netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

chyba juz niczego nie chce...

4 odpowiedzi2 855 wyświetleńzałożony przez zawieszona, 01.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » chyba juz niczego nie chce...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: chyba juz niczego nie chce...

jestem przed 50. mezatka od ponad 20 lat. mam dziecko. mam prace. mam mame.mam psa. mam kota. teoretycznie troche mam... a w praktyce? jestem samotna "jak pies". zastanawiam sie jak do tego doszlo? i kiedy tak naprawde to sie stalo? jeszcze tak niedawno mialam pare przyjaciolek. kilkanascie kolezanek. bylam bardzo lubiana i moje towazystwo bylo bardzo pozadane . a teraz nikt nie zadzwoni, nie napisze,nie zapyta przed impreza"ale przyjdziesz napewno?"...dla nikogo juz nie jestem zabawna i potrzebna. z kazdym rokiem bylo coraz gorzej ale dopiero teraz zostalam calkowicie sama. sama w srod ludzi...chyba nie ma nic gorszego. mysle ze chyba bylobymilzej na wyspie bezludnej,bo tam winna bylaby sytuacja i jeszcze mozna marzyc ze pojawi sie statek na horyzoncie... a w normalnym swiecie? pracuje w duzej grupie ludzi ,mam kontakt z tlumem klientow dziennie,i widze i slysze rozmowy ludzi miedzy soba albo przez telefon o normalnych sprawach (co na obiad...,bylam wczoraj w kinie...,a wyobraz sobie ze ona powiedziala...,ten dzieciak doprowadzi mnie do grobu..,a tesknisz za mna.., musze zdazyc na wywiadowke.., swietna ksiazka ta..,a w tym roku na wczasy chce nad morze nie w gory...itd  itd).wszyscy do kogos cos mowia,gdzies ida,cos robia,gdzies jada,kogos kochaja,z kims sie kluca. tylko ja nie. przynajmniej takie mam wrazenie. a przeciez ja "jeszcze wczoraj" tez cos gotowalam,gdzies szlam i czegos chcialam i o czyms marzyłam. a teraz jestem jak ktos zamkniety w jakims balonie-niby z ludzmi ale jednak nie. jak dochodzi sie az do takiego dna? i dlaczego dzieje sie to tak niezauwazalnie? nie wiem tak naprawde. moge jedynie przypuszczac ze mial na to wplyw stres i "male piekielko" ponad 20 lat malzenstwa klutni,wyzwisk,krzyku,straszenia-po prostu tego ze musisz organizowac zycie na kilkudziesieciu metrach kw z kims kogo zwyczajnie nie lubisz, a nie masz szans sie rozdzielic. mysle ze tak czują sie ludzie w celach wieziennych. stres nie odpuszcza ani na tydzien,miesiac..ciagle jest-miesiac,rok,5 lat,15 lat,20 lat..przez pierwsze 5, 10 lat ciagle stres powodowal wzrost adrenaliny i ciagle walczylam o godnosc..o spokuj,,o szczescie. i ciagle mialam marzenie- wolnosc. wtedy stres byl sprzymierzencem, bo mobilizowal moje sily. ciagle i ciagle. ale wtedy tez bylam mlodsza. to i chyba organizm silniejszy i fizycznie i psychicznie. i ciagle mimo tego kompletnego szamba w ktorym zylam w domu ,jak tylko z niego wyszlam to bylam bardzo wesola,pogodna,otoczona przyjaciolmi i znajomymi ktorzy ciagle dazyli do kontaktu ze mna a to zeby sie wygadac bo podobno nikt tak nie umial sluchac jak ja, a to zeby sie posmiac ,a to zeby is potanczyc i wypic na imprezie bo podobno bylam dusza towarzystwa. wszyscy mnie potrzebowali (maz i corka do gotowania,sprzatania i zarabiania...rodzice do kontaktu z wnuczka a potem jak mama zostala sama to do dotrzymywania towarzystwa ..przelozeni do charowania jak kon..przyjaciele do wyzalania sie i porad..znajomi do pogodnego spedzania czasu..). pare lat temu cos zaczelo we mnie "pekac".. zaczynalam coraz bardziej narzekac, coraz bardziej sie zloscic,coraz zadziej sie smiac, coraz czesciej plakac...i z kazdym rokiem ludzi wokol mnie bylo coraz mniej. kiedy ponad 2 lata temu maz wyzucil z domu moja 18 letnia corke calkowicie sie zalamalam. przestalam gotowac,sprzatac,prowadzic normalnie dom. zylam jak robot malo sypiajac, pracujac dziennie po 14 godzin w 3 pracach  zeby choc troche moc pomagac corce.. to wtedy wszystko totalnie zaczelo mi sie sypac- zdrowie,przyjaznie ,kolezenstwo,finanse i glowna praca(nagle z cenionego pracownika i bardzo lubianej osoby stalam sie czarna owca). wtedy jeszcze cos czulam- ciagly zal,zlosc,smutek,zmeczenie..a teraz nie czuje juz nic. niczego nie oczekuje. o niczym nie marze. wiem ze musze wstac i isc do pracy. musze zarobic na "chleb". i musze byc wśród ludzi chociaz sprawia mi to przykrosc. mam glupie wrazenie ze wszyscy jakos zyja, maja znajomych ,przyjaciol i rodzine wokol siebie..tylko ja jestem jakims totalnym wybrykiem natury- i jestem sama jak palec. nie mam komu sie wyzalic. z kim poplakac,z kim sie wykorwowac albo z kim pogadac ,pozartowac i dostac "glupawki" smiechowej az boli brzuch...po co pisze? naprawde sama nie wiem. nigdy wczesniej tego nie robilam. czy z tego emocjonalnego chaosu myslowego udalo mi sie to ubrac w slowa zeby ktokolwiek cokolwiek z tego zrozumial? nie wiem. w depresji ciezko jest logicznie wyrazac to co ma sie w glowie i w duszy. moze jednak ktos tez tkwi w takim "oku cyklonu" wlasnie teraz? byloby mi razniej z mysla ze ktos to rozumie.pozdrawiam wszystkich przybitych i tych tylko zasmuconych.

2

Odp: chyba juz niczego nie chce...

a jednak jestem sama, stara i glupia. i przede wszystkim nudna. mialam nadzieje ze ktokolwiek przezywal kiedys takie zawirowania i napisze choc pare slow . zawsze latwiej jest radzic i pomagac obcym. na mnie nawet obcym szkoda czasu. nie mam juz sily znosic samotnosci ,pracy ponad sily i ciaglej biedy. nie chce juz nic. nawet zyc.

3

Odp: chyba juz niczego nie chce...
zawieszona napisał/a:

...mialam nadzieje ze ktokolwiek przezywal kiedys takie zawirowania i napisze choc pare slow . zawsze latwiej jest radzic i pomagac obcym. na mnie nawet obcym szkoda czasu. nie mam juz sily znosic samotnosci ,pracy ponad sily i ciaglej biedy. nie chce juz nic. nawet zyc.

Ale zdajesz sobie sprawę, że jest to klasyczne wzbudzanie poczucia winy?
W realu na dłuższą metę skutkuje tym, iż OTOCZENIE wycofuje się... bo fluidy niezdrowe taka znajomość emanuje. Siły żywotne wysysa wink
Chcąc być pożądanym towarzystwem RACZEJ labidzeniem/narzekaniem/marudzeniem się TEGO nie osiąga...
Dlaczego? "BO muchy na miód się łapie - nie na ocet" wink ludzie wolą wesołe i miłe towarzystwo - codziennej szarości i udręk mając "po kokardę". TAK jak i Ty...
CZY masz siłę jeszcze cudze udręki brać na plecy? Chyba wątpię sad
Wygląda to na silne obniżenie nastroju. Może nawet i depresję - ale to może stwierdzić tylko lekarz. I tylko on mógłby zaordynować jakieś środki farmakologiczne... Twoja decyzja czy osiągnęłaś taki kres wytrzymałości by się do niego o pomoc zwrócić.

zawieszona napisał/a:

mam glupie wrazenie ze wszyscy jakos zyja, maja znajomych ,przyjaciol i rodzine wokol siebie..tylko ja jestem jakims totalnym wybrykiem natury

Wszak i Ty "jakoś" żyjesz... tyle, że BYWA iż jakoś=BYLEjakość
Trzymaj się... jakoś (???)
Ps.
Naprawdę uważasz, że gdyby Ciebie zabrakło, nie zrobiłoby to wrażenia na córce albo mamie? SOBIE odpowiedz... ale uczciwie.

4

Odp: chyba juz niczego nie chce...

Hej zawieszona....
Jesteś może z Warszawy?  Tak bardzo bym się ucieszyła, nawet niewiesz jak bardzo znam te uczucia które opisujesz.... mi brakuje przyjaznego człowieka.

5

Odp: chyba juz niczego nie chce...

Zawieszona. Napisz do mnie to moja poczta    roksana.roksana1@wp.pl

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » chyba juz niczego nie chce...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026