Witam wszystkich. Pisze tutaj ponieważ nie wiem co mam myśleć o obecnej sytuacji. Chciałabym żeby ktoś inny wypowiedział się na ten temat. Od 2 lat jestem w szczęśliwym związku. Mój mężczyzna ma 25 lat. Zawsze była to dość cicha, skromna osoba. Nigdy niczym sie nie wyróżniał a tym bardziej nie jest to też wielka dusza towarzystwa. Jeżeli chodzi o płeć przeciwna - nie jest to typ kobieciarza. Ufam mu bardzo w tych kwestiach i wiem ze nigdy by mnie nie zdradził czy wdal się w jakiś flirt. Przed naszym poznaniem się miał on 2 koleżanki z sąsiedniej miejscowości. Była to tak zwana ich "święta trójca" . Każda impreza razem. Jednak od momentu kiedy zaczął być ze mną utracił z nimi kontakt. Ostatnio jedna z nich zaprosiła mojego faceta na urodziny. On nie poszedł ponieważ stwierdził że nie byłoby to fair wobec mnie ze ja siedzę w domu a on imprezuje z jakimiś koleżankami. Uważa że momentu od kiedy ma mnie, nie potrzebuje do szczęścia żadnych koleżanek. Ja jestem jego znajomą, przyjaciółka i partnerka w jednym. Z jednej strony to bardzo miłe ale z drugiej strony nie będę go namawiala na siłę na odnowienie kontaktów z koleżankami skoro nie chce. Zauważyłam że on zaczyna się denerwować kiedy ja wspominam coś o jakimś swoim koledze. Mówi żebym nie miała go za zazdrosnego furiata, ale on nie chciałby żebym miała jakieś zażyle kontakty z płcią przeciwną. Nie potrafimy tej kwestii wyjaśnić i są o to kłótnie. Jak z nim porozmawiać? Zaczyna się robić niefajnie.
Boje się takiej sytuacji ze on nie będzie widział niczego oprócz mnie. Wiele kobiet dałoby się pokroić za takiego faceta ale ja wiem ze taka sytuacja nie jest zdrowa. Z mężczyznami różnie bywa. Obawiam się ze zaraz stwierdzi ze coś mu "umknęło" w życiu.