Witam,
Z moim parterem poznałam się 2 lata temu, bylyśmy szczesliwi, wszytsko się układało, oboje mieliśmy dobre prace, wspolne pasje uwielbialiśmy spędzac razem czas. Wszystko zmienilo sie w momencie kiedy po roku znajomości zaszłam w nieplanowana ciąże. moj partner stał sie innym człowiekiem, przestał mnie szanować, wyzywał ze moja wina, obrazał od najgorszych, przestał szanowac moja rodzine - doszło do tego ze na imprezie rodzinej zaczal wyzywac mojego brata, o malo go nie uderzyl. Oczywiście pozniej przepraszał lub po paru cichych dniach temat zanikał. Ja nie potrafiłam sie w tym odnalezc, nie wierzyłam w to co sie dzieje, nie poznawałam czlowieka z którym jestem. takie awantury były raz na tydzień, dwa- gdzie dla kobiety w zaawasowanje ciazy to straszne przezycie. poza tym był dla mnie dobry, dbał o nas, ale nie potrafiłam zapomniec o tych słowach które padały podczas awantur.
Myslałam ze po narodzinach dziecka wszystko sie zmieni. Myliłam sie.
Pare tygodni temu urodziłam wspaniałego syna. Moja mama przyjechała mi pomoc ( byla u nas tydzien( podczas wizyty moj partner zrobil jej ogromna awanture w srodku nocy o jakies absurdy- po czym moja mama płakała nie mogła sie pozbierac i została tylko jeden dzien ze wzgledu na mnie. Gdzie wie ze dla mnnie moja rodzina jest bardzo ważna.
Cały czas mi robi awantury ze zle sie zajmuje dzieckiem ( ze nie powinnam go kłaść na poduszce- bo sie przegrzeje, ze nie powinnam wychodzic na spacer bo bakterie, ze tej masci sie nie stosuje i ze jestem głupia, nie wyedukowana i nawet dzieckiem sie nie umiem zajac). Kiedy on wraca z pracy i nawet nie przytuli maluszka, tylko siedzi przed komputerem, oderwie sie kiedy dzwoni jego teleon( najczesciej jest to jego mama, która doszukuje sie we mnie i w mojej rodzinie jakis złych rzeczy, wszystko chciałaby wiedziec, dzwoni codziennie i nastawia go przeciwko mnie). Ja jego rodziny nigdy nie obrazilam, nigdy nie powiedzialam na nich nic złego.
Piore gotuje,sprzatam, zajmuje sie dzieckiem. On mnie nie utzrynuje, mam swoje pieniadze i mamy wspolne konto na które przelewamy równa sume pieniedzy na jedzienie, dziecko, mieszkanie co miesiac. Nie jestem w stanie wytrzymac ciagłych obelg, krytyki i złości w swoim kierunku.
Proszę pomożcie, co mam robic? Czy uciekać od niego? Czy szukac jakiejs nici porozumienia?
Podobne tematy
Wydaje mi się, że Twój mąż przestraszył się sytuacji w której się znalazł, tzn. Ciąże a później narodzenie się dziecka. Lecz nie zmienia to faktu, że nie ma prawa tak się odnosić do Ciebie, jak też do Twojej rodziny. Porozmawiaj z nim na spokojnie, dlaczego tak się zachowuje. Ale najważniejsze jest to abyś mu powiedziała o tym, że boli Cię jego zachowanie, jego krytyka i potrzebujesz teraz oparcia w nim a nie kłótni. Spokojnie bez nerwów porozmawiaj z nim. A teściowa, no cóż. Ja teże miałam z nią problem. I zastosowałam zasadę,,denerwować się, to mścić się na zdrowiu własnym za głupotę innych. I wszystkie komentarze, te głupie, w stosunku do mnie po prostu olewa łam. Trzymaj się .
dziękuje za odpowiedz i za dobre słowo.
niestety nie raz próbowałam z nim rozmawiać, ale to jest typ choleryka, który nie potrafi normalnie rozmawiać i zaraz wybucha. I znowu jest krzyk wyzwiska, których juz nie mam siły wysłuchiwac. Dziecko sie denerwuje, a ponoć tak sie o nie troszczy ale nie patrzy na to ze przez jego krzyki dziecko jest rozdraznione. Jemu brakuje pokory. Nie potrafi docenic tego co ma. Jak poskromic taki typ? Gdzie popełnilam bład?
Możesz mu też powiedzieć, że jak będzie na Ciebie krzyaczał w czasie rozmowy, to Ty będziesz wychodziła do drugiego pokoju, łazienki. Wiesz, bardzo dużo czytam na tym forum i wiem jedno, jeżeli człowiek sam siebie nie szanuje, to inni tego też nie uczynią. Szacunek dla siebie i innych jest bardzo ważny. Z moim mężem też miałam problemy, a dlatego, że będąc młodą i zakochana nie postawiłam granic. On wiedział, że cokolwiek zrobi bądź powie, ja mu wybaczę. Na szczęś cie opamiętałam się . Taki zdrowy egoizm dobrze robi. Powiedz mu, że malutkie dziecko potrzebuje ciszy i spkojej, radosnej mamusi, a nie wrzasków.
trudno w takich sytuacjach dawać jakieś dobre rady, każdy musi sam zadecydować, wydaje mi się jednak że jak od początku coś jest nie tak to z czasem będzie tylko gorzej, a im dłużej się tkwi w czymś takim, to trudniej podjąć decyzję.
Trzymaj się.
Powiedz czego nie lubisz i nie mozesz zaakceptowac w jego zachowaniu. powiedz ze jeszcze raz i odejdziesz. I jesli nie zrozumie to Uciekaj póki możesz. Potem porozmawiasz o alimentach. To ze masz wlasne srodki to super! Jeśli rodzice są znosni i mozesz na nich liczyc i moga Was przyjac to lepsze to na poczatek niz zycie z jakims despota który kiedyś Cie kochal... Zycie w ciaglym stresie to koszmar. Mam nadz. ze nigdy Cie nie popchnął, uderzył w zlosci bo wtedy to w ogóle bym juz nie rozmawiala tylko uciekala
... Mozesz mi napisać na maila jesli nie chcesz na forum cos dokladniej o swojej sytuacji dochodowej - z czego sie utrzymujesz, ile masz netto na miesiąc liczac każdy dochód, czy mieszkasz na wsi czy w mieście, jakie są możliwości pomocy ze strony rodzicow itp. A ja będę mogla Ci wskazać ewentualne dodatkowe możliwości uzyskania pomocy ze strony instytucji pomocowych w miejscu T. zamieszkania. Chyba ze nie ma takiej potrzeby.. :-) trzymaj sie:)
dzięki za odpowiedzi i dobre słowko.
nie raz straszyłam go ze odejde, ale jego to nie wzrusza. nigdy mnie nie uderzył, ale tak okropne słowa które padaja z jego ust obrazajace mnnie są nie do przyjecia. Wczoraj wyniósł się spać do drugiego pokoju ponieważ przy dziecku się nie wysypia, gdzie do poznych godzin oglada filmy. dramat. ten czlowiek twierdzi ze skoro chodzi do pracy to juz nic nie musi. nie pomaga mi w niczym, ja chodze na zakupy, wyrzucam smieci, gotuje obiad, piore sprzatam, opiekuje sie dzieckiem. Ma ciepły czysty, zadbany dom.
Teraz sie nie odzywamy do siebie. Poczekam na jakis krok z jego strony i spróbuje spokojnie po raz kolejny porozmawiac.
Jeśli to nie pomoże postrasze lub wyjade do mamy( obawiam sie ze to moze sie spotkac z ogromna awantura z jego strony)
Na rodzine moge liczyć. ja obecnie przebywam na urlopie maierzynskim, ale co dalej? czy sobie poradze? dam znac jak z nim porozmaiwam:)
8 2015-01-30 08:59:33 Ostatnio edytowany przez MrSpock (2015-01-30 09:01:13)
Jeżeli chłopak tak bardzo boi się niepożądanej ciąży, to powinien poddać się wazektomii. Skoro tego nie zrobił, to jego wina.
Prawdopodobnie odejście będzie nieuchronne, gdyż za jakiś czas taka sytuacja w domu poważnie zaszkodzi rozwojowi psychicznemu dziecka.
odejść...nie wyobrażam sobie takiego zycia,
UCIEKAJ!
11 2015-04-23 11:42:02 Ostatnio edytowany przez malafifi (2015-04-23 11:43:16)
Ciekawe, co tam u Autorki...
Zozi! Mamy tyle samo postów ![]()