Witajcie. Opowiem Wam moją historię a Wy mi pomóżcie
Mam 20 lat , jestem w związku z chłopakiem prawie 2 lata , poznaliśmy się przez moją siostrę , to ona nas do siebie zbliżyła. Byłam wtedy sama , byłam po cięzkiej dla mnie przeszłości , nieudanym związku , depresji .. Tak bardzo modliłam się o osobę która odmieni mój los , będzie mym Aniołem Stróżem , pokocha mnie na dobre i złe. I poznałam .. dzięki siostrze poznałam go.
Od początku było tak cudownie .. odrazu poczułam , że on zaopiekuję się moim sercem , i tak było. Jest dla mnie tak dobrym człowiekiem , kocha za nas dwoje , myśli za nas dwoje , żyje nami.
Ja go pokochałam , tak mogę z dumą powiedzieć , że go pokochałam !
Tylko teraz pytanie czy to dalej jest miłość ...
Od dłuższego czasu , czuję się jakbym była z nim jedynie dlatego , że tak bardzo mi pomaga , ułatwia życie itd.. Jak nie widzimy się 2 dni to max .. a tak to mieszkamy troche u mnie troche u niego.
Doceniam to ale tak często jestem obojętna i myślę o innym życiu ..
Nie mogę na niego narzekać .. wiadomo kłocimy się ale przeważnie to ja te kłotnie powoduje ..
Leczę się aby mieć dzieci , on mnie tak wspiera , mowi , że chce miec ze mna rodzinę , byc ze mna do końca.
Jednak ja czuję , że gdzie indziej jest moje miejsce , że ktoś na mnie czeka , jakiś "ideał" , wiem nie ma ideałów.
Czuję że mam serce z lodu a zarazem takie ciepłe.. Bo kur** wiem , że on jest mi tym o którego się modliłam , prosiłam , wypłakałam.
Uciekam w świat bez niego , piszę z innymi , flirtuje .. choć nie spotykam się.
Mam swiadomosc , że moge go skrzywdzić , a z drugiej strony wiem , ze popelnie blad najgorszy w swoim zyciu.
Jestem z nim szczęśliwa ? hmm no tak , nie daje mi żadnych powodów do łez .. wszyscy zazdroszcza mi jego charakteru , bo jest tak dobry.
A ja głupia szukam ciągle szukam czegoś .. Dlaczego ..
Szczerze ? Kocham rzeczy których się brzydzę. Nie chce byc nie stała w uczuciach ! ! ! Chce miec wspaniala rodzine itd. Dlaczego tak sie dzieje ?
Dziewczyny co mi jest ..