Moja sprawa jest bardzo skomplikowana. To długa historia chyba mógłbym o tym książke napisać ale postaram się streścić to jakoś. Wiem że czasem nie chce się czytać takich długich tematów więc z całego serca dziękuję tym którzy przebrną. Jesteście moją ostatnią deską ratunku..
Ja kiedy ją poznałem może byłem młody 2 klasa gimnazjum ale trochę zdążyłem przeżyć, zero zainteresowania dziewczyn albo bawienie się uczuciami przez co bardzo szybko wyrosłem z zauroczeń i marzeniu o jakiejś takiej "miłości" Sporo przykrych rzeczy mnie spotykało. Ona aż nie da sie opisać ile przeżyła. Gdy mnie poznała była w 1 klasie liceum. Był to luty 2008 roku. Jej życie było tylko pasmem cierpień. W domu, w szkole, wśród ludzi. Nie zaznała nigdy żadnej miłości ciepła i otuchy kochającej osoby. Miała problemy zdrowotne, leczenie hormonami, przytyła i wszyscy ją wyśmiewali. Przyjaciele szybko się zrażali i odwracali. Przez to wszystko znienawidziła siebie. Tego jak wygląda, jaka jest. Nie wierzyła że można ją pokochać i że ona może kochać. Próbowała ze sobą skończyć i chyba tylko cudem przeżyła bo wzięła za małą dawkę ale i tak do dziś się boję jakie to może mieć skutki kiedyś. Czy aby nie zniszczyło czegoś w jej organiźmie. Wiem że niedługo zanim mnie poznała pewien facet chciał z nią być, ale spanikowała przestraszyła się cierpienia, tego że znów będzie przez wszystko przechodzić. Bała się i odrzuciła go a potem żałowała bo więcej nie napisał do niej. Bardzo się bała uczuć, bo najwięcej spośród wszystkich zaznała cierpienia smutku nienawiści ze strony innych a najmniej akceptacji miłości opieki. Obydwoje byliśmy zrezygnowani i weszliśmy na forum testu psychologicznego enneagram. Pisałem tam a ją jakoś coś wzięło, jakiś impuls żeby się do mnie odezwać. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Ja przez miesiąc nie mogłem uwierzyć że ktoś tak jest do mnie podobny i tak rozumie wszystko, z kimś tak wspaniale mi się rozmawia i ktoś sprawia że wstaje rano z uśmiechem na twarzy. Codziennie rozmawialiśmy godzinami i jakoś zaczęliśmy być szczęśliwi. Z czasem zacząłem być o nią troche zazdrosny. Zacząłem czuć czasem że pragnę ją przytulić i po prostu trwać. Ale dzieliło nas 400km. Ja warszawa ona Cieszyn. Mimo to wiedzialem że muszę spróbować. Spytałem czy będzie ze mną, czy zgodzi się na coś tak trudnego wypełnionego oczekiwaniem i nie wierzyłem że to możliwe ale zgodzila się. Świat mi zawirował przed oczami pełnią kolorów choć był taki szary dawniej. Pamiętam jakby to było wczoraj jak napisała mi "Jestem taka szczęśliwa ;( wiem że na ciebie mogę czekać ile tylko będzie trzeba KOCHAM CIĘ". To była jedna z najpiękniejszych chwil mojego życia. Wkroczyliśmy w nasz związek z początku były to malutkie kroki ale jednak czuliśmy że to jest to. Że nikt nie pozna i nie zrozumie nas tak jak my. Że niczego się nie wstydzimy i pragniemy odkrywać przed sobą nasze największe tajemnice nie bojąc się krytyki. Pisaliśmy sobie wiersze.. Jednak nic nie jest idealne. Byliśmy ze sobą krótko. Szybko zaczęliśmy ze sobą być bo 11 kwietnia jednak po setkach jeśli nie tysiącu godzin rozmów i w ciągu 2 miesięcy coś się zepsuło. Pisała mi wtedy że nie może ze mną być. Że nie wie kompletnie co do mnie czuje, żebym znów był jej przyjacielem jak kiedyś. Wiele było wtedy między nami kłótni. Nie wiem już dzis ile w tym prawdy ale pamiętam że miałem do niej żal o to że nie kochała a próbowała pokochać. Nie pamiętam czy tak mi napisała ale to możliwe. Wiem rozpisuje się o przeszłości choć powinienem o problemie teraz ale to się być może bardzo wiąże i bez tego nie da się zrozumieć tego co jest dziś. Pisała że nie umie kochać, nie teraz że prosi żebyśmy poznali się na studiach i że nie chce teraz ze mną być. Potem doszły słowa że wiek ma znaczenie że przez te pare miesięcy obydwoje się zmieniliśmy i ja tego nie zrozumiem. Że ja żyję dla niej a nie swoim życiem. Jednak pamiętałem jej słowa "Gdybym kiedyś gadała głupoty błagam nie słuchaj mnie". Więc jednak była we mnie nadzieja mimo że najpierw sama sprawiała wrażenie przygnębionej a po chwili było z nią całkiem w porządku tylko stała się taka strasznie zimna oschła, egoistyczna, wyniosła. Całkowite przeciwieństwo tego kim jest. Nie zniosłem tego i wsiadłem w pociąg. Dojechałem do cieszyna wziąłem taksówkę na wieś w której mieszka i zrządzenie losu wysadził mnie pod jej domem choć nie miałem bladego pojęcia gdzie mieszka, oprócz nazwy dość sporej wsi. Nie chciała do mnie wyjść w zasadzie nie wierzyła że przyjechałem a myśli że to prawda odrzucała bo się bała. Jednak w pewnym momencie poczułem że ostatni raz muszę spróbować. Ten jeden ostatni raz i zadzwoniłem do niej. Ona w tym momencie zobaczyła mnie przez okno i pobiegła do telefonu sprawdzić czy to naprawde ja (widziala ze dzwonię ale miala wyciszony telefon) Gdyby nie odebrała załamałbym się i dał sobie spokój. Jednak udało sie i wyszła do mnie. Jej pierwsze słowa do mnie: I co chciałbyś mnie taką? I bardzo smutna mina.. Powiedziałem że tak i mocno ją przytuliłem i już było dobrze przynajmniej narazie. Widzieliśmy się krótko. Nie było mnie stać na kolejną taksówkę a ostatni autobus odjeżdżał za pół godziny. Chwilę się przeszliśmy. Mało pamiętam z tamtej rozmowy. W zasadzie nic. Byłem taki podekscytowany że jest obok.. a minęły 3 lata i słowa się zatarły.. Ale pamiętam co mi potem napisała "Ty to normalnie jesteś szalony :) Żeby za taką mną pół Polski przejechać" Jednak dobrze było przez jeden dzień bo zaraz napisała że nie może ze mną być. Dużo się kłóciliśmy wyglądało na to że mnie nie kocha. Chyba na te słowa pisała "tak myślałam nic na to nie poradze". Powiedziała że woli być sama a na wszystkie słowa które miałem jej do powiedzenia mówiła że nie chce tego słuchać. W końcu odpisała że chce pobyć sama, bardzo męczyłem ją sobą. Ja akurat byłem na obozie w lesie na miesiąc i nie było nawet gdzie telefonu naładować to nie miałem jak polemizować. Po miesiącu (już były 2.5 miesiąca od rozstania) Była bardzo smutna. Napisała do mnie czy zyje i ze myslala ze juz sobie dalem z nią spokój i nie chce jej znać bo nie pisałem. Przeprosiła mnie za to wszystko i postanowiła napisać długi list. Opisała całe swoje cierpienie wszystko co przeszła "Piszę do Ciebie bo nie wiem jak inaczej wyrazić to wszystko, wszystko co
dzieje się we mnie.
Dobrze wiesz jak trudno mi pogodzić moją przeszłość i zacząć naprawdę
żyć. Trudno mi ufać ludziom, tak bardzo boję się znów tej krzywdy, boję
się tego, że nadal będę widywać ten horror i czuć to wszystko każdą
cząstką ciała.
Ostatnio gdy nie było Cię ten miesiąc wiele myślałam o tym co się stało,
teraz żałuje, że nie poznałeś całej mojej historii. Myślałam jak mam ci
to powiedzieć i kiedy by nie było za późno.. Jak widzisz piszę bo chcę
żebyś poznał to jak się to wszystko zaczęło, całe moje cierpienie, może
wtedy będzie nam łatwiej." Nie napiszę tu co tam napisała ale dla lepszego zrozumienia tego wszystkiego jeszcze pare słów z niego.
"Był kilka lat starszy i czułam się dobrze do czasu.. Wtedy po raz
pierwszy zaczynałam szukać wymówek by nie wychodzić by cos zepsuć,
zupełnie tak jak się stało z nami. W czasie przeprowadzki wymyśliłam, że
nie będę mieć czasu przyjeżdżać i tak to skończyłam. Choć bywałam bardzo
często tam."
"Tu się kończy moja
historia..
Wiele razy gdy zasypiam czuję dalej to wszystko. Czasem lek łapie mnie
za gardło i wpycha każdą dobrą rzecz w moją głowę a później okrutnie
zniszczy i pokazuje co z tego zostało. Zabija mnie przez noc i pokazuje
obrazy jak się kaleczyłam albo jak on mnie kaleczy.. jak sama powoli się
zabijałam.Dlatego też kiedyś mówiłam Ci że pamietam tamtą miłość jesli
można to tak nazwać.. Pamiętam bo ciągle mi brakuje teog
uczucia..uczucia że byłam potrzebna i to wszystko mnie atakuje, każde
odczucie strach, radośc ,ból.Jednak efektem jest zawsze cierpienie..do
ktorego sie przyzwyczaiłam...
Widzisz Tobie bardzo zaufałam i miałam nadzieje że minęło tamto ,że
podołam temu wyzwaniu.. bo jako jedyny tak bardzo się zatroszczyłeś o
mnie ,tak wiele Ci zawdzięczam.
Mam nadzieję, że teraz trochę będzie Ci łatwiej zrozumienie tego jak mi
ciężko, jak bardzo chcę ale nie potrafię bo ciągle boje się przeszłości,
tego że coraz częściej będę widywać te koszmary , że znów będą mnie
dusić ,a ja nic nie będę mogła zrobić.
Proszę bądź przy mnie chyba że nie wytrzymasz tego. Jeśli przeczytałeś
to dokładnie to jeśli możesz odpisz mi w e-mailu i jeśli chcesz napisz
swoją historię , może i mi będzie łatwiej zrozumieć Ciebie. Dziękuję za
wszystko.I proszę:
P R O S Z Ę
N A U C Z
M N I E
K O C H A Ć !"
Kochałem ją całym sercem i to że tak cierpi tylko czyniło ją bardziej wyjątkową trudy nie miały znaczenia. Zacząłem się nią opiekować, pomagać gdy była smutna. Pamiętam jak pisaliśmy i była taka pełna smutku. Bez życia. Pisała że czuje się pusta, wypruta ze wszystkiego a po jednej rozmowie ze mna o głupotach już się uśmiechała i cieszyła. Szybko do siebie wróciliśmy i bylismy bardzo szczęśliwi. Napisała mi wtedy "Gdybym kiedyś jeszcze chciała odejśc błagam cię nie pozwól mi. Zatrzymaj mnie nie pozwól mi odejść tak łatwo" Pisywaliśmy do siebie listy marzyliśmy o kolejnym spotkaniu, rozmawialiśmy o wszystkim. Potrafiliśmy godzinami po nocach pisać smsy marząc, wyobrażać sobie że jesteśmy obok, prawie słyszeliśmy szepty czułych słów. To było bardzo trudne bo to że się tak kochaliśmy sprawiało że rozłąka i tęsknota były tym bardziej nie do wytrzymania, ale bylismy razem mieliśmy siebie i to sie liczyło. Udało się szybko znowu zobaczyć. Pojechałem tam mówiąc rodzinie że jadę do kumpla na 18 i dlatego znów tylko 1 dzień, ale spędziliśmy go razem. Wieczorem poszliśmy na wzgórze w cieszynie. Staneliśmy na tarasie z widokiem na miasto. Nigdy tego nie zapomnę. Patrzyła nocą na Cieszyn a ja stanąłem za nią przytuliłem i przeczytałem jej swój wiersz. Ona dała mi swój w teczuszce poprosiła żebym przeczytał później. Napisała mi
?Odnajdując sens swych istnień?
Na rozstaju dróg siedzimy
Oboje zimni, umarli
Szukając miłości między wersami
Tułając się na rozdrożach
Dziwne przeznaczenia nas spotyka.
Odnajdujemy siebie..
Lekko rozchylam twe serce
Jak tajemniczą księgę
Wtem dostrzegam twe piękno
Jak czysty, tajemniczy
Z sercem jak na dłoni wyrosłym
Już smutkiem okryty, skurzony
Lecz ja ten kurz zdmuchuję
Przysięgli bronić swej miłości
Na próbę wystawieni
Przetrwają bo ich dusze
Jednakowe w jedną złączeni
Już dla publiki nie grają
Zostają sami pośród ciszy
Z dłońmi dotykającymi zimnej szyby
Znamy się tak krótko
I całe życie mamy między palcami
Nic więcej nie potrzebowałam
Jak twego zrozumienia, otuchy
Jednak ty oddałeś całego siebie
Swą duszę, serce
Złączeni tak stoimy
Umysłami splątani,
Jeden drugiemu podporą stoi
Już tak na zawsze
Na zawsze razem?
Nie wiem jak mam dziękować za wszystko co mi dałeś, po prostu nie wiem. Ale mam wielką nadzieję że wszystko uda nam się odbudować. Pamiętasz kiedyś powiedzieliśmy że to przeznaczenie i przez każde przeszkody trzeba przejść. Może nie zbaczajmy z drogi i idźmy za losem.
Jesteś najwspanialszym człowiekiem jakiego poznałam!
Nie wierzyłem w to wszystko to było jak z pięknego snu.. W sylwestra mieliśmy znowu się zobaczyć ale niestety ojciec się dowiedział i przyjechał po mnie do cieszyna niszcząc nam wieczór. Ale wiedzieliśmy że musimy być razem. To było dla nas jasne że jesteśmy dla siebie stworzeni. Przy sobie bylismy tacy swobodni, mówiło się o wszystkim i niczego nie bało. Mówiła że ja jeden potrafiłem otworzyć jej serce i wlać w nie miłość. 2 lata minęły bardzo szybko. Widywaliśmy się we wszystkie długie weekendy, wolne dni. Jeździłem do niej teraz już legalnie do jej domu, poznałem jej rodziców i było dobrze:) Polubili mnie ona była szczęśliwa ze mną a ja wiedziałem że to najbardziej wyjątkowa kobieta na świecie.. Tak głęboko zraniona ale gdy się ją otoczyło troską taka ciepła dobra.. Jest wyjątkowo uzdolniona artystycznie i nieraz rysowała mi coś. Mam pełną szufladę listów wierszy ręcznie zrobionych kartek na każdą okazje, na każdej narysowane coś ładnego. Wiele razy leżałem wieczorem i płakałem ze szczęścia nie wierząc że spotkało mnie takie szczęście. I wytrwalismy tak te 2 lata. Przed nami piękna wizja.. Wakacje które spędzimy razem a potem ona idzie na studia, może sie uda gdzieś bliżej i częściej będziemy się widzieć. Zostanie rok do mojej 18 którą mam w listopadzie a po której jeździłbym co 2 tydzień i potem już poszedł na studia tam gdzie ona. No i nadeszły wakacje. Pojechałem do niej, spędziliśmy niesamowite chwile. Spacery nad Olzą, romantyczne wieczory. Mówiła że tylko mnie sie nie wstydzi. Że czuje się przy mnie piekna. Wieczorami oglądaliśmy filmy a kiedy już wszyscy sobie poszli na górę można było się troche zbliżyć. Zrobiliśmy z tym bardzo duży krok do przodu w te wakacje. I już planowaliśmy nasz i jej i mój pierwszy raz, który chcielismy oddać sobie. Planowaliśmy to mieszkanie razem ślub, wiele razy w jej oczach było tyle szczęścia i mówiła "proszę nie opuszczaj mnie nigdy.. ożeń się kiedyś ze mną" Z takich słów powstały realne marzenia. Ja już rpawie 18 lat ona prawie 20. Słyszałem "Marzę tylko by założyć z tobą rodzine i mieć razem dzieci"
Ale po wakacjach u niej pojechaliśmy do mnie i wszystko zaczęło sie psuć. Z początku było dobrze jeździliśmy sobie po warszawie poszliśmy na obiad do restauracji, pokazałem jej zoo, łazienki. Ale potem przyszły straszne upały. Nie dało się wytrzymać w mieście gdzie beton sie tak nagrzewa. Siedzieliśmy u mnie w domu i to na dole bo na górze też nie dało się wytrzymać. No a na dole wszyscy się kręcili. Obydwoje jesteśmy troche nieśmiali więc głupio nam było przy innych rozmawiać o bliskości już nie wspomne. Więc zmarnowaliśmy kilka dni siedząc na dole, grając w państwa miasta czy nawet w statki jak już nie było co robić. Ona usłyszała pare niemiłych rzeczy od moich rodziców. Kiedyś jedliśmy naleśniki i mój ojciec powiedział "Wiecie ile to ma kalorii? Przecież będziecie grubi" Ona jest bardzo wyczulona na punkcie swojego wyglądu i odebrała to bardzo osobiście. Kupiłem jej też ładny łańcuszek. Moja mama jak Ani nie było w pobliżu zrobiła mi o to małą awanturę że wydaję na nią pieniądze a przecież sam nie zarabiam tylko dostaje. Strasznie źle się przez to poczułem ona to wyczuła i jakoś tak wyszło że jej powiedzialem choć nie powinienem. To ją dodatkowo zraniło i zaczęła sie tu czuć jak gorsza bo pochodzi z biedniejszej rodziny. Wtedy to już wogóle usta się jej zamykały gdy tylko była na tym samym piętrze co moi rodzice. Oni ją nawet posądali o kradzież w sklepie ubzdurali sobie że ukradła szampon do włosów, czego już jej nie powiedziałem na szczęście ale wystarczyło żeby zaczeła się martwić co nam zgotuje przyszłość jeśli rodzice są tak nieprzychylni. Mimo to było pare pięknych chwil. Jednak znów bardziej się zbliżyliśmy. Głupio mi o tym pisać troche. U niej postarałem się zrobić jej przyjemność a gdy byliśmy u mnie już obydwoje się przez ciuchy ocieraliśmy o siebie, pisze żeby było widać jak otworzyła się na mnie chociaż nienawidzi swojego wyglądu, paru facetów próbowało ją wykorzystać i kiedyś myśl o bliskości paraliżowała ją strachem. Po wakacjach napisała do mnie list. Treść myśle że może być dość ważna do mojej sprawy więc wkleje chociaż mam i tak świadomość jak długi już jest ten post..
"Ukochany
Mamy dziś 22 września i postanowiłam zacząć pisać do ciebie list mając równocześnie nadzieję że jednak twój dotrze. Tak sobie teraz siedzę i szukam miejsca. Chciałabym już aby wszystkie troski i K zmartwienia się skończyły, aby wszystko zaczęło żyć i żebyśmy oboje O byli radośni szcześliwi z bycia razem i w ogóle?
Tak mocno pragnę byś i ty był ze mną szczęsliwy kochanie, niczego tak bardzo nie pragnę jak twego pięknego uśmiechu na twarzy i tej iskierki w C oczach, wiesz? Tak sobie codziennie marzymy jak to będzie za pare lat i czy ciągle będziemy się tak mocno kochać. Ja myślę że będziemy cudowną rodziną musimy tylko być zawsze szczerzy i dbać o tą miłość. Bardzo H chciałabym siedzieć obok ciebie i ucałować cię w policzek, przytulić się do twego ciepłego ciała i po prostu trwać. Jesteś moim życiem.. Bez ciebie jestem po prostu niczym! Nie A zostawiaj mnie nigdy? bardzo pragnę by w końcu poszczęściło nam się w życiu S
23 września dziś ponownie siadam sobie Z do listu tak teraz myślę już we wtorek wyjeżdżam zaczynam nowe życie. Bardzo już tego chcę, a z 2 strony boję się czy sobie poradzę i jak to wszystko będzie wyglądało? Wiem że muszę sobie jakoś radzić, M ale ciągle jest mi tak samotnie. Niby znajomi, koleżanki itd.. ale najlepiej czuję się jak mam ciszę i spokuj, brakuje mi tu ciebie ty N zawsze sprawiasz że się śmieję i już nie mogę się doczekać wspólnego I mieszkania.
Tak dużo się traci E wspólnych chwil gdy jesteśmy aż tak daleko od siebie, pewnie ciągle się powtarzam ale muszę mówić to wszystko, T tak mi serce dyktuje. R Po prostu tak strasznie za tobą tęsknię..
24 Września co za dzień od samego rana czuję się tak jakoś fatalnie.. kłótnia z mamą a potem chyba samo się już posypało.. O Jakoś tak brakuje mi ?powietrza?. Czuję się ściśnięta i tak jakbym nie istniała. Czasem tak już mam i ty o tym S wiesz jedyne czego się pragnie w taki dzień to spokój a chyba najbardziej ciepło drugiej osoby, nie sądzisz? Bardzo Z potrzebuję ciepła i twej bliskości kochanie jesteś wszystkim co mam i nie chciałabym cię stracić. Chyba wtedy moje serce pękłoby i nie byłoby już w stanie się odudować. Czasem chce mi się K płakać, wyć z rozpaczy i wtedy zastanawiam się czy komukolwiek jestem tak naprawdę potrzebna. Tak siedzę sama i myślę o wszystkim, czy aby to co robię ma naprawdę sens? Czemu ciągle jestem smutna i nie czuję sensu mojego życia? Wiem że ty mnie kochasz ale po prostu czasem myślę że nie nadaję się do Ę? miłości, chyba życie mnie zbyt zraniło i już zawsze będę się czegoś bać? A kocham cię chyba równie mocno co i ty mnie ale jakoś chyba czasem tego nie czuję.. czuje się tak jak kiedyś.. samotna..
Ale jest różnica.. Teraz jest ktoś kto potrafi mnie zawsze wysłuchać i pocieszyć i to jest najwspanialsze na świecie, bo pomimo tego jak fatalnie czasem się czuję to ty mój kochany sprawiasz że chce mi się żyć, mam dla kogo żyć! Gdyby nie ty moje życie byłoby nadal takie puste wypełnione smutkiem płaczem i chyba niczym więcej?. Czekam już na dzień w którym powiemy sobie ?TAK? i będziemy w końcu naprawdę razem już na zawsze. Odkąd cię poznałam wiedziałam że jesteś wyjątkowym człowiekiem i miałam rację. Nie ma drugiego takiego na świecie? wiernego kochającego i bardzo opiekuńczego. Jesteś moim życiem ukochany, nie mogę cię nigdy stracić. Chyba już na dziś kończę mam nadzieje że wytrzymujesz moje zmiany nastroju i w ogóle.. kocham cię.
I tak chciałabym zakończyć mój list mamy dziś niedzielę i chyba czuje się już dobrze oczywiście dzięki tobie :* Przeczytaj litery w serduszkach i odpowiedz mi na pytanie:*
Kocham cię moje słoneczko i zawsze będę kochała
Twoja Ania.
Trochę mnie to zmartwiło, ale potem już było dobrze. Faktycznie wtedy była bardzo smutna i bez życia. Moj list do niej nie doszedł i jakoś zgubiła się motywacja. Kolejny dałem jej dopiero w czasie świąt. Do tego czasu nie widzielismy sie. Moi rodzice nie pozwolili mi jeździć do niej bo przecież sama mieszka nie wypada potem ciąża itp ale to że mam wkrótce 18 lat już się nie liczyło. Wyjechała do Wrocławia na studia i troche przykrych rzeczy ją spotkało. Jej koleżanki zgadały się za plecami z obcą osobą odnośnie przeniesienia się w inną okolice bo trafiły do dzielnicy cyganów i bały się wogóle wychodzić z domu. A ona została sama i musiała sama szukać nowego mieszkania. Trafiła na 3 dziewczyny szukające współlokatorki i zaczęły razem mieszkać. Była zadowolona, lubiana przez nie a ja cieszyłem się że w końcu jest lepiej. Że jest szczęśliwa. Jednak w grudniu troche się pokłuciliśmy. Napisała mi że ona nie ma możliwości przyjechać do mnie i muszę coś wymyśleć bo inaczej do wakacji się nie zobaczymy ale też była jakaś załamana pisała "Potrzebuję kogoś kto nie wstydziłby sie mnie przytulić na ulicy"
To nie była prawda. Czasem gdy szliśmy próbowałem ją przytulić, objąć ramieniem i tak iść ale nie było jej wygodnie więc zamiast tego szliśmy trzymając się za ręce. Może fakt że troche byłem skrępowany ale to przez to że sam jestem nieśmiały a ona o tym wiedziała i kiedyś jej to nie przeszkadzało. Teraz zaczęło, mimo że jeszcze tydzień wczesniej była taka pełna miłości śmialiśmy się przedrzeźniając i przekomarzając. A potem nagle okazuje się że nie czuje się dobrze? Jeszcze na początku grudnia pisała "ożeń się ze mną jesteś miłością mojego życia" a potem kłutnia w mikołajki mówienie że ja się jej wstydze niby, chociaż dopiero co mi we wcześniejszym liście po samych wakacjach napisała że to piękne, że widzi że mnie pociąga i czuje się kochana przy mnie. Pewnie to dlatego że tak dawno się nie widzieliśmy. Sierpień wrzesień październik listopad.. W grudniu udało mi się z nią zobaczyć po świętach a przed nowym rokiem. Pojechałem do niej do domu gdy też tam była. Jednak i wtedy nie było jakiejś całkowitej makabry. Dała mi kartkę z życzeniami
"Kochanie chcę ci życzyć spełnienia marzeń, uśmiechu promiennego i zawsze szczęścia! Pragnę by te święta spędzone ze mną były wyjątkowe. Kocham cię :*
-Twoja na zawsze :*" "Każdego dnia kocham cię bardziej. Dziś jeszcze więcej niż wczoraj a i tak mniej niż jutro :*"
"Opowiem ci piękną historię, byś miał dobry sen.
Potrzymam cię w nocy za rękę, jeśli powiesz, że tego właśnie chcesz. Popatrzę na ciebie rano, w tym spojrzeniu mogę wiecznie tkwić. Nie ma już dla mnie nikogo, poza Tobą, Tylko dla ciebie pragnę żyć!!!
Nie, to nie uzależnienie, ono źle się kojaży. To coś czego każdy szuka choć nie zawsze świadomie ale właśnie o tym marzy. Uczucie spokoju i niepojętej radości wielka siła tęsknoty pragnienie bliskości. Z każdym dniem rozkwita w nowych barwach i zapachach. Zawdzięczam ci miłość, zawdzięczam ci wszystko i za wszystko dziękuję mój cudowny aniele. Z okazji twoich urodzin życzę ci kochanie wszystkiego co sobie wymarzysz, zdrowia powodzenia w nauce i szczęścia ze mną pragne byś był jak najszczęśliwszy! Twoja Ania :*" To mi też dała wtedy bo urodziny miałem miesiąc wcześniej to już postanowiła dać kartke jak się zobaczymy. Też była uśmiechnięta choć z 2 strony było cos nie tak bardzo nie tak. Dałem jej kubek taki troche gadżeciarski czarny z napisem "WIESZ CO?" a jak się wlało wrzątek, to farba zmieniała kolory pojawiało się serce i wielkie litery KOCHAM CIĘ. Domyśliła się o co z tym chodzi zobaczyla ze farba zmienia kolor pod wplywem ciepla ale nawet sie jej nie chcialo ani razu nic tam nalać. Zobaczyla usmiechnela sie i odlozyla na półkę. Próbowałem sie do niej zbliżyć ale nie chciała. Były pocałunki ale nic więcej. Próbowałem dotykać jej to marudziła i prosiła żeby ją tylko głaskać po dłoni itp. Próbowałem zwrócić jej uwage na siebie kiedy coś oglądaliśmy i już bylismy sami to mówiła żeby oglądać choć kiedyś bardziej była mną zainteresowana niż filmem. Po filmie chciałem się zbliżyć ale tez niekoniecznie żeby nie było że ją przyciskałem. Może po prostu poleżeć razem sami rozmawiać uśmiechać się mówić sobie czułe słowa? Słyszałem że jest zmęczona i idzie spać chociaż pół roku się nie widzieliśmy.. Zacząłem sam się dziwnie czuć..
Nigdy nie byłem duszą towarzystwa nieraz jej pytałem czy jej nie przeszkadza to że czasem jestem mało rozmowny nieśmiały trudno mi się rozluznic to mi potrafila taka pelna milosci odpisać"Co do tego ze sie nie umiesz rozluźnić to już ja cie ośmiele w wakacje :*:*:*:* ty! Marudo moja!:*"
A wtedy? Sama siadała też nie za bardzo coś mówiła.. Oczywiście rozmawialiśmy żeby nie było że przemilczeliśmy te dni ale bylo dużo takich chwil że siedzieliśmy obok i tylko coś robiliśmy a nic sie nawet nie mówiło. Była jakaś smutna. Chciałem ją wyciągnąć na spacer zrobić coś głupiego żeby sie chociaz uśmiechnela. rzucić się z nią w zaspe i wytarzać to wiedziała bo jej mówiłem jakiś czas wcześniej że chyba sie z nia rzuce w śnieg ze szczęscia jak ją zobacze i za każdym razem brała z nami psa nawet jak 5 minut wcześniej był, zebym sie bal ja wywrocic zeby nie uciekl bo jest agresywny do dzieci i mogloby byc nieszczescie.. Więc ją chociaz rzucilem sniegiem zeby się uśmiechnęła a tylko się wkurzyła że ma mokry płaszcz teraz. Kiedyś przy rozstaniach nam obojgu było trudno. Tym razem już całkiem sie rozkleiłem bo czułem że nic nie jest tak jak powinno a ona siedziała oboj i z takim spokojem mówiła nie płacz. Mówiłem że boję się ją stracić to też spokojnie mówiła ze mnie przecież nie zostawi. Jednak kiedy wracałem pociągiem i pisaliśmy znów byly zapewnienia zawsze razem, kocham cię nie opuszczę bądź przy mnie juz zawsze. Potem przyszła sesja. Miesiąc nauki i egzaminów. Brak czasu na rozmowe, ale jednak z 2 strony też po części jakieś nie wiem? Unikanie? Bo się zdarzało że odpoczywała i oglądała jakiś serial zamiast wejść ze mną porozmawiać a miesiąc praktycznie wcale nie rozmawialiśmy. Kiedyś była taka cicha spokojna a we Wrocławiu zaczęła imprezować pić z koleżankami wychodziła potańczyć w klubie. Pierwsze co pomyśleliście i ja też to że się poprostu zmieniła teraz uważa mnie za frajera za to jaki jestem a nie za miłość życia, ale to bardziej skomplikowane
Na początku lutego. 2 luty 3 lata od czasu jak się poznaliśmy. RÓWNO 3 lata mi akurat zdazylo sie tez okazjonalnie gdzieś wyjść choć imprezowy nie jestem i robie to raz na pare miesięcy. Wróciłem z 18 poszedłem spać. Potem jak się obudziłem nie mogłem znaleźć telefonu ale kumpel do mnie wcześniej dzwonił żeby mu wysłać coś jak najszybciej no to wszedłem na chwile na gg i ona akurat była więc głupia sytuacja wynikła bo myślała że ja jeszcze śpię, nic nie napisałem i nagle na gg wchodze i jeszcze jej nie napisałem nic bo była niewidoczna. Ogólnie zaczeliśmy rozmawiać potem trochę kłótnia i skończyło się na rozstaniu. Ale nie mogłem tak łatwo odpuścić pisałem do niej prosiłem żeby nas nie skreślała i słyszałem słowa "a powiedz mi dlaczego uwazasz ze jeszcze warto próbować?" W końcu ją przekonałem. Okazało się że ją wiele zaczęło we mnie wkurzać choć tak przecież nie powinno być?
Ale przekonałem ją że obydwoje możemy walczyć z wadami i że jak się będziemy więcej starać to będzie dobrze tylko trzeba o siebie dbać i niby było dobrze. Wysłała mi walentynkę napisała trochę ciepłych słów w tym że bardzo mnie kocha chce żeby znów było dobrze choć wie że czasem jest bardzo trudną i egoistyczną osobą, ale chciałaby żebym do niej pisał i żeby to jakoś tak zaskoczyło.
No ale przy tym ja pisałem bardzo dużo nieraz pełne smsy na 10 smsów w jednym kiedy chcialem jej powiedzieć o czymś waznym porozmawiać w końcu na jakikolwiek temat a nie tylko jak minal dzien a odpisywala heh ale sie rozpisales i znów wracala do codziennosci co tam ma dzis do zrobienia itp Byłem na obozie na nartach troche mi głupio zawsze było gdzieś jeździć bo wiedzialem że ona siedzi sama w domu ale pisałem z nią niewazne ile by rachunek wyniósł nie chciałem żeby sie poczula samotna. Chcialem sie z nia jakoś dzielić szczęściem. Napisałem że kumpel mnie nakręcił jak jeżdżę i jej wysle to napisala "heh super film jak jezdzisz moze lepiej mi nie wysylaj bo dobrze wiesz ze ja tak nigdy nie bede miala;/"
Ocieplila sie dla mnie dopiero kiedy jej rodzice się popili i jej wróciły wspomnienia z dzieciństwa, dostala napadu lękowego i cały wieczór z nią pisałem żeby tylko mniej cierpiała. Pisała wtedy że dziękuje że mnie ma, ale potem znowu się skończyło.. W koncu sam nie wytrzymalem malo jej odpisywalem nieraz pol godziny (przez ostatnie kilka dni)
Bolało mnie że musiałem ją przekonywać że jest o co walczyć, że się nie stara a miarka sie przebrala jak wrocila z imprezy i sie jej spytalem milo czy chociaz o mnie myslala a dostalem odpowiedz ze po takiej ilości wódki to już chyba nie. Pokłuciliśmy sie powiedzialem jej ze zepchnęła nas na bardzo daleki plan że częściej chodzi na wódkę niż ze mną rozmawia zakończyło sie na tym że napisała "już lepiej jak każdy z nas pójdzie w swoją stronę zresztą ty masz inne plany na przyszłość" Miała jakiś paniczny lęk że pójde na studia do warszawy choć wiele razy mwiłem jej że tylko juz marze o studiach we wrocławiu z nią i tylko że nie wiem jak potem z pracą po politologii i być moze po studiach bym sie chcial do warszawy przeprowadzic jak pracy nie znajde ale ona uslyszala co chciala uslyszec ze mam inne plany na przyszlosc i odeszła. Kiedy jeszcze była ze mną napisała wiele smutnych rzeczy
"ania
2011-02-21 21:43:31
mam 20 lat prawie i zero milosci moge czuc "
"2011-02-21 21:45:03
o czym marzylismy to zostalo nam odebrane
2011-02-21 21:45:13
Mi zawsze jest źle? ;(
2011-02-21 21:45:27
nie mysl tylko o mnie bo to nie milosc
"
"2011-02-21 21:46:33
ile razy sie ciesyzlismy zobacyzmy sie bedzie dobrze i bedziemy szczesliwi i wogole. i nigdy sei nie udalo "
A to nieprawda.. Ostatnio była smutna i w wakacje a tak? Zawsze pelno śmiechu radości bliskości rozmowy
2011-02-21 21:48:19
"Bylam szczesliwa , ale ostatnio coraz mniej zreszta wiesz czemu "
"2011-02-21 21:49:53
zeby sobie je marzyc, trzeba byc pewnym ze sie uda i ze bedziemy razem i bedziemy sie starac.. "
"2011-02-21 21:50:28
tak a skoro nie mam juz sily na to wszystko to mam marzyc?"
"2011-02-21 21:52:22
a ja odrazu mysle o tym ze znowu bedzie tak jak zawsze, znow malo rozmowy ty ani nie przytulisz ani nic tylko w domu jak nikt nie patrzy
2011-02-21 21:52:36
no tak , ale jak narazie to wiesz
2011-02-21 21:53:08
albo ze mnie bedziesz odpychał "
Pare razy sie zdazylo ze sam nie chcialem troche bliskości bo sie wstydzilem jakie mam pryszcze na ramionach plecach klatce ale wiedziala ze to dlatego a nie ze o nią chodzi zresztą mimo tego pisalem juz jak sie w wakacje zblizylismy i marzylismy zeby sie kochać
"2011-02-21 21:53:24
więc ja też poprostu nie wiem co mam robić
ania
Wiem ze ostatnio probowales przytulic ale juz nawet na to stracilam ochote
2011-02-21 21:53:56
kiedys tak przeciez nie bylo
ania
2011-02-21 21:54:08
u ciebie przestalismy wogole rozmawiac
2011-02-21 21:54:18
i tak to wszystko juz wyszło "
"2011-02-21 21:55:42
nie wiem to moze z poczucia ze sie wstydze albo tego ze jak bedziemu u gory to i tak wejda albo cos
2011-02-21 21:56:04
jakos wolalam juz to przesiedziec i cos porobic..sama nie wiem
2011-02-21 21:56:46
czasem sie dalej czuje tak jak zanim cie poznalam , ze nie chce milosci i sie jej boje i nie chce bliskosci coraz bardziej.. "
NIE CHCE MIŁOŚCI I SIE JEJ BOJE. Jedyne co mi teraz daje nadzieje. Że to może być to co 3 lata temu.. Strach..
"2011-02-21 21:57:36
ale tak nie jest.. boisz sie ale nie mow ze nie chcesz bo kazdy tego pragnie
ania
2011-02-21 21:57:56
nie
2011-02-21 21:58:10
wlasnie naprawde nie chce czasem boje sie tego tak bardzo ze nie chce
2011-02-21 21:58:40
czesto mi sie przypomina co chcialo mi zrobic 2 facetow wiec wiesz "
Tylko czy po 3 latach pełnych miłości gdyby kochała to bałaby sie mnie :(?
Pisała jeszcze że tak imprezuje, pije żeby zapomnieć na chwile jak jest samotna.
Potem ona odeszła a ja już nie dałem rady pare dni pisaliśmy i to było dziwne.. Nie chciała ze mną być i pisała że chce być przyjaciółką tylko ale postanowiłem dla próby nie odpisywać jej to w ciągu 2 godzin dostałem 3 smsy co sie ze mną dzieje czy zyje chociaz jej pisalem ze ide z kumplem na piwo wiec bede zajęty. Potem pisaliśmy ale ja nie mogłem tego znieść pisania i świadomości że nie kocha więc chciałem zerwać kontakt. Spanikowała pisała "wolałabym nie żyć prosze nie rób tego teraz nic miedzy nami nie ma ale nie wiem co bedzie za 10 lat moze jeszcze kiedyś coś między nami będzie" Staneło na tym ze tylko jakiś czas nie będe pisał. Po tygodniu musiałem się odezwać i była taka strasznie zimna napisała żebym sobie jeszcze dał czas jak mam teraz pisać że ją kocham. Ale w końcu po paru dniach sama się odezwała. Pisaliśmy ale ja cały czas dużo do niej pisałem pisałem że mi na niej zależy a nawet jak już nie pisałem o tym że ją kocham to staralem się dużo pisać i jakoś ją to męczyło. Cchciałem pojechać ale jeszcze kiedy nie było kontaktu więc do jej mamy zadzwoniłem mając nadzieje że nic jeszcze nie wie i powiedziałem że chce jej córke niespodzianke zrobić i czy nie wie czy za tydzień będzie u siebie w domu czy we wrocławiu w mieszkaniu. Na następny dzień się dowiedziała o tym i pisała "nie jestem gotowa prosze nie przyjeżdżaj" I tak chciałem to zrobić ale powiedziałem że nie przyjadę. Dzień przed uszkodziła sobie kolano i musiała pojechać do domu na 2 tygodnie rehabilitacji bo tam nie miała nikogo kto by z nią jezdzil do lekarza
Przez te 2 tygodnie wlasnie z nią pisalem ale nie chciala wejsc na gg tylko smsy i bardzo malo odpisywala raz napisala ze musi sobie coś przemyśleć i napisze za pare dni chce być sama. Napisala jakaś smutna mówiła że "brakuje jej uczuć" Ale nie wyrażała chęci powrotu. I zaraz znowu była zimna i to bardzo więc straciłem nadzieje i nie pojechałem. Napisałem jej długi list pożegnalny bo co można zrobić kiedy po 3 latach mówi "Nie zachowuj się jakby niewiadomo co się stało"?
Napisala ze przykro jej ze nie chce jej znać ze mnie ostrzegala ze nie nadaje sie do milosci ze powinna nie istnieć żeby wszystkich nie ranić że się za to nienawidzi i przeprasza ze probowala. Jeszcze jej odpisalem zeby wybić takie głupie myśli z głowy że jest najcudowniejszą osobą jaką znam i dziękuję za wszystko co mi dała. Pare dni temu odezwala się. Równo po tylu dniach co 3 lata temu. Spytała po miesiącu czy mi doszły książki bo jej pozyczalem i odeslala. Troche dziwne? Jesli zerwalem kontakt czyli wygladalo na to jakby jednak troche chciala widziec co u mnie zebym jej odpisal cos.
Odpowiedzialem jej ze nie dalem rady wtedy i musialem zerwac kontakt ale jak juz piszemy to chcialem jej zyczyc wesolych swiat
Ania
2011-04-26 17:21:07
rozumiem.. poprostu mi przykro bo czuje sie tak jak 3 lata temu pusta i bez zycia, ale nie potrafie z toba być.. zreszta chyba narazie z nikim :( wesolych świat.
I kolejna wiadomość na prośbe żeby sie na mnie otworzyła chociaż bo tęsknie za nią
"wiesz narazie nie wiem czy bede mogla sie otworzyc na ciebie, bo nie chce cie ranic ani nic.. moze chce a wiem ze to nie rozwiaze problemu.. musze pomyslec o sobie i troche sie wziac sama w garść. Żałuje ze nie mozesz tu studiowac i być, ale chyba tak ma byc i musimy sami swoje zycie poukładać.. narazie potrzebuje wytchnienia, najchetniej bym gdzies sama wyjechala i pobyla ze sobą. dziekuje ze chcesz sie o mnie troszczyć. i trzymam się.,. jakoś"
Zaluje ze nie mozesz tu studiować i być.. Dziwne kiedy się kogoś nie kocha
A jednak napisałem jej długą wiadomość na pocieszenie żeby się nie winiła, że jest wyjątkowa i nie ma drugiej takiej.
I odpowiedź
Ania
14:26:20
nie no dziękuję ci za takie słowa, nie umiem sie tak az odpisac bo naprawde nie wiem co.. ostatnio jest mi pusto i nie mam nawet ochoty sie wypowiadac i rozwijac jakis rozmow.. ale dziękuję, to wlasnie czyni cie wyjątkowym, umiesz ocieplic każda dusze, choć sam powinienes tez dac sobie pomóc. a tak się faktycznie czułam winna temu wszystkiemu, ale poprostu emocjonalnie do tego podchodze. wiesz napewno nie predko poczuje sie dobrze i nie uwierze tak szybko w nowa milosc..ale z czasem napewno sie wszystko zagoi bo musi. mam nadzieje ze tobie tez i ze bedziesz szczesliwy , ty na to zaslugujesz jeszcze bardziej niż ja.. kocham to w tobie, tą troskę i napewno kiedys ktos to doceni, tylko trzeba sie otwierać. nie musisz juz pisać takich pocieszeń, jest mi w miare dobrze i jesli troche sie jeszcze pozbieram to napisze do ciebie. :)
To ostatnie.. Z dziś.. Nie wiem czy komuś z was chcialo się czytać moje smęty jeśli tak prosze o pomoc nie wiem co myśleć.. Z jednej strony boję się odpuścić bo może trzeba walczyć może znów wraca do niej przeszłość strach przed miłością i odrzuca ją. A z 2 strony jednak ciągle zaznacza że mnie nie kocha.. przez ostatnie dni razem mwiła ze wiek ma znaczenie (tak jak 3 lata temu) ze jest na innym etapie zycia i juz nie jest tak jak wczesniej. I że jej tak wiele we mnie przeszkadza jestem uparty niesmialy i wogóle. Nie wiem co myśleć.. Czy jest nadzieja? Że kocha ale odrzuciła to że nie chce uczuć i wraca do niej to cierpienie ale jest o co walczyć? Czy nagle wyparowala w niej milosc?