Witam. Właściwie to nie wiem od czego zacząć bo nigdy nikomu nie opowiadałam o swoim życiu a tym bardziej go nie opisywałam.Wiem ,że nie jest mi łatwo poruszać i opisywać prywatną sfere życia osobistego ale po przeczytaniu kilkunastu postów na forum przełamałam sie i odważyłam się napisać kilka słów.Proszę o przychylność,zrozumienie,porady i wskazówki jak dalej żyć?
Od 7 lat jestem w zwiąku małżeńskim z facetem,którego kiedyś kochałam.Mamy 2 ślicznych synów,których oboje kochamy ale nie ma fundamentu w związku czyli miłości.Od kilku lat mąż zaczął nadużywać alkoholu tj.na początku było to jedno-dwa piwa dziennie,pożniej trzy- cztery a potem całe butelki wina.W domu często dochodziło do awantur bo się wtrącałam i zabraniałam pić w obecności dzieci.Oczywiście to ja zawsze byłam tą,która wszczyna powód do kłótni i zajmuje sie nie tym ,czym powinna.Wiadomo,że dbałam o dobro dzieci i wizerunek ojca w oczach dzieci.Udało mi sie namówić go na terapię;chodziliśmy nawet wspólnie.Kilka miesięcy nie pił ale znów się zaczęlo.Najsmutniejsze jest to,że powiedział mi że lubi sie napić i nie widzi w tym nic złego.Fakt ,że nie upija sie ale potrafi wypić codziennie 2-4 butelek piwa albo butelke wina .Zraziłam sie do niego,nie potrafie już z nim sypiać bo czuje zapach alkoholu .Uciekam do dzieci a on mi robi awantury ,że nie spelniam się jako żona.Brzydzę sie nim,nie ma miłości,nie ma pożądania,nie ma zrozumienia ani szacunku.Jest jałowy związek w którym tkwie od kilku lat i nie wiem co dalej?jak mam nadal żyć?Jestem zmęczona taka sytuacją,przygnębiona,zatroskana i zapłakana ale brakuje mi odwagi na jakiekolwiek dalsze kroki.
Podobne tematy
Proponuje rozwód z orzeczeniem o winie im szybciej tym lepiej dla ciebie i dzieci.
Nasuwa się na myśl -ponowna terapia męża. Pewnie też potrzebuje on jakiegoś wstrząsu, przebudzenia, bo tak nie można żyć a tym bardziej przeżyć całe życie. I jeszcze innym rójnowac życie. Chyba musisz jakoś potrząsnąć mężem zamiast płakać. Szkoda łez ![]()
facet potrzebuje terapii wstrząsowej,
ale już nie słow- sądze, ze dosć mu tłumaczyłaś, ale on to brał za "gadu-gadu"
wyprowadź się na jakiś czas, niech pożyje bez ciebie i dzieci, może coś zrozumie (może nie, taka opcje też brana pod uwagę)
a tobie też taka rozłąka przyniesie ulgę, zbierzesz się i pomyślisz co robić dalej