Mimo tego, że mam 20 lat i jestem studentką Igo roku nie mam żadnej chęci do życia. Cierpię na depresję od ponad pół roku. Wszystko zaczęło się od tego, kiedy nie dostałam się na wymarzone studia, bo brakło mi zaledwie 0,5 punktu. Bardzo się załamałam. Pisałam wiele podań z prośbą o przyjęcie i pozytywne rozpatrzenie, jednakże to nic nie dało. Najpierw była matura, ogromny stres, zresztą zawsze byłam osobą, która wiecznie się wszystkim przejmowała i nie miała nigdy dystansu do światu, do ludzi. Nigdy tez nie potrafiłam uwierzyć w siebie, koniec końców poszłam na studia do innego miasta, tam gdzie się dostałam, bardzo daleko od domu. Na początku sama tego chciałam, myślałam, ze jak wyjadę(mimo, że juz wtedy wiedziałam że jestem chora i mam depresje) to zmieni się moje życie na lepsze, poznam nowych ludzi, zaakceptuje siebie, swoje wady, zacznę mieć jakiś dystans i przestane się wszystkim przejmować. Jednak wcale tak się nie stało.... Oczywiście zaklimatyzowałam się jakoś w nowym mieście, mam kilka koleżanek z którymi się trzymam, ale mam dosyć tego, że muszę się non stop uczyć. Wszyscy dookoła tylko gadają, że studia to najlepszy okres w życiu, że imprezy, szaleństwo itd. Jest to totalna bzdura! Najpierw jest nauka na sesję i nieprawdą jest, że człowiek uczy się tylko przed sesją, bo akurat ja mam naukę praktycznie z tygodnia na tydzień na ćwiczenia, teraz znowu sesja poprawkowa( niestety nie udało mi się zaliczyć 1go egzaminu:(, czym dodatkowo się przejęłam. Może wydać Wam się to głupie, ale na prawdę nie chce mi się uczyć, mam dosyć tego, chciałabym coś użyć życia, do tej pory nie użyłam nic... moze to też wynika z mojej winy, z mojego pesymistycznego podejścia i przejmowania się wszystkim. Jestem tutaj sama, z dala od domu i owszem mam jakieś tam koleżanki, ale to nie zmienia faktu, ze jestem strasznie samotna, kiedy wracam z rodzinnego miasta, mam poczucie, że tutaj( w studenckim mieście) nikt na mnie nie czeka
nie poznałam tez żadnego chłopaka.. co dodatkowo mnie dołuje, bo przecież chyba każdy chce kogoś mieć. Chciałabym poznać w końcu mądrego, uczciwego chłopaka, przeżyć miłość, choćby miała ona trwac krótko( bo w życiu różnie bywa), ale chciałabym, żebym coś w końcu użyła życia
Zdaję sobie też sprawę, że mimo, że tak bardzo nie chce mi się uczyć, to wiem, ze jakoś musze się zmotywować,bo przecież nie po to poszłam na studia, żeby się poddac i ich nie skończyć, ale boje sie ze nie dam rady. Byłam u wielu lekarzy: psychologów, psychoterapeutów, brałam też leki przez jakies kilka miesięcy, niestety niewiele to dało. Nie wiem jak zmienić swoje zycie, zebym w koncu mogła powiedzieć:" Jestem szczęśliwa". Chciałabym juz miec te wszystkie szkoły za sobą, skonczyc studia, isc do pracy, mimo, że cięzko o nią w obecnych czasach. Proszę Was bardzo kochani o jakieś porady, wsparcie ![]()
1 2015-02-27 18:54:30 Ostatnio edytowany przez Julia456 (2015-02-27 18:59:38)
Podobne tematy
Julio, dla Ciebie jest to okres dużych przemian: wyjazd z domu na studia do innego miasta, stress związany z sesją, z poprawką. Jesteś wrażliwą osobą i widocznie był duży szok dla Ciebie. Pomyśl teraz na spokojnie co dalej. Czy chcesz zostać na tych studiach na których jesteś teraz, czy będziesz jeszcze raz próbować dostać się na te na które chciałaś od początku? Czy masz dobry kontakt z rodzicami? Jeśli tak, to może lepiej studiować gdzieś bliżej domu, wtedy będziesz się czuła bezpieczniej. Depresja to poważna sprawa, piszesz, że byłaś już u wielu psychologów, może jeszcze nie natrafiłaś na tego właściwego, ale powinnaś szukać dalej.
Jak sie nie ma samozaparcia to nawet najlepszy psycholog nie pomoze.
Ta cala depresja jest tylko ucieczka od bezradnosci a tutaj wlasnie chodzi o to aby przelamywac przeciwnosci losu i zyc dalej
Wolałabym zostac na tych studiach, co teraz jestem. Myslałam o tym, żeby się przenieśc po 1 roku, tam gdzie chciałam dostać się od początku, ale wtedy nie mogłabym mieć ani jednej poprawki w obecnym, letnim semestrze, co nie wiem czy uda się zrealizować,ponieważ ten semestr jest trudniejszy
o wiele trudniejsze przedmioty. Moi rodzice namawiali mnie, żebym studiowała bliżej domu, ale ja ich nie posłuchałam, bo myślałam, że będzie lepiej jak wyjadę. Oczywiście teraz tego żałuję, ale nie chce wracać. Nie chce ich zawieść, żeby się denerwowali, ze zmieniam zdanie. Skoro zaczęłam coś, to powinnam trzymać się tego do końca...
Oczywiście masz rację.. Ale to nie jest takie proste jak się wydaję.
Jak sie nie ma samozaparcia to nawet najlepszy psycholog nie pomoze.
Ta cala depresja jest tylko ucieczka od bezradnosci a tutaj wlasnie chodzi o to aby przelamywac przeciwnosci losu i zyc dalej
6 2015-02-27 21:47:58 Ostatnio edytowany przez dieg0 (2015-02-27 21:49:59)
zycie to gra wyborow,rob co uwazasz za sluszne :-)
Sama musisz dokonywac decyzji gdyz nikt inny za ciebie tego nie zrobi
Julio, a dlaczego uważasz, że skoro już się coś zaczęło, to trzeba się tego tak kurczowo trzymać?
Jesteś dopiero na 1 roku, skąd mogłaś przewidzieć, że te studia nie będą jednak dla ciebie odpowiednie? Moim zdaniem lepiej zmienić studia, niż męczyć się, skoro i tak nie czujesz się na nich dobrze. To twoje życie i wszystkie decyzje powinnaś podejmować pod siebie, a nie pod rodziców czy innych.
Próby sprostania oczekiwaniom rodziny i patrzenie na świat jej oczami to jest coś, czego nie da się w sposób łatwy od siebie odepchnąć. Po latach może pojawić się z tyłu głowy myślenie: 'przecież na tle ambicji i osiągnięć rodzeństwa / rodziców jestem marnością, nie osiągnąłem/ęłam w życiu nic wartościowego'.
ale to myślenie jest zgubne, bo tak naprawdę to nie oni sterują Twoim życiem, ale Ty sama, to nie oni za Ciebie jedzą, piją, czują.
kto faktycznie podjął decyzję o Twoim kierunku studiów? Może uległaś ich sugestiom, namowom...
Myślę, że nadszedł czas, żebyś wzięła sprawy w SWOJE ręce i na spokojnie przemyślała, jakie studia/pracę chciałabyś podjąć.
Skoro zabrakło pół punktu, to ja bym nie rezygnował z tego kierunku studiów i poczekał nawet rok żeby znowu na niego spróbować się dostać. W tym czasie możesz się uczyć samodzielnie zadając sama sobie przedmioty do nauczenia. Możesz też się skontaktować ze studentami i uczyć się już materiału z pierwszego semestru.