Witam
Z tego co widzę to osoby tutaj mają dość poważne problemy, mój w porównaniu z nimi wydaje się błahy a jednak strasznie mnie męczy. Odkąd pamiętam miałam problem z platonicznym zadłużeniem do naprawdę różnych osób, byli to koledzy, wykładowcy, przełożeni i niekoniecznie faceci. Po prostu miałam coś takiego że miałam potrzebę, żeby tym osobom zaimponować, zwrócić na siebie uwagę, choć nie ukrywam, że bardziej zależało mi zawsze na uznaniu płci przeciwnej. Chciałam wiedzieć co te osoby robią w czasie wolnym, co lubią, uważałam je za ideał itd. Jednocześnie te osoby sprawiały że przy nich robiłam się strasznie nieśmiała, nie miałam odwagi się odezwać, podejść bliżej bo sobie coś pomyślą, więc choć mi zależało na lepszym kontakcie z nimi to bałam się go w nawiązać. Mój brat miał kolegę na punkcie którego miałam obsesję, lubiłam wiedzieć co robi, myśli itd ale nie miało to nigdy podtekstów seksualnych. Pisałam do niego, jak przychodził do brata to nie odpuszczałam go na krok. Początkowo brałam to za głupie młodzieńcze zauroczenie i myliłam z miłością, ale dopiero jak poznałam męża zrozumiałam, że to nigdy typową miłością nie było bo do obecnego męża zaraz po pierwszym zauroczeniu zaczęłam odczuwać konkretny pociąg seksualny i silną więź emocjonalną, a w przypadku tych osób nie miało to miejsca. Jak skończyłam studia i wyszłam za mąż to mi to prawie minęło tzn nadal mnie pewne osoby intrygowały, ale na zasadzie krótkich myśli od czasu do czasu na ich temat. Ale ostatnio się to nasiliło choć w życiu dobrze mi się układa i nie mam problemów ani w małżeństwie ani w pracy. Kilka lat temu zaczęłam chodzić na zajęcia aerobiku osoba która je prowadziła potrafiła naprawdę zarażać optymizmem nie tylko w ćwiczeniach ale i w życiu, ale jednocześnie mnie onieśmielała dlatego na zajęciach zawsze trzymałam się z tyłu i bardzo lubiłam te zajęcia. Ale od jakiegoś czasu (miesiąc może) dosłownie obsesyjnie myślę o tej osobie, co robi gdzie mieszka, gdzie mogłabym ją spotkać poza zajęciami, czy by mnie pamiętała że chodzę na zajęcia itd. Wydaje mi się że ta osoba jest uosobieniem dobra i ideału. Na nie szczęście ta osoba założyła dodatkowo stronę internetową i wchodzę na nią jak tylko mam czas i korci mnie żeby np do niego napisać coś, cokolwiek. I nie chodzi o to że chcę go poderwać czy coś. Zależy mi na kontakcie z nim a jednocześnie paraliżuje mnie strach żeby się do tej osoby odezwać choć mam taką możliwość. Przez to nie mogę spać. Czy można coś na to poradzić, nie wiem np zagadać raz drugi raz, żeby stwierdzić że to facet normalny jak każdy inny czy przeczekać? Miał ktoś kiedyś coś takiego czy tylko ja jestem taka nienormalna?
Podobne tematy
Ludzie poradźcie coś bo zwariuje ![]()
Lepiej będzie, jeśli zaczniesz rozmawiać z tym instruktorem, możesz powiedzieć, że lubisz jak prowadzi zajęcia. Być może rzeczywiście, zgodnie z Twoją intuicją, okaże się ciekawym, fajnym człowiekiem, ale jednak konkretnym człowiekiem. Bo jeśli zostaniesz sam na sam ze swoją wyobraźnią to będzie Ci się wydawał nie wiadomo kim.
O dziękuje za odpowiedź. Też mi to przeszło przez myśl, że zagadanie do niego by mogło pomóc, ale to trudne bo przed zajęciami się nie da pogadać bo on ma swoisty fanklub bab, które w wydekoltowanych bluzkach i kolczykach, pełnym makijażu wdzięczą się do niego i biją o miejsca z przodu, a mi do nich daleko bo ja przychodzę ćwiczyć a nie na podryw. A po zajęciach zaczynają się zaraz następne więc też odpada. Dodatkowo choć mam 30 lat to jestem nieśmiała w kontaktach z ludźmi,a już w ogóle takimi którzy mi imponują. Jest opcja żeby skontaktować się przez tą stronę internetową, ale czy to nie byłoby trochę dziecinne? Mogłabym się czasem zagalopować (zawsze się więcej napisze niż powie) to koleś mógłby stwierdzić że ze mną coś jednak nie tak, a nie chciałabym rezygnować z zajęć bo chodziłam na różne i te naprawdę wydają się stworzone dla mnie i nawet nie chodzi o to, że on je prowadzi ale, że w mieście podobnych nie ma. Wiem że to głupie w ogóle w moim wieku, ale nie daje mi to spokoju. Facet wydaje się bez wad teraz jeszcze się okazało że moja przyszła szwagierka go zna bo on robi jakieś interesy z jej ojcem i jak o nim mówi to też w samych superlatywach. I koleś mi imponuje jako osoba z pasją nie jako facet chociaż nic mu nie brakuje
Mam po prostu wrażenie że znalazłabym z kolesiem wspólny język. Czy to jest złe albo nienormalne?
Czyli, że inne szaleją jeszcze bardziej niż Ty na jego punkcie?
Najlepiej żeby rozmowa odbyła w realu i naturalnie. Może czasem spotykasz go przed wejściem do klubu, możesz wtedy na przykład zapytać go jaki poleca zjeść posiłek przed zajęciami albo jakie ćwiczenia zaleca powtarzać w domu, a później powiedzieć, że bardzo lubisz jego zajęcia. Przekonasz się, że jest z tej samej gliny co Ty.
No można tak powiedzieć, że bardziej niż ja ale je chyba jednak interesuje bardziej jako wysportowany facet, bo to są albo młode dziewczyny albo starsze już babki. A on je raczej ignoruje tzn nie daje się
Nawet jak jest jakaś nowa sierotka z dużym dekoltem na zajęciach to nie skacze nad nią w stylu ja Pani pokaże tylko mówi ogólnie że zajęcia są trudne i nie przejmować się jak coś nie wyjdzie i nie wraca do tematu. Można powiedzieć że jest profesjonalny i nie próbuje wykorzystać tego że na niego lecą, chociaż na pewno to widzi. Będę musiała spróbować zagadać bo myślę że masz racje, ale będzie ciężko go dorwać.
Chyba chodzi nie tyle o te osoby, co o wartości które cenisz najbardziej. Od czasu do czasu spotykasz kogoś, kto w Twoim odczuciu bardziej zbliżył się do ideałów do których Ty dążysz. Taka osoba fascynuje Cię, chciała byś ją poznać, czegoś się od niej nauczyć, a jednocześnie onieśmiela, może zawstydza, jako ktoś doskonalszy niż Ty. Raczej pomyśl o takiej osobie jako o bratniej duszy, o kimś z kim najprędzej znajdziesz tematy do ciekawej rozmowy, z kim w naturalny sposób możesz się zaprzyjaźnić.
Nareszcie ktoś kto mnie zrozumiał. Nawet nie wiesz jak mi tym postem poprawiłaś humor, bo już myślałam że jakaś popaprana jestem albo niedojrzała emocjonalnie. Na pewno będę próbowała zagadać. Bardzo Ci dziękuje za pomoc ![]()
pewnie. nie ma na co czekać! próbuj z nim zagadać
to jedyny dobry pomysł
Cieszę się i życzę powodzenia!
Nie zapomnij powiedzieć mężowi, że zamierzasz oświadczyć się panu z aerobiku. Mógłby potem mieć do Ciebie pretensje.
No chyba ze Ci to zwisa i powiewa co czuje i myśli mąż.
Ale.... w takim przypadku po co wychodzilas za mąż??
No i właśnie bałam się tego, że ktoś to tak zrozumie. Z mężem dobrze mi się układa, nie chce go wymieniać na pana z aerobiku chociażby dlatego, że jest dużo starszy i to zupełnie nie moja liga, nawet gdybym chciała męża wymienić, ja na niego nie lecę fizycznie. Nie szukam też wrażeń erotycznych bo jestem po 30. To co jak uważam Jana Pawła II za wspaniałego człowieka to znaczy, że chce z nim zdradzić męża? Nie porównuje oczywiście tych dwóch osób bo to byłaby przesada. Chodzi mi o to że facet imponuje mi stylem życia, otwartością do ludzi, tym że zaraża optymizmem i równie dobrze mógłby być kobietą. Chciałabym się czegoś od niego nauczyć a jednocześnie nie mam odwagi nawet zagadać. Nie jestem typem kobiety, która myśli hormonami. Dlatego napisałam tu bo miałam nadzieje, że ktoś mnie zrozumie a nie oskarży od razu o to że chce zdradzić męża bo mi pan od aerobiku zaimponował muskułami. Oceniasz mnie chociaż wcale mnie nie znasz.
13 2015-04-05 20:45:47 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2015-04-05 20:46:41)
Ojjjj... jak sie ciesze, ze trafilam na Twoj temat lulu728 ![]()
Chyba chodzi nie tyle o te osoby, co o wartości które cenisz najbardziej. Od czasu do czasu spotykasz kogoś, kto w Twoim odczuciu bardziej zbliżył się do ideałów do których Ty dążysz. Taka osoba fascynuje Cię, chciała byś ją poznać, czegoś się od niej nauczyć, a jednocześnie onieśmiela, może zawstydza, jako ktoś doskonalszy niż Ty. Raczej pomyśl o takiej osobie jako o bratniej duszy, o kimś z kim najprędzej znajdziesz tematy do ciekawej rozmowy, z kim w naturalny sposób możesz się zaprzyjaźnić.
Moze dzieki temu zrozumiem co sie teraz ze mna dzieje...
Jest bowiem ktos, kto mnie fascynuje swoja osobowoscia, intelignecja, checia bezintereswonej pomocy, sposobem na kazdy problem ![]()
Usilowalam tlumaczyc sobie ten stan wieloma czynnikami, doszukiwalam sie niemal kwadratowych jajek typu zauroczenie, przeniesienie oczekiwan itd...
Bratnia dusza... to mozliwe... ![]()
14 2015-04-05 22:25:47 Ostatnio edytowany przez lulu728 (2015-04-05 22:32:42)
No widać masz podobnie, a może nawet tak samo jak ja. Ja się bardzo cieszę, że poznałam mojego męża i choć długo nam się schodziło na wspólną drogę to dzięki niemu wiem, że to co wcześniej odczuwałam nie było ani miłością ani typowym zauroczeniem, ale też nie wiedziałam jak nazwać to odczucie. Z mężem poruszałam tą kwestię mówiłam mu, że ten facet tak zaraża optymizmem, że powinien ze mną pochodzić na zajęcia, że się mu spodoba może zacznie uprawiać jakiś sport bo koleś wiele zajęć prowadzi nawet na siłowni to skwitował, że taki koleś to na pewno jest gejem i nosi obcisły różowy strój na zajęcia i on raczej się nie skusi . Także pozostał mi tylko internet i to forum żeby sobie to w głowie ogarnąć. Poprzednio intrygował mnie mój wykładowca, dość stary, brzydki, ale miał taką wiedzę i tak potrafił ją przekazać, że niecierpliwie czekałam na każdy jego wykład, a ćwiczenia na uczelni to już w ogóle był dla mnie wypas wpatrywałam się w niego jak w objawienie nawet już znajomi z roku zaczęli mi z tego powodu dokuczać . Skończyłam studia to chcąc nie chcąc mi przeszło, ale jeszcze miło i rzewnie go wspominam. Ten kolega brata z kolei jak wchodził do domu to wschodziło słońce tyle miał optymizmu i uśmiechu w sobie mimo, że nie zawsze było u niego kolorowo. Moja była szefowa, można z nią było pogadać o wszystkim, była strasznie życzliwą i pocieszną osobą, która rozśmieszała mnie do łez swoimi perypetiami bo zdarzały się jej rzeczy nie do wyobrażenia. Niestety kierownikiem nie była najlepszym i w końcu została zwolniona, do dziś nie mogę się z tego pozbierać i jakbym miała odwagę to zaprosiłabym ją na piwo żeby znowu z nią pogadać. I takich osób było w przeszłości więcej ale dużo byłoby pisania. Widocznie albo łatwo mi zaimponować, albo mam szczęście do spotykania takich ludzi.
15 2015-04-05 22:45:50 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2015-04-05 22:47:07)
Widze, ze dobrze rozumiesz przez co przechodze ![]()
Ja nawet zastanawialam sie, czy moze sie w chlopie nie zakochalam... tak troszeczke
I jak mnie to denerwowalo, bo obojgu nam zalezy na pracy ![]()
Jestem sama od niedawna i doszukiwalam w tym checi zapomnienia o exie...
Facet jest kompletnie nie w moim guscie, co mnie dodatkowo draznilo ![]()
Teraz wiem, ze nie chodzi mi o niego jako o faceta, ale o osobe, ktora podziwiam, ktora moze mnie nauczyc sporo o zyciu i /lub przekazac swoja wiedze dotyczaca pracy ![]()
Zdarza mi sie i jemu zaimponowac, bo ja tez swoja wiedze i doswiadczenie zyciowe/zawodowe posiadam ![]()
Czasami sobie pozartujemy, czasmi cos tam popiszemy...
Teraz bedzie mi latwiej nie pisac mu bzdur, bo byc moze juz wiem co sie ze mna dzieje ![]()