Witam
Od 3 lat jestem z chłopakiem (ja 22 lata, on 23). Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, nasz związek był jak szaleństwo, pod każdym względem. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy, na wszystko mieliśmy wręcz takie samo spojrzenie, seks był cudowny, po prostu bajka- jak to na poczatku... W między czasie były między nami rożne zawirowania, niestety kłótnie, przykre słowa, jednak szybko godziliśmy się i było znów dobrze. Mniej więcej od czerwca, może lipca 2014 r. nasz, mimo, że cudowny seks stał się rzadkością... Przeze mnie...cOkazało się, że przyczyną jest hormonalna antykoncepcja i niestety zmiany tabletek na inne środki czy też inne tabletki nie poskutkowały, a co najmniej do czerwca musimy ale też chcemy się dobrze zabezpieczać.
I tu moje pierwsze pytanie: czy znacie może jakieś środki... Tabletki, ziołowe np., które podniosą moje libido do tego czasu?
A druga sprawa, która rownież jest powiązana... Od pół roku mieszkamy razem i ostatnio czesto nie możemy się dogadać, czasem czuje, że oddalamy się od siebie i niestety moje zerowe libido w tym zupełnie nie pomaga, bo nie czuje juz tej bliskości między nami, mimo iż on cały czas próbuje i chce mnie.... Ale w łożku tylko śpimy. Jest mu z tym źle, ale i mnie, bo tłumacze mu, ze nie chodzi o niego, a jedynie o to libido. Nie chce się tłumaczyć, ale naprawdę w głowie tego chce, a fizycznie nic z tego nie wychodzi, lubrykant nic nie pomaga, kiedy ja nawet nie czuje sie podniecona i nie mam z tego żadnej przyjemności. A tez kłótnie zupełnie w tym nie pomagają, bo wtedy nawet nie chce mi sie z nim rozmawiac, Codzienność nas dobija, kiedy ja mowię co czuje on twierdzi, ze sie cźepiam i jak zawsze o coś mi chodzi, a jak chce porozmawiać i tłumaczę, że nie uważam, ze jest okej na co dzień miedzy nami to twierdzi, ze juz taki jest i tyle (choć kiedys taki nie był - był kochający, poświęcał mi duzo czasu, teraz uważam, ze w wielu sytuacjach mnie lekceważy).
Więc kolejne pytanie - co mogłabym zrobic ja, zeby jakos to odwrocić? Czuje, ze ten związek moze sie rozpaść, bo coraz mniej rzeczy nas łączy, on twierdzi, ze bardzo mnie kocha, ale nie widzę juz tego błysku w jego oczach kiedy to mowi, czasem czuje sie jakbyśmy byli po prostu koleżeństwem... Na wiele moich uwag, albo próśb reaguje złością, od razu podnosi ton i sama nie wiem z czego to wynika. Przy rodzinie zachowuje sie jak moj dawny ukochany, a jak jesteśmy sami czy ze znajomymi juz zupełnie nie i kiedy na osobności pytam albo mowię ze taki jest to sie obraza i niestety np. taka impreza juz do końca jest do dupy, nie rozmawiamy nawet ze soba. Ale musze dodać, ze ja rowńiez łagodnym barankiem nie jestem
rownież szybko sie wkurzam, ale czasem kiedy mowię mu o czymś kilka razy a on wciąż robi to samo to juz nie wytrzymuje...