Cześć.
Jestem ze swoją dziewczyną 3mc. Tak wiem to nie wiele. Przez pierwsze 2mc nasze relacje rozwijały się bardzo dobrze i dynamicznie. Niestety w kolejnym miesiącu zacząłem dostrzegać, pewne wady i braki związku. Nie wiem może to w mojej głowie, ze względu na były I związek, który trwał 3 lata i tam byłem przyzwyczajony do tego iż dziewczyna wychodziła z propozycjami, ogólnie rzecz biorąc za mną latała i trzymała na uwięzi co tak naprawdę doprowadziło do rozpadu, gdyż nie szło tak żyć. A natomiast w nowym aktualnym związku odczuwam brak inicjatywy ze strony partnerki. Cóż bym mógł o niej powiedzieć...
Jest bardzo pewna siebie. Jest wredna o to, to na pewno. Potrafi być miłą, kochającą dziewczyną, tak jak to powinno normalnie wyglądać. Hmm... czy jest materialistką ? Może w ten sposób, sama z inicjatywą zapłacenia za siebie nie wychodzi wcale. Jak coś kupuje to kupuję i jej. Warto zaznaczyć iż ja mam 23 lata i pracuje oraz studiuje. Ona ma 18 lat, uczy się, dostaje kieszonkowe. Z tą cechą idzie jako tako walczyć, bo po prostu wystarczy nic nie kupować. Ale jest coś co martwi mnie bardziej... Co powoduje totalny strzał we mnie.
Tak jak pisałem wcześniej, byłem przyzwyczajony iż to dziewczyna latała za mną. Aktualnie to ja latam za dziewczyną, wszystko proponuje, za wszystko płacę, tu kwiatek, tu podarunek tu coś. Jedyny podarunek jaki od niej otrzymałe to antyrama ze zdjęciem na walentynki. Nie wymagam od niej nic materialnego. Cóż w tym związku czuje się bardziej uczuciowy niż dziewczyna, a z reguły jest tak, że to dziewczyny są bardziej takie przytulasy, coś miłego tak od sobie powiedzą czy coś. No niestety u mnie jest na odwrót. Zdarza się tak, że w pewnym momencie czuje się taki odepchnięty. Ja chce się przytulić, ona nie. Chce ją pocałować, ona nie. Wymówka, jestem śpiąca, bolą mnie zatoki. Ponadto ma duuużooo kolegów. Muszę naprawdę walczyć ze swoją zazdrością niekiedy. Niby ufam jej, bo zapewnia mnie iż nigdy, by mnie nie zdradziła itp. Teraz na przykład ma jechać na weekend gdzieś do kolegi pomóc wesele mu przygotować. Za cash. Z przyjaciółką, na cały dzień i całą noc. Nie czuje się z tym dobrze.
Do czego zmierzam... Co powinienem zrobić, aby sprawdzić, czy mojej dziewczynie na mnie zależy, by zaczęła jakoś dawać inicjatywę do związku, a nie tylko czekała na moje pomysły. Nie brakuje mi ich, ale chciałbym aby ona też coś od siebie dała. By się nagle sama przytuliła, sama pocałowała, a nie wszystko ja muszę inicjować i do tego niekiedy spotykam się z taką odmową. Wiadomo dziewczyny mają swoje "humorki", ale bez przesady. Aktualnie choć na przekór sobie unikam spotkania z nią, mieszkamy od siebie 10 min spacerkiem. Nie lubię tego robić, ale i też nie chce się jej poddawać, oczywiście żadne nie wyszło z hasłem "widzimy się dzisiaj?". Chce aby zarówno jedno i drugie dawało coś od siebie. Jak do tego podejść ?