Witam, zastanawiam się, czy są tutaj kobiety, których mężowie/narzeczeni/partnerzy pracują w delegacjach?
U nas jest taka sytuacja, ponieważ mąż pracuje w drogownictwie i jako inżynier musi jeździć po całej Polsce i kontrolować postępy w pracach.
Ja mieszkam na wsi - dostaliśmy mieszkanie tymczasowo od moich rodziców, mam 4 miesięcznego synka i kawałek do miasta.
Mimo, że wszędzie niby potrzeba inżynierów, w drogownictwie jest naprawdę ciężko, a ja pracy nie mam (z zawodu jestem nauczycielem).
Mąż musiał podjąć pracę by związać koniec z końcem. W ciążę zaszłam 6 miesięcy po ślubie, staraliśmy się od początku - ja miałam wówczas pracę na czas określony, (ale szef nie przedłużył umowy), mąż też na miejscu miał pracę dobrze płatną, ale miesiąc przed porodem wszystko się zmieniło.
Było dobrze, ale z dnia na dzień wszystko może się zmienić...
Czy wam też jest tak ciężko? Samotnie??? Jak sobie radzicie???
Dodam, że moi przyjaciele oddaleni są (najbliżej) o 100 km ode mnie. Nikt nigdy nie ma czasu, a matka z dzieckiem wg nich jest zwyczajnie "nudna".
A na tej wsi, ciężko o młodych, sami starzy ludzie zostali, bo wszyscy wyemigrowali do Holandii.
Piszę by się wygadać, wesprzeć wzajemnie, wymienić doświadczeniami.