netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

16 odpowiedzi5 955 wyświetleńzałożony przez pan_areo, 27.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Witam, postanowiłem opisać tutaj swoją historię, która jest co tu dużo mówić nieraz zastanawiam się czy nie wyjęta żywcem z jakiejś telenoweli.

Zaczęło się to kilka miesięcy temu, na skutek perturbacji życiowych poznałem przez internet dziewczynę, która zaoferowała swoją pomoc. Zaczęliśmy pisać i okazało się, że mieszka nie tak daleko ode mnie(80 km). Sam nie wiem jak to się stało, ale pisało nam się coraz lepiej, najpierw przez gg, potem smsy, w końcu zaczęliśmy rozmawiać telefonicznie. Praktycznie rozmawialiśmy codziennie, godzinami.

Nie będę zdradzał tak dokładnych szczegółów ze swego życiorysu, powiem tylko, że sam jestem osobą, która sporo przeszła i można nawet powiedzieć, że mam trochę na sumieniu. Może z tego powodu, oboje zaczęliśmy mieć do siebie zaufanie. Wtedy zaczęła powoli się otwierać i zdradzać coraz więcej szczegółów ze swego życia, delikatnie mówiąc nie usłanego różami. Ogromna ambicja, przy jednoczesnym przejmowaniu się każdym problemem i chęci pomocy innych odbiła się na jej zdrowiu. Dowiadywałem się powoli o tym, że kiedyś była anorektyczką(niestety, cały czas kompletnie bezpodstawnie uważa, że jest gruba itd...choć jest naprawdę piękna). Tylko, że z czasem liczba problemów zaczynała być ogromna. Był chłopak, ale w zasadzie to ją rzucił przed naszym poznaniem, ale go kochała, raz mówił spr, potem podobno się oświadczył, jeszcze się okazało, że niby zrobił dziecko, a teraz podobno nie żyje, bo przedawkował narkotyki. Do tego dorzućmy trudne relacje z mamą, bulimię, kaleczenie się i mamy pełen obraz sytuacji. Choć w sumie nie pełen.

Jakiś miesiąc temu mieliśmy się spotkać, ale czułem po niej brak entuzjazmu do tego. Jednak przyjechałem, no i zostałem wystawiony, nr zablokowany, z gg usunięty. Potem po dwóch dniach na gg napisała mi do niej niby jej koleżanka, że ona zniknęła, grożąc policją i mówiąc, że jest w ciązy(potem gdy rozmawialiśmy zaprzeczyła temu, stwierdziła za to, że ma bulimię). Kiedy chciałem by pokazała się na skp, czy zadzwoniła nie chciała tego zrobić. Pachniało mi to(i nadal pachnie) mitomanią, nawet to jej napisałem. Ale najlepsze było to, że kiedy w pewnym momencie napisałem(bo czułem, że jestem robiony w balona), że skoro ona zniknęła idąc do mnie, to ja nie mam po co żyć, to napisała w ciągu pół godziny.

Problem polega na tym, że ja się w niej po prostu zakochałem(na tyle na ile to możliwe w osobie której się nie widziało). Odnowiłem zatem kontakt i to po raz drugi(za drugim razem stwierdziła, że nie chce gadać, ale po dwóch tyg pod wpływem jednej książki napisałem i kontakt został odnowiony). Zaczęła przepraszać za to, że tak mnie potraktowała i poprosiła bym powiedział jej to co napisałem na gg. Więc powiedziałem, że ją kocham. Bardzo ją to ucieszyło, ale to nie koniec problemów.

Następnej nocy gdy rozmawialiśmy stwierdziła, że chce się zabić. Oczywiście próbowałem ją odwodzić od tego pomysłu(twierdziła, że już ma 2 próby za sobą, uznałem że to nie żarty), ale bezskutecznie. Namówiłem ją by przespała tamtą noc, ale stwierdziła że zrobi to następnego dnia. Potem zadzwoniła o pół do siódmej potwierdzając to. Postanowiłem zrobić jedyne co mogłem czyli iść na policję. Nie znałem jej adresu ani personaliów(podane okazały się fałszywe, potem powiedziała że podała nazwisko panieńskie matki), ale miałem zdjęcie, szkołę do której chodziła i datę urodzenia. Zgłosiłem to o 8, a ona zadzwoniła o 10, by powiedzieć, że skoro mi tak zależy, to ona tego nie zrobi. Na dodatek wydawało się, że chce spróbować być ze mną. Ale postępowanie już trwało(i tak jak pomyślę, że policji zajęło cały dzień dotarcie do niej), tylko do niej wydzwaniali, a o 20 powiedziałem jej, że byłem na policji. Wtedy uznała, że nie chce mnie znać, powinienem to zbagatelizować, nic nie robić, teraz jej kariera, studia wszystko zostanie złamane, tak naprawdę to nie chciała się zabić, ale jak się zabije to mogę być z siebie dumny. Nawet napisała, że się zemściłem za to, że nie przyszła. A ja chciałem ją ratować i zrobiłbym mimo wszystko dokładnie to samo.

Zastanawiam się jak to wszystko właściwie postrzegać. Dziewczyna ma problemy psychiczne, to jest pewnik i musi coś z tym zrobić. Chciałem jej pomóc, ale na odległość to niemożliwe. Jednak z drugiej strony tylko ona potrafiła mnie docenić i mam wrażenie, że to mogłaby być ta moja druga połówka. Tylko, że teraz ona nie chce mnie znać, a ja nie wiem nic, bo policja powiedziała, że nie udzieli żadnych informacji, bo nie jestem spokrewniony. Więc nawet nie wiem jak się naprawdę nazywa ani jak została przeprowadzona ta akcja. Powinienem próbować chociaż tego się dowiedzieć(planuję studiować w tym mieście), by wtedy jakoś się z nią skontaktować za jakiś czas? Mam jej nr, ale skoro napisała w ostatnim smsie że mam nie dzwonić, to jasnej jest, że nie będę, ale gdybym znał chociaż jej personalia i adres mógłbym np. wysłać prezent urodzinowy(to dopiero za pół roku bdzie czas by ochłonęła). Albo co ważniejsze może jakiś list do jej rodziców, by wiedzieli o niej to czego ja się dowiedziałem i byli w stanie jakoś zareagować i zapobiec najgorszemu

Co o tym myślicie?

2

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Myślę ze Twoja "wybranka" jest chora i powinienes trzymac sie od niej z daleka

3

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Wiem, że masz wiele racji w tym co napisałaś, ale z drugiej strony w mojej sytuacji też nie mogę zbytnio wybrzydzać. Bo to wcale nie jest pocieszające, że jedyna dziewczyna, która się mną w jakikolwiek sposób zainteresowała jest niezrównoważona.

PS: Ale gdybym jednak próbował ją znaleźć, to co byście mi doradziły, jest na to jakiś sposób(domowy, że tak powiem, przecież nie bd wynajmował prywatnego detektywa)

4

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Areo...

Ta dziewczyna zatruje Ci życie. Przeciez widać gołym okiem, że ona jest strasznie toksyczna. Wiesz, można mieć problemy, ale nie trzeba ich przenosić na cały świat. A ona tak właśnie robi. Masz niskie poczucie własnej wartości, więc skaczesz z radości, że jakaś dziewczyna zwróciła na Ciebie uwagę. Jeżeli ze sobą będziecie, to potoczy się zapewne następująco. Jesteście razem, znosisz jej wieczne humory i SZANTAŻE EMOCJONALNE (tak się to nazywa). Po pewnym czasie jej samoocena wzrasta, bo ma takiego kochającego chłopaka, który nawet słowa nie powie na to, że przejechał 80km, a ona nie przyszła. Samoocena wzrasta jeszcze bardziej i kopie Cię w tyłek, żeby znaleźć sobie "lepszy model".

Wiem, że czujesz się teraz potrzebny i jest Ci z tym dobrze, przyjemnie, ale dopóki ona nie będzie chciała wyzdrowieć, nie jesteś w stanie jej pomóc. Jak możesz pozwalać, by ktoś Cię tak traktował? Możesz na siebie patrzeć, nie brzydzisz się siebie? Nie zachowuj się jak pocieszny piesek, bądź mężczyzną.

To jest generalnie jakaś chora historia, jeszcze się wpakujesz w jakiś kryminał, bo ta dziewczyna ma ze sobą ogromne problemy. Pytanie też na ile są to problemy, a na ile pokazówka i aktorstwo.

5

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Co to znaczy że nie możesz wybrzydzać? Dlaczego masz tak niską samoocenę?
Naprawdę wolałbyś żyć z wariatką która co chwilę będzie próbowała się zabić i kompletnie niepoważnie będzie Cię traktować, niż sam?

6

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle
daenerys7 napisał/a:

Ta dziewczyna zatruje Ci życie. Przeciez widać gołym okiem, że ona jest strasznie toksyczna. Wiesz, można mieć problemy, ale nie trzeba ich przenosić na cały świat. A ona tak właśnie robi. Masz niskie poczucie własnej wartości, więc skaczesz z radości, że jakaś dziewczyna zwróciła na Ciebie uwagę. Jeżeli ze sobą będziecie, to potoczy się zapewne następująco. Jesteście razem, znosisz jej wieczne humory i SZANTAŻE EMOCJONALNE (tak się to nazywa). Po pewnym czasie jej samoocena wzrasta, bo ma takiego kochającego chłopaka, który nawet słowa nie powie na to, że przejechał 80km, a ona nie przyszła. Samoocena wzrasta jeszcze bardziej i kopie Cię w tyłek, żeby znaleźć sobie "lepszy model".

Ona nie przenosiła problemów na cały świat, gdyby tak było to pewnie wypisywałaby się na takich forach jak to. Mówiła, że jestem jedyną osobą, której tak się zwierza i w to jestem skłonny uwierzyć ze względu na okoliczności w jakich się poznaliśmy. Takie rzeczy o jakich ja jej powiedziałem, to nikt się o mnie nie dowiedział i nigdy nie dowie. Mogę powiedzieć tyle, że to są dosyć nieciekawe historie, ale ona mnie nigdy nie oceniała. Przed nią nie musiałem udawać, grać pewnego siebie, w żaden sposób do niej nie zarywałem. Ja nie muszę być z nią, ja chciałbym być przy niej, żeby miała się komu wyżalić i vice versa. Mieć poczucie, że jest ktoś komu zależy i nie jest to psycholog, który ci odmierza czas i jesteś kolejnym pacjentem na liście.
A, że pewnie by mnie zdradziła - w ogóle to obawiam się, że gdyby chciała ze mną być to byłaby litość, a nie miłość. Samoocenę ma zaniżoną, ale bezpodstawnie, bo jest adorowana przez wielu kolegów. Tylko, że co to potwierdza, wydaje mi się, że dziewczyna bez jej problemów tym bardziej zdradzi, a ja w ogóle mógłbym w encyklopediach być na zdjęciu przy haśle rogacz. ;d

daenerys7 napisał/a:

Możesz na siebie patrzeć, nie brzydzisz się siebie?

Dobre pytanie. Kiedy jestem ubrany to raczej tak, jak mam dobry nastrój to nawet stwierdzam, że nie jest tak źle i wtedy jestem w stanie nawet próbować flirtować czy po prostu rozmawiać z dziewczynami. Ale jeśli miałbym siebie oceniać bez ubrania to jednoznacznie muszę stwierdzić, że tak.

daenerys7 napisał/a:

Co to znaczy że nie możesz wybrzydzać? Dlaczego masz tak niską samoocenę?
Naprawdę wolałbyś żyć z wariatką która co chwilę będzie próbowała się zabić i kompletnie niepoważnie będzie Cię traktować, niż sam?

To nie jest niska samoocena - to realny obraz sytuacji. A tak btw, jeżeli nawet jest wariatką to taka osoba nie zasługuje, by jej pomóc. Wszyscy powinni się odwrócić i trzymać z daleka, a ona niech idzie do psychiatryka, zniknie z oczu, a jak sobie nie radzi to niech odkręci gaz, kto jej broni. A moim zdaniem to bardzo wartościowa dziewczyna, tylko ktoś musi jej pomóc, ale masz rację ja nie jestem w stanie. Choć fakt, że była pierwszą dziewczyną, która chciała ze mną rozmawiać i uważała, że jestem zabawny świadczy o tym, że jest wariatką i to niereformowalną.

7

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Skoro już wiesz co chcesz zrobić, to w jakim celu zakładasz wątek i pytasz forumowiczów o zdanie ?

8

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Cóż, myślałem, że do tego służy forum - do rozmawiania. To, że mam jakieś przemyślenia i nawet wiem jak postąpić nie znaczy, że nie mam wątpliwości. Chciałem po prostu podzielić się tą sytuacją, poznać inne opinie, co nie znaczy, że muszę się z nimi zgadzać. Na dzień dzisiejszy wiem, że się nie odezwę do niej, bo sama powiedziała, że mam tego nie robić, a nawet ja mam granicę w byciu pociesznym pieskiem ;d. Ale w przyszłości jadę tam na studia i zastanawiam się czy wtedy nie spróbować tego kontaktu nawiązać. Bo mimo wszystko najlepiej wiem na swoim przykładzie - najgorzej gdy zostajesz z własnymi problemami całkiem sam. A czasem ludzie w beznadziejnej sytuacji, w rozpaczy zachowują się inaczej niż powinni, niby potrzebują pomocy, ale ze wszystkich sił krzyczą Zostaw mnie!, Chcę zostać sama! Nie chcę litości! A kobiety to już zwłaszcza. Zgodzę się, że trzeba mieć umiar, ale uważam, że prawdziwy przyjaciel(a ja takim chciałem dla niej być, nwm jak w drugą stronę) nie poddaje się tak łatwo.

9 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-03-04 00:36:25)

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Co znaczy "ktoś musi jej pomóc"? Nikt nie musi. Sama powinna sobie pomóc. Nie możesz zbawiać świata, a zwłaszcza w tym przypadku - gdy ona ewidentnie nie chce.
Nie gniewaj się, "brzmisz" na fajnego faceta, ale jak mogłeś w ogóle kontynuować znajomość z kimś, kto wystawiał Cię do wiatru, kto nie tylko nie przyszedł na spotkanie, ale dodatkowo zablokował na gg? Przecież to jest totalny szczyt wszystkiego. Takie znajomości się urywa definitywnie.

Dlaczego uważasz że nie zasługujesz na kogoś lepszego? Byłeś w poprawczaku? Jeździsz na wózku? Jesteś nieatrakcyjny? Żadna z tych rzeczy nie powoduje że masz prawo o sobie myśleć że zasługujesz wyłącznie na "gorszy sort".
Miałam koleżankę, którą facet traktował jak śmiecia, a ona twierdziła że przecież na nic innego nie zasługuje. Przerażające.

Napiszę wprost: jesteś jak dziewczyna, która ślepo brnie w związek z jakimś idiotą, mimo że dostrzega wiele znaków, ale je ignoruje (tłumaczy sobie: bo ja wiem, że on w głębi ducha jest wartościowy). A po latach wielki lament i rozpacz, bo wyszła za nieodpowiedniego faceta.

Moim zdaniem powinieneś zacząć od pracy nad pewnością siebie. A wtedy sięgać wyżej.
Piszesz jak rozsądny, ogarnięty człowiek - to jest już bardzo dużo w przypadku młodego faceta i wiele (zrównoważonych) kobiet szuka kogoś takiego.

10

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Nie gniewam się, nie mam za co. Po prostu wkurza mnie takie podejście - zostaw ją, trzymaj się od niej z daleka. Może i nawet jest ono racjonalne, ale wkurza mnie dlatego, że przez to ludzie mają mnóstwo znajomych, ale żadnemu nie mogą się zwierzyć, powiedzieć o swoich problemach, by druga strona nie poczuła się obarczona i nie poszukała kogoś bezproblemowego. Uwierz mi ciągnąłem tą relację tylko ze względu na okoliczności, a poza tym kto ci mówi, że ja od razu musiałbym się z nią wiązać. Owszem nawet na to liczyłem, chciałem tego, układałem sobie możliwe scenariusze, ale przecież mogłoby nie wyjść itd... Jednak sam fakt, przekonanie, że jeśli w przyszłości to zaproponuję to usłyszę tak byłby dla mnie ogromnym awansem społecznym. Tak samo jak świadomość, że w razie czego masz w kontaktach kogoś kto znajdzie dla ciebie czas. I ona taką osobą była.

To jak z dziewczyną, która jest atrakcyjna i może mieć każdego. Jeżeli taka osoba decyduje się by pozostać dziewicą, bo nie znalazł się jeszcze ten odpowiedni to jest to wyraz tego, że się szanuje i to jest jej decyzja. Ale osoba taka jak ja, która ma 19 lat a jeszcze się nawet nie całowała nie mówiąc o seksie jest taka, bo nie ma wyboru. I będzie tak traktowana, więc nie mów mi o równości wszystkich ludzi. Rozsądek, ogarnięcie? - zabawne, jeszcze jakoś nie zauważyłem, by jakaś dziewczyna to doceniła. Od kiedy to do ruchu posuwisto-zwrotnego potrzebna jest inteligencja?

Mówisz, że zachowuję się jak dziewczyna - możliwe, słyszałem już kiedyś, że mam babską mentalność. Bo facet w takiej sytuacji powinien pójść do baru i się uchlać(whisky moja żono - jak śpiewał Rysiek Riedel). A kiedy życie stanie się nie do zniesienia, odbezpieczyć pistolet i strzelić sobie w łeb. Żeby nie było - nie wziąłem sobie do siebie twojego porównania, jest ono nawet trafne, ale przedstawiam obraz faceta w społeczeństwie. Faceta, który nie ma prawa do wrażliwości, własnych problemów, wiecznie musi być twardy i pewny siebie. A jeśli taki nie jest to jest pogardzany przez społeczeństwo, kobiety i w rezultacie też samego siebie.

11 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-03-04 17:24:48)

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

przez to ludzie mają mnóstwo znajomych, ale żadnemu nie mogą się zwierzyć, powiedzieć o swoich problemach, by druga strona nie poczuła się obarczona i nie poszukała kogoś bezproblemowego

Masz rację, ale ten przypadek jest inny.
Bo czym innym jest partnerowi zwierzyć się ze swojego problemu i uzyskać wsparcie, czy powiedzieć o tym swojemu przyjacielowi i porozmawiać o tym. A czym zupełnie innym jest:
- gdy olała spotkanie i zablokowała Cię na gg
- opowiadała o samobójstwie, a gdy Ty zareagowałeś właściwie (powiadomiłeś kogoś), ona napisała że zniszczyłeś wszystko i jeśli teraz się zabije to będzie Twoja wina.

To nie są zaburzenia w typie nerwicy, czy złe przejścia w przeszłości i ktoś niesie jakiś bagaż ze sobą.
To jest ona jako człowiek. To jest jej charakter. Czyli jest fatalnie wychowaną, wredną szantażystką emocjonalną.
Co z tego że Ty ją znasz od innej strony i poznałeś jej zalety? Może właśnie zdanie kogoś obiektywnego, kto nie jest w to zamieszany emocjonalnie, tylko widzi to na trzeźwo, jest bardziej trafne?

nie mów mi o równości wszystkich ludzi

Tego nie napisałam. Napisałam że nie powinieneś myśleć tak, że Twoim jedynym wyjściem jest "gorszy sort".
Jest oczywistym, że bogaty facet czy piękna kobieta mają o wiele łatwiej by poznać kogoś. Ale to nie znaczy że Ty nie masz szans wcale.

Od kiedy to do ruchu posuwisto-zwrotnego potrzebna jest inteligencja?

Dla mnie jest potrzebna. I nie jestem jakąś idealistyczną mimozą która mówi że liczy się tylko wnętrze czy połączenie dusz, bo to bzdura - pożądanie musi być. Ale nie rozłożyłabym nóg przed imbecylem, nawet gdyby wyglądał jak model. Podejrzewam że wiele kobiet ma to podejście jak ja (choć oczywiście nie wszystkie).
Jeśli natomiast bardzo zależy Ci tylko na samym seksie, skorzystaj z prostytutki.

Masz dopiero 19 lat, faceci bardzo często w tym wieku są prawiczkami i/lub nie przeżyli konkretnego związku.
Naprawdę masz jeszcze czas by spotkać swoją miłość.

Dlaczego nie możesz zdradzić tej swojej wielkiej wady?

12 Ostatnio edytowany przez pani_m (2015-03-04 20:25:08)

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

panie_areo... gdy czytałam Twoja opowieśc (która mnie niejako wciągnęła)... nasuneło mi sie wazne pytanie do przemyślenia dla Ciebie...
Czy Ty kochasz Ją? Czy może siebie przy niej ?(to, że mozesz być sobą, z nią rozmawiać, zwierzac się itp...)
Zastanów się, bo to ma ogromne znaczenie.
Kochasz bo potrzebujesz. Czy potrzebujesz bo kochasz ?

13

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle
madoja napisał/a:

Dla mnie jest potrzebna. I nie jestem jakąś idealistyczną mimozą która mówi że liczy się tylko wnętrze czy połączenie dusz, bo to bzdura - pożądanie musi być. Ale nie rozłożyłabym nóg przed imbecylem, nawet gdyby wyglądał jak model. Podejrzewam że wiele kobiet ma to podejście jak ja (choć oczywiście nie wszystkie).
Jeśli natomiast bardzo zależy Ci tylko na samym seksie, skorzystaj z prostytutki.

Masz dopiero 19 lat, faceci bardzo często w tym wieku są prawiczkami i/lub nie przeżyli konkretnego związku.
Naprawdę masz jeszcze czas by spotkać swoją miłość.

Dlaczego nie możesz zdradzić tej swojej wielkiej wady?

Seks za pieniądze się nie liczy, musi być z kobietą, która robi to z własnej nieprzymuszonej woli. Nawet nie chodzi o seks, ja się nawet nigdy nie całowałem, a to już w tym wieku jest trochę dziwne. I tego raczej w agencji się nie dostanie(chyba, że w Japonii tam nawet można kupić sobie parę minut przytulania).

Osobiście w hierarchii ważności, gdybym miał oceniać najbardziej upokarzające dla mężczyzny to są to:
1) impotencja
2) małe gabaryty(chodzi mi o penisa)
3) bycie dorosłym prawiczkiem
4) bycie zdradzonym(gwoli sprawiedliwości facet też nie powinien zdradzać, ale akurat w moim wypadku to, że bd wiernym to żadna wielka zasługa)

Co do wady - już o niej wspominałem, jestem brzydki. I to nie chodzi nawet o wygląd taki na pierwszy rzut oka, jak pisałem jeśli mam nastrój nie bardzo zaniżony to uważam, że nie jest tak źle. Nawet założyłem o tym temat i są opinie, że faktycznie tak jest(znaczy nieźle). Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej, bo tragicznie jest dopiero gdy ściągnę ubranie. A skoro już pytasz konkretnie to dwa z tych czterech punktów pasują do mnie(spróbujesz zgadnąć które?) ;d

pani_m napisał/a:

panie_areo... gdy czytałam Twoja opowieśc (która mnie niejako wciągnęła)... nasuneło mi sie wazne pytanie do przemyślenia dla Ciebie...
Czy Ty kochasz Ją? Czy może siebie przy niej ?(to, że mozesz być sobą, z nią rozmawiać, zwierzac się itp...)
Zastanów się, bo to ma ogromne znaczenie.
Kochasz bo potrzebujesz. Czy potrzebujesz bo kochasz ?

A to jest bardzo dobre pytanie. Wydaje mi się, że jednak ją kocham na tyle, na ile to możliwe, by kochać kogoś kogo się nawet na oczy nie widziało. Ale z drugiej strony to taka rozkmina w stylu co było pierwsze, jajko czy kura, bo naturalne chyba jest, że kochamy kogoś, ale też lubimy czuć się potrzebni, być dla kogoś kimś ważnym. Poza tym gdybym ją wykorzystywał czy tylko kochał to jaki jestem przy niej to nie poszedłbym na policję, bo wiedziałem, że kazała nie mówić, spodziewałem się jak na to zareaguje. Kiedy wyszedłem z domu idąc tam natknąłem się na takiego dalekiego kolegę i przedstawiłem mu w telegraficznym skrócie całą sytuację. Zareagował tak - ona tego nie zrobi, poczekaj jeszcze, wszystko się wyjaśni, zrobisz z siebie idiotę itd... Gdybym go posłuchał dalej byśmy ze sobą rozmawiali, ale ja nie kalkulowałem tylko zrobiłem to co mi przyszło do głowy. A kiedy zadzwoniła rano, to byłem przerażony, bo bałem się, że to jej rodzice i że jednak to zrobiła. Oczywiście nie żałuję, w sumie to nawet dobrze się stało po tym wszystkim, nie mógłbym żyć ze świadomością, że kiedyś może jej odwalić, a tak to rodzice powinni się nią zająć. Jednak wydaje mi się, że to dowód na to, że faktycznie mi na niej zależało.

PS: Jeśli jesteś zainteresowana moją opowieścią(nie sądziłem, że kogoś to może zaciekawić ;d) to podaj mi swój nr gg, chętnie porozmawiam o tym szerzej, bo na forum rzecz jasna tylko podałem najważniejsze szczegóły. Może uda się nam wspólnie odpowiedzieć na twoje pytanie.

14

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Ok, jesteś brzydki, więc może niekoniecznie będziesz miał super ładną dziewczynę (choć też niewykluczone), ale to wcale nie oznacza że musisz mieć wariatkę. wink
Szczerze powiem - postaw w takim razie w życiu na inne rzeczy, które nie tylko podniosą Twoją atrakcyjność, ale także pewność siebie. Np. zadbaj o ciało (wiele kobiet mówi że u faceta ważniejsze jest umięśnione ciało i ogólna męskość niż ładne rysy twarzy), no i - co tu dużo mówić - o stabilizację finansową (w przyszłości, bo teraz jesteś za młody na zarabianie wielkich pieniędzy big_smile ).

Inteligencję już masz, widać to po Twoich postach. Nie robisz błędów (bardzo rzadko spotykane, szczególnie u facetów, a u młodych facetów tym bardziej), piszesz sensownie i masz dobre wartości. Gdybym poznała Cię gdzieś w necie, była młodsza i wolna, byłabym Tobą zainteresowana. wink

A co do policji - zrobiłeś bardzo dobrze.
Mój ex wyciął mi kiedyś podobny numer - zadzwonił że połknął tabletki. Zadzwoniłam wtedy do jego sąsiada, opowiedziałam wszystko i zmusiłam by do niego poszedł. Nie obchodziło mnie czy się na mnie obrazi. W tym przypadku okazało się że mój ex mnie po prostu oszukał, wcale nie próbował się zabić, chciał mnie zaszantażować emocjonalnie.

15

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Chciałem podziękować wszystkim, którzy w tym wątku się udzielali - mieliście rację. Dziś bohaterka opowieści napisała do mnie, jakby nigdy nic, jak mi idą przygotowania do matury. Nie wiem czego oczekiwała czy zapomniała o swoim podejściu a zwłaszcza ostatnim smsie o treści: nienawidzę cb, jak się odezwiesz to sama na policję zadzwonię, gówno mnie obchodzi, że mnie kochasz i nawet o mamę zahaczyła. A kiedy o tym wspomniałem, że chyba mamy sobie coś do wyjaśnienia i jak chce to możemy POROZMAWIAĆ to najpierw pisze, że jak nie to nie, obejdzie się(jakby to ona mi łaskę robiła), a potem rozmowę zakończyła każąc mi sp...ać.

Ofc, kiedy napisała to jednak trochę się ucieszyłem, a teraz cieszę się jeszcze bardziej, bo pozbyłem się wszelkich złudzeń. I chyba jednak przez net nie można się tak szybko zakochać, choć jeśli już to nie byłem zakochany w niej tylko w iluzji jaką wytworzyła. Cóż, mam nauczkę na przyszłość, coś mi tam pomogła jednak w pewnym trudnym momencie, a teraz życzę jej powodzenia i wiem, że trzeba być ostrożniejszym. Co jednak nie zmienia faktu podstawowego - że mam 19 lat, do tej pory nie miałem dziewczyny, nie wzbudzam w nich zainteresowania, a u niej mogły je wzbudzić cechy niekoniecznie pozytywne jak naiwność. Dobrze nie jest, ale mogło być gorzej.

16 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-03-06 23:01:53)

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Jak na to klikniesz, to zrobi się większe. wink

17

Odp: Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Grażyna i Roman - big_smile

Autorze - naprawdę nie masz czego żałować.
I nie zrażaj się do internetu, to całkiem dobry sposób by kogoś poznać. W tej chwili ponoć co trzecia para poznaje się w internecie.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Nie wiem co mam dalej robić? - pokręcona historia z miłością w tle

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026