Dla mnie jedno jest dziwne. Byliscie kolegami i nic was wiecej nie laczylo a teraz "nagle" jestescie para a przeciez wczesniej sie nie kochaliscie. Dla mnie jest jasne ze jestescie ze soba "z wyboru", a takie zwiazki rzadko sa trwale. Nagle oboje sie zakochaliscie a wczesniej sie nie kochaliscie?! Wybacz ale dla mnie mowienie tutaj o milosci to absurd. Piszesz o 1,5 roku ale wlasnie 2-3 lata trwa zaslepienie hormonalne. Podawalem tu na liscie tez niedawno link do wykladu, gdzie pokazane jest jak to seks stanowi takie klapki na oczy w kwestii zachowan i cech partnera.
Tutaj po prostu dziala pewien mechanizm "uwiklania emocjonalnego". To samo jest tez u par kochankow, gdzie tez mowi sie o "milosci". Ale jesli nie ma szacunku, to nie ma zwiazku. Jest uklad. Jesli komus taki "uklad" odpowiada to nic na to nie mozna poradzic. Kazdy dorosly czlowiek odpowiada przeciez za siebie.
Z racji "podobienstwa" pewnych sytuacji w moim przeszlym zyciu, oraz pewnych "zdolnosci" sprobowalem sobie wyobrazic Twoja sytuacje i doszedlem do wniosku ze glownym powodem, ktory powoduje ze jestes w obecnej sytuacji jest pewne zaslepienie oraz "umocowanie w wyobrazeniu", ktorego za wszelka cene (teraz juz slabiej) bronisz. Cala dyskusja tutaj bedzie wiec polegala na odpieraniu przez Ciebie atakow wobec slow, ktore temu wyobrazeniu beda zaprzeczac.
A ja bym sie zastanowil inaczej. Jakie masz stosunku z siostra? Czy Ona troszczy sie o Ciebie czy mowi cos przez zawisc, zazdrosc? To przeanalizuj i potem w zaleznosci od wniosku, do ktorego powinnas dojsc droga logiczna i obserwacji (nad intencjami siostry) pochyl sie nad tym lub odrzuc to co ona mowi o Twoim zwiazku. Z reguly bowiem patrzac z boku latwiej jest zauwazyc pewne "patologie" nic w tym siedzac. Poza tym ludzie z reguly obieraja krytyke jako atak na siebie, bliscy czesto (w przeciwienstwie do kolegow) nie boja sie mowic, tym bardziej moga to byc cenne uwagi. Nie powinnas wiec zadnych uwag odbierac jako atakow na siebie, ale po prostu sie nad nimi logicznie zastanowic. Czy jest w nich racja czy nie ma w nich racji. To przeciez proste. A potem po prostu wyciagnac z tego wnioski. Np. jesli zobaczysz ze zyjesz w "patologii" (brak okazywania elementarnego szacunku, dotykanie zsfer intymnych, ktore nas nie dotyczyly jest taka wlasnie patologia zachowawcza) to wtedy swiadomie powinnas do tego podejsc. Chcesz zyc w takim zwiazku, to zyj ale nie rozpaczaj, nie placz i nie zadreczaj tym innych. To twoj wybor. Chcesz zachowac szacunek do siebie, to wtedy swoja postawa powinnas to zaznaczyc, ze okazywanie Ci szacunku, wynika z Twoich wymagan co do Ciebie a nie tego co kiedys bylo, czy tego co moglo by byc a nie jest.