netkobietyWszystkie działy
Psychologia kariery - moja kariera zawodowa

Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

14 odpowiedzi3 534 wyświetleniazałożony przez Eileen, 30.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Często spotykamy się z radami, by nie pakować się w związek z osobą pracującą w tej samej firmie. W korporacjach często jest to nawet wymogiem, gdy np. szef obawia się o niekontrolowany przepływ informacji między działami, więc miłość albo trzeba ukrywać, albo szukać nowej pracy. Inaczej jest w przypadku rodzinnych firm czy wspólnego od początku biznesu, gdzie pracowanie razem przychodzi niejako z automatu, ale i tam po czasie mogą pojawić się problemy.

Abstrahując od wymogów, jak zatrudnienie w tej samej firmie może wpływać na związek i samą pracę? Czy będzie rodziło konflikty w sprawach prywatnych, czy na polu zawodowym? A może jest to kwestia umiejętności oddzielania tych aspektów życia? Tylko czy istnieją osoby, które absolutnie nigdy nie przeniosą "cichych dni" do pracy albo różnych punktów widzenia na prowadzenie biznesu do związku?
  Z drugiej strony może są pary, które dzięki temu jeszcze bardziej zbliżyły się do siebie? Czy jednak wspólna praca to zawsze kolejny potencjalny twórca problemów w związku?

2

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Raz to przechodziłam, więcej razy nie chcę tongue To się nie sprawdza.

No, chyba że to ja miałabym być szefową ... tongue

3

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Dlaczego? big_smile

4 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-01-30 19:12:56)

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Bo, po pierwsze, musiałam lawirować między lojalnością wobec współpracowników a lojalnością wobec faceta.

Bo czasami oczekiwał, ze będę odwalała jego robotę, kiedy na przykład był zmęczony, albo coś mi wychodziło lepiej niż jemu (np układanie grafików), on natomiast jakoś nie wpadał na pomysł zeby mi pomagać. tongue

Bo oczywiście dochodziło do spięć, jak mi kazał robić coś bzdurnego, bo sobie wymyślił, że tak będzie l e p i e j.

Bo czasem spięcia przenosiły się do domu.

Bo czasem w domu też usiłował być szefem.

Bo się nie dało oszukać, że się źle czuję i potrzebuję wolnego tongue

Bo spędzaliśmy razem 24h na dobę...

5

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy
Iceni napisał/a:

Bo spędzaliśmy razem 24h na dobę...

Nie wiem czy nie tego bałabym się najbardziej. Osobiście potrzebuję oddechu i "kawałka świata", który będzie tylko mój. Z drugiej strony wychodzę z założenia, że znacznie zdrowiej jest, kiedy można za sobą zatęsknić.

Od razu do głowy przychodzą mi dwa przykłady związków, które zaczęły się w pracy i z pracą były/są integralnie związane. Pierwszy zakończył się małżeństwem, ale - taki zresztą był formalny wymóg, aby oboje nadal mogli pracować w tej samej firmie - żeby nie było zależności służbowej, ona musiała przenieść się do innego działu. Mowa o bardzo dużym zakładzie pracy, więc niby oboje nadal tam pracują, a jednak osobno. Być może właśnie to uchroniło ich od potencjalnych zagrożeń, bo stanowią naprawdę fajną, zgraną parę i nie wydaje mi się, żeby wspólna praca miała jakikolwiek wpływ na ich relacje.

Drugi był standardowym romansem - ona była mężatką, on zaś prawą ręką i tzw. "pociotkiem" prezesa. Było pięknie dopóki między nimi nie pojawiły się zgrzyty. Potem płacz i łzy, jego wykorzystywanie służbowej przewagi i wywieranie nacisku na jej odejście, z jej strony jakieś próby zemsty. Generalnie paskudna i żenująca sytuacja.

6

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Dużo zależy od osobistych preferencji, wartości etc.
Moim zdaniem z punktu widzenia pracownika: stawiam na profesjonalizm i uważam,że ciężko w pracy o przyjaźń a tym bardziej związek. W pracy lubię skupiać się wyłącznie na pracy a gdyby w okolicy był mój luby to obawiam się jak mogłoby to wpłynąć na efekty wykonywanych zadań. Miałam taki etap w życiu i nie skończył się happy endem ani dla związku ani dla firmy.

7

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Czyli na razie wszyscy są na nie. wink

Ja mam np. tak, że prywatne relacje nie wpływają na to, co robię w pracy, czyli nawet kłótnia nie sprawi, że przeniosę to na grunt zawodowy (nie to, że nie miałabym może ochoty, ale po prostu czułabym się żałosna wtedy, wolę na siłę zachowywać się jak profesjonalistka... przynajmniej w założeniach tongue). Tyle że nie zawsze udaje mi się to zachować w drugą stronę - czyli konflikty z pracy (nie wszystkie, ale te, gdzie ktoś dość mocno zachował się nie w porządku) zdarza mi się przenosić do spraw prywatnych. Im bliższa osoba, tym bardziej, bo wtedy mocniej się to odbiera.

8

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Pracuję w firmie, do której po szczęśliwym zamążpójściu zatrudniona została żona "młodego szefa" (dla której zostało stworzone dodatkowe, zbędne bądź co bądź, stanowisko pracy). Masakra co się u nas wyprawia big_smile

Nieprofesjonalizm na całej linii i wieczne kłótnie o "niepozbierane" skarpetki. Normą jest, że któreś z nich trzaśnie drzwiami i wyjdzie z firmy, "bo musi ochłonąć". Pani asystentka wychodzi wcześniej, bo musi zakupy na obiad zrobić big_smile Sytuacja, ze po wejściu do biura stanie się świadkiem rozmowy o niezapłaconych rachunkach ewentualnie wywiadówce dzieci nie jest niczym dziwnym. Ani też to, że asystentka prezesa wyjeżdża z prezesem najpierw na spotkanie biznesowe, a później na zakupy do galerii tongue W końcu po to jest asystentka, by wyręczać prezesa, co nie?

9

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

CIekawe Historie. Moj związek w pracy z kolega żle się skonczyl. Za duzo czasu spedzalismy ze soba i zrobilo sie nie milo. Ale u każdego może to przebiegac inaczej wiec nie ma co rezygnowąc z takich znajomosci.

10

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

jest takie powiedzenie:
gdzie się pracuje, tam się ****** nie wojuje wink

11

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Niby tak, ale wydaje mi się, że czasy się trochę zmieniły i zmieniają się pewne reguły. Ja znam całkiem sporo związków, które zaczęły kiełkować w pracy - jeżeli ktoś spędza w pracy po kilkanaście godzin dziennie (a wśród młodych osób to wcale nie jest takie rzadkie) to siłą rzeczy nawiązuje w pracy znajomości wykraczające poza stopę służbowa.  Dla mnie to jest normalne i naturalne, bo przecież człowiek MUSI mieć jakiś krąg znajomych, a na spotkania poza praca niema czasu albo juz siły.   Czasem wtedy uczucia zahaczają o przełożonego tongue

No i powiedzmy sobie szczerze - czym innym jest romans z bezpośrednim przełożonym, a czym innym z prezesem big_smile

Ja w czasach kiedy zaczęłam spotykać się z moim teraz już exem spędzaliśmy w pracy po 12-18 godzin dziennie - do domu chodziło się tylko umyć, przebrać i wyspać - a potem znowu do pracy. Jedliśmy najczęściej na miejscu w zaprzyjaźnionych restauracjach. Gdybym chciała wtedy kogoś poznać oprócz współpracowników i ochrony to musiałabym wziąć urlop big_smile

12

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

mój synek zmieniał pracę, bo był z dziewczyną - poznali się w pracy,
zamieszkali razem - wytrzymali ze sobą rok,
a potem - zonk,
któreś musiało zmienić pracę - padło na niego wink
może czegoś się nauczył ...

13

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Ja myślę, że wiele zależy od tego, jakie obydwoje mają podejście do różnych spraw związanych z pracą, gdzie przecież w związku nie zawsze to jest istotne. Przecież np. jeśli ona pracuje w butiku, a on jest kierownikiem jakiegoś oddziału, to on nie musi wiedzieć, jakie ma podejście do klienta, a ona nie wie, czy jest stronniczy w pracy i nie interesuje ich to. Tzn. może nawet by nie interesowało, ale rozmowy o pracy raczej nie oznaczają "skarbie, a byłaś dzisiaj może niemiła?" czy "kochany, a czy jakiś pracownik nie włazi Ci na głowę?". Nie wiedzą, nie interesuje to ich, konfliktów na tym tle brak.

Z kolei jak się pracuje razem, to takie rzeczy automatycznie się ocenia. Przecież jakby facet np. nawrzeszczał na kelnerkę z jakiegoś idiotycznego powodu, to też mnie to bezpośrednio nie dotyczy, ale widzę i wyciągam wnioski, oceniam. Tak samo w pracy - jeśli widzi się, że to drugie zrobi coś nie tak, to też się nad tym zastanawia automatycznie, ewentualnie rozmawia itd. Po prostu kolejne pole do konfliktów. ;p

14

Odp: Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Na początku pracowałam w firmie mojego faceta, żeby mieć doświadczenie i gotowe portfolio, co później otworzyło mi drogę do innych firm. Nie zdecydowałabym się jednak na taką stałą współpracę, chociaż nie było wtedy między nami spięć na tym tle i nadal często mu w czymś pomagam. Chyba właśnie najbardziej odstraszało mnie to, że mielibyśmy spędzać razem tyle czasu. No i praca była tematem rozmów po pracy. Wtedy to było fajnie, bo musiałam się wszystkiego uczyć od podstaw i chłonęłam każdą informację, ale teraz lubię mieć jakieś życie po pracy. Wolę, gdy po całym dniu idziemy na kawę albo kolację i rozmawiamy sobie jak kiedyś, o życiu, zainteresowaniach, przeczytanych książkach, obejrzanych spektaklach, planach na przyszłość itp. Czasami rozmawiamy o sprawach zawodowych, ale z punktu widzenia ciekawostek, anegdot i wymiany wiedzy.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Oj, skarbie... yyy... panie kierowniku! - o związkach w pracy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026