Dzień dobry,
Chciałabym poprosić o jakieś porady, bo nie wiem co zrobić i czy w ogóle coś robić. Problem polega na tym, że mój chłopak coraz częściej mnie irytuje, tym co robi, co mówi czy tym jak się zachowuje.
Zacznę może od początku - zaczęliśmy się spotykać jakieś 2 lata temu, zaraz po mojej studniówce, potem przyszły wakacje, które były niesamowite, praktycznie każdy dzień spędzaliśmy razem. Jednak jesienią wyjechałam za granicę by tam się uczyć, był to wyjazd zaplanowany już w klasie maturalnej i chłopak dobrze o tym wiedział. Płakałam i nie spałam z tęsknoty za nim, w ogóle się nie mogłam odnaleźć w nowym świecie, mimo że to było moje marzenie od dawna. To było pierwsze 'rozstanie', zostałam tam aż do kwietnia, on między czasie też wyjeżdżał, aż w końcu wylądował mnie aż razem wróciliśmy do Polski.
Tylko nie na długo, w wakacje znów wyjechał na ponad 2,5 miesiąca, a w dniu powrotu powiedział mi, że i tak nie na długo, bo znów wyjedzie jesienią. W październiku zaczęłam studia w mieście oddalonym jakieś 70 km, żadna odległość, bo byłam w domu co weekend. On znów wyjechał, wrócił na święta, Było cudownie, ale znów wyjechał. Tydzień temu, niby nie na długo bo jakieś 1,5 miesiąca.
Meczy mnie to wszystko, mówiłam mu o tym wiele razy,że chciałabym żeby już był przy mnie, a nie wyjeżdżał. On obiecywał, już rok temu snuł plany, ze razem zamieszkamy, ja będę studiować - on pracować, ale jak widać, cały czas to odwleka. Za każdym razem, obiecuje że po powrocie zacznie szukać pracy, ale potem pojawia się okazja wyjechania i nawet się nie zastanawia tylko od razu się zgadza i mi o tym tylko mówi, że wtedy i wtedy wyjeżdża. Twierdzi że kasa się nam przyda, ja rozumiem, ale jednak wolę mieć jego, nie jego pieniądze.
Tylko w tym wszystkim jest jeszcze jedna rzecz, ta o której wspomniałam na początku - zaczyna mnie coraz bardziej irytować i frustrować. Denerwuje mnie to co mówi, a czasami nawet jak się zwraca. Coraz mniej widzę tematów do rozmów, nawet nie wiem o czym z nim rozmawiać. Czuję że coraz mniej za nim tęsknię, już nie ma płaczu po nocach. Jest mi obojętne czy do mnie napisze czy zadzwoni. Wiem, że mu na mnie zależy, że tęskni i jak jesteśmy razem to jest nawet dobrze, stara się. Tylko, że mi coraz to mniej! Boję się tego, bo dawniej nie wyobrażałam sobie życia bez niego, a teraz nie czuję czasami różnicy czy jest czy go nie ma. Jak spędzamy czas razem, to zazwyczaj oglądamy telewizor, albo korzystamy z komputerów. Owszem, czasem gdzieś wyjdziemy, ale to raczej od wielkiego święta.
Sama nie wiem, czy po prostu szukam dziury w całym, czy rzeczywiście coś jest na rzeczy. Tylko, że to raczej, z mojej strony jest problem, bo po prostu już nie wiem co czuję..