netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Spowiedź i koniec seksu.

32 odpowiedzi7 638 wyświetleńzałożony przez jawaisen, 16.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Spowiedź i koniec seksu.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez jawaisen (2015-03-16 22:34:21)

Temat: Spowiedź i koniec seksu.

Witam,
pewnie już się wcześniej pojawił ten wątek na forum.
Pewnego dnia przechodząc obok Kościoła weszłam tam z moim narzeczonym i spontanicznie poszliśmy do spowiedzi. Zawsze wierzyliśmy w Boga aczkolwiek, jeśli chodzi o sprawy chodzenia do Kościoła co niedziele czyli ogólnie takie praktykowanie wiary byliśmy dość daleko i rzadko się to zdarzało.
Tym razem mój narzeczony, już w domu oznajmił mi, że on nie potrafi łączyć seksu z wiarą dlatego czuł się tak daleko od Boga, że chce to zmienić i jeśli seks to tylko po ślubie. Mój narzeczony bywa dość skrajny w takich postanowieniach - albo coś robi na 100% albo w ogólne. Myślałam, że to jakiś wymysł i się tym nie przejmowałam ale okazało się, że mówi poważnie. Zaczął chodzić do Kościoła a z naszych miłosnych uniesień pozostało wspomnienie.
Szczerze? Nie wiem do końca jak mam się zachować. Z jednej strony chcę szanować jego wybór ale z drugiej czuje się jak na jakiejś przymusowej diecie i... jakoś mi smutno tak w środku. Nie chcę być egoistką ale czy
ot tak...po prostu w jednej minucie drugiej połówce się to oznajmia i już koniec, mam się na to bez mrugnięcia okiem zgodzić? Wiadomo...nie będę go zmuszać ale od paru dni rozmyślam na temat tego wszystkiego.
A...dodam, że ksiądz nie miał wpływu na decyzję mojego narzeczonego, bo nic mu w tej kwestii nie powiedział.


Pozdrawiam!

2

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Przeżywałem podobny problem. Jestem człowiekiem wierzącym, regularnie chodziłem do spowiedzi do puki nie poznałem swojej ex. W końcu przyszedł ten dzień i zrobiliśmy to. Później coraz częściej, aż w końcu stało się to uzależnieniem. Przestałem chodzić do spowiedzi bo musiałbym się spowiadać co tydzień, poza tym w spowiedzi musisz żałować za swoje grzechy, a ja nie żałowałem. Ale w końcu przełamałem się i poszedłem do spowiedzi, ale z góry powiedziałem księdzu że nie żałuję tego co zrobiłem, ale postaram się to ograniczyć. Tylko pod tym warunkiem dostałem rozgrzeszenie. Było mi z tym źle, bo moja partnerka nalegała ciągle na seks a ja musiałem odmawiać.
Bóg tak chciał że się rozeszliśmy, widocznie tak musiało być i chciał do mnie dobrze ? Nie wiem.

Jedyne co mogę doradzić to nie nalegaj na seks, rozumiem że może Ci tego brakować, ale skoro się kochacie to weźcie ślub i już grzechu nie będzie smile

3

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

A długo do tego ślubu? Bo może na dobre wam to wyjdzie. Wiecie już jak jest być razem. A czasem taki celibat może was tylko rozpalić na nowo

4 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-03-16 23:17:00)

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

A ja również przezywam podobny problem. Zawsze bardzo wierząca i blisko Boga a po poznaniu JEGO zyje w grzechu... To mój wybór bo partner do niczego mnie nie namawiał ani nie przekonywał.

I tak jak pisze Wojtek to powinnas uszanowac jego decyzję i nie nalegać a juz na pewno nie szantazuj go.
A skoro jesteście narzeczeństwem to szybko slub i po problemie wink

5

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Dziwne wasze rozmyślanie o współżyciu a wiarą. Grzechem nie jest z kimś się kochać, jeśli tą osobę się kocha. A wstrzymywanie się od seksu ze względu na wiarę z swoim partnerem jest nie wporządku. Może to doprowadzić do frustracji drugiego partnera. Każdy ma wybór, jeśli druga osoba nie chce, a druga chce, to niech nie ma pretensji jeśli nastąpi zdrada.

6

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
paulo71 napisał/a:

Dziwne wasze rozmyślanie o współżyciu a wiarą. Grzechem nie jest z kimś się kochać, jeśli tą osobę się kocha. A wstrzymywanie się od seksu ze względu na wiarę z swoim partnerem jest nie wporządku. Może to doprowadzić do frustracji drugiego partnera. Każdy ma wybór, jeśli druga osoba nie chce, a druga chce, to niech nie ma pretensji jeśli nastąpi zdrada.

Seks przedmałżeński jest grzechem i nic tu nie zmieni uczucie do drugiej osoby.

7

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
paulo71 napisał/a:

Dziwne wasze rozmyślanie o współżyciu a wiarą. Grzechem nie jest z kimś się kochać, jeśli tą osobę się kocha. A wstrzymywanie się od seksu ze względu na wiarę z swoim partnerem jest nie wporządku. Może to doprowadzić do frustracji drugiego partnera. Każdy ma wybór, jeśli druga osoba nie chce, a druga chce, to niech nie ma pretensji jeśli nastąpi zdrada.

Masz ciekawe podejście do tematu grzechu. Niestety, w KK nie ma takiej dowolności. Każdy stosunek, który jest inicjowany poza związkiem małżeńskim, jest grzechem. Mało tego! Każdy stosunek małżeński, przy użyciu dowolnych środków antykoncepcyjnych - jest grzechem.

Do autorki tematu.
Traktował bym takiego człowieka z bardzo dużą dozą nieufności. Obawiam się, że takie skrajne postawy mogą nie wróżyć zbyt dobrze na przyszłość dla Waszego związku.

8

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
paulo71 napisał/a:

Dziwne wasze rozmyślanie o współżyciu a wiarą. Grzechem nie jest z kimś się kochać, jeśli tą osobę się kocha. A wstrzymywanie się od seksu ze względu na wiarę z swoim partnerem jest nie wporządku. Może to doprowadzić do frustracji drugiego partnera. Każdy ma wybór, jeśli druga osoba nie chce, a druga chce, to niech nie ma pretensji jeśli nastąpi zdrada.

Ci ludzie maja zasady zgodnie ze swoja wiara. Mozesz tego nie rozumiec ale nic Ci do tego. Bardziej juz zalosne jest wysluchiwanie osoby, ktory twierdzi ze jest katolikiem, ale zasad tej wiary nie przestrzega. To tak samo jakby Policjant nie widzial nic zlego w handlowaniu narkotykami z mafia, bo przeciez "wszystko jest dla ludzi".

Natomiast autorka ma problem, ktory wynika z zaburzenia sposobu tworzenia zwiazku, zgodnie z wiara jej narzeczonego (bo raczej nie z jej wiara w praktyce). W takim przypadku sa dwie opcje. Albo odejsc od narzeczonego albo potraktowac te niedogodnosc jak okresowa wstrzemiezliwosc seksualna, ktora wynikla np. z "choroby".

Plusem jest to ze sie juz "poznali" i tez ew. silne umocowanie narzeczonego w zasadach, ktore wyznaje. Minusem powstale juz rozbudzenie seksualne, ktore jednak mozna ew. przekierowac na aktywosc. No i jeszcze jest rozum, nauka panowania nas swoimi popedami, emocjami. W sumie ciekawe doswiadczenie.

9

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Jak czytam takie problemy to ciesze sie, ze mi zaden bog nie mowi co mam robic ze swoim cialem i z kim mam robic.

10

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
NinaLafairy napisał/a:

Jak czytam takie problemy to ciesze sie, ze mi zaden bog nie mowi co mam robic ze swoim cialem i z kim mam robic.

Wiesz, ale jestem przeciwny hejtowaniu i dobrze ze jest okazja pokazac o co chodzi. Bo mnie sie wydaje ze kwestia wyboru zasad, jesli sie ich przestrzega i sa one do zaakceptowania, nie jest kwestia ktora nalezy "osmieszac", zwlaszcza jesli to jest kwestia wyboru danego czlowieka, czy jest umocowane w jakims "kodeksie spolecznym". Dzis problemem wiekszym jest brak zasad a nie ich bezwzgledne przestrzeganie. I tak doszlo do sytuacji, gdzie uczciwy, nie bioracy lapowek urzednik jest wysmiewany, a ten drugi podziwiany za "sukces".

Druga sprawa to ze ludzie ludziom narzucaja cos, moze to byc rowniez z "imie boga" z tym ze czesto to sa ludzie. Jednak w przypadku "ciala" ze tego co wiem nauka spoleczna KK w kwestii poruszanej jest poparta wieloma opracowaniami, z ktorych trescia (po przeczytaniu) w wiekszosci sie zgadzam. Opisuja one prawidlowy przebieg budowania zwiazku miedzy ludzmi, taki jaki mial miejsce kiedys oparty na zgraniu sie osobowy na 1 miejscu, a seks jest na ostatnim (jako zwienczenie utworzenia zwiazku). Ma to swoje uzasadnienie i sens. Twoja postawa tutaj to tak samo jak powiedzenie, ze bedziesz brac narkotyki, czego Ci nikt nie zabroni, mimo ze znany jest zlyw wplyw tego na czlowieka (niektorzy uwazaja ze nie ma problemu). Glowny aspekt "zlego wplywu" zbyt szybkiego seksu jest taki, ze potencjalni partnerzy nie sa wstanie zferyfikowac swojego "dopasowania" w normalnym trybie, co sie czesto msci po 2-3 latach, kiedy fascynacja fizyczna mija. I oto tutaj glownie chodzi. Dla mnie to jest logicze tak samo jak to ze katolik przestrzega zasad swojej wiary, inaczej nie jest katolikiem tylko pozujacym na katolika, czy kogokolwiem innego. Badzmy tutaj uczciwi wobec siebie, bo inaczej samooszukujemy sie. I teraz pytanie czy czlowiek moze robic co chce ze swoim cialem? To ciekawe pytanie poniewaz uwazam ze moze na tyle na ile jest samoswiadomy swojej calosci i swojej czesci w rzeczywistosci, co ma rowniez wplyw na innych na plaszczyznie zarowno materialnej jak u duchowej. Kiedy zobaczy ten wplyw odpowiedz nie bedzie juz taka oczywista. Poa tym pojawia sie kolejne pytanie. Czy to czlowiek kieruje swoim cialem, czy moze, wrecz odwrotnie, to cialo kieruje czlowiekiem?

11

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
netmisiek napisał/a:
paulo71 napisał/a:

Dziwne wasze rozmyślanie o współżyciu a wiarą. Grzechem nie jest z kimś się kochać, jeśli tą osobę się kocha. A wstrzymywanie się od seksu ze względu na wiarę z swoim partnerem jest nie wporządku. Może to doprowadzić do frustracji drugiego partnera. Każdy ma wybór, jeśli druga osoba nie chce, a druga chce, to niech nie ma pretensji jeśli nastąpi zdrada.

Masz ciekawe podejście do tematu grzechu. Niestety, w KK nie ma takiej dowolności. Każdy stosunek, który jest inicjowany poza związkiem małżeńskim, jest grzechem. Mało tego! Każdy stosunek małżeński, przy użyciu dowolnych środków antykoncepcyjnych - jest grzechem.

Do autorki tematu.
Traktował bym takiego człowieka z bardzo dużą dozą nieufności. Obawiam się, że takie skrajne postawy mogą nie wróżyć zbyt dobrze na przyszłość dla Waszego związku.

Wiesz, przed ślubem grzech, po rozwodzie grzech, a kiedy go nie ma?

A po drugie: wymyślili sobie jakieś przepisy które trzeba przestrzegać i nazywają je grzechami.

Jak  panna, to niemyśl o seksie, bo grzech.
Jak mężatka, to rób to bez zabezpieczeń, bo inaczej to grzech.
Jak wdowa, to kij został albo gromnica, choć też może grzeech.

Dla mnie to osobiście grzechem jest zniewolenie swojego ciała, swoich pragnień i nie mam tu na myśli jakiś dewiacji , ale jeżeli kogoś się daży ogromnym uczuciem i nie współżyć, to już paranoja.

12 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-03-17 17:00:37)

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Oczywiscie jak ktos jest katolikiem to powinien przestrzegac zasad, co nie zmienia faktu, ze dla mnie te zasady sa dla ludzi, ktorzy samodzielnie nie mysla i musza w kazdej najmniejszej sprawie miec pomoc i wskaznik gdzie isc.


"To ciekawe pytanie poniewaz uwazam ze moze na tyle na ile jest samoswiadomy swojej calosci i swojej czesci w rzeczywistosci, co ma rowniez wplyw na innych na plaszczyznie zarowno materialnej jak u duchowej."
Dla mnie to jakies maslo maslane.
To co wkladam sobie do pochwy dla swojej przyjemnosci to juz moja sprawa i nie obchodzi mnie jaki to ma wplyw na czyjas duchowosc. To jego problem.


KK chcial sie wyrozniac i byc innym od starozytnych religii - stad ta niechec do seksualnosci. Bo starozytne religie swietowaly seks. I teraz w wyniku tego hipsterstwa mamy takie dylematy

13

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
paulo71 napisał/a:
netmisiek napisał/a:
paulo71 napisał/a:

Dziwne wasze rozmyślanie o współżyciu a wiarą. Grzechem nie jest z kimś się kochać, jeśli tą osobę się kocha. A wstrzymywanie się od seksu ze względu na wiarę z swoim partnerem jest nie wporządku. Może to doprowadzić do frustracji drugiego partnera. Każdy ma wybór, jeśli druga osoba nie chce, a druga chce, to niech nie ma pretensji jeśli nastąpi zdrada.

Masz ciekawe podejście do tematu grzechu. Niestety, w KK nie ma takiej dowolności. Każdy stosunek, który jest inicjowany poza związkiem małżeńskim, jest grzechem. Mało tego! Każdy stosunek małżeński, przy użyciu dowolnych środków antykoncepcyjnych - jest grzechem.

Do autorki tematu.
Traktował bym takiego człowieka z bardzo dużą dozą nieufności. Obawiam się, że takie skrajne postawy mogą nie wróżyć zbyt dobrze na przyszłość dla Waszego związku.

Wiesz, przed ślubem grzech, po rozwodzie grzech, a kiedy go nie ma?

A po drugie: wymyślili sobie jakieś przepisy które trzeba przestrzegać i nazywają je grzechami.

Jak  panna, to niemyśl o seksie, bo grzech.
Jak mężatka, to rób to bez zabezpieczeń, bo inaczej to grzech.
Jak wdowa, to kij został albo gromnica, choć też może grzeech.

Dla mnie to osobiście grzechem jest zniewolenie swojego ciała, swoich pragnień i nie mam tu na myśli jakiś dewiacji , ale jeżeli kogoś się daży ogromnym uczuciem i nie współżyć, to już paranoja.

Masz racje o tyle o ile nie jestes katolikiem. A nie jestes, prawda?

Ciekawa by byla taka dyskusja z "amiszem" bo oni to maja bardzo rygorystyczne zasady postepowania. Nagle przychodzi ktos, kto im "wklada" ze nie maja racji, nie pozwalajac im zyc po swojemu. Dla mnie to jest wlasnie postawa nietolerancji.

Oczywiscie bronie tutaj postawy narzeczonego autorki, bo podoba mi sie postawa kogos kto postepuje wg. zasad swojej wiary. Jednak jest tez dysosnans poniewaz wczesniej postepowal on inaczej. Z jednej strony wiec brakuje konsekwnecji, z drugiej jest nawrocenie sie na zasady, w ktore sie wierzy. Moze raczej nalezy sie zastanawiac dlaczego dzisiaj jest to postawa wyjatkowa, postawa krytykowana?

14 Ostatnio edytowany przez GamerGirl (2015-03-17 17:17:12)

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Po pierwsze, nie podoba mi sie, ze partner autorki watku podjal taka decyzje bez jej wiedzy i bez konsultacji z nia. Postawil ja przed faktem dokonanym.

Po drugie, gdybym byla na miejscu autorki porozmawialabym z partnerem aby ustalic co jeszcze moze byc problemem, czy i jakie maja roznice w pogladach itp.

15

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Gdyby mój partner tak się zachował, zostawiłabym go od razu. Nie dlatego, że ma inne poglądy, ale dlatego, że po peirwsze nagle popada w skrajności, po drugie postawił mnie przed faktem dokonanym, nie pytając o zdanie i nie uwzględniając moich potrzeb, no i po trzecie, bo wtedy spadam w jego hierarchi warości, bo jego bóg jest ważniejszy ode mnie.

16 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-17 19:00:48)

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
Ślimaczyca napisał/a:

Gdyby mój partner tak się zachował, zostawiłabym go od razu. Nie dlatego, że ma inne poglądy, ale dlatego, że po peirwsze nagle popada w skrajności, po drugie postawił mnie przed faktem dokonanym, nie pytając o zdanie i nie uwzględniając moich potrzeb, no i po trzecie, bo wtedy spadam w jego hierarchi warości, bo jego bóg jest ważniejszy ode mnie.

He, he widać ze nie rozumiesz podstaw każdej wiary. Bog jest jeden i zawsze jest najważniejszy.

Natomiast w tej "dyskusji" zauwazylem ze wcześniejsze glosy nie skupialy się na problemie autorki ale na własnym jakby "problemie" wypowiadających się, jakby to oni mieli problem z tym problemem.

Mysle ze z jednej strony to racja ze nie należy podejmowac decyzji samemu, z drugiej strony w kwestii wiary nie ma kompromisow w tym sensie ze "nawrócenie" tego nie dopuszcza. Wyobrazmy sobie taka sytuacje ze urzednik, który bral lapowki, nawraca się na uczciwość i teraz tych lapowek postanawia nie brac. Nie może wiec ulec retoryce swojego petenta od którego je bral, ze przecież powinien z nim uzgodnić to nie branie a skoro bral to powinien brac nadal.

Mysle ze tutaj zupełnie mylicie pojęcia a ja wręcz lapie się za glowe do czego dziś dazy swiat. Bo powoli zaczynam rozumieć ze brak zasad staje się powszechny. Prowadzi to jednak nie do wolności człowieka ale do jego zniewolenia. Do bezkarności czemu nie pomoze zaostrzenie kar, do wybiorczosci w ocenie jednych zachowan negatywnie, drugich pozytywnie, przy tym samym mechanizmie, itp. Dla mnie to szokujące.

Szokuje mnie tez brak tolerancji i egoizm który wyziera, przede wszystkim, z ostatniego postu. Brak tolerancji tutaj rozumiem przez niezroumienie inności. Np. ludzie kochający się nie maja z tym problemów, nawet jeśli się roznia wiara, to się szanują i tolerują. Wiele jest takich zwiazkow. Jak wiec można powiedzieć, ja jestem ważniejszy/wazniejsza od Twoich przekonan? Bo co? Bo moje chcenie, moje przekonania sa ważniejsze? Nie, należy wtedy wcześniej wybierac pod katem zgodności ze swoimi przekonaniami a nie kierowac się potem postawa skrajnego wręcz osobistego egoizmu.

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-03-17 19:04:51)

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Sam niedawno byłem przed w pewnym stopniu podobną sytuacją - była oświadczyła, że chce żyć w zgodzie z zasadami Kościoła no i musi z tego zrezygnować. Choć wcześniej było ok, choć przede mną miała wielu innych partnerów. Zabolało, na tyle, że zerwaliśmy... i wtedy okazało się, że powód był inny - tak naprawdę zauroczyła się kimś innym, kimś, kto rzekomo również żyje w zgodzie z zasadami Kościoła smile

No i teraz pytanie, czy takie podchodzie do życia ma sens?
Jestem wierzący, ale nie słucham księży, bo Kościół to taka sama organizacja jak dobrze prosperująca firma. Nazwę siebie niepraktykującym, ktoś powie "a więc nie jesteś wierzący, idziesz na łatwiznę i interpretujesz dla własnego zysku", a ja rozłożę ręce i stwierdzę: trudno, nie tobie to oceniać, zresztą jeżeli ktoś się do spisanych ręką człowieka zasad stosuje, to nawet nie powinien w jakikolwiek sposób krytyczny się do takiej postawy odnosić, bo nie jest sędzią.

Bóg nam dał rozum, abyśmy z niego świadomie i mądrze korzystali, a nie po to, abyśmy podążali za głosem innych ludzi. Zasady kościelne są nieżyciowe, co pokazuje choćby przykład tego, że w przypadku braku możliwości odbycia stosunku (choroba, efekt wypadku itp.) nie można takiej parze dać sakramentu małżeństwa:
[niedozwolony link]

Wybaczcie, ale powiem dosadnie: mając rozum widać bezsens tej zasady w obliczu tego, że według wiary najważniejsza jest miłość.
A więc... Bóg Bogiem.. a kościół kościołem.

18 Ostatnio edytowany przez jawaisen (2015-03-17 19:55:02)

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Witam,
wypowiem się w ten sposób - najbardziej zabolało mnie w tej sytuacji to, że nie byłam przygotowana na tak gwałtowną zmianę stylu naszego życia. Mój narzeczony nie przeprowadził ze mną rozmowy. To było czysto informacyjne hasło "do ślubu koniec z seksem". Jest to ciężki temat ponieważ seks to sprawa jedyna w swoim rodzaju. To nie jest to, że on nagle przestaje pić alkohol bądź nie je słodyczy. Abstynencja seksualna dotyczy również mnie i nie potrafię się do tego odpowiednio ustosunkować. Z jednej strony muszę uszanować jego decyzję, do seksu go nie zmuszę z drugiej strony on wie, że mnie się to nie podoba.
Tym bardziej jest to dla mnie przygnębiające bo zawsze wiązałam seks z miłością, m.in tak ją wyrażam. Nie chodzi o czyste zaspokojenie swoich żądz, popędu aby tylko BYŁO. Dla mnie seks jest całą filozofią i może dlatego tak ciężko mi się to znosi. Teraz czepiam się o byle co, myślę, że mam do niego jakiś podświadomy żal. Nie chcę tak odczuwać. W końcu to tylko seks...Obawiam się jednak, że zacznę sobie wkręcać, że seks mnie nie obchodzi, że go nie chcę. To może poważnie się odbić na mojej psychice i nie wiem no...chciałabym żeby było normalnie.
Więc...dla mojego narzeczonego w tym momencie to siłownia duchowa, on rozwija się w wierze, jest szczęśliwy, cieszy się czystą bliskością i ogólnie rzecz ujmując czuje się "w porządku" wobec wiary. Ja mam odwrotnie - jak to o tym myślę, to czuje się odtrącona, pozostawiona sama sobie z tym tematem i nie czuję szczęścia. Ktoś tutaj napisał, że może to szansa aby na seks spojrzeć inaczej, że może wyjdzie nam to na lepsze, odkryjemy się na nowo. Też bym chciała tak do tego podejść ale nie potrafię - jak myślę o tym przymusie,  na który nie mam ochoty w tej chwili, to czuję frustrację. Może nie jestem dojrzała to faktycznej roli narzeczonej.
Kiedyś mój znajomy zapytał się pewnego księdza jak to jest z tym seksem przedmałżeńskim. Ksiądz odpowiedział "Jak seks jest dobry to nie ma grzechu". Tego się trzymam. Nie ma mowy o jakimś wykorzystywaniu, egoizmie w tej sferze. Zawsze było z miłością i czułością. A teraz nie ma w ogóle hmm

19

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
paulo71 napisał/a:

Dziwne wasze rozmyślanie o współżyciu a wiarą. Grzechem nie jest z kimś się kochać, jeśli tą osobę się kocha. A wstrzymywanie się od seksu ze względu na wiarę z swoim partnerem jest nie wporządku. Może to doprowadzić do frustracji drugiego partnera. Każdy ma wybór, jeśli druga osoba nie chce, a druga chce, to niech nie ma pretensji jeśli nastąpi zdrada.

ja bym miala pretensje o zdradę, bo mu seksu brakowało... jesli chce moze odejść i uprawiać sex z kim chce

20

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Na chłopski rozum - po ślubie też jest grzech, jeśli się stosuje jakąkolwiek antykoncepcję...

21

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Tak, z pewnością jakiś tam bóg chce abyście żyli w "czystości". Co za debilne myślenie...
Gdyby istniał dobrotliwy bóg który cieszyłby się z waszego szczęścia to czy dawanie sobie wzajemnie przyjemności uznawałby za grzech? Myślicie że papierek spowoduje że w oczach boga jesteście lepsi, bardziej przez niego kochani? Że więcej możecie?
A może myślicie że ktoś Was z góry obserwuje i zapisuje ile razy i z kim się bzykacie?  ;-) Bzdura.
Na szczęście nic nie wskazuje na to że jakikolwiek  bóg istnieje więc nie marnujcie czasu na umartwianie się i unieszczęśliwianie. Kiedy jesteście z kimś szczęśliwi po prostu niech wasze ciała też będą szczęśliwe z sobą... Dawajcie sobie przyjemność a nie powód do kłótni i zgryzoty. Bo wygląda na to że tworzycie w łóżku jakiś przedziwny trójkąt - Wy i bóg. I w tym przypadku to o jednego za dużo...

22

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
Przemo77 napisał/a:

Tak, z pewnością jakiś tam bóg chce abyście żyli w "czystości". Co za debilne myślenie...
Gdyby istniał dobrotliwy bóg który cieszyłby się z waszego szczęścia to czy dawanie sobie wzajemnie przyjemności uznawałby za grzech? Myślicie że papierek spowoduje że w oczach boga jesteście lepsi, bardziej przez niego kochani? Że więcej możecie?
A może myślicie że ktoś Was z góry obserwuje i zapisuje ile razy i z kim się bzykacie?  ;-) Bzdura.
Na szczęście nic nie wskazuje na to że jakikolwiek  bóg istnieje więc nie marnujcie czasu na umartwianie się i unieszczęśliwianie. Kiedy jesteście z kimś szczęśliwi po prostu niech wasze ciała też będą szczęśliwe z sobą... Dawajcie sobie przyjemność a nie powód do kłótni i zgryzoty. Bo wygląda na to że tworzycie w łóżku jakiś przedziwny trójkąt - Wy i bóg. I w tym przypadku to o jednego za dużo...

Zgadzam się z tym i między innymi dlatego nie jestem osobą wierzącą.

23

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Jak dla mnie, jakaś dziwna to ideologia. Grzechem może być seks bez miłości, z byle kim, przypadkowy, dla zabawy. Ale z kimś, kogo się kocha? Z kim się planuje przyszłość? Bzdura.

Może narzeczony ma jakieś inne problemy i próbuje je maskować katolicką ideologią?

24

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

@Przemo77:
Niby podwójnie dojrzały, a pisze jak dziecko - wybacz za tego pstryczka, ale nie mogłem się powstrzymać smile
Wiara, czy to w Boga, czy Potwora Spaghetti czy ziejące ogniem zielone krasnoludy na sprężynach to po prostu wiara. Tak samo jak wiara w siebie. Ona nie potrzebuje dowodów, których Ty chcesz i których możesz się doszukiwać. W tym tkwi jej potęga i dlatego potrafi tak wiele. Nie ignorowałbym tego, podobnie nie ma co się tak wypowiadać o osobach wierzących.

Nie mylmy wiary w ślepe zapatrzenie na bzdurne zasady kościelne, bo to coś zupełnie innego.

25

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
maniek_z_maniek napisał/a:
paulo71 napisał/a:
netmisiek napisał/a:

Masz ciekawe podejście do tematu grzechu. Niestety, w KK nie ma takiej dowolności. Każdy stosunek, który jest inicjowany poza związkiem małżeńskim, jest grzechem. Mało tego! Każdy stosunek małżeński, przy użyciu dowolnych środków antykoncepcyjnych - jest grzechem.

Do autorki tematu.
Traktował bym takiego człowieka z bardzo dużą dozą nieufności. Obawiam się, że takie skrajne postawy mogą nie wróżyć zbyt dobrze na przyszłość dla Waszego związku.

Wiesz, przed ślubem grzech, po rozwodzie grzech, a kiedy go nie ma?

A po drugie: wymyślili sobie jakieś przepisy które trzeba przestrzegać i nazywają je grzechami.

Jak  panna, to niemyśl o seksie, bo grzech.
Jak mężatka, to rób to bez zabezpieczeń, bo inaczej to grzech.
Jak wdowa, to kij został albo gromnica, choć też może grzeech.

Dla mnie to osobiście grzechem jest zniewolenie swojego ciała, swoich pragnień i nie mam tu na myśli jakiś dewiacji , ale jeżeli kogoś się daży ogromnym uczuciem i nie współżyć, to już paranoja.

Masz racje o tyle o ile nie jestes katolikiem. A nie jestes, prawda?

Jestem wierzący, lecz jakieś dyrdymały napisane przez kler mnie nie interesują związane z współżyciem seksualnym między partnerami.
Wiara to rzez duchowa a nie cielesna.
Cóż to za katolik krzyżem leżącym w kościele a będzie w nim wiele podłości. Czy gorliwie się modląc, chodząc do kościoła to go usprawiedliwi za złe uczynki wobec blźniego. Nie mnie jest sądzić , ale  myślę, że prędzej Bóg wybaczy seks z partnerką niż robienie komuś krzywdy.

Każdy z nas ma wybór. Bóg nigdy nie ganił człowieka za bycie z kimś kogo się kocha.
Co innego jeżeli osoba jest z kimś w związku czy to formalnym czy nie. Grzechem można powiedzieć jest to, jeżeli osoba zdradza tą osobę będąc formalnie w związku.
Stąd zanim zdradzisz to się rozstań. A nie w większości przypadków najpierw sobie znajdę a później odejdę.

26

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
jawaisen napisał/a:

Witam,
wypowiem się w ten sposób - najbardziej zabolało mnie w tej sytuacji to, że nie byłam przygotowana na tak gwałtowną zmianę stylu naszego życia. Mój narzeczony nie przeprowadził ze mną rozmowy. To było czysto informacyjne hasło "do ślubu koniec z seksem". Jest to ciężki temat ponieważ seks to sprawa jedyna w swoim rodzaju. To nie jest to, że on nagle przestaje pić alkohol bądź nie je słodyczy. Abstynencja seksualna dotyczy również mnie i nie potrafię się do tego odpowiednio ustosunkować. Z jednej strony muszę uszanować jego decyzję, do seksu go nie zmuszę z drugiej strony on wie, że mnie się to nie podoba.
Tym bardziej jest to dla mnie przygnębiające bo zawsze wiązałam seks z miłością, m.in tak ją wyrażam. Nie chodzi o czyste zaspokojenie swoich żądz, popędu aby tylko BYŁO. Dla mnie seks jest całą filozofią i może dlatego tak ciężko mi się to znosi. Teraz czepiam się o byle co, myślę, że mam do niego jakiś podświadomy żal. Nie chcę tak odczuwać. W końcu to tylko seks...Obawiam się jednak, że zacznę sobie wkręcać, że seks mnie nie obchodzi, że go nie chcę. To może poważnie się odbić na mojej psychice i nie wiem no...chciałabym żeby było normalnie.
Więc...dla mojego narzeczonego w tym momencie to siłownia duchowa, on rozwija się w wierze, jest szczęśliwy, cieszy się czystą bliskością i ogólnie rzecz ujmując czuje się "w porządku" wobec wiary. Ja mam odwrotnie - jak to o tym myślę, to czuje się odtrącona, pozostawiona sama sobie z tym tematem i nie czuję szczęścia. Ktoś tutaj napisał, że może to szansa aby na seks spojrzeć inaczej, że może wyjdzie nam to na lepsze, odkryjemy się na nowo. Też bym chciała tak do tego podejść ale nie potrafię - jak myślę o tym przymusie,  na który nie mam ochoty w tej chwili, to czuję frustrację. Może nie jestem dojrzała to faktycznej roli narzeczonej.
Kiedyś mój znajomy zapytał się pewnego księdza jak to jest z tym seksem przedmałżeńskim. Ksiądz odpowiedział "Jak seks jest dobry to nie ma grzechu". Tego się trzymam. Nie ma mowy o jakimś wykorzystywaniu, egoizmie w tej sferze. Zawsze było z miłością i czułością. A teraz nie ma w ogóle hmm

Mojej kuzynce ksiądz powiedział, że seks przed slubem może być dozwolony gdy ludzie sie kochaja i planuja małżeństwo smile
Twój narzeczony zapewne został rozgrzeszony z seksu przedmałżeńskiego obiecując poprawę i żałując grzechu. A Ty musisz to zrozumieć i zaakceptować.

27 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2015-03-18 00:44:37)

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Jeśli twój facet pomimo swej decyzji jest nadal czuły i opiekuńczy, to raczej dobrze rokuje. Dla mnie taka decyzja a raczej wytrwanie w niej, jest oznaką charakteru. Dobrze mieć partnera z zasadami. W życiu różnie bywa i kiedyś może Ci zaprocentować to, że twój mąż panuje nad swoimi impulsami. Teraz trudno Ci, to zrozumieć, bo jesteś b. młoda.

Ponadto sytuacja Cię zaskoczyła, jednak nie musisz tego brać do siebie. Być może chłopak założył, że skoro jesteś katoliczką, to nie musi wiele tłumaczyć. Jeśli to Cię jednak tak boli, porozmawiaj z nim szczerze.

A tak dla siebie, zastanów się, czy gdyby od początku związku mówił  o zachowaniu czystości do ślubu, czy zrezygnowałabyś z niego, tylko z tego powodu?

28

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Sytuacja jest trudna. Tylko niezgodze sie z jednym. Otoz zarowno "wierzacy" (moze nie w tej dyskusji ale jako przyklad podani sa ksieza) oraz "niewierzacy" wszyscy wiecie co chce Bog, z czym sie zgadza, z czym nie, za co kaze a za co nie. Tak sie zastanawiam skad macie te wiedze, bo ja takiej wiedzy nie mam. Czy nie uczciwiej by bylo, nawet wobec samego, powiedziec, ze sa to moje wlasne przekonania i nie mieszac do tego Boga? To na co zwracalem uwage to na zgodnosc postepowania i wiary, ktore sie ponoc "wyznaje". Pisanie ze jest sie wierzacym a jednoczesnie negowanie zasad tej wiary, nazywa sie hipokryzja. Ale podobno wszyscy nimi jestesmy wink

Sytuacja dziewczyny jest trudna bo nie wie ona czego sie "spodziewac" po swoim narzeczonym. Nie wiemy tez kiedy jest termin ew. slubu, jak odlegly, czy teraz to kwestia nauk przedmalzenskich (problem krotkofalowy) czy stalej zmiany wogole (problem moze byc dlugofalowy). Jak potem bedzie w kwestii jakis kompromisow, itp. Poza tym i tam wiekszosc piszacych pisze tutaj przez pryzmat siebie. Mysle ze akurat w tym przypadku nalezalo by porozmawiac z kims kto sie zajmuje malzenstwami. Sam ma do tego inne podejscie niz KK, ale czesto wspominan o wartosci spolecznych nauk KK. Czy wlasciwie samo rozpoczecie wspolzycia, deklaracja tworzenia zwiazku nie jest jakism taka juz deklaracja malzenska?

29

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Witam ponownie!

Nie, nie mamy terminu ślubu. Były oświadczyny parę miesięcy temu i to wszystko. Puki co organizujemy wyjazd za granicę do pracy, żeby zarobić jakieś pieniądze na przyjęcie. Oczywiście, gdyby to był czas przedmałżeński, nauki itp. sama chętnie bym się zaangażowała duchowo w tą czystość. Jednak no...nie jest. Ale zdanie, że jeśli podejmuje próbę przestrzeganie zasad w tej sferze Naszego życia może zaprocentować w innej, otwiera mi myśli. Dużo w tym racji.

30 Ostatnio edytowany przez ezail (2015-03-19 00:29:14)

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

Seks przedmałżeński jest grzechem, ale nie lubię ludzi, którzy widzą Boga jako istotę wiszącą nad człowiekiem z batem albo czekającą gdy tylko przekroczy granicę aby razić go piorunem. "Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze." - jedna z głównych prawd wiary. Ja wiem, że w dzisiejszych czasach trudno jest żyć zgodnie z zasadami wiary, uczymy się długo, zaczynamy pracować późno, osiągamy pewną stabilizację jeszcze później, nie mamy czasu dla siebie, popełniamy błędy... To wszystko jest niezgodne z naturą człowieka. Ostatnio rozmawiałem trochę z moim znajomym księdzem który sam mi powiedział, że nigdy nie było tak ciężko żyć moralnie jak w dzisiejszych czasach. Starajmy tłumaczyć sobie to w inny sposób. Dążmy do tego by zakładać szczęśliwe rodziny, dla mnie to błogosławieństwo Boga na całe nasze życie dla nas dwojga jest bardzo ważne, chcę wypowiedzieć tą przysięgę jako moje słowo honoru przed Bogiem i wyraz zaufania, wdzięczności i miłości do przyszłej żony, dbajmy o siebie... Kwestia współżycia niestety budzi kontrowersje ale myślę, że Bóg byłby okrutnym Bogiem gdyby karał człowieka który kocha swoją drugą połówkę, konsumuje związek, ale praktycznie spełnia wszystkie warunki przysięgi małżeńskiej bez składania jej a po prostu z pewnych przyczyn niezależnych ślub się opóźnia. Bóg jest miłosierny i pragnie naszego szczęścia. Jeśli współżyjecie przed ślubem to trudno - po prostu starajcie się znaleźć drogę do Boga a na pewno prędzej czy później zaprowadzi was pod ołtarz. Pozdrawiam.


Co do samego grzechu przypomnę, że jeszcze ważniejsze od niego są okoliczności w jakim on nastąpił. Brutalnego mordercę nie stawia się w takim samym szeregu co kogoś kto np. oddał życie zabijając kogoś w obronie innych. Tak samo tutaj co innego bzyknięcie jakiegoś pustaka w kiblu na dyskotece a co innego seks w sytuacji opisanej wyżej.

31

Odp: Spowiedź i koniec seksu.

witam. jawaisen tak czytam czytam i myślę że twój narzeczony się nawrócił i chce żyć według przykazań Bożych, mam prawo do tego tylko dziwne że  z Tobą nic wcześnie nie porozmawiał. Nie myśl że mu nie jest ciężko też pewnie z tym wszystkim się zmaga co Ty. Albo będziesz wspierać narzeczonego albo się rozchodzicie. Każdy seks przedmałżeński jest grzechem nie ważne czy z osobą co kochasz czy tam z kimś. No jak się wybiera wiara katolicką to trzeba przestrzegać pewne warunki. A mieszkacie razem czy osobno?

32

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
Micelka napisał/a:

witam. jawaisen tak czytam czytam i myślę że twój narzeczony się nawrócił i chce żyć według przykazań Bożych, mam prawo do tego tylko dziwne że  z Tobą nic wcześnie nie porozmawiał. Nie myśl że mu nie jest ciężko też pewnie z tym wszystkim się zmaga co Ty. Albo będziesz wspierać narzeczonego albo się rozchodzicie. Każdy seks przedmałżeński jest grzechem nie ważne czy z osobą co kochasz czy tam z kimś. No jak się wybiera wiara katolicką to trzeba przestrzegać pewne warunki. A mieszkacie razem czy osobno?

Tak, na pewno pewne problemy w "komunikacji" tutaj sa. Jest problem w kwestii oceny czy to jest sprawa "jednostkowa" dotycząc ważnego aspektu wiary, czy cecha charakteru, sposób postepowania. Bo jeśli to drugie to może pojawić się głębszy problem we wspólnym zyciu.

33

Odp: Spowiedź i koniec seksu.
Micelka napisał/a:

Każdy seks przedmałżeński jest grzechem nie ważne czy z osobą co kochasz czy tam z kimś. No jak się wybiera wiara katolicką to trzeba przestrzegać pewne warunki.

Owszem każdy seks przedmałżeński jest grzechem według KK. Nie mniej jednak w tych przypadkach waga grzechu jest zdecydowanie różna. Co do przestrzegania zasad - owszem trzeba, ale sam człowiek ma skłonności do grzechu i ich łamania. Nie chodzi więc o to żeby na siłę szukać w ludzi zła tylko dobra. Było by nieprawdą gdybym poszedł do spowiedzi i powiedział że żałuję tego, że sypiałem z dziewczyną zanim zostaliśmy małżeństwem, bo absolutnie nie żałowałem. Żałowałem natomiast że jeszcze nie jesteśmy małżeństwem i nie mamy na to wszystko Bożego błogosławieństwa - nie usprawiedliwiam tego bo to grzech, ale nawet pozornie ten sam czyn nie jest nawet przez KK wkładany do jednego worka i każdy ksiądz i katolik który odebrał podstawowe wykształcenie katechetyczne o tym wie.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Spowiedź i koniec seksu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026