkac?

Dobrze ze za oknem w koncu sloneczko jest to i samopoczucie od razu lepsze.

20

Odp: Maz heroinista

No niestety, tak na szybko do innego adwokata sie nie dostane, mam nadzjeje ze tydzien szybko zleci.

Dzisiaj podjelam kolejne kroki. Ja juz nie mam ochoty patrzec na zacpanego meza. Nie mam ochoty sluchac wkolko tego samego. Kazalam mu szukac mieszkania. Czy sie wyniesie, tego nie wiem, mam nadzieje ze tak.

21

Odp: Maz heroinista

Jednak znalazlam adwokata ktory przyjmie mnie dzisiaj smile za 2h bedziemy pisac wniosek rozwodowy. Nie macie pojecia jakie to dla mnie wazne.

22

Odp: Maz heroinista

Hej,
dopiero teraz czytam jak wyglada Twoja sytuacja.... nieporównywalna ... napisz czy znalazłaś adwokata, czy masz juz cos załatwione...
trzymam mocno kciuki i biorę z Ciebie przykład jesteś naprawdę silną kobietą....

23

Odp: Maz heroinista

Dzieki ze pytasz. Pozew zlozony. Teraz czekac az dostane pismo kiedy rozprawa. Moze to potrwac do 5 miesiecy, ale moze na okolicznosci odbedzie sie to szybko.

Wczoraj mialam podly dzien. Nie wiem ile gram maz hery wypalil, ale w takim stanie nigdy go nie widzialam. Doszlo do niego ze nic juz nie jest do odzyskania. Ze stracil wszystko i po powrocie do domu zrobil mi pieklo. On nie moze przezyc ze kiedys moge byc z innym facetem. Ze ktos moze mnie dotykac oprocz mnie. Ze nie bedzie juz blisko dzieci. I tak sobie to wbil do glowy ze zaczal mnie straszyc ze mnie zabije zeby nikt inny nie mogl mnie miec sad reszty nie bede opowiadac bo nie chce sie nakrecac. Nie spalam cala noc. Pod poduszka mialam nozyczki bo nie wiem co siedzi w tej chorej glowie i na cala noc zamknelam meza w innym pokoju na klucz. Synek plakal bo wszystko to slyszal i nie rozumie czemh tata mowi tak zle slowa sad

Dzisiaj widzialam meza jak jechak na policje bo ma sprawe. Nie wiem czy go zatrzymaja czy nie, ale byloby to dla mnie wielka ulga. Ale jezeli tak sie nie stanie to do Poniedzialku ma czas zeby sie od nas wyniesc a jezeli tego nie zrobi to ide na policje i prosze o zakaz zblizania sie do nas.

Nie bede zya w strachu  o mu sie cis uroilo w glowie. Mial swoj czas. Mogl byc mezem i ojcem a teraz nie obchodzi mnie to co on czuje i mysli. Mnie tez nie jest latwo, ale kazda taka zla chwila dodaje mi mega sil.

24

Odp: Maz heroinista

czy możesz się stamtąd wynieść? tak by nic ci sie nie stało? przecież nie da sie tak żyć... psychicznie się wykończysz...
zastanów się, może też wymień zamki w drzwiach?

buziaki

25

Odp: Maz heroinista

Nie moge sie wyniesc bo nie mam gdzie. Nie moge wynajac mieszkania bo nie mam mozliwosci isc do pracy dopoki corcia nie pojdzie od Wrzesnia do przedszkola. A jakbym poszla na wynajete mieszkanie to nie dostane mieszkania socjalnego bo bedzie znaczylo ze mnie stac samej oplacic mieszkanie. Tutaj jako samotna matka bede miala duza pomoc, ale niestety dopuki maz sie nie wyniesie albo nie bede miala rozwodu to musze sie meczyc.

26 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-04-10 22:47:30)

Odp: Maz heroinista
Solevita napisał/a:

Nie moge sie wyniesc bo nie mam gdzie. Nie moge wynajac mieszkania bo nie mam mozliwosci isc do pracy dopoki corcia nie pojdzie od Wrzesnia do przedszkola. A jakbym poszla na wynajete mieszkanie to nie dostane mieszkania socjalnego bo bedzie znaczylo ze mnie stac samej oplacic mieszkanie. Tutaj jako samotna matka bede miala duza pomoc, ale niestety dopuki maz sie nie wyniesie albo nie bede miala rozwodu to musze sie meczyc.

Rozumiem, że mieszkasz w Niemczech.
Jeżeli poczujesz, że sytuacja Cię przerasta, że Wasze życie i zdrowie są zagrożone, napisz do mnie na priv.
Moja córka tam mieszka i kilka lat temu uciekła z roczną córeczką od męża Niemca do miejsca, którego adresu nawet ja nie znałam, gdy do niej przyjeżdżałam. Miała tam pomoc, wsparcie, po kilku miesiącach wyprowadziła się juz jako "nowy", silny człowiek. Pomoc była bardzo duża, prawna, socjalna, urzędowa, wszystko dużo szybciej było załatwiane.

I jeszcze jedno, w Niemczech zanim jest rozwód, musza zostać przeliczone wszelkie Wasze aktywa, gownie dotyczy to funduszy emerytalnych. Jeżeli pracowaliście kiedyś w Polsce, sąd wysyła papiery do ZUS. To niestety trwa około roku, tyle spraw międzynarodowych ma teraz ZUS. Żeby szybciej mieć rozwód, oboje musicie złożyć oświadczenia, że zgadzacie się na rozliczenie już po rozwodzie. Córka rozwiodła się, właśnie z powodu tych rozliczeń po prawie 2 latach.

27

Odp: Maz heroinista

Anna dziekuje Ci bardzo za tego posta. Bardzo wiele to dla mnie znaczy.

Tak mieszkam w De. Wiem o tych emeryturach i je nie chce robic tego teraz. Ja juz  chce byc wolna. Po prostu wolna. Wiem o takich domach pomocy o jakim prawdopodomnie mowisz, tylko wiesz co najbardziej mnie przeraza. Jugendamt. Nigdy nie mialam z nimi do czynienia, ale tyle dookola sie slyszy jak zabieraja dzieci bo nie jest sie w stanie o nie zadbac.

Bardzo dziekuje za chec pomocy! Jak dobrze wiedziec ze sa jeszcze dobrzy ludzie, ktorzy chca ta pomoc zaoferowac.

28

Odp: Maz heroinista

Na początku chcę Ci powiedzieć, że Cię podziwiam, za determinację, odwagę i siłę walki o siebie i dzieci. Jesteś bardzo silną osobą i ułożysz sobie nowe życie, bez uzależnionego męża.
Życzę Ci tego z całego serca Tobie i Twoim dzieciom.
Wiem, że teraz najważniejszy jest dla Ciebie rozwód, przeprowadzka i dzieci.
Jednak tak jak pisała Panibaronowa, pomyśl o terapii dla osób współuzależnionych może są gdzieś w Twoje okolicy ośrodki. W Polsce te miejsca są bezpłatne. Takie spotkanie doda Ci siły i wsparcie. Dodatkowo, zrozumiesz dlaczego godziłaś się na takie życie przez tyle lat. Niestety bardzo często jest tak, ze po takim związku możesz wejść w bardzo podobną relację. Wiem, że trudno Ci w to uwierzyć, ale tyle lat życia z narkomanem nie pozostało bez wpływu na Twoją psychikę.
Wiem co mówię, moją pierwszą miłością był mężczyzna, który w trakcie naszego związku uzależnił się też od Browna. Walczyłam o jego zycie przez 7 lat. Był w ośrodkach zamkniętych w sumie 2 lata. Ilości detoxów nie jestem wstanie zliczyć, oczywiście w międzyczasie były terapie indywidualne.
Nasze życie w pewnym momencie toczyło się tylko wokół jego uzależnia, i odwieczne pytanie ? bieże czy nie bierze?. Jak ten związek się skończył, też oczywiście z hukiem, bo na koniec mnie jeszcze narkus okradł. Powiedziałam sobie, ze już nigdy nie zamiennie nawet słowa z osobą uzależnioną.
I co minęło 10 lat, mój poprzedni związek się rozpadał, i spotkałam mojego  bliskiego znajomego, który wrócił po 12 latach do Polski.
Na początku były luźne spotkania i wspomnienia, później jakaś kawa. Jakoś się coraz bardziej do siebie zbliżyliśmy. Niczego niepokojącego na początku nie zauważyłam. Raz wydawało mi się, ze ma małe źrenice- ale on powiedział - że bierze leki przeciwbólowe, ponieważ miał bardzo mocno połamaną nogę i go boli.
Dodam, ze wiedział o moim związku z pierwszą miłości, ponieważ się znamy wszyscy od 14 roku życia. Nawet mówiłam, mu o moim radykalnym podejściu do kontaktów z osobami uzależnionymi.
I jak już byłam w nim strasznie zakochana, zorientowałam się ze pije metadon codziennie rano.
Oczywiście, zapewnienie ze on z tego schodzi, ze heroiny nie dotyka.
Jak się go spytałam: dlaczego mi nie powiedział o tym na początku. To z rozkoszą przyznał, że przecież bym od niego uciekła.
Wracając do sedna. Oczywiście, z nim przeszłam piekło. Rozstania i powroty. Do tego on stał się w stosunku do mnie bardzo agresywny. Był tez na detoxach, ale bez żadnej poprawy.
Opowiadam Ci tą historię ku przestrodze, ze my Matki Teresy od Cpunów, mamy jakieś takie braki wewnętrzne, że potrzebujemy mężczyzn uzależnionych, aby ich kochać.
Sam nie wiem, czemu tak się ze mną stało. Dlaczego przy mojej wiedzy i takim doświadczeniu znów weszłam w toksyczny układ. Narażając swoje i dziecka życie i zdrowi.
Teraz chodzę na terapie i podnoszę się ze zgliszczy. Pomysł na tym w przyszłości.

29

Odp: Maz heroinista
Matkateresa napisał/a:

Na początku chcę Ci powiedzieć, że Cię podziwiam, za determinację, odwagę i siłę walki o siebie i dzieci. Jesteś bardzo silną osobą i ułożysz sobie nowe życie, bez uzależnionego męża.
Życzę Ci tego z całego serca Tobie i Twoim dzieciom.
Wiem, że teraz najważniejszy jest dla Ciebie rozwód, przeprowadzka i dzieci.
Jednak tak jak pisała Panibaronowa, pomyśl o terapii dla osób współuzależnionych może są gdzieś w Twoje okolicy ośrodki. W Polsce te miejsca są bezpłatne. Takie spotkanie doda Ci siły i wsparcie. Dodatkowo, zrozumiesz dlaczego godziłaś się na takie życie przez tyle lat. Niestety bardzo często jest tak, ze po takim związku możesz wejść w bardzo podobną relację. Wiem, że trudno Ci w to uwierzyć, ale tyle lat życia z narkomanem nie pozostało bez wpływu na Twoją psychikę.
Wiem co mówię, moją pierwszą miłością był mężczyzna, który w trakcie naszego związku uzależnił się też od Browna. Walczyłam o jego zycie przez 7 lat. Był w ośrodkach zamkniętych w sumie 2 lata. Ilości detoxów nie jestem wstanie zliczyć, oczywiście w międzyczasie były terapie indywidualne.
Nasze życie w pewnym momencie toczyło się tylko wokół jego uzależnia, i odwieczne pytanie ? bieże czy nie bierze?. Jak ten związek się skończył, też oczywiście z hukiem, bo na koniec mnie jeszcze narkus okradł. Powiedziałam sobie, ze już nigdy nie zamiennie nawet słowa z osobą uzależnioną.
I co minęło 10 lat, mój poprzedni związek się rozpadał, i spotkałam mojego  bliskiego znajomego, który wrócił po 12 latach do Polski.
Na początku były luźne spotkania i wspomnienia, później jakaś kawa. Jakoś się coraz bardziej do siebie zbliżyliśmy. Niczego niepokojącego na początku nie zauważyłam. Raz wydawało mi się, ze ma małe źrenice- ale on powiedział - że bierze leki przeciwbólowe, ponieważ miał bardzo mocno połamaną nogę i go boli.
Dodam, ze wiedział o moim związku z pierwszą miłości, ponieważ się znamy wszyscy od 14 roku życia. Nawet mówiłam, mu o moim radykalnym podejściu do kontaktów z osobami uzależnionymi.
I jak już byłam w nim strasznie zakochana, zorientowałam się ze pije metadon codziennie rano.
Oczywiście, zapewnienie ze on z tego schodzi, ze heroiny nie dotyka.
Jak się go spytałam: dlaczego mi nie powiedział o tym na początku. To z rozkoszą przyznał, że przecież bym od niego uciekła.
Wracając do sedna. Oczywiście, z nim przeszłam piekło. Rozstania i powroty. Do tego on stał się w stosunku do mnie bardzo agresywny. Był tez na detoxach, ale bez żadnej poprawy.
Opowiadam Ci tą historię ku przestrodze, ze my Matki Teresy od Cpunów, mamy jakieś takie braki wewnętrzne, że potrzebujemy mężczyzn uzależnionych, aby ich kochać.
Sam nie wiem, czemu tak się ze mną stało. Dlaczego przy mojej wiedzy i takim doświadczeniu znów weszłam w toksyczny układ. Narażając swoje i dziecka życie i zdrowi.
Teraz chodzę na terapie i podnoszę się ze zgliszczy. Pomysł na tym w przyszłości.

Coś w tym jest. Mój chłopak ma takie okresy "eksperymentowania" z narkotykami. Miałam terapię indywidualną moja terapeutka zadała mi pytanie: "co według mnie jest we mnie takiego, że wiązałam się z takim mężczyzną i czego mi brakuje, że tkwię w takiej relacji". pytania te krążą mi po głowie do dnia dzisiejszego i nadal szukam na nie odpowiedzi. Mój związek jest totalnie bez przyszłości a mimo to tkwię w tej relacji. tak jak napisałaś taka wewnętrzna matka teresa, która myśli że zbawi człowieka a tak na prawdę to tylko poszukuje miłości skąd to się bierze... (?) .

30

Odp: Maz heroinista

Cześć Solevita. Co u Ciebie?

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026