netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

216 odpowiedzi22 648 wyświetleńzałożony przez le vent, 25.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 217 ]

1

Temat: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Kochani, znalazłam się w dziwnej i dość bolesnej dla mnie sytuacji. Może ktoś pomoże mi to zrozumieć?

Od dwóch miesięcy spotykam się z mężczyzną starszym ode mnie o 25 lat (jestem po trzydziestce). Ale to nie w tej różnicy wieku leży problem (chyba). Ja jestem wolna, po rozstaniu z partnerem. On jest w separacji z żoną, nie mają rozwodu, ale nie mieszkają ze sobą od kilku już lat, nie spędzają razem czasu.

Poznaliśmy się właściwie przypadkiem. Od początku coś między nami "zaiskrzyło". To się czuje - to ciepło, ten podziw z jego strony. Ja też zauroczyłam się niemal "od pierwszego wejrzenia". On pierwszy zaproponował mi spotkanie (nie łączą nas zależności służbowe ani żadne inne). Potrafimy spędzić ze sobą cały dzień - wyjeżdżamy za miasto, spacerujemy, i przede wszystkim nie możemy się ze sobą "nagadać", godziny mijają nam w okamgnieniu. Nadajemy na tych samych falach, mamy identyczne poczucie humoru, zainteresowania, podobną wrażliwość, spojrzenie na wiele spraw, etc. Kiedyś spacerowaliśmy do pierwszej w nocy. On przy tym jest bardzo szarmancki, nie pozwala mi za nic płacić, etc. Z entuzjazmem planuje kolejne spotkania - dokąd razem pojedziemy, co jeszcze zobaczymy. Coraz bardziej się przede mną otwiera, rozmawiamy na wszystkie tematy. Stajemy się sobie coraz bliżsi (emocjonalnie) - takie rzeczy się wyczuwa. Ale:

-wciąż jesteśmy na "pan/pani"!!! - z powodu dużej różnicy wieku wstydziłam się pierwsza zaproponować przejście na "ty", a on ze swojej strony nie wykazuje żadnej inicjatywy, żeby to zmienić

-zero kontaktu fizycznego z jego strony - zachowuje się bardzo "poprawnie", nie dąży do bliskości fizycznej; raz tylko delikatnie mnie objął, kiedy przepuszczał mnie w drzwiach i kiedyś dotknął mojej dłoni w trakcie rozmowy. I to wszystko. Od razu mówię - nie jest aseksualny ani nie jest gejem, to wiem na 100%.

Dwa dni temu znów spędziliśmy fantastyczny dzień razem (za miastem), i kiedy odwiózł mnie pod dom, powiedział, że na pewno znów się wkrótce zdzwonimy i znów się spotkamy. Ja wtedy przełamałam nieśmiałość i zapytałam, czy następnym razem nie chciałby wpaść do mnie na winko. (Wiadomo, że liczyłam na przejście w końcu na "ty" i może w końcu jakąś bliskość). A on na to powiedział wymijająco "zobaczymy" - jakby chciał uniknąć tej sytuacji, jakby coś mu nie pasowało. Zrobiło mi się przykro, pożegnałam się i wysiadłam.

Mam problem, bo zdążyłam najzwyczajniej w świecie zakochać się w nim (wiem, że dla niektórych może to być dziwne, ale on poza tym, że jest cudownym, mądrym i wrażliwym człowiekiem, to - mimo różnicy wieku - bardzo pociąga mnie jako mężczyzna) i trochę odkryłam się przed nim z moimi uczuciami. Wieczorem - godzinę po tym ostatnim spotkaniu - zobaczyłam, że przysłał mi maila z linkiem do filmu, o którym rozmawialiśmy. Wtedy puściły mi nerwy, zadzwoniłam jeszcze do niego i dałam mu do zrozumienia, jak bardzo ważny jest dla mnie. Zaproponowałam od razu kolejne spotkanie. On bardzo chętnie na nie przystał, i powiedział, że mu się ze mną świetnie rozmawia, że jest pod wrażeniem, etc. Ale to była odpowiedź na mój telefon, na moje "wyznanie".

Co mam robić? Nie wytrzymuję już tej sytuacji, to jakaś schizofrenia - bo z jednej strony on widzi we mnie (wiem to) bardzo atrakcyjną kobietę i dąży do spędzania razem czasu - a z drugiej strony wciąż utrzymuje ten "poprawny" dystans. Jeśli uważa, że jestem za młoda - to dlaczego zaproponował mi pierwsze spotkanie? A jeśli uważa, że nie jest do końca wolny - bo w pewnym sensie nie jest - to dlaczego proponuje mi kolejne spotkania, wiedząc, że ja jestem całkowicie wolna i przez to potencjalnie "niebezpieczna" (bo spragniona uczuć?) Przecież ma bardzo ciekawą pracę wśród ludzi, bliższą i dalszą rodzinę, dobrych przyjaciół. A mimo tego poświęca czas mnie.

Dlaczego ani razu mnie nie przytulił, nie pocałował? Kiedy rozmawiamy, pojawia się między nami sporo żartobliwych, "pikantnych" aluzji. A potem dystans. Może on chce tylko "zwykłej" przyjaźni? Ale przyjaciele też nie są ze sobą przecież na "pan/pani"... A ja tak bardzo za nim tęsknię, w tym również za bliskością fizyczną... Zaczynam wpadać w depresję. Co robić? sad((

2

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Moje odczucie jest takie,ze facet jest po porstu bardzo dobrze wychowany i czeka az Ty pierwsza zaroponujesz mu "brudzia" bo tak jest etykieta. Mezczyzna nie moze zaroponowac przejscia na Ty jak i podwladny szefowi chocby byl starszy (podwladny). Podobnie rzecz ma sie z podawaniem reki-zawsze pierwsza kobieta wyciaga reke, lub starszy mezczyzna do mlodszego. To raz. Dwa: bliskosc fizyczna-mysle,ze sprawa ma sie podobnie-po prostu jest zupelnie inaczej wychowany niz Twoi rowiesnicy i szacunek do Ciebie okazuje wlasnie w ten sposob,ze nie rzuca sie na Ciebie bo moze uwaza,ze na to musi odpowiednia pora i miejsce. Mysle,ze on widzi Twoje zauroczenie i blask w oczach, ale moze tez byc odpowiedzialnosc za Twoje zycie jako mlodej kobiety, z ktora przyszlosci nie widzi na dluzsza mete bo on wie,ze juz mlodszy nie bedzie a Ty dlugo jeszcze tak. Moze on nie chce angazowac siebie i Ciebie w cos wiecej i pasuje mu taki uklad-mozna sobie tu gdybac. Trzeba znalezc sposob by porozmawiac z nim w miare otwarcie-to jedyne rozwiazanie.

3 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-08-25 15:32:38)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

No moze on by tak chcial zebys wszystko sama zrobiła wtedy by hmm zatryumfował to by hem połechtało jego meska dume.
Pewnie mysli ze jak jest starszy to jest juz tak obcykany ze kobiety mu same padaja do stóp.

55 lat to moga byc tez problemy natury innej.
Nie wiem czego po nim oczekujesz bo spedzacie razem czas ale nie sadze zeby przedstawil Cie swojej rodzinie.
Sie pobawicie kazde na swoj sposob i wista wio.
Tak mysle.

4

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
grinta napisał/a:

Podobnie rzecz ma sie z podawaniem reki-zawsze pierwsza kobieta wyciaga reke, lub starszy mezczyzna do mlodszego. To raz.

Tutaj się absolutnie nie zgodzę. Nigdzie nie jest napisane że facet musi czekać z przywitaniem na kobietę jeżeli chodzi o wyciągnięcie ręki a już kompletnie spudłowałaś że to najpierw starszy facet/chłopak wita się z młodszym. To młodszy  z szacunku ma obowiązek wyciągnąć najpierw rękę i ewentualnie jak starszy będzie chciał mu odpowiedzieć to się z nim przywita.

A co do tego gościa to poprostu ma duży szacunek do ciebie + ta różnica wieku i poprostu może nie chce cię wystraszyć swoim jakimś zachowaniem które mogła byś uznać za niestosowne. Nie mówimy tutaj o wyciągnięciu ręki na przywitanie hehehe wink. Najlepiej chyba będzie jak pierwsza zaproponujesz aby przejść na - "Ty" aby rozbić ten mur szacunku i dobrego wychowania z jego strony smile

5

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Właśnie,że jest napisane.To kobieta pierwsza powinna wyciągnąć dłoń na powitanie tak samo jak starszy do młodszego.

6

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Ja mówię o zwykłym środowisku - "ulicznym, osiedlowym" a wy chyba o teatrze lub operze big_smile big_smile

7

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

grinta, On-WuWuA-83

Chyba macie rację, pisząc o tym jego dobrym wychowaniu. Bo to jest mężczyzna wyjątkowo "uważający" pod tym względem. Czasem aż dziwnie się czuję - bo z rówieśnikami często zdarza mi się witać niezobowiązującym buziakiem, rozmawiamy zupełnie inaczej, obejmujemy, wygłupiamy się, etc. - a tutaj mam do czynienia z kimś, kto zachowuje się tak, jakby był jeszcze starszy, niż jest w rzeczywistości. 

Chyba rzeczywiście będę musiała jakoś z nim porozmawiać, bo nie chcę żyć w niepewności. Tylko że ja jestem cholernie nieśmiała.




kwadrad

Wiesz, ja nie oczekuję po nim niczego w "formalnym" sensie.

Ale chciałabym, żebyśmy stali się sobie naprawdę bliscy. Bez udawania, bez obaw, bez konwenansów. Jeśli jest jakieś uczucie - bo mam wyraźne podstawy, żeby przypuszczać, że jest - to przeżyć to w pełni, nawet jeśli potem miałaby być między nami "tylko" przyjaźń. Bo życie jest bardzo krótkie...

8

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
le vent napisał/a:

grinta, On-WuWuA-83
Tylko że ja jestem cholernie nieśmiała.

Wydaje mi się że naprawdę nieśmiała by nie pojechała na wycieczkę na kilka godzin  w sumie z nieznanym bliżej facetem. wink smile Ja bym mu zaproponował mówienie po imieniu i nie ma co tutaj się wstydzić, przecież już się jakoś tam znacie i tak było by poprostu wygodniej i normalniej smile

9 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-08-25 16:28:23)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
On-WuWuA-83 napisał/a:
grinta napisał/a:

Podobnie rzecz ma sie z podawaniem reki-zawsze pierwsza kobieta wyciaga reke, lub starszy mezczyzna do mlodszego. To raz.

Tutaj się absolutnie nie zgodzę. Nigdzie nie jest napisane że facet musi czekać z przywitaniem na kobietę jeżeli chodzi o wyciągnięcie ręki a już kompletnie spudłowałaś że to najpierw starszy facet/chłopak wita się z młodszym. To młodszy  z szacunku ma obowiązek wyciągnąć najpierw rękę i ewentualnie jak starszy będzie chciał mu odpowiedzieć to się z nim przywita.

A co do tego gościa to poprostu ma duży szacunek do ciebie + ta różnica wieku i poprostu może nie chce cię wystraszyć swoim jakimś zachowaniem które mogła byś uznać za niestosowne. Nie mówimy tutaj o wyciągnięciu ręki na przywitanie hehehe wink. Najlepiej chyba będzie jak pierwsza zaproponujesz aby przejść na - "Ty" aby rozbić ten mur szacunku i dobrego wychowania z jego strony smile


Nie wiem czy to sa Twoje zasady, ja podalam przyklad Savoir Vivre,ktorymi prawdopodobnie posluguje sie ten mezczyzna, a ktore 30-40 lat temu byly na porzadku dziennym w rodzinach inteligenckich i do dzis jeszcze sa. To nie jest gosc z ulicy, a na pewno nie sa bliskie obecne spoufalenia, z tego co pisze autorka. A co do spudlowania-nie popisales znajomoscia kultury.

10

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

grinta

Tak, to nie jest przysłowiowy gość z ulicy. Raczej całkiem przeciwnie.

Tym bardziej mnie to onieśmiela.

11

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

I dlatego, że to jest gość w wieku naszych rodziców niech Le Vent zacznie go uczyć/przyzwyczajać do obecnych manier wink big_smile chyba że chce tkwić w pacie i na setnej randce  wink dalej będą mówić sobie na pan i pani. Gościu się raczej nie obrazi że mu zaproponujesz przejście na - Ty, a jak tak to raczej nie masz czego szukać z takim bo różnica wieku a przedewszystkim okoliczności w którym się wychowywaliście są bardzo odmienne

12

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

le vent
trafił Ci się mężczyzna z tzw. "kindersztubą" a to dziś już wielka rzadkość.
Wydaje mi się, że On kieruje się zasadami, które są ważne w życiu, stąd jego zachowanie takie a nie inne.
Jesteś zauroczona bo to nie jest mężczyzna XXI wieku, jemu bliżej do starej dobrej szkoły Savoir Vivre
Jako, że tez jestem po 50-ce smile powiem tak...
Poznając kobietę w Twoim wieku również byłbym bardzo ostrożny, w zasadzie to ciężko byłoby mi zaufać i uwierzyć, że taki związek ma szansę.
Dodatkowo jeśli nadal miałbym nie zakończone sprawy z przeszłości - piszesz, że On jest w separacji - to zgodnie z moimi zasadami po pierwsze należy zamknąć definitywnie pewien rozdział w życiu aby móc rozpocząć nowy bez żadnych obciążeń.
Pytanie czy Ty jesteś tylko nim zauroczona bo taki szarmancki i inny niż Twoi rówieśnicy ?
Czy jednak masz jakieś dalsze plany i widzisz Jego jako potencjalnego Partnera na przyszłość. Czy widzisz go jako ojca ewentualnych dzieci ?
Masa pytań, na które trzeba sobie szczerze odpowiedzieć...
Może On nie chce być tylko "miłym epizodem"  w Twoim życie i stąd pewien dystans, który narzuca.
Uważam, że powinnaś szczerze porozmawiać... A co będzie dalej ... Życzę aby Wam się powiodło.
Pamiętaj, różnica wieku jest ogromna i możesz spotkać się z nieżyczliwością i różnego rodzaju pomówieniami.

13 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-25 17:30:53)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Zgadzam się z przedmówcami - ten mężczyzna jest po prostu dobrze wychowany, ma zasady. Podejrzewam, że może czuć się nieco niepewnie przy tyle młodszej atrakcyjnej kobiecie i zachowuje się tak, by Cię nie "odstraszyć". Póki wszystko jest jak należny, to czuje, że ma kontrolę. 2 miesiące to nie jest aż tak dużo. On nie ma się po co śpieszyć. Może widzi tej Twój błysk w oczach, a może nie. Równie dobrze może się obawiać, że Ty chcesz go wykorzystać w sensie że się tylko zabawić, sprawdzić jak to jest z tyle starszym wink więc woli spokojnie Cię wybadać, poznać.
Mój facet jest "tylko" 10 lat starszy i też bardzo przystojny a i tak potem mi powiedział, że się zdziwił, że wolałam go "starego", po przejściach, choć mogłam mieć młodszych bez żon, dzieci itd. Podchody miał jednak podobne - najpierw tylko czysta przyjaźń - bardzo zabiegał o spotkania, rozmowy się nie kończyły ale żadnego kroku dalej przez dłuższy czas.. był przy tym mega szarmancki ale to też kwestia wychowania, pracy, środowiska - też jest dyplomatą.
Z perspektywy czasu myślę, że oboje się sprawdzaliśmy, poznawaliśmy, bo żadne nie chciało być wykorzystane czy zaangażować się bez wzajemności. W obecnych czasach bardzo łatwo mieć seks, gorzej z prawdziwymi uczuciami, więzią, przyjaźnią - a to jest tak naprawdę ważne i cenne. Potem wielokrotnie od mego M słyszałam, że dałam mu to czego potrzebował - ciepło, uwagę, troskę itd. i że nie chciał tego stracić przez jakiś nietakt bo i tak na starcie był na "przegranej pozycji" - starszy, żonaty jeszcze itd. Dlatego rozkładał swoje sieci powoli, bym nie uciekła ale tez dlatego by mnie bliżej poznać w rożnych sytuacjach bo gra była warta świeczki. U Ciebie może być podobnie...

A i jeszcze jedno słowo co do per pan/pani. My też się tak czasem do siebie zwracaliśmy, ale raczej to było żartobliwe choć automatycznie budowało pewien dystans, granicę, której nie chcieliśmy czy baliśmy się przekraczać, kiedy było zbyt... intymnie? Teraz też mu się zdarza tak do mnie mówić, ale już z dodatkiem "moja" pani. smile

14

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Mamut - dziękuję za odpowiedź!!! smile Twoje spojrzenie jako mężczyzny w zbliżonym wieku do Niego jest dla mnie szczególnie cenne

Nie jestem nim zauroczona z powodu jego "kindersztuby" - wręcz przeciwnie, onieśmiela mnie to i, mam wrażenie, utrudnia kontakt. Uwielbiam go po prostu za to, że jest dobrym, wrażliwym, inteligentnym człowiekiem. A przy tym prawdziwie artystyczną duszą.

Pytania rzeczywiście są trudne. Ewentualna rozmowa też. Ale zastanawia mnie tylko jedno - dlaczego - pomimo tej ogromnej różnicy wieku, jego przeszłości, etc. - jeśli nie chce być dla mnie tylko "miłym epizodem" - to dlaczego w ogóle zdecydował się na spotkania ze mną? Po co w ogóle to zaczął? I nie poprzestał na jednym, tylko planuje kolejne dni spędzane razem? Przecież wiadomo, że nawet pozornie racjonalna przyjaźń damsko-męska może "wymknąć się spod kontroli"...

On ma przecież tyle osób, z którymi może tak po prostu sobie rozmawiać... Co on do mnie właściwie czuje?

15

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
le vent napisał/a:

Mamut - dziękuję za odpowiedź!!! smile Twoje spojrzenie jako mężczyzny w zbliżonym wieku do Niego jest dla mnie szczególnie cenne

Nie jestem nim zauroczona z powodu jego "kindersztuby" - wręcz przeciwnie, onieśmiela mnie to i, mam wrażenie, utrudnia kontakt. Uwielbiam go po prostu za to, że jest dobrym, wrażliwym, inteligentnym człowiekiem. A przy tym prawdziwie artystyczną duszą.

Pytania rzeczywiście są trudne. Ewentualna rozmowa też. Ale zastanawia mnie tylko jedno - dlaczego - pomimo tej ogromnej różnicy wieku, jego przeszłości, etc. - jeśli nie chce być dla mnie tylko "miłym epizodem" - to dlaczego w ogóle zdecydował się na spotkania ze mną? Po co w ogóle to zaczął? I nie poprzestał na jednym, tylko planuje kolejne dni spędzane razem? Przecież wiadomo, że nawet pozornie racjonalna przyjaźń damsko-męska może "wymknąć się spod kontroli"...

On ma przecież tyle osób, z którymi może tak po prostu sobie rozmawiać... Co on do mnie właściwie czuje?


Anastacjaa: piekne to co opisalas smile

le vent: Pamietaj,ze Ty dlaniego tez jestes skarbem, ktory spotkal w zyciu, dodajesz mu energii, mlodosci, kolorow jego zyciu , zwalszcza w tej jego sytuacji. On po prostu idzie sobie powoli sciezka zycia, bez ospiechu, smakuje, rozkoszuje sie kazda chwila spedzona z Toba i pozwala by wszystko samo wynikalo z siebie,bylo naturalne i bez pospiechu. Nie domyslaj sie bo nic nie wymyslisz-to jest czlowiek z innego swiata a to nie powinno Cie peszyc lecz otworzyc na chloniecie tego, czego do tej pory nie znalas. To swietny nauczyciel!!!

16

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Jest tylko jedna osoba, która może Ci na pytanie z ostatniego wpisu odpowiedzieć.

17

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Le vent, mam nadzieję że ten pan jest rzeczywiście taki za jakiego go uważasz... Ja mam jakoś alergię na słowo "separacja".
Ale do rzeczy - tak jak Anastacjaa napisała, starsi mężczyźni najpierw sprawdzają teren, robią podchody, bo czuja się niepewni, poza tym zupełnie inaczej już podchodzą do spraw seksu. Nie znaczy to że już nie mogą ;-)
Na pytania zadane przez Ciebie w ostatnim poście nikt Ci tu nie odpowie. Masz wątpliwości to postaraj się je wyjaśnić z nim.  Różnica pokolenia powoduje że postrzegacie świat w innych wymiarach, ale nic nie zastąpi szczerej rozmowy.

18

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Wayne napisał/a:

Właśnie,że jest napisane.To kobieta pierwsza powinna wyciągnąć dłoń na powitanie tak samo jak starszy do młodszego.

Racja. To podstawowe zasady savoir vivre! Mając 20 lat raczej nie zwraca się uwagi na to jak chłopacy pierwsi wyciągają rękę, ale potem już tak.

19

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

ivy71

Zgadzam się, że to również problematyczna kwestia (separacja), ale to temat na osobny wątek. Tutaj skupiam się na jego zachowaniu w stosunku do mnie. Pytanie - cóż, głupio mi się to ujęło,  smile wiadomo, że tylko on mi na nie odpowie. Raczej chodziło mi o to, co może skłaniać go do umawiania się z tak młodą (dla niego) kobietą, skoro jednocześnie zachowuje się z takim dystansem.

Anastaciaa - widzę pewne podobieństwa.

grinta - może rzeczywiście tak jest.


Ogólnie to bardzo chciałabym z nim szczerze porozmawiać. Ale boję się, że wszystko zepsuję. Że go wystraszę, zniechęcę i nic nie zyskam, a stracę nawet tę obecną przyjaźń.

20

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
le vent napisał/a:

Ogólnie to bardzo chciałabym z nim szczerze porozmawiać. Ale boję się, że wszystko zepsuję. Że go wystraszę, zniechęcę i nic nie zyskam, a stracę nawet tę obecną przyjaźń.

I tak może być.
Pytanie na czym Ci zależy bardziej: na przyjaźni i kontakcie jaki macie teraz z perspektywą czekania jak/czy to się dalej rozwinie, czy też na wyjaśnieniu wzajemnych oczekiwań wobec siebie, ustaleniu czy zmierzacie w tym samym kierunku, bo czujesz że się angażujesz.

21

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
le vent napisał/a:

ivy71

Zgadzam się, że to również problematyczna kwestia (separacja), ale to temat na osobny wątek. Tutaj skupiam się na jego zachowaniu w stosunku do mnie. Pytanie - cóż, głupio mi się to ujęło,  smile wiadomo, że tylko on mi na nie odpowie. Raczej chodziło mi o to, co może skłaniać go do umawiania się z tak młodą (dla niego) kobietą, skoro jednocześnie zachowuje się z takim dystansem.

Anastaciaa - widzę pewne podobieństwa.

grinta - może rzeczywiście tak jest.


Ogólnie to bardzo chciałabym z nim szczerze porozmawiać. Ale boję się, że wszystko zepsuję. Że go wystraszę, zniechęcę i nic nie zyskam, a stracę nawet tę obecną przyjaźń.


Odwagi kobieto! to nie jakis szczyl, ktory zaraz sie obrazi, to dojrzaly i madry facet,ktory podwojnie czuje sie odpowiedzialny za siebie i za Ciebie  i bierze poprawke na to,ze Ty z innego pokolenia jestes smile Pamietaj:NIGDY WALKOVEREM!!!

22

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Przyznam szczerze, że czasem przychodzi mi do głowy myśl, że może on rzeczywiście ma np. problemy zdrowotne. Wiecie, o co chodzi. I jeśli że w takiej sytuacji zacznę domagać się od niego konkretnej odpowiedzi - dlaczego tak, o co właściwie mu chodzi, etc. - to wszystko zepsuję.

A z drugiej strony - wszystko zrozumiem, tylko żebym mogła chociaż przytulić się do niego, powiedzieć, co czuję...

23 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-25 18:57:02)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
le vent napisał/a:

Ogólnie to bardzo chciałabym z nim szczerze porozmawiać. Ale boję się, że wszystko zepsuję. Że go wystraszę, zniechęcę i nic nie zyskam, a stracę nawet tę obecną przyjaźń.

Ja nie jestem zwolenniczką szybkich szczerych rozmów bo i facetów co się po 2-3 spotkaniach chcieli już mi się oświadczać czy wyznawali miłość, od razu skreślałam, ale może i ja jestem starej daty (choć jesteśmy w podobnym chyba wieku) wink Wolę poznać kogoś, "oceniać" po zachowaniach, a nie słowach czy deklaracjach, których potem się nie przestrzega. Poza tym jak można być pewnym nawet swoich uczuć do kogoś z kim Cię łączą tylko przyjacielskie spotkania i to od zaledwie 2 miesięcy? Kiedyś mężczyźni zdobywali kobiety i już samo to zdobywanie podbudowywało ich ego a nie seks na pierwszym spotkaniu wink Dobrze pisze grinta - w końcu on najlepiej wie czym tacy mężczyźni się kierują, bo sam jest jednym z nich smile
Ja wręcz byłam w szoku jak mój M się różnił od moich rówieśników, którym się nie chciało starać, zabiegać itd., którym się wydawało że piękne słówka i seks (najlepiej jak najszybciej, bo już zdobyta) wystarczą. Mój M zaimponował mi tym, że słuchał bardzo dokładnie co mówię, tym ile uwagi mi poświęcał jak się angażował w organizację kolejnych spotkań i jaką mu sprawiało to przyjemność szczególnie kiedy mówiłam, że jest niesamowity, że zapamiętał co mówiłam, co lubię czy co chciałabym zrobić, zobaczyć itd. miałam wrażenie, że jego ego sięga kosmosu smile
Mój M, jak się okazało, choć ma odpowiedzialną pracę, stanowisko itd, jest w głębi bardzo ciepłym wrażliwym człowiekiem o artystycznej duszy. To jakby nie pasuje do postawnego, wysokiego faceta wink I ta świadomość, że "odkrył" się przede mną, zaufał też mnie ujęło. drobne rzeczy a znaczą wiele...kiedyś np dał mi w prezencie namalowany przez siebie mój portret (nawet nie wiedziałam że potrafi tak ślicznie malować) do tego miałam tam fryzurę taką samą jak wtedy kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy (zwykle nosze włosy rozpuszczone, wtedy miałam upięte). I jak się nie zakochać w kimś takim? smile
Nie wiem jaki jest ten Twój, ale jeżeli podobny, to dałabym mu, wam czas... oczywiście powinniście przejść na Ty i nic złego się nie stanie jeśli Ty to zaproponujesz... może to go ośmieli?

24 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-25 18:54:14)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Kurde, Anastacja nie wiedziałam, że az taka różnica wieku między wami.. smile

Ja zawsze lepiej rozumiałam się i dogadywałam z duuużo starszymi mężczyznami - w jednym (w wieku mojego ojca;/:O) się mocniej zauroczyłam nawet - w jego piekielnym intelekcie..ale to nie miało szans z uwagi na prozaiczne przeszkody - nie potrafiłabym czuć przyjemności z bliskości z kimś starszy o prawie 25 lat.

Ale pomału chyba dochodzę do wniosku, żeby dać szansę tym starszym - do tej pory 38 lat to była dla mnie "górna" granica - starsi panowie mają tendencję do "zapuszczania się" i widać po nich ten wiek, choć zapierają się mocno że nie i oczywiście większości wydaje się, że najbardziej pasowała by do nich 25-30 latka, bo..bo im się tak wydaje własnie, nieważne co sami prezentują i że niewiele wymagają od siebie. To jest ta paranoja właśnie.

Ale jeżeli chodzi o dojrzałość emocjonalną, intelekt, podejście do kobiety u niektórych.. to to jest niebo a ziemia i kasują tym wszystkich młokosów- "przystojniaków", którzy po 3 spotkaniach są po prostu banalni i nudni i niczego poza seksem i ciałem nie mają do zaoferowania. No, może czasem jeszcze przechwałki odnośnie osiągnięć zawodowych, ale to wtedy odrazu wiadomo, że awans nastąpił stosunkowo niedawno, bo jest "zadęcie" i zachłyśnięcie wink

Nic no..dałyście mi dziewczyny tym tematem do myślenia.

25

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

Kurde, Anastacja nie wiedziałam, że az taka różnica wieku między wami.. smile

Tak już z księgową dokładnością to nawet 12,5 wink

Jednak mój tata jest ode mnie aż 50 lat starszy.. myślę że to tez może z tego wynikać, że zakochałam się w nim a nie rówieśniku wink zresztą w moim zamkniętym wątku uświadomiłaś mi dlaczego zwróciłam na niego uwagę - bo był, jest podobny do mego taty który jest dla mnie autorytetem smile

26 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-25 19:18:25)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

smile

Twoja historia dla mnie była inna zupełnie niż u kroteczki, więc też inaczej do tego podchodziłam, choć ostro Cię pojechali tam wink

Wiek Twojego partnera też dużo zmienia jeśli o kontekst chodzi. Ale nie wracajmy już do tego.


Chyba doznałam właśnie małego 'olśnienia' za sprawą tego wątku big_smile i myślę, że trochę niepotrzebnie ograniczyłam sobie wybór..


A wracając do Ojców.. Mój jest również dla mnie autorytetem - a mówię to jako dorosła kobieta, która miała z nim mnóstwo konfliktów, różnych przejść, buntów i ogólnie jesteśmy bardzo różnymi ludźmi, Ojciec też nigdy nie był z nami blisko emocjonalnie (dziś rozumiem, że miał swoje powody).
Tak czy inaczej im starsza jestem, tym wyraźniej widzę jak bardzo mi imponuje w niektórych sprawach, a jak słabo poradził sobie z tymi "rodzinnymi" i że ta rozbieżność wcale nie przeszkadza mi w dojściu do wniosku, ze mimo wszystko w głębi zawsze go podziwiałam.. Mój pierwszy poważniejszy partner to była prawie że kopia Ojca, z tymże bardziej pod kątem jego wad ;/

Tak czy inaczej, wiem jak cięzko mi będzie mając tak wybitnego Ojca znaleźć partnera, który by w mojej głowie jemu dorównał.. chyba całe życie to robiłam, szukałam takiego i kręciłam się w kółko.

27 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-25 19:33:13)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

smile

Twoja historia dla mnie była inna zupełnie niż u kroteczki, więc też inaczej do tego podchodziłam, choć ostro Cię pojechali tam wink

Wiek Twojego partnera też dużo zmienia jeśli o kontekst chodzi. Ale nie wracajmy już do tego.


Chyba doznałam właśnie małego 'olśnienia' za sprawą tego wątku big_smile i myślę, że trochę niepotrzebnie ograniczyłam sobie wybór..

Wiesz facet facetowi nie równy, ja mam wrażenie, że ten mój z wiekiem staje się atrakcyjniejszy. Widziałam jego zdjęcia z młodości... i powiem szczerze dużo gorzej wyglądał wink To tez kwestia intelektu, obycia, doświadczenia.. Zawsze mi się wydawało, że odstaję od rówieśników (może przez to że mam dożo starszych rodziców, nie wiem..) i zawsze miałam starszych przyjaciół. Facetów wybierałam tak do 4 lat starszych, ale oni jak się okazywało i co bardzo ładnie opisywałaś w poście wyżej - myśleli głownie o seksie, karierze itd. tacy młodzi panowie na stanowiskach tylko co zdobytych.. myślący że są bogami. Ten mój nawet mi nie powiedział dokładnie jakie funkcje pełni.. nie chwalił się osiągnięciami bo już wiedział że to ciężka praca i poświęcenie.. a nie tylko powód do szpanu... itp.itd

Elle88 napisał/a:

A wracając do Ojców.. Mój jest również dla mnie autorytetem - a mówię to jako dorosła kobieta, która miała z nim mnóstwo konfliktów, różnych przejść, buntów i ogólnie jesteśmy bardzo różnymi ludźmi, Ojciec też nigdy nie był z nami blisko emocjonalnie (dziś rozumiem, że miał swoje powody).
Tak czy inaczej im starsza jestem, tym wyraźniej widzę jak bardzo mi imponuje w niektórych sprawach, a jak słabo poradził sobie z tymi "rodzinnymi" i że ta rozbieżność wcale nie przeszkadza mi w dojściu do wniosku, ze mimo wszystko w głębi zawsze go podziwiałam.. Mój pierwszy poważniejszy partner to była prawie że kopia Ojca, z tymże bardziej pod kątem jego wad ;/

Tak czy inaczej, wiem jak cięzko mi będzie mając tak wybitnego Ojca znaleźć partnera, który by w mojej głowie jemu dorównał.. chyba całe życie to robiłam, szukałam takiego i kręciłam się w kółko.

Oj ja tez z tata się nie dogadywałam, miałam żelazne zasady w domu itd. Mama była taką ostoją, która próbowała i chyba skutecznie rozwiązywać konflikty... mam sporo mu do zarzucenia, szczególnie jeśli chodzi o "zakazy" i twardą rękę.. ale chyba podobnie jak Twój ojciec jest wybitną i niesamowicie inteligentna osobą wzbudzającą szacunek... uzdolnioną też artystycznie.. I też z upływem lat bardziej rozumiem jego zachowanie wobec mnie - że chciał mnie chronić, bym do czegoś doszła itd.

28 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-25 19:41:29)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Oj ja tez z tata się nie dogadywałam, miałam żelazne zasady w domu itd. Mama była taką ostoją, która próbowała i chyba skutecznie rozwiązywać konflikty... mam sporo mu do zarzucenia, szczególnie jeśli chodzi o "zakazy" i twardą rękę.. ale chyba podobnie jak Twój ojciec jest wybitną i niesamowicie inteligentna osobą wzbudzającą szacunek... uzdolnioną też artystycznie.. I też z upływem lat bardziej rozumiem jego zachowanie wobec mnie - że chciał mnie chronić, bym do czegoś doszła itd.

U mnie taka różnica, że Ojciec wziął ślub z Mamą z obowiązku, uczucie (jeśli jakiekolwiek było? dziś powątpiewam po latach) szybko się wypaliło..jeszcze przed urodzeniem mojej 1 siostry, a i tak żyli ze soba potem (jak pies z kotem) jeszcze 25 lat (!!) Ojciec prowadził przez lata podwójne życie, ale wiem że z moja Mamą nie tylko nie dało się żyć, ale tez porozmawiać.. Między nimi była przepaść pod wieloma względami, a przede wszystkim Mama ma nierozwiązane do tej pory problemy emocjonalne z dzieciństwa, na co nałożyło się potworne doświadczenie zdrady i rozwód. Skutkiem - nie da się z nią dziś normalnie porozmawiać, odgrodziła się od wszystkich i zgorzkniała na wskroś.

Ojciec jest postacią dość znaną w całym kraju, jeśli chodzi o swoją branżę dlatego szacunku i respektu na pewno mu nie brakuje. Gorzej było z życiem prywatnym, ale takie koszta robienia kariery - zawsze jest coś za coś.

W każdym razie - ja zawsze była wpatrzona w Ojca ,teraz to widzę, pomimo konfliktów i tego całego syfu przez lata - ciągle jest jedynym mężczyzną, który mi imponuje. Hehe, ale to jest zabawne jakie jesteśmy wszystkie kobiety do siebie w tym jednym podobne wink

29

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

smile

Twoja historia dla mnie była inna zupełnie niż u kroteczki, więc też inaczej do tego podchodziłam, choć ostro Cię pojechali tam wink

Wiek Twojego partnera też dużo zmienia jeśli o kontekst chodzi. Ale nie wracajmy już do tego.


Chyba doznałam właśnie małego 'olśnienia' za sprawą tego wątku big_smile i myślę, że trochę niepotrzebnie ograniczyłam sobie wybór..


A wracając do Ojców.. Mój jest również dla mnie autorytetem - a mówię to jako dorosła kobieta, która miała z nim mnóstwo konfliktów, różnych przejść, buntów i ogólnie jesteśmy bardzo różnymi ludźmi, Ojciec też nigdy nie był z nami blisko emocjonalnie (dziś rozumiem, że miał swoje powody).
Tak czy inaczej im starsza jestem, tym wyraźniej widzę jak bardzo mi imponuje w niektórych sprawach, a jak słabo poradził sobie z tymi "rodzinnymi" i że ta rozbieżność wcale nie przeszkadza mi w dojściu do wniosku, ze mimo wszystko w głębi zawsze go podziwiałam.. Mój pierwszy poważniejszy partner to była prawie że kopia Ojca, z tymże bardziej pod kątem jego wad ;/

Tak czy inaczej, wiem jak cięzko mi będzie mając tak wybitnego Ojca znaleźć partnera, który by w mojej głowie jemu dorównał.. chyba całe życie to robiłam, szukałam takiego i kręciłam się w kółko.

Powiem Ci Elle,ze psychologicznie stwierdzono, ze coreczki szukaja partnerow podobnych do ojca bez wzgledu jaki on byl. Ja i moja siostra szukalysmy absolutnie innych niz nasz ojciec ( tak nam sie wydawalo) ale pod wzgledem zupelnie innym niz intelekt a tu co sie okazalo? Ze przepowiednia taty byla prawdziwa, a brzmiala: " po takim tatusiu macie popsuty smak". I mial, kurde racje- a o intelekt wlasnie chodzi bo naprawde wiele mozna mu zarzucic choc takze wiele docenic. Nie ma idealnych rodzicow.

30

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Powiem Ci Elle,ze psychologicznie stwierdzono, ze coreczki szukaja partnerow podobnych do ojca

Ale ja o tym pisze mniej wiecej od poczatku mojej bytności na Forum, także zadna to dla mnie nowość wink

31

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

Powiem Ci Elle,ze psychologicznie stwierdzono, ze coreczki szukaja partnerow podobnych do ojca

Ale ja o tym pisze mniej wiecej od poczatku mojej bytności na Forum, także zadna to dla mnie nowość wink

A synowie do matki?

32

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
rossanka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Powiem Ci Elle,ze psychologicznie stwierdzono, ze coreczki szukaja partnerow podobnych do ojca

Ale ja o tym pisze mniej wiecej od poczatku mojej bytności na Forum, także zadna to dla mnie nowość wink

A synowie do matki?

Tak samo. smile

33

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Ale ja o tym pisze mniej wiecej od poczatku mojej bytności na Forum, także zadna to dla mnie nowość wink

A synowie do matki?

Tak samo. smile

W takim razie to jest straszne.
Bo człowiek myśli, że sam wybiera, a tu coś nim kieruje że lgnie akurat do tej a nie do tamtej osoby.

34

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Straszne bywa gdy kierują kimś toksyczne wzorce (toksyczne dzieciństwo). Ludzie mylą tak powstałą "chemię" z Miłością i stąd cierpienie potem.
Miłość nie rani i nie uzależnia, a chemia ze źródłem we wzorcach - zawsze.

35 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-25 20:04:42)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

Oj ja tez z tata się nie dogadywałam, miałam żelazne zasady w domu itd. Mama była taką ostoją, która próbowała i chyba skutecznie rozwiązywać konflikty... mam sporo mu do zarzucenia, szczególnie jeśli chodzi o "zakazy" i twardą rękę.. ale chyba podobnie jak Twój ojciec jest wybitną i niesamowicie inteligentna osobą wzbudzającą szacunek... uzdolnioną też artystycznie.. I też z upływem lat bardziej rozumiem jego zachowanie wobec mnie - że chciał mnie chronić, bym do czegoś doszła itd.

U mnie taka różnica, że Ojciec wziął ślub z Mamą z obowiązku, uczucie (jeśli jakiekolwiek było? dziś powątpiewam po latach) szybko się wypaliło..jeszcze przed urodzeniem mojej 1 siostry, a i tak żyli ze soba potem (jak pies z kotem) jeszcze 25 lat (!!) Ojciec prowadził przez lata podwójne życie, ale wiem że z moja Mamą nie tylko nie dało się żyć, ale tez porozmawiać.. Między nimi była przepaść pod wieloma względami, a przede wszystkim Mama ma nierozwiązane do tej pory problemy emocjonalne z dzieciństwa, na co nałożyło się potworne doświadczenie zdrady i rozwód. Skutkiem - nie da się z nią dziś normalnie porozmawiać, odgrodziła się od wszystkich i zgorzkniała na wskroś.

Ojciec jest postacią dość znaną w całym kraju, jeśli chodzi o swoją branżę dlatego szacunku i respektu na pewno mu nie brakuje. Gorzej było z życiem prywatnym, ale takie koszta robienia kariery - zawsze jest coś za coś.

W każdym razie - ja zawsze była wpatrzona w Ojca ,teraz to widzę, pomimo konfliktów i tego całego syfu przez lata - ciągle jest jedynym mężczyzną, który mi imponuje. Hehe, ale to jest zabawne jakie jesteśmy wszystkie kobiety do siebie w tym jednym podobne wink

U mnie było nieco inaczej. Mój tata zostawił swoja ówczesną kobietę i liczne kochanki (z tego co słyszałam, choć sam nie chce o tym mówić ani się przyznawać) dla mojej mamy a był już po 40-tce. Moja mama to zupełne jego przeciwieństwo, nie mówię o intelekcie, ale o charakterze - jest bardzo ciepłą, wyrozumiałą, kochana osobą w dodatku bardzo atrakcyjna mimo wieku. Myślę, że dlatego ich małżeństwo przetrwało, bo gdyby trafił na inną, albo został z tamta to by się pozabijali a tak? Nadal spijają sobie z dziobków, aż miło patrzeć.. Poza tym z wiekiem złagodniał i teraz jeszcze bardziej go kocham za to jaki jest a też jest znany i ceniony w swoim środowisku. Mama została trochę w cieniu ale ...chyba tak miało być bo inaczej by rywalizowali ze sobą.. Teraz to i tak bez znaczenia bo po 80-tce tylko zdrowie i spokój się liczą, nie kariera.. wink

36

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

Powiem Ci Elle,ze psychologicznie stwierdzono, ze coreczki szukaja partnerow podobnych do ojca

Ale ja o tym pisze mniej wiecej od poczatku mojej bytności na Forum, także zadna to dla mnie nowość wink

Sorry, przeca nie wiedzialam smile

37

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

Straszne bywa gdy kierują kimś toksyczne wzorce (toksyczne dzieciństwo). Ludzie mylą tak powstałą "chemię" z Miłością i stąd cierpienie potem.
Miłość nie rani i nie uzależnia, a chemia ze źródłem we wzorcach - zawsze.

Dopisze sobie to do moich złotych Myśli. big_smile
Prawda, prawda big_smile

38

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Noo, dobra, dobra....
Rozumiem, moj syn ma przechlapane.....

39

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
oldorando napisał/a:

Noo, dobra, dobra....
Rozumiem, moj syn ma przechlapane.....

oj Oldo - Ależ ty siebie lubisz wink
Tak nie przyciągniesz żadnego odpowiedniego.

40

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
rossanka napisał/a:
oldorando napisał/a:

Noo, dobra, dobra....
Rozumiem, moj syn ma przechlapane.....

oj Oldo - Ależ ty siebie lubisz wink
Tak nie przyciągniesz żadnego odpowiedniego.

Nooo, ba! Ze siebie lubie....

Wlasnie twierdze, ze syn staruje z wysokimi wymaganiami....

41

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Anastacjaa napisał/a:

Poza tym jak można być pewnym nawet swoich uczuć do kogoś z kim Cię łączą tylko przyjacielskie spotkania i to od zaledwie 2 miesięcy?


To było zauroczenie od pierwszego wejrzenia - i nie mówię o tym, żeby od razu wyznać mu miłość do grobowej deski, tylko baaardzo chciałabym móc okazać mu choć minimalnie, że ... no właśnie, że się zauroczyłam smile Że bardzo mi na nim zależy (i na zmniejszeniu dystansu między nami), bo jest cudownym człowiekiem, etc. A ja nie mogę nic zrobić przez ten jego dystans - bo nie chcę wyjść na jakąś desperatkę.

42

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Moim zdaniem ten mężczyzna świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że oprócz "szaleństwa"nic więcej nie może was połączyć. Do tego ma klasę, na szczęście dla siebie samej nie trafiłaś na jakiegoś satyra, który wykorzystał okazję, że młodsza kobieta na niego "leci", bo w tym wieku bywają tacy, oj bywają.
Ja bym zaproponowała ci przede wszystkim głębokie zastanowienie się nad swoimi uczuciami do niego, wybacz, ale wydaje mi się, że raczej zaimponował ci - nawet wiekiem, jest to swego rodzaju wyzwanie dla ciebie, oby nie desperacja i dlatego wydaje ci się, że go kochasz. Tak uczciwie i na spokojnie, przemyśl to.

43

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Ale to on pierwszy zaczął - zaproponował spotkanie, a podczas tego pierwszego spotkania już mówił o kolejnym... Jako tak odpowiedzialny, doświadczony, zrównoważony itd. - mógł sobie przecież zdawać sprawę, że mogę się w nim zakochać...

44

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Mnie sie wydaje ...
Mnie sie wydaje ze wiesz jak to sie skończy. I chesz zeby to sie skończyło w taki "zaprogramowany" sposob.
Ze sie zakochasz , przezyjesz rozczarowanie kiedy okaze sie ze nie dostaniesz do niego tego zaangażowania ktore teoretycznie moglabys dostac.
Ale głownie nie dostaniesz jego czasu.
Bo tak sobie kombinuje ze masz swiadomosc ze to potrwa tylko jakis czas.
Czyli masz piękna wizje starszego gentelmena i piekna milosc romantyczna o ktorej moze mazylas jak bys mala.
No wiec moje pytanie jest takie dlaczego nie chcesz przezyc tego z kims z kim mozesz byc ?
Ale tak po prawdzie to nie musisz mi na nie odpowiadac.

45

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
kwadrad napisał/a:

Mnie sie wydaje ...
Mnie sie wydaje ze wiesz jak to sie skończy. I chesz zeby to sie skończyło w taki "zaprogramowany" sposob.
Ze sie zakochasz , przezyjesz rozczarowanie kiedy okaze sie ze nie dostaniesz do niego tego zaangażowania ktore teoretycznie moglabys dostac.
Ale głownie nie dostaniesz jego czasu.
Bo tak sobie kombinuje ze masz swiadomosc ze to potrwa tylko jakis czas.
Czyli masz piękna wizje starszego gentelmena i piekna milosc romantyczna o ktorej moze mazylas jak bys mala.
No wiec moje pytanie jest takie dlaczego nie chcesz przezyc tego z kims z kim mozesz byc ?
Ale tak po prawdzie to nie musisz mi na nie odpowiadac.


Oczywiście, liczę się z tym, jakie to wszystko może być ulotne i kruche. I może właśnie tym bardziej dlatego chciałabym "dotknąć sedna" tej naszej relacji. Bo czuję, że między nami pojawiła się jakaś wyjątkowa więź. I nie chcę tego stracić przez obawy i niedopowiedzenia.

Ja nie zakładam, co z kim chcę przeżyć. Po prostu się zauroczyłam i trudno byłoby mi teraz z dnia na dzień skończyć tę znajomość tylko dlatego, że dzieli nas tyle lat.

46

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

No to chyba musisz zadziałać sama, bo on się raczej nie zdecyduje.Wtedy dowiesz się na czym stoisz.Ty też już nie masz czasu, jeśli chcesz założyć rodzinę,trzydzieści parę lat, to już ostatni dzwonek, szczególnie dla kobiety.Dlatego zachęcam cię do głębokiego przemyślenia.

47

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

le vent - taka sobie porada od skamieliny pt Mamut smile
Możesz zacząć rozmowę zadając mu proste pytanie... "Kim dla Ciebie jestem?",  kolejne to może być np.:  "Jak będzie wyglądać nasza znajomość za rok"
Dalej to już samo pójdzie i rozmowa będzie długa - możliwe że dowiesz się więcej niż oczekiwałaś ...
Gdybym to ja usłyszał takie pytania to otrzymałabyś szczerą odpowiedź mimo obawy że "wszystko może prysnąć jak "złoty sen"

48

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

A czemu ma to byc od razu zwiazek na amen? nie moze to byc piekna przygoda, ile by nie trwala jesli tak pasuje obydwojgu?

49 Ostatnio edytowany przez le vent (2015-08-26 13:07:00)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Mamut, dziękuję smile

grinta napisał/a:

A czemu ma to byc od razu zwiazek na amen? nie moze to byc piekna przygoda, ile by nie trwala jesli tak pasuje obydwojgu?


No właśnie! Pisałam już kilka postów wyżej - zdaję sobie sprawę, jakie to może być ulotne, kruche, a przy tym wyjątkowe - i właśnie dlatego nie chciałabym tego "czegoś" przegapić, zmarnować, wypuścić z rąk. Poddać się, zniechęcić na starcie.

Przypomniał mi się film "Okruchy dnia". Tam nie było chyba aż takiej różnicy wieku, ale było skuteczne tłumienie uczuć. smile

Tak sobie jeszcze myślę, że przecież on musi doskonale zdawać sobie sprawę, że to nie jest typowa sytuacja - te nasze wspólnie spędzane dni. Bo to nie jest przysłowiowa godzinna kawka ze znajomą. To bywają całe dnie od dziesiątej rano do ósmej wieczorem. Albo późne popołudnia, kończące się po północy. No i w tej sytuacji on MUSI chyba zastanawiać się, dlaczego w ogóle się na to godzę. I co ja sobie właściwie o tym wszystkim myślę.

50

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

le vent- nie zwlekaj, porozmawiaj. Ja mysle,ze on tak samo do tego podchodzi, cieszy sie chwila, nieczego nie oczekuje. Ni peytaj go o przyszlosc, o zamiary-najlepiej powiedz o sobie, co czujesz, nie wypytuj, on sam powie. Tak ja to widze.

51 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-26 15:36:01)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Hm...rozumiem rozterki Autorki.

Poznałam fajnego człowieka. Początkowo na odległość spędzaliśmy masę czasu każdego tygodnia na rozmowach, zarywając dosłownie dnie i noce.
Później do tego doszły wielogodzinne spotkania od czasu do czasu.
Ja się czułam, jakbym znalazła bratnią duszę. Zaangażowałam się uczuciowo.
Minęło kilka miesięcy, jakiś zmian progresywnych nie było ( w sensie rozmów dokąd to zmierza).
W końcu poruszyłam temat planów co do znajomości i dowiedziałam się, że on nie ma żadnych planów. Jemu odpowiada jak jest, on lubi rozmawiać, można się i czasem spotkać, ale nie przewiduje rozwijania. I nic nie oczekuje.
Także...fajnie było, ale nie mamy wspólnego kierunku. Dziś mogę co najwyżej wyrzucać sobie, że nie wywołałam tej rozmowy wcześniej- nim się tak mocno zaangażowałam.

52

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
ad rem napisał/a:

Hm...rozumiem rozterki Autorki.

Poznałam fajnego człowieka. Początkowo na odległość spędzaliśmy masę czasu każdego tygodnia na rozmowach, zarywając dosłownie dnie i noce.
Później do tego doszły wielogodzinne spotkania od czasu do czasu.
Ja się czułam, jakbym znalazła bratnią duszę. Zaangażowałam się uczuciowo.
Minęło kilka miesięcy, jakiś zmian progresywnych nie było ( w sensie rozmów dokąd to zmierza).
W końcu poruszyłam temat planów co do znajomości i dowiedziałam się, że on nie ma żadnych planów. Jemu odpowiada jak jest, on lubi rozmawiać, można się i czasem spotkać, ale nie przewiduje rozwijania. I nic nie oczekuje.
Także...fajnie było, ale nie mamy wspólnego kierunku. Dziś mogę co najwyżej wyrzucać sobie, że nie wywołałam tej rozmowy wcześniej- nim się tak mocno zaangażowałam.


No wlasnie  o to chodzi by powiedziec sobie jak to postrzegamy bo kazdy moze widziec to inaczej.

53

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Drogie Panie, każdy mężczyzna jest prosty jak sztacheta w płocie. Nie oczekujcie że my się sami domyślimy co Wam w duszy gra.
Z nami trzeba krótko i prosto. Owijanie w kilometrowe bandaże z bawełny przyniesie skutek odwrotny od oczekiwanego.
Po prostu On uzna, że jest za stary na gry w kalambury i nie ma ochoty zgadywać czego kobieta oczekuje bo to dla niego nudne i męczące.
Sorry taka prawda. Tak więc jeśli chcecie coś poradzić la vent to sensownie. Jeśli Ona zacznie opowiadać tylko o sobie i co czuje - jak radzi grinta to kiepsko na tym wyjdzie. Zanudzi go i sprawi wrażenie kobiety roszczeniowej bo tylko ja, ja, ja .... Sztuka konwersacji nie polega na opowiadaniu o sobie tylko na rozmowie dwojga ludzi, On również ma mieć szansę. Słowotok ze strony kobiety na 150% nie da spodziewanego efektu że On zacznie również mówić, wręcz będzie odwrotnie. Wysłucha i nawet to czy tamto skomentuje i to wszystko.

54

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Mamut napisał/a:

Drogie Panie, każdy mężczyzna jest prosty jak sztacheta w płocie. Nie oczekujcie że my się sami domyślimy co Wam w duszy gra.
Z nami trzeba krótko i prosto. Owijanie w kilometrowe bandaże z bawełny przyniesie skutek odwrotny od oczekiwanego.
Po prostu On uzna, że jest za stary na gry w kalambury i nie ma ochoty zgadywać czego kobieta oczekuje bo to dla niego nudne i męczące.
Sorry taka prawda. Tak więc jeśli chcecie coś poradzić la vent to sensownie. Jeśli Ona zacznie opowiadać tylko o sobie i co czuje - jak radzi grinta to kiepsko na tym wyjdzie. Zanudzi go i sprawi wrażenie kobiety roszczeniowej bo tylko ja, ja, ja .... Sztuka konwersacji nie polega na opowiadaniu o sobie tylko na rozmowie dwojga ludzi, On również ma mieć szansę. Słowotok ze strony kobiety na 150% nie da spodziewanego efektu że On zacznie również mówić, wręcz będzie odwrotnie. Wysłucha i nawet to czy tamto skomentuje i to wszystko.

Niech ona powie, jak ona to widzi, czego potrzebuje, oczekuje. I spyta jego, jak to wygląda z jego strony.
Tym sposobem mają szansę się porozumieć- przynajmniej w tym ujęciu, czy ich kierunki są zbieżne.
Masz rację, im więcej owijania i krążenia opłotkami, tym więcej zamieszania.
Choć nie tylko kobiety w tym przodują. Faceci też zamiast powiedzieć wprost co i jak, nie wiem czemu- może w wyniku własnych wątpliwości- rzucają półsłówka, dwuznaczności i później się dziwią rozwojowi sytuacji, bo przecież on 'mówił'.

55 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-08-26 16:25:30)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Mamut, moment, przecież autorka już wyznała mu miłość, przynajmniej ja tak zrozumiałam.A on właściwie nic,żadnej konkretnej reakcji.I przestań nazywać się skamieliną, ja też już przekroczyłam 50, ale jeszcze się nie sypię wink Popatrz na 70-80 latków,to ci przejdzie ten pesymizm smile

Poza tym jeśli autorka zamierza mieć dzieci, to chyba błędna droga, choć nie twierdzę, że facet w tym wieku dzieci już mieć nie może.Tylko, czy by chciał?

56

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Mowienie co czuje nie oznacza nawijania w nieskonczonosc i robienia szerokiego luku-to jest bezposredni strzal. Kazdy ma swoj sposob.

57

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
ad rem napisał/a:

Hm...rozumiem rozterki Autorki.

Poznałam fajnego człowieka. Początkowo na odległość spędzaliśmy masę czasu każdego tygodnia na rozmowach, zarywając dosłownie dnie i noce.
Później do tego doszły wielogodzinne spotkania od czasu do czasu.
Ja się czułam, jakbym znalazła bratnią duszę. Zaangażowałam się uczuciowo.
Minęło kilka miesięcy, jakiś zmian progresywnych nie było ( w sensie rozmów dokąd to zmierza).
W końcu poruszyłam temat planów co do znajomości i dowiedziałam się, że on nie ma żadnych planów. Jemu odpowiada jak jest, on lubi rozmawiać, można się i czasem spotkać, ale nie przewiduje rozwijania. I nic nie oczekuje.
Także...fajnie było, ale nie mamy wspólnego kierunku. Dziś mogę co najwyżej wyrzucać sobie, że nie wywołałam tej rozmowy wcześniej- nim się tak mocno zaangażowałam.


Ad Rem.. ale ja nie pojmuję. Czy on wykonywał jakiekolwiek gesty i ruchy w Twoim kierunku, świadczące o tym, że postrzega cie jako kobietę? Dążył do pocałunku, bliskości?

bo jesli nie to było zwykłe koleżeństwo, nie uważasz? A Ty troszkę odleciałaś w fantazję.. hmm

58 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-26 16:52:23)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Co do rozmowy, to się zgadzam, że powinna się odbyć, ale ona powinna być naturalna, a nie na zasadzie przygotowanego przemówienia o tym co autorka czuje,  i jakie ma oczekiwania wobec Pana. Według mnie to jeszcze nie ten etap. Najpierw niech przejdą chociaż na Ty. Skoro tak dobrze się rozumieją, nadają na tych samych falach, nie powinno z tym być problemu.
Autorka sama powiedziała, że zaproponowała wino u niej z czego Pan się wykręcił...pytanie, dlaczego? Może się wystraszył, może nie chce nic zmieniać w relacji, może odpowiada mu jak jest, że się z nią spotka, spędzi czas i porozmawia ot tak? Może nie chce kusić losu, bo mogłoby się coś wydarzyć, co by skomplikowało tą póki co czystą relację? To może tez wynikać z tej różnicy wieku, podejścia.
Zbyt szybkie "trudne" pytania mogą paradoksalnie przynieść odwrotny efekt. Obawiam się, że ten Pan jeszcze sam nie zna na nie odpowiedzi. I pewnie podobnie jak z winem odpowie wymijająco na zasadzie np "nie myśl o tym, cieszmy się chwila, spotkaniem, rozmową itd". 
Poza tym takie szybkie zauroczenie jest niemal zawsze efektem idealizacji, wyobrażeń o tej drugiej osobie. Dlatego rozumiem autorkę, że chce przejść dalej, by się przekonać jak by to było... gdyby w końcu coś było.. to nakręca... Potem albo czar by prysł, albo...
Pamiętam dobrze swoje rozterki... a też się zauroczyłam właściwie od pierwszego spotkania... Wiele razy zadawałam sobie pytanie dlaczego mu zależy na spotkaniach, dlaczego tak się przy tym stara tyle czasu i uwagi mi poświęca... do czego ta znajomość dąży, czy czuje to co ja? Nie odważyłam się jednak pierwsza z nim o tym porozmawiać. Wręcz nie chcąc czy bojąc się że usłyszę to czego bym nie chciała przewrotnie sama mu powiedziałam, że możemy się tylko przyjaźnić i że w związku z tym do siebie go nie zaproszę choć o tym marzyłam.. Gdzie tu logika? wink Bynajmniej nie radzę byś robiła tak samo (tym bardziej że u nas taka czysta przyjaźń trwała 1,5 roku a Ty już po 2 msc masz dość tej sytuacji wink) ale rozumiem co teraz czujesz...

59 Ostatnio edytowany przez Mamut (2015-08-26 16:45:08)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
zbytdelikatna napisał/a:

Mamut, moment, przecież autorka już wyznała mu miłość, przynajmniej ja tak zrozumiałam.A on właściwie nic,żadnej konkretnej reakcji.I przestań nazywać się skamieliną, ja też już przekroczyłam 50, ale jeszcze się nie sypię wink Popatrz na 70-80 latków,to ci przejdzie ten pesymizm smile

Poza tym jeśli autorka zamierza mieć dzieci, to chyba błędna droga, choć nie twierdzę, że facet w tym wieku dzieci już mieć nie może.Tylko, czy by chciał?

No ja nie odczytałem z postów la vent że Ona coś mu wyznała, wręcz przeciwnie. To chyba właśnie jest nasza męska "niedomyślność" smile
Skamieliną jestem nie w sensie wieku a raczej szeroko pojętego podejścia do świata i ludzi oraz standardów wychowania i "kindersztuby"
Jak mam w opisie ... kolejne pól wieku przede mną i tego się będę trzymał big_smile

60

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Mamut napisał/a:
zbytdelikatna napisał/a:

Mamut, moment, przecież autorka już wyznała mu miłość, przynajmniej ja tak zrozumiałam.A on właściwie nic,żadnej konkretnej reakcji.I przestań nazywać się skamieliną, ja też już przekroczyłam 50, ale jeszcze się nie sypię wink Popatrz na 70-80 latków,to ci przejdzie ten pesymizm smile

Poza tym jeśli autorka zamierza mieć dzieci, to chyba błędna droga, choć nie twierdzę, że facet w tym wieku dzieci już mieć nie może.Tylko, czy by chciał?

No ja nie odczytałem z postów la vent że Ona coś mu wyznała, wręcz przeciwnie. To chyba właśnie jest nasza męska "niedomyślność" smile
Skamieliną jestem nie w sensie wieku a raczej szeroko pojętego podejścia do świata i ludzi oraz standardów wychowania i "kindersztuby"
Jak mam w opisie ... kolejne pól wieku przede mną i tego się będę trzymał big_smile

A, no to ok smile

61

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:
ad rem napisał/a:

Hm...rozumiem rozterki Autorki.

Poznałam fajnego człowieka. Początkowo na odległość spędzaliśmy masę czasu każdego tygodnia na rozmowach, zarywając dosłownie dnie i noce.
Później do tego doszły wielogodzinne spotkania od czasu do czasu.
Ja się czułam, jakbym znalazła bratnią duszę. Zaangażowałam się uczuciowo.
Minęło kilka miesięcy, jakiś zmian progresywnych nie było ( w sensie rozmów dokąd to zmierza).
W końcu poruszyłam temat planów co do znajomości i dowiedziałam się, że on nie ma żadnych planów. Jemu odpowiada jak jest, on lubi rozmawiać, można się i czasem spotkać, ale nie przewiduje rozwijania. I nic nie oczekuje.
Także...fajnie było, ale nie mamy wspólnego kierunku. Dziś mogę co najwyżej wyrzucać sobie, że nie wywołałam tej rozmowy wcześniej- nim się tak mocno zaangażowałam.


Ad Rem.. ale ja nie pojmuję. Czy on wykonywał jakiekolwiek gesty i ruchy w Twoim kierunku, świadczące o tym, że postrzega cie jako kobietę? Dążył do pocałunku, bliskości?

bo jesli nie to było zwykłe koleżeństwo, nie uważasz? A Ty troszkę odleciałaś w fantazję.. hmm

Elle, my tu nie dyskutujemy mojej sytuacji, tylko autorki. Więc daruj sobie.

62

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Elle, my tu nie dyskutujemy mojej sytuacji, tylko autorki. Więc daruj sobie.

Widzę, że odczytałaś to jako złośliwość.. niepotrzebnie.

Zadałam pytanie tutaj, bo dopiero tutaj napisałaś jak to naprawdę wyglądało. Nie gniewaj się na mnie za to pytanie, ale ono zmusza do nieprzyjemnej konfrontacji z tym, że często sami się wkręcamy na coś, wbrew faktom i realnym działaniom drugiej strony, licząc na coś w przyszłości. I dziwiąc się, kiedy to nie następuje - wtedy szukamy winnych.

63

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?
Elle88 napisał/a:

Elle, my tu nie dyskutujemy mojej sytuacji, tylko autorki. Więc daruj sobie.

Widzę, że odczytałaś to jako złośliwość.. niepotrzebnie.

Zadałam pytanie tutaj, bo dopiero tutaj napisałaś jak to naprawdę wyglądało. Nie gniewaj się na mnie za to pytanie, ale ono zmusza do nieprzyjemnej konfrontacji z tym, że często sami się wkręcamy na coś, wbrew faktom i realnym działaniom drugiej strony, licząc na coś w przyszłości. I dziwiąc się, kiedy to nie następuje - wtedy szukamy winnych.

Elle, nie jako złośliwość,  a niepotrzebną dyskusję.
Jeśli chciałabym moją historię rozkładać na czynniki pierwsze na forum, to bym to zrobiła w swoim wątku.
Tutaj mogę jedynie podzielić się doświadczeniem własnym z Autorką, w tym aspekcie, który być może jest zbieżny.

Ja sobie zdaję sprawę co nadinterpretowałam a co nie, i jak to u mnie było na prawdę. Z niczym mnie nie konfrontujesz- po prostu daję Ci jasną informację, iż ani to czas, ani miejsce na dalsze dywagacje.

64 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-26 17:40:52)

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Jasne, też nie chcę rozwijać tutaj Twojego wątku. Chciałam tylko oddzielić oznaki zainteresowania w sposób "romantyczny" od rozmów i FZ. Ludzie często wrzucają do jednego worka rozstania z powodu zdrad, wypalenia uczuciowego, itp. (gdzie była relacja damsko-męska w pełnym znaczeniu tego słowa) właśnie z Friendz Zone i swoimi niespełnionymi nadziejami na związek. Dla mnie to po prostu nie  to samo.

65

Odp: chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Ja nigdzie nie pisałam, że to była 'big love', pisałam że to dla mnie była bliska relacja i się potoczyła tak a nie inaczej.
A co konkretnie było, czy i na ile mogłam mieć nadzieję, a gdzie fantazjowałam to wiem sama i nie mam potrzeby omawiać tego tutaj.

Btw. nie wszystko jest zawsze takie oczywiste, jakby się wydawało- mimo Twoich poglądów.
Przeczytaj post Autorki tematu i jej coś doradź.

Posty [ 1 do 65 z 217 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » chyba się zakochałam, ale... czego on chce?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026