Nie wiem jak zacząć może od poczatku. Jest to długa historia. Wlasciwie to nie wiew czy mam problem ale czuje się jakby moje życie się skończyło. Przeszlam juz w swoim życiu nie jednom tragedię ale zawsze się pozbieralam. Zostawił mnie mąż po 23 latach małżeństwa odszedł z moją znajomom. Zostalam sama w domu bo moje dzieci już się usamodzielnily. Pusty dom był dla mnie więzieniem. Dostałam skromne alimenty i od 8 lat jest ciągła walka o przetrwanie. Musiałam zmienić mieszkanie w którym wychowalam moje dzieci a mam ich twoje. Coraz bardziej moje życie staje sie puste. Mam takie dni że zegnam się z życiem rozdalam już dzieciom wszystkie książki, spisalam im moje przepisy kulinarne, rozdalam zdjęcia rodzinne bo mysle że to już koniec. Zamklam się w domu nic mnie nie cieszy nigdzie nie wychodzę. Nawet unikam telefonów nie kiedy mam ochotę przespać cały dzień aby jak najszybciej był wieczór i iść spać najchetniej to bym też nie jadła ale jestem osobą chorą choruje na zapalenie stawów biorę dużo leków więc muszę jeść. Przy moim stresujacym życiu doszedł mi ból w klatce mam uczucie duszenia się dretwieje mi szczęka i lewa ręka, nocami budzę się z uczuciem silnego bicia serca i pieczenia. Moje życie właściwie to wegetacja nie mogę sobie poradzić z tym co mi zszykowal los jest we mnie tyle żalu że aż boli. Czy to jest normalne co się ze mną dzieje
J