Forum polecila mi kolezanka, chcialabym uslyszec opinie uzytownikow. Borykam sie z problemem, raczej z wyrzutami sumienia. 4 miesiace temu poznalam chlopaka Pana J, na poczatku, bylo cudownie, kwiaty, spotkania, mile slowa, pozadanie. Po jakims czasie jego zachowanie uleglo zmianie, agresja slowna i zanizanie wartosci, chociaz uwazam go za inteligentnego, zaradnego faceta, jednak okazal sie byc wybuchowy. Zerwalam z nim, szukajac ukojenia u faceta z ktorym laczyla mnie zwykla znajomosc Pana Z.. 4 dni po zerwaniu wyladowalam w lozku z Panem Z, wiem ze on do mnie nic nie czuje (tylko chodzi o seks) a po tej sytuacji sama nie mam ochoty na kontynuowanie znajmosci. Pan J odezwal sie do mnie z prosba o rozmowe.. Nasza relacja zatoczyla kolo, po dlugich rozmowach zaczelam czuc sie jak na poczatku znajmosci. On chce wrocic a ja nie wiem czy chce powrotu, czuje cos do tego chlopaka, jednak wiem ze nadszarpnelam jego zaufanie. Pierwsze czy powiedziec mu ze poszlam z kims do lozka, nie licze na wybaczenie, czy sprobowac raz jeszcze nic nie mowiac?
1 2015-04-03 01:08:40 Ostatnio edytowany przez grizel (2015-04-03 01:09:47)
Podobne tematy
2 2015-04-03 01:22:51 Ostatnio edytowany przez starr (2015-04-03 01:23:36)
Forum polecila mi kolezanka, chcialabym uslyszec opinie uzytownikow. Borykam sie z problemem, raczej z wyrzutami sumienia. 4 miesiace temu poznalam chlopaka Pana J, na poczatku, bylo cudownie, kwiaty, spotkania, mile slowa, pozadanie. Po jakims czasie jego zachowanie uleglo zmianie, agresja slowna i zanizanie wartosci, chociaz uwazam go za inteligentnego, zaradnego faceta, jednak okazal sie byc wybuchowy.
No dobrze, a jaka była przyczyna jego wybuchowości?
Zerwalam z nim, szukajac ukojenia u faceta z ktorym laczyla mnie zwykla znajomosc Pana Z.. 4 dni po zerwaniu wyladowalam w lozku z Panem Z, wiem ze on do mnie nic nie czuje (tylko chodzi o seks) a po tej sytuacji sama nie mam ochoty na kontynuowanie znajmosci.
Zerwanie z Panem J poprzez szukanie ukojenia u Pana Z to raczej mało spotykany sposób zrywania. Pan J wiedział, że z nim zerwałaś?
Pan J odezwal sie do mnie z prosba o rozmowe.. Nasza relacja zatoczyla kolo, po dlugich rozmowach zaczelam czuc sie jak na poczatku znajmosci. On chce wrocic a ja nie wiem czy chce powrotu, czuje cos do tego chlopaka, jednak wiem ze nadszarpnelam jego zaufanie. Pierwsze czy powiedziec mu ze poszlam z kims do lozka, nie licze na wybaczenie, czy sprobowac raz jeszcze nic nie mowiac?
Jeżeli jest chociaż najmniejszy cień szansy, że panowie J i Z spotkają się kiedykolwiek, to na pewno wymienią między sobą taką strategiczną informację jak Twoje pójście do łóżka. To może Ciebie zaboleć.
Odradzam tajemnice. Ale szczerość może zaboleć Ciebie również, skoro Pan J jest wybuchowy.
To jakie jest rozwiązanie? Poczekać na Pana A, lub B, C... itd... a tych powyżej sobie już darować...
Chyba zgodzę się ze Starrem.
J. przyjął do wiadomości, był świadom, że zerwaliście? Bo samo poinformowanie nie zawsze wystarcza, mógł np. nie traktować tego poważnie.
Z drugiej strony czy to jest Twoja strategia zachowania po zerwaniu czy jednorazowa sytuacja? Bo jeśli po każdym, nawet chwilowym rozstaniu, miałoby się to kończyć w łóżku z innym to raczej nie ma czego odbudowywać.
Poszło o spłatę raty kredytu nie mojego, nie mała suma. Nie chcialam sie zgodzic na to, uwazajac ze za krotka jestesmy by miec takie zobowiazania finansowe, weszlam na ambicje facetowi mowiac ze o swoje dlugi niech zadba sam. Facet nazwal mnie glupia idiotka i pare innych epitetow. Nie dalo sie nic wyjasnic ani rozmawiac, stwierdzialm ze jest to spor nie ktorego nie da sie rozwiazac i koncze ze zwiazkiem. Przy probach rozwiazania konfilktu stwierdzil ze jeszcze wroce z placzem do pana. Odezwal sie sam po paru dniach jakby nigdy nic z propozycja spotkania. Dzisiaj wyjasnilam ze nie czuje sie komfortowo aby sie z nim spotkac ze te krzyki nie moja bajka oraz ten numerek ktory odstawilam przyblokowal mnie, dla niego luzik. Czuje ze mimo wszystko jest w zawieszeniu. Akcja z seksem miala miejsce jednorazowo i nie chce nawet do tego wracac, kolega nie tyle ze jest aseksualny, tylko zawsze liczyl na seks bez zobowiazac na co ja nie przystawalam w tym momencie mam zal do siebie ze tak to sie skonczylo. Chyba mam sklonnosci do tolerowania tego typu zachowan, jestem malo asertywna, nie potrafie powiedziec nie. Z tym kredytem ciezko mi przyszlo odmowic, jednak w przeszlosci sparzylam sie. Nie chce robic z siebie ofiary, bo sama zaczelam klotnie.
Seks jak seks nie zaangazowalam w niego nawet pol emocji, wrecz "kloda", bo czulam sie jakbym byla dalej z Panem J.
Odezwal sie sam po paru dniach jakby nigdy nic z propozycja spotkania.
Wydaje mi się, że w tym przypadku mógł nie do końca poważnie potraktować zerwanie, a i po tym co sama mówisz, że czujesz się, jakbyś dalej była z J. można mieć mieszane uczucia.
W każdym razie... mogę jedynie powiedzieć, że ja w podobnej sytuacji raczej nie chciałabym wracać. Z powodu słów, jakie padły i z powodu kredytu, w który chciał Cię wciągnąć. Cztery miesiące to za wcześnie, żeby wciągać inną osobą w tak poważne zobowiązania a po jego reakcji nie ma podstaw, żeby uważać, że to jednorazowa próba. Być może jednak rozmowa z nim, o ile zależy Ci konkretnie na nim, coś pomoże wyjaśnić.
Niby tak padły słowa jakie padły i tez wiem ze nie powinien mnie wciagac w swoje sprawy. Z drugiej strony jest na nowo mily. Nie wiem juz sama, wciagniecie mnie w sprawy finansowe tlumaczy tym ze ludzie powinni wzajemnie sie wpierac. Wyglada to tak ze ja jestem materialistka on agresywny a czy sytuacja sie powtorzy, trudno mi samej powiedziec, tak o sobie teraz myslimy. Powiem o Z, to nie wiem jakiej reakcji sie spodziewac. Dam sobie czasu na przemyslenia.
Grizel UWAŻAJ !
po pierwsze nie pakuj się w sprawy finansowe gościa. On jest oszustem, żaden uczciwy facet nie proponuje kobiecie jakiś kredytów wspólnych etc. Bo jeszcze przez przypadek będziesz do mnie dzwonić czy pisać jak CI pomóc w sprawach finansowych.
Po drugie wylądowałaś w łóżku ok. zapomnieć, dać sobie spokój z jednym i z drugim.
Poszukać sobie normalnego faceta.
Tyle w temacie.
Poszło o spłatę raty kredytu nie mojego, nie mała suma. Nie chcialam sie zgodzic na to, uwazajac ze za krotka jestesmy by miec takie zobowiazania finansowe, weszlam na ambicje facetowi mowiac ze o swoje dlugi niech zadba sam. Facet nazwal mnie glupia idiotka i pare innych epitetow. Nie dalo sie nic wyjasnic ani rozmawiac, stwierdzialm ze jest to spor nie ktorego nie da sie rozwiazac i koncze ze zwiazkiem. Przy probach rozwiazania konfilktu stwierdzil ze jeszcze wroce z placzem do pana. Odezwal sie sam po paru dniach jakby nigdy nic z propozycja spotkania. Dzisiaj wyjasnilam ze nie czuje sie komfortowo aby sie z nim spotkac ze te krzyki nie moja bajka oraz ten numerek ktory odstawilam przyblokowal mnie, dla niego luzik. Czuje ze mimo wszystko jest w zawieszeniu. Akcja z seksem miala miejsce jednorazowo i nie chce nawet do tego wracac, kolega nie tyle ze jest aseksualny, tylko zawsze liczyl na seks bez zobowiazac na co ja nie przystawalam w tym momencie mam zal do siebie ze tak to sie skonczylo. Chyba mam sklonnosci do tolerowania tego typu zachowan, jestem malo asertywna, nie potrafie powiedziec nie. Z tym kredytem ciezko mi przyszlo odmowic, jednak w przeszlosci sparzylam sie. Nie chce robic z siebie ofiary, bo sama zaczelam klotnie.
Seks jak seks nie zaangazowalam w niego nawet pol emocji, wrecz "kloda", bo czulam sie jakbym byla dalej z Panem J.
Skoro tak to chodzilo o kaze. Jak wogle można sobie wyobrazić ze ktoś po 4 mies. znajomości prosi kogos o pomoc w splacie swojego kredytu jeśli nie chodzi glownie o kase? Widac ze syndrom "Tulipana" jest jak najbardziej na czasie.