Jestem zrozpaczona, czuję jakbym miała nóż wbity w plecy i wyrwane serce, obłęd, pustka, żal....
Nigdy nie przypuszczałam, że może mi się to przydarzyć ale niestety zostałam porzucona przez męża.
Po 20 latach małżeństwa...pół życia z nim przeżyłam.Mamy 2 dzieci- nastolatki. Szok.
Mąż od kilku lat wyjeżdżał do pracy za granicę, coraz więcej pił, po czym wiecznie się ze mną wykłócał o rożne rzeczy, nawet wypominał mi jakieś sytuacje z przed kilku lat.Wypominał mi że nie pracuję. Przyjeżdzał do domu co 6 tyg. na tydzień, w wakacje na miesiąc. Przez to jego picie trafiłam na terapię dla osób współuzależnionych żeby nauczyć się jak z tym żyć ,jak radzić sobie w trudnym okresie.Nie raz słyszałam ,że powinnam go zostawić bo jest okropny. Nie potrafiłam bo miał 2 twarze- kiedy pił był jak demon a kiedy był trzeźwy to kochany mąż i przykładny ojciec, zawsze mówił ze mnie kocha.Walczyłam o niego, kochałam go. W końcu udało mi się go umieścić na terapii zamkniętej na 6 tyg, wierzyłam że jak z tamtąd wyjdzie znowu będziemy kochającą się rodziną , jak dawniej.Umówiliśmy się że ja od nowego roku idę do pracy a on po terapii znajdzie na miejscu pracę i zaczniemy żyć normalnie. Biegałam do niego co drugi dzień , donosiłam jedzenie, papierosy, co tylko potrzebował, chciałam żeby miał komfort trzeźwienia.Pod koniec lutego wyszedł. Od razu załatwił sobie chorobowe i siedział w domu a ja pracowałam. Fakt dbał o dom, gotował ,sprzątał , robił zakupy...Założył sobie konto na facebooku i okazało się że jego pierwsza miłość go tam znalazła i zaczęli pisać ze sobą. Nie widzieli się 23 lata, odżyła dawna miłość. Kiedy to odkryłam to pękło mi serce, to co przeczytałam mną wstrząsnęło. Powiedział mi że już od dawna mnie nie kocha, jestem gruba i brzydka i odchodzi. Wyprowadził się na drugi koniec Polski do swojego rodzinnego miasta. Czeka na spotkanie z nią ( baba mieszka za granicą i ma przyjechać do niego żeby się po hotelach "porozbijać" -tak wyczytałam z jego fb). Na odchodne powiedział jeszcze że musi się zastanowić nad swoim życiem, chce trochę zaszaleć, przeżyć coś szalonego,bo w domu jest tylko nuda i leci dzień za dniem.Na koniec maja mówił ze przyjedzie żeby dać ostateczną odpowiedź co dalej z nami będzie.
Odchodzę od zmysłów, nie mogę jeść ,spać ,cały czas patrzę na zegarek, telefon, nie mogę pracować, jestem jak wrak człowieka. Minęły 2 tyg. od wyprowadzki a ja dalej nie mogę dojsc do siebie.
Chcę go odzyskać ale nie wiem jak.Nie widzę innej opcji, kocham go i strasznie mnie to dobiło.