netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

7 odpowiedzi2 598 wyświetleńzałożony przez bigday, 06.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez bigday (2015-03-06 02:26:13)

Temat: kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

Witam,

trapi mnie jedno pytanie, dokładniej czy moje poglądy są skrajnie skąpe, czy normalne w tej kwestii.

W moim domu nigdy się nie przelewało i żyjąc bardzo skromnie moim rodzicom udało się zgromadzić nieznaczącą sumę pieniędzy na ślub, jednak to i tak dla moich rodziców bardzo dużo, gdyż zarabiają najniższe pensje, a i tak kosztowało ich to wiele wyrzeczeń.

W mojej wybranki domu, żyje się na dużo wyższym poziomie, ale wszystko jest konsumowane na bieżąco + skłonności do kredytów, dodatkowo panuje tam zdanie, że "każdy musi dorobić się swojego", czyli nie istnieje coś takiego jak jakakolwiek pomoc, ani nawet grosz nie jest zaoszczędzany.

No i moje podejście jest takie, że albo rodzice zrzucają na cokolwiek się 50%/50% albo wcale i sprawy ślubu, mieszkania są nieaktualne dopóki nie zgromadzimy jakiejś sensownej kwoty, bo byłoby to nie fer wobec moich rodziców. Gdyby pochodziła z biednego domu, nie miałbym nic przeciwko żeby obdarować ją wszystkim co mam. Ale tutaj sytuacja jest trochę inna. Fakt, że ona ma też niewielki wpływ na taką sytuację, ale jest to trochę żałosne (być może tak jak moje podejście do tego tematu).

Jeśli moje podejście jest rzeczywiście skrajne w negatywnym kontekście, możecie mnie zjechać do woli  i każda opinia jest dla mnie ważna, gdyż nie potrafię wyczuć tutaj obiektywnej opinii smile

2

Odp: kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

Przede wszystkim nie wydałabym ciężko zaoszczędzonych przez rodziców pieniędzy na jakąś imprezę, bo to samo w sobie jest głupie. Na Waszym miejscu zainwestowałabym to we wspólną przyszłość. A jak konkretnie to nie wiem, bo mało o Was napisałeś. Może to być mieszkanie, jego remont, inwestycja w edukację, która potem przełoży się na wyższe zarobki itp. Na Twoim miejscu nie domagałabym się pomocy od rodziców Twojej partnerki, bo nie mają obowiązku Wam pomagać. To ich pieniądze i mogą wydawać na co chcą. A Ty swoje pieniądze zainwestuj zamiast wydawać na wesele. Nie stać Was, więc weźcie skromny ślub z obiadem dla najbliższej rodziny i problem się rozwiąże.

3

Odp: kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

Jedynym dylematem, jaki zauważyłem, to zbyt przywiązanie do zwykłego papieru, jakim jest pieniądz. To jest symbol, któremu nadajecie dużę znaczenie. Te pieniądze nie są wasze. One znikną. Kto chce, ten pomaga. Twoi rodzice skoro zaoszczędzili dla ciebie te pieniądze, to to, jak będą się czuć z ich oddaniem - to będzie tylko ich problem, nie twój/wasz.

4

Odp: kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

Uważam, że masz zdrowe podejście do tematu. 50/50 to uczciwy układ, tylko najpierw powinniście określić wielkość imprezy, podstawowe wydatki, bo nie obraź się, ale jak teście zechcą zlotu 4pokoleniowego i wyjdzie 200os, to Twoi rodzice nie wyjdą ze skóry żeby te 50% ponieść.
Może najpierw ustal z narzeczoną na co stawiacie, weź pod uwagę możliwości swoje i rodziców, a co zrobi jej strona czy weźmie kredyt czy przestanie przejadać pieniądze-to ich sprawa. Ślub jest dla Was, natomiast wesele robi się dla gości-czyli dla rodziny, czyli tak samo powinno to obchodzić jej rodziców. Nie uważam żeby w dzisiejszych czasach młodzi mieli sami wyżyłować się na imprezę dla Babć i Cioć, jak jej rodzice nie zechcą się dołożyć, to zrobicie skromniejszą uroczystość i już.
Trochę mnie dziwi ,że rozpatrujesz przełożenie ślubu na jakiś termin bliżej nieznany...
A narzeczona ma jakieś swoje zdanie ? Albo swoje pieniądze ? Ja przed ślubem ciułałam każdy grosz, mimo że rodzina męża jest zamożna koszty szły praktycznie po połowie, ja odkładałam co się dało bo uważałam, że  to wkońcu moja impreza i moja odpowiedzialność.
Przy ślubie temat finansowy jest nieunikniony.

5

Odp: kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

Jestem zdania, że jeśli ktoś jest na tyle dorosły, by brać ślub, jest też wystarczająco dorosły, by samemu sobie tę drogą imprezę opłacić. Roszczeniowa postawa wobec czyichkolwiek rodziców - Twoich czy narzeczonej - jest moim zdaniem nie na miejscu. Tym bardziej jeśli, jak piszesz, Twoi rodzice zarabiają mało i muszą "odejmować sobie od ust", żebyś Ty mógł wyprawić wesele... Mnie by było zwyczajnie głupio brać od nich pieniądze w takiej sytuacji. Zarób, odłóż albo weź kredyt, wtedy dopiero pomyśl o ślubie. Zwłaszcza, że po ślubie będziecie z żoną musieli gdzieś mieszkać, a to też kosztuje.

6

Odp: kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?
Stanka1 napisał/a:

Uważam, że masz zdrowe podejście do tematu. 50/50 to uczciwy układ, tylko najpierw powinniście określić wielkość imprezy, podstawowe wydatki, bo nie obraź się, ale jak teście zechcą zlotu 4pokoleniowego i wyjdzie 200os, to Twoi rodzice nie wyjdą ze skóry żeby te 50% ponieść.
Może najpierw ustal z narzeczoną na co stawiacie, weź pod uwagę możliwości swoje i rodziców, a co zrobi jej strona czy weźmie kredyt czy przestanie przejadać pieniądze-to ich sprawa. Ślub jest dla Was, natomiast wesele robi się dla gości-czyli dla rodziny, czyli tak samo powinno to obchodzić jej rodziców. Nie uważam żeby w dzisiejszych czasach młodzi mieli sami wyżyłować się na imprezę dla Babć i Cioć, jak jej rodzice nie zechcą się dołożyć, to zrobicie skromniejszą uroczystość i już.
Trochę mnie dziwi ,że rozpatrujesz przełożenie ślubu na jakiś termin bliżej nieznany...
A narzeczona ma jakieś swoje zdanie ? Albo swoje pieniądze ? Ja przed ślubem ciułałam każdy grosz, mimo że rodzina męża jest zamożna koszty szły praktycznie po połowie, ja odkładałam co się dało bo uważałam, że  to wkońcu moja impreza i moja odpowiedzialność.
Przy ślubie temat finansowy jest nieunikniony.

zgadzam sie z tym postem.

ustalcie ile osob z kazdej strony i kazdy pokrywa swoje koszty. widac, ze masz rodzicow w porządku, chca miec wklad w twoje wesele i wpoili ci dobre nawyki. ja tez staram sie z kazdej pensji choc troszke odlozyc, zeby bylo na czarna godzine, nie zadluzac sie.
wez pod uwage jak inaczej wychowana jest twoja narzeczona, na to ze ona moze miec inne podejscie do wydawania pieniedzy, moze lubic zycie na wyzszym poziomie niz ja na to stac. znam takie osoby, ktore sie zapozyczaja zeby wygladac i lansowac sie...

ja uwazam, ze kazdy placi za swoicg goscie i jest najprosciej.

7

Odp: kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?
Anemonne napisał/a:

Jestem zdania, że jeśli ktoś jest na tyle dorosły, by brać ślub, jest też wystarczająco dorosły, by samemu sobie tę drogą imprezę opłacić. Roszczeniowa postawa wobec czyichkolwiek rodziców - (...).

No przepraszam, ale odłożenie w normalnych warunkach powiedzmy 40tyś zł proste nie jest!
Uważam że w naszej tradycji człowiek nie bierze się z kapusty, to rodzina wprowadza Cię w życie, to rodzina chce (zwykle) wesela, myślę że Twoim rodzicom zależy by ten ważny dzień był piękny i byś miał za co wyprawić swoje święto dla swojej rodziny. Rozumiem, że o pieniądze jest ciężko, sama zaczęłam odkładać tuż po zaręczynach, mimo ,że dla mojego taty sprawa była kwestią honoru i bardzo chciał "wydać mnie za mąż" i dołożyć jak najwięcej.
Zgadzam się z radą filezila - ustalcie jasno ,że każdy płaci za swoich gości.

8 Ostatnio edytowany przez kalinka86 (2015-03-06 22:02:35)

Odp: kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

Ślub można wziąć bez wielkiego weselicha i nie muszą to być jakieś duże koszty. Skromnie i po cichu też może być. A co do pieniędzy pozostawiłabym to w gestii rodziców czy chcą w takiej sytuacji dać czy nie.
I zastanawiam się jakby wasze finanse wyglądały po ślubie? Też równo po połowie byście za wszystko płacili? Ja uważam, że jak ktoś skąpi swojemu przyszłemu małżonkowi to jest coś nie halo. Jako małżonkowie mają tworzyć wspólnotę, co moje to i twoje.
Poza tym radziłabym porozmawiać o kwestiach finansowych bo macie różne podejście do pieniądza co może być przyczyną konfliktów.

Uważam, że nie ma co kruszyć kopii o to kto ile kasy wyłoży na ślub bo koszty często się zwracają, albo całkowicie albo w dużym stopniu. Przecież goście wiedzą, że wesele to nie impreza, na której jedzą i piją za darmo, i raczej mniej niż 300-400 zł od pary nikt w kopertę nie wkłada.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kwestie finansowe, czy jestem zbyt skąpy, zarozumiały lub coś takiego?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026