Witam, jestem w związku od niedawna, ale w miarę wszystko dobrze nam się układa, mieszkamy razem, nie mamy problemów finansowych, innych kłopotów, które zdarzają się w związkach, praktycznie się nie kłócimy
choć to dziwne bo w każdym związku są jakieś spory, ale u nas do tej pory nie. Znajomi również uważają nasz związek za jeden z lepszych, choć znamy się od września, od razu podjęliśmy decyzje by zamieszkać razem, ja mam 23lata, on 30wiec już wystarczająco dużo by stworzyć odpowiedzialny związek.
Mimo to ja czuję, że miedzy nami do końca nie jest, aż tak wspaniale... problem polega na tym, że przy nim moja samoocena ogromnie spadła w dół... Jestem jeszcze młoda, szczupła, atrakcyjna, tak wydawało się do tej pory, nie chce tu pisać nie wiadomo jakich rzeczy, ale nigdy nie miałam z tym problemów, pracuje też zresztą jako fotomodelka, zawsze miałam powodzenie, ale tez może lekka obsesje na punkcie swojego wyglądu
Na początku związku powiedział mi od razu, ze spotkaliśmy się bo bardzo mu się spodobałam, a on nie ukrywał tego, ze szukał dziewczyny, która będzie mógł pochwalić się przed kolegami. Dbam bardzo o swój wygląd i cały czas to się nie zmienia, ale on ciągle mówi mi np, o paznokieć jeden masz źle pomalowany(bo odprysnął mi lakier), brzydka jesteś bo nie podoba mu się niebieska kredka na oczach... Nigdy będąc w paru związkach wcześniej, żaden z moich partnerów nie mówił mi takich rzeczy, nie krytykował mnie, nie zwracał uwagi na to czy lakier mi odprysnął czy nie. Do tego wiem, że on bardzo lubi nastolatki jak i ich wygląd, miał kilka 16-21letnich dziewczyn, czasami opowiada mi o związkach z nimi, ja mam dość ostrą urodę, czarne włosy, nie wyglądam tak delikatnie i dziewczęco, ale tez nie staro, myślę, ze na swój wiek, ale nie mam urody baby face... A tego raczej zmienić się nie da. Boli mnie jego krytyka w mój najczulszy punkt... wiem, ze dla kogoś mój problem może wydawać się pusty, głupi, itp... Ale dla mnie to problem, bo nie czuje się atrakcyjna dla swojego partnera. Ostatnio poznaliśmy dziewczynę w klubie, typ blachary, nie spodobała mu się z twarzy, ale miała fajny duży sztuczny biust, ja mam naturalne piersi do mojej figury myślę, ze pasujące, on zawsze mówił, ze nie lubi dużych piersi i nagle zmienił zdanie twierdząc, ze jeśli chce to tez mogę zrobić sobie takie... bo spodobały mu się... Lubi też jak dziewczyna ma krótsze włosy więc ścięłam swoje długie włosy, a on zamiast powiedzieć kochanie zrobiłaś to w końcu dla mnie,jak ślicznie wyglądasz,on skomentował to tak, ze on chciał jeszcze krótsze, a nie takie, i ze wyglądam jak jego była dziewczyna z która był w długim związku, i dobrze go wspomina, i wracają mu wspomnienia... Wczoraj rozmawialiśmy na ten temat, ale on raczej nie widzi w tym problemu, powiedział, ze mu się podobam, i w ogóle, ale ja nie wierzę już, że to szczere... Z jednej strony mówi mi ze jestem piękna, a z drugiej często słyszę, ze jest coś nie tak, dobija mnie ciągła krytyka... a moja samoocena niedługo będzie bliska zeru...
Podobne tematy
Chciałam też dopisać, ze potrafię przyjmować krytykę od ludzi, nikt z nas ideałem nie jest, jednak ze strony partnera, taka krytyka jak ta mnie boli. Czy w waszych związkach też jesteście tak krytykowani? Wiem, że temat może wydawać się błahy, ale chyba musiałam się też wyżalić...
dla mnie to chore.. życie razem i ciągłe skupianie się i myślenie o wyglądzie... musisz być perfekcyjna 24 na 24... bez sensu. dla mnie mój wygląd też jest ważny, dbam o siebie aż za dużo, jestem ładna ale mój partner jest ze mną bo mnie kocha i nie wymaga tego czy tamtego... skoro facet widzi że dbasz o siebie to moim zdaniem to już jest wymyślanie i przesadzanie z jego strony:/ mam koleżankę której facet też patrzyu tylko na wygląd, ma być zawsze idealna, a ona nic nie robi tylko zagląda co 5 min w lustro a jak gdzieś idą to się szykuje pół dnia bo zaraz on patrzy na inne.... a jej samoocena jest juz poniżej zera.. nie da się tak żyć - tzn. ja bym tak nie potrafiła
Tak właśnie to wygląda, kiedy wychodzimy gdzieś do znajomych, mówi o nie ta bluzka zła, załóż taka itp pół dnia się szykuje jak na wielkie wyjście... Mało kiedy, wracając do domu z pracy powie: o kochanie ładnie wyglądasz, w ogóle nic nie mówi. Ale, ze coś złe to zaraz mówi, czasami staram się nie zwracać na to uwagi, ale ciągła krytyka mnie dobija tym bardziej, ze to drobnostki, to jak mówi o innych byłych czy koleżankach. Czasami mam wrażenie, ze to ja bardziej się staram, chce mu się podobać jak każda kobieta swojemu mężczyźnie. Po za tym nasz związek jest bardziej tradycyjny, staroświecki być może, nam ten układ odpowiadał od samego początku, mam tez o tyle dobrze, ze sama mam prace w domu, więc ja zajmuję się domem, on pracuje na stale, oczekuje oprócz typowych obowiązków w domu, bym zawsze wygląda ślicznie, czasami chodzę po domu w dresie czy luźniejszym stroju, ale pod jego nieobecność, ostatnio dłuższy czas byliśmy w domu razem i do prac domowych założyłam luźne spodnie i t-shirt, chyba każda z nas tak się ubiera po domu, on stwierdził, ze mam założyć jakaś mini, sukienkę czy coś. Ze nie chce żebym zakładała np. dres. Z reguły jest tak, że on wraca do domu ja jestem już ogarnięta, w domu też jest wszystko zrobione, oczekuje,żebym była perfekcyjna panią domu, ale nie docenia tego. Lubie zajmować się domem, nie przeszkadza mi to, ale czasami oczekuje zbyt wiele, nie doceniając tego... Jak przychodzą jego koledzy tez mam wyglądać perfekcyjnie i żeby było wszystko przygotowane, a on czasami potrafi być nie miły tylko po alkoholu, mało pije, ale mówi wtedy coś nie miłego czasami. Kiedyś sam wylał coś na podłogę przez przypadek, a ja zmywałam wtedy, to zaraz był zły, że mokra jest podłoga a ja zmywam, lub rozmowa jego kolegów na temat tycia w zimę i jego słowa, żebym pokazała im swój śliczny brzuszek... Bo on chcę się pochwalić mną. Czasami odnoszę wrażenie że chce tylko, żebym zajmowała się nim, domem, i ładnie prezentowała się przy nim... Nie wiem czy jego uczucia są szczere
to nie jest normalne, nauczył się że biegasz na każde zawołanie, jestem kucharką, sprzątaczką, kochanką itp. Pokaż mu że masz swoje sprawy, jak kiedyś wróci do domu z pracy niech Ciebie nie będzie, wyjdź na zakupym, spotkaj się z koleżanką by wiedział że nie jest pępkiem świata, że Ty tez masz inne sprawy poza nim
Nie dziwie sie,ze żle sie czujesz w takim związku,czy ona ma niskie poczucie wartości?i poprzez pokazywanie Ciebie znajomym podwyzsza sobie je?no wg mnie to tak wyglada,i ja nie wiem czy to jest miłosc.Tez lubie dbać o siebie i dobrze wygladać,ale Ty tak musisz na okrągło bez ustanku,przeciez ma sie gorszy dzień ,nie ma sie ochoty ładnei wygladać,włozyc coś wygodnego i mieć wszystko gdzieś ,ale Ty najwidoczniej tak nigdy będąc z nim nie będziesz mogła.Wychodzi na to ,że on kocha tylko oczami,a co bedzie jeśli przytyjesz lub zachorujesz?Będzie Cie ciagle tresował?a gdzie głębsze uczucia?ja rozumiem przypadki gdzie dziewczyna sie zapuszcza,wogóle nie maluje,ciagle tylko dresy itd,ale kobieto w Twoim przypadku?myśle ze nie bedziesz szczęśliwa w tym związku,i że z czasem to sie bedzie pogłębiało,bedzie coraz bardziej wymagający i to nie tylko pod wzgledem wygladu,a Ty bedziesz zatracać swoje poczucie wartosci.A tak pozatym to dlaczego on komentuje do Ciebie wyglad innych dziewczyn,ich sztucznych biustów,po tym co napisałas to on dla mnie jest beznadziejny.napisz jak on wyglada,czy jest nieziemsko przystojny i tak wspaniale dba o siebie??moze zacznij chwalić innych chłopaków i krytykuj jego wyglad,niech zobaczy jak to smakuje,a to jak Ci opaowiada o swoich ex to juz swiadczy o jego kompletnym braku klasy,i taktu.
Ojej.....
Jak Ty wytrzymujesz z tym człowiekiem?
Zacznij się może czepiać i jego...
Nie pozwalaj się tak traktować. A co będzie później?
Wymieni Cię bo pokażą się zmarszczki etc?
A czy On jest takim cudnym Adonisem?
I chyba bardziej niż Twoje wnętrze, liczy się dla niego Twój wygląd.... Niefajna świadomość.
nie dałabym rady być ideałem cały czas....
9 2013-01-21 17:32:38 Ostatnio edytowany przez baziula (2013-01-21 17:33:46)
To jest zwykły cham i despota.
Moja rada jest krótka - bierz nogi za pas zanim mu się znudzisz.
Tyle w temacie.
On chce mieć lale na pokaz, a nie kobietę. Tu nie ma miłości tylko chęć popisywania się Tobą jak rzeczą. Uciekaj od tego związku jak najdalej.
Ja bym nie chciał takiego zwiazku .Kiedy facet mi udawadnia na kazdym kroku ,ze sa lepsze ode mnie.To niech biegnie do nich.Ja mam byc soba i czuc sie soba.I nosic takie fryzury i ciuchy jak ja chce.A jak facetowi to nie odpowiada to nie pasujemy do siebie.Ja akceptuje jego ,a on mnie.Ciagła krytyka moze spowodowac obnizenie poczucia własnej wartosci.W zwiazku mam sie czuc swobodnie.
Może spróbuj znaleźć sobie jakieś hobby.. wtedy zauważy że masz swoje życie. Co do wyglądu to dziwna sprawa, może powinnaś z nim szczerze o tym porozmawiać mam nadzieję, że Cię zrozumie. Ciągłe bycie idealną jest męczące. Powinien to zrozumieć a jeśli nie to może niech poszuka sobie innych ideałów a zobaczy że takich nie ma i będzie żałował ![]()