Witam!!!
Jestem babcią dwóch małych bączków, które teraz zostały zabrane rodzicom. Nie mam pojęcia do kogo się zgłosić i co robić. Ale do rzeczy. Córka wyjechała do Angli, jak wszyscy - za pracą. Najpierw pojechał mąż po trzech miesiącach ona ze starszym synem, młodszy urodził się już w Anglii. Rok czasu mieszkali w jednym pokoju, teraz dostali mieszkanie, o które sami się wystarali. Córka załatwiła sobie pracę, ma prawdziwą umowę, dobrego szefa o czym w Polsce nie mogło być mowy. W marcu przyszedł na świat młodszy syn. Wszystko dobrze się układało do października, kiedy to Bartuś spadł ze schodów. Trochę popłakał, ale nic się nie stało. Do szkoły szedł normalnie, nie skarżył się, że coś boli. W szkole córka zgłosiła, że syn spadł ze schodów i ma siniaka i żeby nie ćwiczył. Wychowawczyni wezwała pracowników socjalnych (nawiasem mówiąc mają wymowny skrót SS) i się zaczęło. Wizyta w szpitalu i opinia lekarza. Tam na pytanie kto ci to zrobił- mój wnuczek powiedział, że mamusia uderzyła go gaśnicą, bo taka wisiała w mieszkaniu i ma siniaka na nodze. Nie pomogły tłumaczenia, że mały ma bujną wyobraźnię (nawiasem mówiąc zawsze taką miał), nic nie dało, że potem powiedział, że żartował. Obaj chłopcy zostali zabrani. Z Bartusiem są problemy w szkole, bo to żywe dziecko, wychowawczyni nie może dać sobie rady (choć z polskiego przedszkola ma dobrą opinię), jak to w angielskiej szkole. Na spotkaniach Bartuś zachowuje się grzecznie, opinie od psychologa są korzystne dla córki. Ale co będzie dalej nie wiem. Zgodziałam się być rodziną zastępczą i czekamy na rozprawę, która ma być w kwietniu. Córka jeszcze odnalazła świadka zdarzenia, który widział jak wnuk spadł ze schodów, ale czy to będzie miało znaczenie. Nie wiem jak w XXI wieku może mieć miejsce takie bezprawie!!! Jak rządy było nie było wielkich mocarstw dopuszczają się takiego okrucieństwa, które odbywa się w majestacie prawa. Zrobię wszystko, aby im pomóc, liczę że ktoś odpowie i pomoże.
Krocie.
Tytuł wątku był zupełnie nieadekwatny do treści posta, dlatego został zmieniony.