Dlaczego traktujecie to w kategorii "zmuszanie"?
Widziałam wiele razy dzieci - które były karmione na siłę ("no zjedz...za mamusie, za tatusie"
).
Wielu rodziców źle karmi dzieci - najpierw daje słodycze, a potem dziwią się, że dziecko taki niejadek i musi jeść mięso, by było silne 
Ludzie, którzy decydują się na wegetarianizm - to na ogół ludzie świadomi swojego wyboru. Ten wybór w jakiś sposób dotyczy też ich dzieci, ale nie traktowałabym tego zawsze jako przymus. Wegetariańskie dzieci są bardziej otwarte na nowe smaki.
Mój syn je czasem mięso, bo ja nigdy nie narzucałam mu wegetarianizmu. Często mi opowiada, że jest w "mniejszości" jedzących sałatki w szkolnej stołówce. Większość dzieci nie jest nauczona by jeść warzywa, owoce. Jak robimy sobie wieczór filmowy, to zamiast chipsów, często są naturalne przekąski - orzechy, żurawina, czy suszone śliwki, pestki.
Co jest złego w tym, że ktoś chce zdrowo odżywiać swoje dziecko?
Dziwi mnie, że takim problemem są dzieci wegetariańskie - ile dzieciaków w klasie waszych dzieci nie je mięsa, a ile ma problem z nadwagą?
Zdumiewająca jest popularność programów, gdzie tłusta baba mówi o dobrym jedzeniu
OK, szewc bez butów chodzi. No ale mamy takie autorytety. Ta dyskusja to też taki spór filozoficzny, bo ani nie jest to forum medyków, dietetyków, którzy wymienialiby się swoją wiedzą, doświadczeniami, badaniami, ani nawet nie bazuje na konkretnych przykładach - ile znacie dzieciaków zmuszanych do jedzenia w ogóle i zmuszanych do nie jedzenia mięsa?
Jeszcze jedną kontrowersyjną rzeczą jest - że wegetarianin musi udowodnić całemu światu, że odżywiając zdrowo dziecko, nie chce go zagłodzić na śmierć, spowodować trwały niedorozwój, a mięsożerca wystarczy, że powie
prawdziwyfacet napisał/a:Głupota dziecko a szczególnie chłopiec potrzebuję mięsa do prawdziwego rozwoju!
no i potem wyrasta prawdziwy mężczyzna, którego przeogromna wiedza dietetyczna powala wszelkie nie/logiczne
, wegetariańskie argumenty (wiadomo słowo mężczyzny kontra słowo kobiety)