Witam Was,
do założenia wątku skłoniło mnie wczorajsze spotkanie z koleżanką, kiedy to zrelacjonowała mi wesele znajomego, na które udała się z naszym wspólnym kolegą.
Sprawa wyglądała tak,że koleżanka poprosiła kolegę czy nie byłby jej osobą towarzyszącą na weselu -kolega się zgodził.Wesele odbywało się jakieś 150 km od miasta w którym mieszkamy, dla gości był opłacony również hotel. Koleżanka wraz z innymi osobami z pracy składali się na prezent wspólnie.
Zastanawiam się, jak wypada się zachować w takiej sytuacji osobie towarzyszącej któregoś z gości -w tym przypadku naszego kolegi. Koleżanka była troszkę zdziwiona faktem,że kolega kompletnie nie dorzucił się do kosztów związanych z transportem [za benzyne ]do miejsca (jechali we 4, oni plus dwie osoby z pracy koleżanki), nie zaproponował że chociaż kwiatki kupi do siebie czy chociażby sie dorzuci -co najlepsze, skrytykował bukiet wybrany przez koleżankę "że taki niezbyt fajny, kto kupuje słoneczniki na ślub".
Stąd pytanie -według Was osoba towarzysząca powinna dorzucić się na kwestie typu kwiatki/paliwo na drogę, czy powinna zupełnie zostawić to w interes osoby która ma zaproszenie ?