Witam, krótko i na temat chcę Wam powiedzieć co się stało i zapytać o radę jak to naprawić i czy warto wogóle.
Byliśmy parą od 6 lat (ja 22lat on 25lat) , zawsze zakochani w sobie, dużo razem przeszliśmy, jego wypadek samochodowy, jego wypadek z piłą motorową i kilka tygodni w szpitalu przy jego łóżku, śmierć jego dziadka z tego powodu.
Zaczęło się coś psuć między nami kilka miesięcy temu. On wiecznie miał pretensje że nigdzie nie wychodzimy, że nigdzie nie jeździmy, najbardziej chodziło mu o dyskoteki. Jednak zmieniłam to i w ciągu dwóch miesięcy byliśmy na 2 dyskotekach i 2 zabawach wiejskich ze znajomymi. Ja miałam do niego pretensje tylko o to że miał dla mnie czas tylko w weekendy a w tygodniu jak to powiedział nie miał ochoty na spotkania, jego pasją są auta, naprawia je, ciągle spędza czas przy autach u znajomych. W piątek spotkał się ze mną i mnie zostawił jako powód podał że nie chce już tak żyć, że go nie akceptowałam, że mnie przestał kochać.
Bardzo go kocham, nie wierzę że przestał mnie kochać tym bardziej że pisze do mnie kilka sms na dzień, a dziś odwiedził mnie w pracy. Czy myślicie że wróci do mnie? Że przez takie coś można zniszczyć 6lat związku, przez takie głupoty? Nie było żadnej zdrady itp.