Często spotykamy się z radami, by nie pakować się w związek z osobą pracującą w tej samej firmie. W korporacjach często jest to nawet wymogiem, gdy np. szef obawia się o niekontrolowany przepływ informacji między działami, więc miłość albo trzeba ukrywać, albo szukać nowej pracy. Inaczej jest w przypadku rodzinnych firm czy wspólnego od początku biznesu, gdzie pracowanie razem przychodzi niejako z automatu, ale i tam po czasie mogą pojawić się problemy.
Abstrahując od wymogów, jak zatrudnienie w tej samej firmie może wpływać na związek i samą pracę? Czy będzie rodziło konflikty w sprawach prywatnych, czy na polu zawodowym? A może jest to kwestia umiejętności oddzielania tych aspektów życia? Tylko czy istnieją osoby, które absolutnie nigdy nie przeniosą "cichych dni" do pracy albo różnych punktów widzenia na prowadzenie biznesu do związku?
Z drugiej strony może są pary, które dzięki temu jeszcze bardziej zbliżyły się do siebie? Czy jednak wspólna praca to zawsze kolejny potencjalny twórca problemów w związku?