Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Witam wszystkich,

Postanowiłem napisać tutaj, na forum dla kobiet (?) (widzę, że nie tylko), po to by zasięgnąć opinii innych, bo wydaje mi się, że sam znalazłem się w jakiejś ślepej uliczce myślenia. Chwilowo nie wiem nawet od czego zacząć. Z góry przepraszam za długość historii, ale dużo się wydarzyło i nawet ogólnikowo pisząc będzie to długi tekst:

Dwa lata temu (szmat czasu jak na mój wiek- 21) wdałem się w mój pierwszy i dotąd jedyny związek. Z perspektywy tamtego czasu myślałem, że trafiłem na najlepszą dziewczynę jaką mogłem trafić. Nie miałem doświadczenia w związkach, a ona mnie prowadziła. Byłem nieco oziębły (teraz już jestem dużo bardziej swobodny, śmiały), a ona to przełamywała. Potrafiła mnie zachęcić do poczynienia kolejnego kroku. Miałem wrażenie, że naprawdę chciała być ze mną. Po prostu nawet jeśli ja byłem niepewny, to ona potrafiła to zniwelować, żebyśmy mogli iść dalej w tym związku. Nawet mimo, że ja studiowałem 130 km od naszego rodzinnego miasta, ale przyjeżdżałem w każdy weekend.
Aż do jej urodzin. Przychodząc do niej w przeddzień urodzin, poznałem jej nowego chłopaka, nie wiedząc dotąd, że już nie jesteśmy parą. Domyśliłem się patrząc jak się do siebie odnosili. To co wtedy poczułem nie wymaga chyba komentarza. Komentarza wymaga jednak największy błąd mojego życia: próbowałem  później o nią walczyć. Nie poszedłem na te urodziny, ograniczyłem się jedynie do dania zakupionego wcześniej prezentu.

Wycofywałem się, z rozdartym sercem, ona niby udawała, że jej przykro, ale wyraźnie dawała do zrozumienia, że ma nowego. Do czasu aż tamten ją zdradził. Napisała do mnie, czy możemy "porozmawiać". Ja bardzo tęskniłem, mimo kilku miesięcy rozłąki. Wróciliśmy do siebie. Przez dwa tygodnie było wspaniale. Potem  pojawiło się coraz więcej kłótni, punkt kulminacyjny (w pozytywnym sensie) czyli wspólny Sylwester. Potem odwiedził ją gostek, który zakończył nasz dawny związek. Nie mam na to dowodów, ale to zdaje się, że po tych "odwiedzinach" ona już wyraźnie zaczęła dążyć do końca naszego drugiego związku. To nastąpiło po moim powrocie. Kiedy byłem u niej, to jeszcze się do mnie tuliła. Wieczorem, kiedy myślałem, że kryzys został zażegnany, napisała mi przez gg, że to koniec. Krótko potem wróciła do "tamtego".

Tamten znowu ją zdradził. Znowu były różne obietnice z jej strony, ale tym razem efekt był podobny bez rozpoczynania "związku". Z niejednym chłopakiem jej się już nie udało przez ten czas, a wiele razy mi sugerowała, że "może powinniśmy dać sobie jeszcze jedną szansę". Kiedy natomiast chciałem się dowiedzieć czemu to wszystko robiła słyszałem (oryginalna pisownia): "bylo minelo, czemu taki jestes, ze ciagle mi to wypominasz -.- ?". Po tym wszystkim dla mnie to obrzydliwa hipokryzja. Raz czy dwa przez ten czas w ramach "zemsty" (jeśli prawdomówność można nazwać zemstą) wygarnąłem jej co myślę o tym zachowaniu i o takim traktowaniu mnie. To chyba jedyna dotąd "zemsta" na jaką sobie pozwoliłem przez ten czas. Tak, obraziła się, co dla mnie było niemożliwie śmieszne. Ona mnie zdradzała i zrywała nasze związki, a miała mi za złe to, że o tym mówiłem. Jakbym rozmawiał z kosmitką. Nie wspomnę co się jeszcze działo między nami przez tamten przeklęty rok (2013), choć nadmienię, że popełniła wobec mnie jeszcze kilka niegodziwości, które się normalnym ludziom nie śniły. Żeby było jasne, nie uważam się za świętego, ale naprawdę trudno mi znaleźć moment, w którym nie zachowywałbym się jak człowiek. Czasem zdesperowany, czasem wściekły, czasem szczery do bólu, ale ZAWSZE w ramach odpowiedzi.

Zanim powiecie, że jestem c*** (tyczy się rozmaitych "Alfa samców", którzy tutaj też zapewne występują) wiedzcie, że kiedy byliśmy ze sobą nie było tak, że byłem na każde jej skinienie; ustępowałem w wielu sprawach, bo ją kochałem, ale podnóżka z siebie nie dałem zrobić. Miałem własne życie, uczelnię, czas wolny. A teraz po co te powyższe wypociny? Myślałem, że wyzwoliłem się od tego beznadziejnego uczucia do niej. Jak patrzyłem na jej zdjęcie, nie czułem nic, a co najwyżej pomyślałem "lol, przytyła", czy coś w tym rodzaju.

Ostatnio znalazła sobie nowego chłopaka.  Nie wygląda na szczególnie atrakcyjnego dla dziewczyn (choć nie mnie to oceniać), ale w odróżnieniu od innych "razów", po ponad roku (podczas którego co chwilę kogoś miała) spokoju wstąpiła we mnie dawna złość i chęć zemsty i od kilku dni dają o sobie znać... Mówienie prawdy wtedy nie było satysfakcjonujące. Ta wylewana złość szkodziła głównie mnie. A teraz, kiedy myślałem, że to minęło znowu się czuję jak w najgorszych dniach, kiedy to się działo realnie, wtedy. Tutaj przechodzimy z tematu "ona" do meritum, czyli właściwie do tematu "ja".

Przez ten rok (2014) i poprzedni "przeklęty" (2013) ja również nie próżnowałem, poznałem wiele dziewczyn. Jednak u mnie nigdy nie było happy endu- zawsze po jednym, dwóch spotkaniach w realu, czasem nawet bez tego dochodziło do kłótni o nic. Dosłownie. Tysiące wiadomości w obie strony przez kilka miesięcy i nieoczekiwanie, w ciągu 4-5 wiadomości atmosfera nagle się psuła i rozpoczynała się kłótnia. Potem już tylko dążyło to do końca, cała ta znajomość z osobna. Niezależnie czy szedłem na "starcie" i po prostu się kłóciłem, czy kiedy próbowałem wyjaśnić i zażegnać konflikt, który z mojego punktu widzenia wziął się bez powodu. Niezależnie czy zawsze się dogadywaliśmy (ja z daną dziewczyną) czy też nie.

Stąd moje dylematy: czy to problem leży we mnie, czy ja po prostu mam jakiegoś wyjątkowego pecha do dziewczyn? Jeśli we mnie, to jak to zażegnać? Zemścić się na ex, tym razem porządnie? Czy w ogóle się mścić? Jeśli tak, to jak, ja nie chcę wchodzić w konflikt z prawem z tego powodu, to więcej niż ona jest dziś dla mnie warta... ale jeśli zemsty nie będzie, to boję się, że nigdy nie zaznam pełnego spokoju i poczucia sprawiedliwości, które ja bardzo cenię. Wreszcie czy było warto kochać, dawać tyle szans?
Z góry dziękuję za odpowiedź.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Tyle szans nie było warto dać, widać po tym jak zachowała się po zdradzi, że jej nie zależało, a widziała, że zależy Tobie i w perfidny sposób to wykorzystała. Wiedziała, że cokolwiek zrobi to i tak do niej wrócisz, widziała jak Ci zależy. Jeśli zemsta jest dla Ciebie aż tak ważna spróbuj, możesz rozwalić jej związek czy wrócić do niej i ją zdradzić, aczkolwiek nie sądzę abyś poczuł sie po tym lepiej, dlatego nie polecam. Pecha do dziewczyn? Hm... możliwe, że po prostu nie trafiałeś na 'dobre' dziewczyny, jednak pechem bym tego nie nazwała. Odezwij się jak będziesz już wiedział co zrobić  z tą zemstą, jestem ciekawa. Powodzenia wink

3

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Myślę, że kochać jest zawsze warto, ale nie warto jest kochać ZA bardzo. Dziewczyna nie wygląda jeszcze na dojrzałą emocjonalnie. Bawi się, wie że ma Cię na łańcuszku. Zemsta to nie najlepszy pomysł, chociaż sama miałam takie myśli, gdy się dowiedziałam,że mój ex ma kogoś i kłamał. Myślę, że bardziej zaboli, gdy ją olejesz, zaczniesz żyć po swojemu i np. po pewnym czasie spotkacie się gdzieś przypadkiem, a Ty po prostu będziesz szczęśliwy. Wtedy ją trafi, bo zrozumie, że nie potrzebujesz jej do szczęścia i świetnie sobie dajesz radę. Zemsta - kuszący pomysł, ale czy warto staczać się do poziomu naszych ex? Nie sądzę...
Życzę Ci powodzenia !:)

I'm gonna live like tomorrow doesn't exist
I'm gonna fly like a bird through the night,
Feel my tears as they dry....

4

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Już myślałem, że nikt nie odpowie, ale Panie (? jeśli się pomyliłem, to przepraszam) sprawiły mi miłą niespodziankę. smile

Co do meritum...
LonelyGirl
Ja tego nie widziałem. Myślałem, że jej zależy, choć oczywiście dzisiaj wygląda to śmiesznie. Po co rozwalać jej związek? Jak miałbym się w ogóle do tego zabrać?
Co do dziewczyn, myślę, że właśnie wyszukiwałem te "dobre" dziewczyny, ale nasze oczekiwania mijały się ze sobą. To naturalna rzecz, choć nieraz mnie to zabolało.

Bu55
Jeśli już to MIAŁA. Tak jak pisałem, przez wiele miesięcy wydawała mi się obojętna. Teraz sam nie wiem, co we mnie wstąpiło. Może ją kocham i nienawidzę jednocześnie? Zemsta polegająca na olaniu już się nie sprawdziła... bo ona mnie wtedy, kiedy spotkaliśmy się przypadkowo, nie poznała. Zresztą jak miałaby wyczytać, czy jestem szczęśliwy, czy nie? Miałbym sobie narysować uśmiech na twarzy niczym... no nie wiem, Joker z Batmana? smile I raczej się nie spotkamy, teraz w moim rodzinnym mieście jestem kilka dni/miesiąc.
Chciałbym być szczęśliwy, ale ona-nieświadomie- skutecznie mi to utrudnia aż do dziś.
A czy warto się staczać do poziomu naszych ex? Żeby dawać d*** za kwiatki to może nie. Ale ona się nie mściła na mnie, więc zemsta to nie jej poziom, tylko potencjalnie mój wink

5

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Uznajmy, że dokonasz zemsty. I co później chwila satysfakcji i wyższości, a potem żal, pretensje do siebie, że zniżyłeś się to dakiego poziomu który jest naprawde niski. Najgorsze jest to, że ta Twoja zemsta może przynieśc dokładnie odwrotne skutki...  Po prostu nie szukaj miłości na siłę- rozwijaj swoje pasje, zainteresowania. Masz 21 lat- korzystaj z życia.
Miłość jak sraczka- przychodzi z nienacka smile

6

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?
Sergant Roll napisał/a:

Stąd moje dylematy: czy to problem leży we mnie, czy ja po prostu mam jakiegoś wyjątkowego pecha do dziewczyn? Jeśli we mnie, to jak to zażegnać? Zemścić się na ex, tym razem porządnie? Czy w ogóle się mścić? Jeśli tak, to jak, ja nie chcę wchodzić w konflikt z prawem z tego powodu, to więcej niż ona jest dziś dla mnie warta... ale jeśli zemsty nie będzie, to boję się, że nigdy nie zaznam pełnego spokoju i poczucia sprawiedliwości, które ja bardzo cenię. Wreszcie czy było warto kochać, dawać tyle szans?

" jeśli zemsty nie będzie, to boję się, że nigdy nie zaznam pełnego spokoju i poczucia sprawiedliwości, które ja bardzo cenię"
JEŚLI się zemścisz... to ZA CO?
Za to, że byłeś młodzieńczo naiwny i łatwowierny? TO SKIERUJ ową zemstę na samego siebie wink bo w przeciwnym razie będzie tak jak powyżej napisał Kacperr - chwila radości i ciągnące się duuużo dłużej obrzydzenie do samego siebie wink
Możesz ODCIĄĆ się od przeszłości w sposób "zastępczy" - NAPISZ list, tak jabyś pisał do niej - nie oszczędzaj słów i nabluzgaj ile wlezie, wyrzucając wszystko co Ci na wątrobie leży. A potem... SPAL GO! i niech te złe emocje idą z dymem precz wink
"DO przodu ZYJ!"

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

7

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Do
Kacperr
Anhedonia

Dlaczego sądzicie że to... nie wiem, chwilowa zachcianka? Skąd wiecie, że będę się po tym źle czuł?
Dlaczego sądzicie, że będę miał później pretensje do siebie o zemstę na człowieku, który umyślnie i z premedytacją spowodował, że przez kilka lat czułem się źle?
Chciałbym się zemścić nie za to, jak ujęła Anhedonia "że byłem młodzieńczo naiwny i łatwowierny", lecz za to, że ona wykorzystała moje dobre intencje i nie mając z tego żadnych materialnych korzyści narobiła mi bigosu w życiu.
Obrzydzenie do siebie już miałem, głównie dlatego, że się zakochałem w takiej.... no nie wiem kim.

8

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?
Anhedonia napisał/a:
Sergant Roll napisał/a:

Stąd moje dylematy: czy to problem leży we mnie, czy ja po prostu mam jakiegoś wyjątkowego pecha do dziewczyn? Jeśli we mnie, to jak to zażegnać? Zemścić się na ex, tym razem porządnie? Czy w ogóle się mścić? Jeśli tak, to jak, ja nie chcę wchodzić w konflikt z prawem z tego powodu, to więcej niż ona jest dziś dla mnie warta... ale jeśli zemsty nie będzie, to boję się, że nigdy nie zaznam pełnego spokoju i poczucia sprawiedliwości, które ja bardzo cenię. Wreszcie czy było warto kochać, dawać tyle szans?

" jeśli zemsty nie będzie, to boję się, że nigdy nie zaznam pełnego spokoju i poczucia sprawiedliwości, które ja bardzo cenię"
JEŚLI się zemścisz... to ZA CO?
Za to, że byłeś młodzieńczo naiwny i łatwowierny? TO SKIERUJ ową zemstę na samego siebie wink bo w przeciwnym razie będzie tak jak powyżej napisał Kacperr - chwila radości i ciągnące się duuużo dłużej obrzydzenie do samego siebie wink
Możesz ODCIĄĆ się od przeszłości w sposób "zastępczy" - NAPISZ list, tak jabyś pisał do niej - nie oszczędzaj słów i nabluzgaj ile wlezie, wyrzucając wszystko co Ci na wątrobie leży. A potem... SPAL GO! i niech te złe emocje idą z dymem precz wink
"DO przodu ZYJ!"

Miałem jej zdjęcie, które spaliłem. Taki list też już zdążyłem napisać i spalić. NIC to nie dało.

9 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-01-31 10:33:07)

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?
Sergant Roll napisał/a:

Miałem jej zdjęcie, które spaliłem. Taki list też już zdążyłem napisać i spalić. NIC to nie dało.

A CO da ci babranie się w przeszłości? BO się babrzesz właśnie nieprawdaż?
Rozumiesz chyba, że OWA chęć zemsty oznacza, iż wciąż jesteś nie "odpępniony"?
Może takie słowa ROZSZERZĄ twą percepcję:     Ja robię swoje, a ty swoje.
    Nie jestem na tym świecie po to, by spełniać twoje oczekiwania,?
    a ty nie jesteś na tym świecie, by spełniać moje.?
    Ty to ty, a ja to ja.
    (I jeśli przypadkiem natrafimy na siebie to wspaniale,
    jeśli nie, to nic nie można na to poradzić")
(Fritz Perls)
A twoim przypadku 2 ostatnie wersy zmieniłabym na: a jeśli nasze drogi się rozejdą - TO NIE MA na to rady... i trzeba żyć dalej. PRZYSZŁOŚCIĄ a nie przeszłością!
POWTARZAM: jaki cel chcesz osiągnąć mszcząc się?
Odpowiedz sam sobie w lustro

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

10 Ostatnio edytowany przez Sergant Roll (2015-01-31 16:21:40)

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Ty nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym się nie babrać już więcej. Nie wiem co znaczy "odpępiony", ale jeśli oznacza to, że jeszcze nie "odchorowałem" tej miłości, to tak, w pełni zdaję się z tego świadomość, chociaż jeszcze niedawno myślałem, że to już tylko przeszłość.

Co ty mi właściwie zarzucasz? Czy było tak, że ja powiedziałem do niej, że ma spełniać moje żądania? Tak sugestię można wywnioskować z wklejenia przez ciebie tego wierszyka (?). Nie zmuszałem jej żeby mi nic obiecywała. Nie zmuszałem, ani nawet nie sugerowałem, że może nawiązać ze mną kontakt, kiedy kilka miesięcy po zdradzie napisała do mnie, wróciliśmy do siebie, a ona zrobiła znowu to samo i to z tym samym. A może uważasz, że człowieka nie obowiązują żadne zasady i może robić co mu się żywnie podoba? Może kłamać, bo tak mu się podoba?

Po co w lustro, skoro ty zadałaś to pytanie, a ja zbyt dobrze znam odpowiedź, żeby je sobie samemu zadawać. Jaki cel? Z całym szacunkiem, ale to chyba jednak Ty nie rozumiesz co chcę osiągnąć i mnie zarzucasz zawężoną percepcję. Takim razie współczuję, że "szeroka" percepcja powoduje niedowidzenie faktów. Nie wiem, czy dla ciebie coś takiego jak "sprawiedliwość" coś znaczy, ale dla mnie znaczy wiele. Ja wtedy poczucie sprawiedliwości straciłem i uważam, że jedynie poprzez zemstę mogę je odzyskać.

Tym samym, zamknąłbym ten zły okres, który z premedytacją wywołała ONA dla własnej zachcianki.

11

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Też tak mam, jak Ty, autorze. Taka złość znienacka.
Wygarnięcie drugiej osobie nic nie da, próbowałam. Tylko ja potem czułam się jeszcze gorzej, bo pokazałam, że nadal mam problem z tą sytuacją. Zdecydowanie lepiej jest ignorować i zająć się sobą.

A związek mój był podobny, tylko ja byłą tą dziewczyną, dlatego jeszcze bardziej byłam zła, bo tyle od siebie dałam. No i zakończyło się to z jego powodu.

12

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Zemsta jest najgłupszym pomysłem, na jaki można wpaść. Dlaczego? Bo pokażesz, że nadal Cię to boli, emocje związane z byłą biorą górę. Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że bardziej dokuczliwy dla niej będzie totalny ignor. Zobaczy, że nie jesteś już bezwolną marionetką w jej rękach i nie przybiegniesz na każde zawołanie.

"Życie to jest to, co nam się przytrafia, gdy planujemy coś innego..."

13

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?
Sergant Roll napisał/a:

Co ty mi właściwie zarzucasz? Czy było tak, że ja powiedziałem do niej, że ma spełniać moje żądania? Tak sugestię można wywnioskować z wklejenia przez ciebie tego wierszyka (?). Nie zmuszałem jej żeby mi nic obiecywała. Nie zmuszałem, ani nawet nie sugerowałem, że może nawiązać ze mną kontakt, kiedy kilka miesięcy po zdradzie napisała do mnie, wróciliśmy do siebie, a ona zrobiła znowu to samo i to z tym samym.
...
Ja wtedy poczucie sprawiedliwości straciłem i uważam, że jedynie poprzez zemstę mogę je odzyskać.

Wierszyk wkleiłam żebyś DOSTRZEGŁ, że każde z Was ma własne życie. I że TO przeszłość.
Sprawiedliwości to pojęcie abstrakcyjne. Inaczej byłoby starotestamentalnie: "OKO ZA OKO"... a z tego wydawałoby się, że ludzie cywilizowani dawno za sobą zostawili.
Chyba jesteś zły BO (jednak) do niej wróciłeś. Przecież NIE MIAŁA żadnej mocy Cię do tego zmusić. Taką podjąłeś decyzję, choć wiedziałeś JUŻ, że nie jest godna zaufania.
Ale jeśli chcesz to UCZUCIE (mściwość) w sobie hołubić...? NIKT tego nie jest w stanie zmienić. PRÓCZ Ciebie.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

14

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Akiko
Wygarnięcie rzeczywiście jest beznadziejnym rozwiązaniem, też kiedyś próbowałem, ale to było już dawno.

Gemma
Ignor? Pokazanie jej że mnie (nie)boli? Lol, zrozumcie ludzie, że my ze sobą od dawna nie gadamy! Z całym szacunkiem, ale takie podejście pt. "olać, samo przejdzie" było stosowane przez 1,5 roku i dało d**** po całej linii, a mój napad "wścieklizny" jest na to najlepszym dowodem. Niepomszczona złość siedziała długo i dała ujście w innym momencie. Wolę załatwić to w nieokreślonym bliskim czasie, bo jeśli tą złość "zakopię", zamiast dać jej upust, to ona nie zniknie. Niezależnie co ja bym jej mówił/nie mówił, ona się gorzej nie poczuje, za to ja się znowu czuję źle.

15

Odp: Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?
Anhedonia napisał/a:
Sergant Roll napisał/a:

Co ty mi właściwie zarzucasz? Czy było tak, że ja powiedziałem do niej, że ma spełniać moje żądania? Tak sugestię można wywnioskować z wklejenia przez ciebie tego wierszyka (?). Nie zmuszałem jej żeby mi nic obiecywała. Nie zmuszałem, ani nawet nie sugerowałem, że może nawiązać ze mną kontakt, kiedy kilka miesięcy po zdradzie napisała do mnie, wróciliśmy do siebie, a ona zrobiła znowu to samo i to z tym samym.
...
Ja wtedy poczucie sprawiedliwości straciłem i uważam, że jedynie poprzez zemstę mogę je odzyskać.

Wierszyk wkleiłam żebyś DOSTRZEGŁ, że każde z Was ma własne życie. I że TO przeszłość.
Sprawiedliwości to pojęcie abstrakcyjne. Inaczej byłoby starotestamentalnie: "OKO ZA OKO"... a z tego wydawałoby się, że ludzie cywilizowani dawno za sobą zostawili.
Chyba jesteś zły BO (jednak) do niej wróciłeś. Przecież NIE MIAŁA żadnej mocy Cię do tego zmusić. Taką podjąłeś decyzję, choć wiedziałeś JUŻ, że nie jest godna zaufania.
Ale jeśli chcesz to UCZUCIE (mściwość) w sobie hołubić...? NIKT tego nie jest w stanie zmienić. PRÓCZ Ciebie.

W takim razie coś kiepsko trafiłaś z tym wierszykiem, ale to tylko szczegół smile

Ciekawa to przeszłość, którą odczuwam teraz, w tej chwili... wydawało mi się, że roztrząsam opcje dostępne w teraźniejszości (a także niedalekiej przyszłości), które jedynie nawiązują do wydarzeń z przeszłości (a dokładniej ich powodem mają być wydarzenia w przeszłości), a nie użalam się, że czegoś nie zrobiłem, czy też zrobiłem w przeszłości. Moja wątpliwość dotycząca mnie dotyczy czegoś innego, ale to już napisałem w pierwszej wiadomości. Mam żal do mojej byłej o to, że nie tylko poprosiła mnie o coś, co było bardzo trudne, kosztowało mnie dużo zdrowia emocjonalnego, a nawet nie zamierzała tego respektować.

Bardzo ważne pytanie: co wynika z tego, że jest to pojęcie abstrakcyjne? Co to zmienia? Mamy tego nie stosować?
Proszę nie przyrównywać jednakowoż sprawiedliwości do kodeksu Hammurabiego, gdyż on był sprawiedliwy jedynie wobec zbrodniarzy, którzy rzeczywiście popełnili przestępstwo. Nie był on sprawiedliwy wobec niesłusznie oskarżonych, a potem skazanych.
A teraz wisienka na torciku: najpierw sprowadziłaś sprawiedliwość, podwalinę CYWILIZOWANEGO świata do niesprawiedliwego wbrew pozorom starożytnego kodeksu, a potem postawiłaś twierdzenie, że ludzie cywilizowani dawno to za sobą zostawili. Z całym szacunkiem, ale to chyba nazywa się manipulacja pojęciami?
smile

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zemsta? Czy to wszstko przypadek czy niedostrzeżony problem?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021