Witam, na wstępie tylko napiszę że nie chcę się żalić ani szukać pocieszenia.
jestem Igor mam 23 lata i nigdy nie miałem dziewczyny. I choć starałem się ten stan rzeczy zmienić to zawsze wszystkie moje relacje z kobietami kończyły się podobnie. Gdy chciałem się spotkać ponownie "Nie mam czasu", "jestem zmęczona", albo przy próbach konwersacji w ogóle zerwanie kontaktów. Bywa tak ,że na pierwszej randce miło gawędzimy, żartujemy, całujemy się, a na drugi dzień kompletna zmiana i nazywając rzeczy po imieniu - totalna ale to totalna olewka. Bywało tak ,ze spędzałem kilka miłych randek z Y, a później po prostu zero odezwu z jej stronu. Nie ma też się co oszukiwać to ja zawsze nakręcam znajomość.
Trochę o sobie bo pewnie to jest tutaj najważniejsze.
Tak jak pisałem mam 23 lata, jestem studentem Geodezji (nie jest to łatwy kierunek, więc niezbyt dużo wychodzę "w miasto"). Podobno jestem przystojnym facetem 185cm wzrostu, postura i sylwetka wysportowana, aparycja bez defektów. Mam też sporo wydaję mi się ciekawych zainteresowań, uprawiam żeglarstwo, jeżdżę na motorach Cross, staram się czytać ciekawe książki, mam dobre auto, staram się wychodzić na imprezy. Mówiąc ogólnie dbam o swój rozwój fizyczny i duchowy. Dziewczyny mówią o mnie ,że jestem dżentelmeński, albo że zawsze można na mnie liczyć i że jestem gościu z zasadami. Mówiąc wprost staram się być ciekawym facetem, niestety skutek jest tak mizerny ,że koń by zapłakał
.
Ostatnio po drugiej randce pewna Y napisała mi ,że cytuje" jesteś ciekawy ale tylko tak jakby na papierze" . Zamurowało to mnie bo staram się robić co mogę by tak nie było. Czasami czuje się pusty w środku, mysle, że fajnie byłoby poczuć odwzajemnione zainteresowanie. Może czasami jest i tak że hormony biorą, staram się jednak unikać postawy desperata.
Nie chcę pocieszenia i innych frazesów. Chciałbym znaleźć jakieś rozwiązanie problemu.