KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Witam
chciałbym wszystkich zaprosić do dyskusji na temat karmy w związku na podstawie mojego przypadku.
Postaram się skrócić to jak tylko to możliwe i opisać to jasno i czytelnie
W pierwszym małżeństwie nie układało mi się za bardzo oczywiście z mojej winy ponieważ zdradzałem moją pierwszą żonę , byłem niedojrzały emocjonalnie , nie nadawałem się do żadnego związku , po kilku latach rozwiedliśmy się ,   nie byłem dobrym mężem za to później byliśmy wspaniałymi przyjaciółmi
Kiedy już wyszalałem się i zapragnąłem mieć rodzinę z prawdziwego zdarzenia bez żadnych zdrad ,  krętactw i tym podobnych , przydarzyła mi się rzecz zwana karma ,   uderzyła we mnie ze 100 razy większą siłą ,    rozwalajac moje całe Dotychczasowe życie
Mianowicie przejdę do szczegółów moja druga żona po sześciu latach małżeństwa znalazła sobie kochanka
nie było mi łatwo , dwa lata dochodziłem do siebie ale wybaczyłem jej tą zdradę później próbowaliśmy odbudować nasz związek

W międzyczasie zachorowała na Raka macicy też mógłbym powiedzieć że to była konsekwencja jej czynów i mogę to sobie tak tłumaczyć że skoro zdradziła mnie to zła karma do niej wróciła w postaci Choroby

To nie jest koniec historii ,  przez siedem miesięcy chodziłem z nią do kościoła , jeździliśmy na jakieś msze uzdrawiające itp aż w końcu Doczekała się operacji i wszystko jej wycięli , trzy miesiące po operacji nie mogliśmy mieć seksu
więc ja z racji tego żeby za dużo nie myśleć i nadgonić z rachunkami wziąłem sobie dodatkową pracę
w tym czasie moja żona Znalazła sobie drugiego kochanka z którym jest do dnia dzisiejszego
Moja żona chciała się rozstać ze mną polubownie i zaoferowała mi 20% udziałów w domu który razem kupiliśmy trochę mnie to zdziwiło skąd się wzięło te 20%?
Nie analizując tego na własnym rękę zwróciłem się o pomoc do adwokata ,
adwokat Poinformowal mnie że należy Mi się 50% wszystkiego co posiadamy niestety żyjemy w takim kraju gdzie prawo stoi po stronie kobiet z dziećmi i mimo tego że miałem dowody na jej zdrady , sądu to nie interesuje nie ma czegoś takiego tutaj jak orzekania o winie
moja żona przez to że skorzystałem z rady adwokata i go zatrudniłem do sprawy wpadła w furie i mści się na mnie do dnia dzisiejszego sprawa jest cały cały czas w toku
Dom został wystawiony na sprzedaż oczywiście nie mogę liczyć na to że dostanę 50% bo jest zwykłą oszustką i złodziejką tak samo jak powypłacała wcześniej pieniądze z kont i nie ma nic ..............nie mam kontaktu z dzieckiem bo cały czas go blokuje nie patrząc na to że nie robi mi tym na złość ale krzywdzi przede wszystkim własne dziecko które zresztą mam wrażenie że jest zbędnym balastem dla niej a teraz stanowi jakąś  kartę przetargową w całym tym rozwodzie
Ja swoją lekcję życiową już odrobiłem nauczyłem się pokory i nauczyłem się nie krzywdzić innych bo karma wróciła do mnie po 18 latach z jeszcze większą siłą
moje pytanie jest następujące .............
skoro karma do mnie wróciła za zdradę pierwszej żony co może spotkać moją obecną żonę?
Przez nią zmarnowałem sobie 15 lat życia mieszkałem kilka miesięcy w aucie zimową porą zostałem bez dachu nad głową bez pieniędzy bez pracy bez jedzenia i tylko wiara w Boga i bezinteresowna Dziewczyna Ktora podała mi rękę wyciągnęli mnie z tego
próbuje jakoś stanąć na nogi ale nie powiem żeby było mi łatwo
Nie zadaje tego pytania w taki sposób żeby wynikało z niego że chciałbym jakieś kary dla mojej żony ale po prostu chce rozpocząć dyskusję co na ten temat myślicie bo ja po tym wszystkim naprawdę życzę jej jak najlepiej i żeby sobie ułożyła życie
nie chce jej życzyć źle ani nie chce robić czegoś złego wbrew swojej woli bo wiem że to zło znowu do mnie wróci
Więc z czystym sumieniem mogę wam teraz powiedzieć że jeżeli by się nadarzyła taka okazja żebym po raz kolejny jej wybaczył to zrobiłbym to ale niestety nie mogę bo ona kompletnie nie żałuję tych zdrad a w piśmie Świętym wyczytałem że nie wolno rzucać pereł przed świnie
Można tylko i wyłącznie wybaczyć komuś kto okazuje stuprocentową skruchę za swoje czyny niestety w tej kobiecie nie ma żadnej skruchy ani żadnych skrupułów liczy się tylko seks i pieniądze nic poza tym , no i może jej doznania które są na pierwszym miejscu.
Czy ktoś z was miał podobny przypadek zdrady w związku i powracającej karmy?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-01-15 08:35:08)

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Pornionadusza napisał/a:

Witam
chciałbym wszystkich zaprosić do dyskusji na temat karmy w związku na podstawie mojego przypadku.
Postaram się skrócić to jak tylko to możliwe i opisać to jasno i czytelnie
W pierwszym małżeństwie nie układało mi się za bardzo oczywiście z mojej winy ponieważ zdradzałem moją pierwszą żonę , byłem niedojrzały emocjonalnie , nie nadawałem się do żadnego związku , po kilku latach rozwiedliśmy się ,   nie byłem dobrym mężem za to później byliśmy wspaniałymi przyjaciółmi
Kiedy już wyszalałem się i zapragnąłem mieć rodzinę z prawdziwego zdarzenia bez żadnych zdrad ,  krętactw i tym podobnych , przydarzyła mi się rzecz zwana karma ,   uderzyła we mnie ze 100 razy większą siłą ,    rozwalajac moje całe Dotychczasowe życie
Mianowicie przejdę do szczegółów moja druga żona po sześciu latach małżeństwa znalazła sobie kochanka
nie było mi łatwo , dwa lata dochodziłem do siebie ale wybaczyłem jej tą zdradę później próbowaliśmy odbudować nasz związek

W międzyczasie zachorowała na Raka macicy też mógłbym powiedzieć że to była konsekwencja jej czynów i mogę to sobie tak tłumaczyć że skoro zdradziła mnie to zła karma do niej wróciła w postaci Choroby

To nie jest koniec historii ,  przez siedem miesięcy chodziłem z nią do kościoła , jeździliśmy na jakieś msze uzdrawiające itp aż w końcu Doczekała się operacji i wszystko jej wycięli , trzy miesiące po operacji nie mogliśmy mieć seksu
więc ja z racji tego żeby za dużo nie myśleć i nadgonić z rachunkami wziąłem sobie dodatkową pracę
w tym czasie moja żona Znalazła sobie drugiego kochanka z którym jest do dnia dzisiejszego
Moja żona chciała się rozstać ze mną polubownie i zaoferowała mi 20% udziałów w domu który razem kupiliśmy trochę mnie to zdziwiło skąd się wzięło te 20%?
Nie analizując tego na własnym rękę zwróciłem się o pomoc do adwokata ,
adwokat Poinformowal mnie że należy Mi się 50% wszystkiego co posiadamy niestety żyjemy w takim kraju gdzie prawo stoi po stronie kobiet z dziećmi i mimo tego że miałem dowody na jej zdrady , sądu to nie interesuje nie ma czegoś takiego tutaj jak orzekania o winie
moja żona przez to że skorzystałem z rady adwokata i go zatrudniłem do sprawy wpadła w furie i mści się na mnie do dnia dzisiejszego sprawa jest cały cały czas w toku
Dom został wystawiony na sprzedaż oczywiście nie mogę liczyć na to że dostanę 50% bo jest zwykłą oszustką i złodziejką tak samo jak powypłacała wcześniej pieniądze z kont i nie ma nic ..............nie mam kontaktu z dzieckiem bo cały czas go blokuje nie patrząc na to że nie robi mi tym na złość ale krzywdzi przede wszystkim własne dziecko które zresztą mam wrażenie że jest zbędnym balastem dla niej a teraz stanowi jakąś  kartę przetargową w całym tym rozwodzie
Ja swoją lekcję życiową już odrobiłem nauczyłem się pokory i nauczyłem się nie krzywdzić innych bo karma wróciła do mnie po 18 latach z jeszcze większą siłą
moje pytanie jest następujące .............
skoro karma do mnie wróciła za zdradę pierwszej żony co może spotkać moją obecną żonę?
Przez nią zmarnowałem sobie 15 lat życia mieszkałem kilka miesięcy w aucie zimową porą zostałem bez dachu nad głową bez pieniędzy bez pracy bez jedzenia i tylko wiara w Boga i bezinteresowna Dziewczyna Ktora podała mi rękę wyciągnęli mnie z tego
próbuje jakoś stanąć na nogi ale nie powiem żeby było mi łatwo
Nie zadaje tego pytania w taki sposób żeby wynikało z niego że chciałbym jakieś kary dla mojej żony ale po prostu chce rozpocząć dyskusję co na ten temat myślicie bo ja po tym wszystkim naprawdę życzę jej jak najlepiej i żeby sobie ułożyła życie
nie chce jej życzyć źle ani nie chce robić czegoś złego wbrew swojej woli bo wiem że to zło znowu do mnie wróci
Więc z czystym sumieniem mogę wam teraz powiedzieć że jeżeli by się nadarzyła taka okazja żebym po raz kolejny jej wybaczył to zrobiłbym to ale niestety nie mogę bo ona kompletnie nie żałuję tych zdrad a w piśmie Świętym wyczytałem że nie wolno rzucać pereł przed świnie
Można tylko i wyłącznie wybaczyć komuś kto okazuje stuprocentową skruchę za swoje czyny niestety w tej kobiecie nie ma żadnej skruchy ani żadnych skrupułów liczy się tylko seks i pieniądze nic poza tym , no i może jej doznania które są na pierwszym miejscu.
Czy ktoś z was miał podobny przypadek zdrady w związku i powracającej karmy?

Po wycięciu jej wszystkiego z powodu raka szyjki macicy jej jeszcze chce się seksu? Aż ciężko w to uwierzyć. Po takiej chorobie, po operacji libido jest przecież tak obniżone, czasem jest wręcz zerowe, więc nie rozumiem, co dzieje się z tą kobietą. Czy na pewno napisałeś prawdę?
Dalej- ona zieje do ciebie nienawiścią, jakbyś zrobił jej cos bardzo złego. Na pewno byłeś wobec niej ok, gdy byliście małżeństwem?
Jak na razie nie mogę odnieść się do twojego pytania, by zabrać głos w dyskusji na temat karmy, ponieważ w głowie mi się nie mieści, że kobieta z wyciętymi narzadami rodnymi może odczuwać pociąg fizyczny do facetów i na dodatek tak się zachowywać. Nie rozumiem tego, więc nie dowierzam, byś pisał nam tutaj prawdę.
A czy karma wraca? Można to i tak nazwać. Ja jednak wolę stwierdzenie, że każdy zbiera owoce swojego życia, prędzej czy później zbiera, czyli wyznaje teorie, że jak sobie poscielisz, tak się i wyspisz.
Określanie więc zwykłego ponoszenia konsekwencji głupoty albo zepsucia mianem jakiejś tam karny wydaje mi się nadużywaniem słów i nadawaniem jakiejś metafizycznej rangi normalnemu ponoszeniu konsekwencji. Bez przesady więc. Gdybyś był mądry, to nie zwiazalbys się z latawica, tylko trzymałbyś się porządnej kobiety, jaką była twoja pierwsza żona. Ty jednak latales na boki, więc domyślam się, jaki gatunek kobiety pociągal cię w tamtym czasie. Jedna z nich wziąłeś sobie za żonę, więc trudno dziwić się temu, że tak skończyłes. Twoja druga żona też skończy źle, bo głupio postępuje, jeśli oczywiście wierzyć temu, co napisałeś.

3

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Ja bym jeszcze do tego, jak bardzo niewiarygodna jest ta historia dodała to, że oczywiście, że sądy zwracają uwagę na to, kto jest winny rozpadu małżeństwa, majątek nie jest dzielony tak, żeby osoba bez winy dostawała tylko 20%, a z dzieckiem można ustalić sądownie widzenia i matka nie ma prawa ich ignorować.

Więc albo nas bujasz albo bardzo wyolbrzymiasz swoje nieszczęście.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Zawsze byłeś taki pompatyczny? czy też jak własne życiowe decyzje zaczęły bić Ciebie po doopie zacząłeś szukać w koło jakiejś siły która kieruje naszym życiem?

5

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Idąc tym tokiem rozumowania dzieci z wadami genetycznymi  otrzymują je bo co... bo karma? Nawywijały w życiu płodowym? Rzeczy się dzieją czasem bez przyczyny a czasem sami tylko i wyłącznie mamy na nie wpływ. A nie jakieś tam karmy. Proszę Cię...

"To tylko zwykły pech nie być kochanym, prawdziwe nieszczęście to nie umieć kochać." Albert Camus

6

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Lady Loka napisał/a:

...a z dzieckiem można ustalić sądownie widzenia i matka nie ma prawa ich ignorować.

Więc albo nas bujasz albo bardzo wyolbrzymiasz swoje nieszczęście.

I nigdy nie słyszałaś że niektóre matki to jednak ignorują a sąd rozkłada ręcę bo nie może zastosować żadnego środka przymusu?

Co do podziału domu to też zaskakujące że sąd może przyznać więcej żonie, że względu na dziecko?

7

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Airuf napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

...a z dzieckiem można ustalić sądownie widzenia i matka nie ma prawa ich ignorować.

Więc albo nas bujasz albo bardzo wyolbrzymiasz swoje nieszczęście.

I nigdy nie słyszałaś że niektóre matki to jednak ignorują a sąd rozkłada ręcę bo nie może zastosować żadnego środka przymusu?

Co do podziału domu to też zaskakujące że sąd może przyznać więcej żonie, że względu na dziecko?

Taaa tylko nie w momencie, kiedy rozwód jest z winy żony. A Autor zawsze może walczyć o pełną opiekę nad dzieckiem. Ciekawe, że mężczyźni zwykle olewają ten temat. Czyżby dziecko było dobre na wizyty, a na stałe już nie? No i wtedy nie można marudzić, że ta paskudna żona nie pozwala i przez to ojciec nie ma z dzieckiem kontaktu smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Pornionadusza napisał/a:

skoro karma do mnie wróciła za zdradę pierwszej żony co może spotkać moją obecną żonę?
Przez nią zmarnowałem sobie 15 lat życia mieszkałem kilka miesięcy w aucie zimową porą zostałem bez dachu nad głową bez pieniędzy bez pracy bez jedzenia i tylko wiara w Boga i bezinteresowna Dziewczyna Ktora podała mi rękę wyciągnęli mnie z tego
próbuje jakoś stanąć na nogi ale nie powiem żeby było mi łatwo
Nie zadaje tego pytania w taki sposób żeby wynikało z niego że chciałbym jakieś kary dla mojej żony ale po prostu chce rozpocząć dyskusję co na ten temat myślicie bo ja po tym wszystkim naprawdę życzę jej jak najlepiej i żeby sobie ułożyła życie
nie chce jej życzyć źle ani nie chce robić czegoś złego wbrew swojej woli bo wiem że to zło znowu do mnie wróci
Więc z czystym sumieniem mogę wam teraz powiedzieć że jeżeli by się nadarzyła taka okazja żebym po raz kolejny jej wybaczył to zrobiłbym to ale niestety nie mogę bo ona kompletnie nie żałuję tych zdrad a w piśmie Świętym wyczytałem że nie wolno rzucać pereł przed świnie
Można tylko i wyłącznie wybaczyć komuś kto okazuje stuprocentową skruchę za swoje czyny niestety w tej kobiecie nie ma żadnej skruchy ani żadnych skrupułów liczy się tylko seks i pieniądze nic poza tym , no i może jej doznania które są na pierwszym miejscu.
Czy ktoś z was miał podobny przypadek zdrady w związku i powracającej karmy?

Eee... mamy tu karmę, pismo Święte i porzekadła ludowe. Rzucanie pereł przed wieprze to jest porzekadło ludowe - wywodzi się z małży rzecznej - skójki. Kiedyś było ich bardzo dużo w rzekach i skarmiano nimi świnie. Wybierz sobie któryś z systemów, bo pomieszałeś trochę, a jak wiadomo katolicyzm nie znosi konkurencji w postaci innych wiar.

A tak pytasz, co może jeszcze przytrafić się żonie z czystej sympatii, czy też chcesz ją ochronić przed nadchodzącym złem, czy może masz jakieś inne motywy?

9 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-01-15 14:21:09)

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Marata napisał/a:

Eee... mamy tu karmę, pismo Święte i porzekadła ludowe. Rzucanie pereł przed wieprze to jest porzekadło ludowe - wywodzi się z małży rzecznej - skójki. Kiedyś było ich bardzo dużo w rzekach i skarmiano nimi świnie. Wybierz sobie któryś z systemów, bo pomieszałeś trochę, a jak wiadomo katolicyzm nie znosi konkurencji w postaci innych wiar.

A tak pytasz, co może jeszcze przytrafić się żonie z czystej sympatii, czy też chcesz ją ochronić przed nadchodzącym złem, czy może masz jakieś inne motywy?

Przepraszam, ale wg mnie watek niewiarygodny
Ja bym na miejscu autora skoncetrował się na miksturach i eliksirach na te karmy

10

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
bullet napisał/a:

Przepraszam, ale wg mnie watek niewiarygodny
Ja bym na miejscu autora skoncetrował się na miksturach i eliksirach na te karmy

Karmy dla świń, bo szkoda czego innego

11

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Też mam wątpliwości co do autentyczności tego wątku.. Ale jeżeli faktycznie taka sytuacja miała miejsce to karma jest zdecydowanie czymś czego nie można nie doceniać.

12

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Marta
pytam się bardziej z tą myślą żeby ją w jakimś stopniu ochronić ponieważ jest matką mojego dziecka
nie opisywałem  w tej historii szczegółów bo nie chce ,  ale całą tą historię czyta dziewczyna która mnie z tego poniekąd wyciągnęła jako jedyna , podała mi rękę nie wiem czy się wypowie na ten temat czy nie ale myślę że się włączyć do rozmowy któregoś dnia
Rzucanie pereł przed świnie jest odnośnikiem do wybaczenia - że nie można wybaczyć każdemu jeżeli ktoś nie okazuje skruchy
Ja opisałem na moim przykładzie jak zadziałała karma w moim małżeństwie byłem niedobry dla pierwszej żony robiłem różne rzeczy których się wstydzę i to samo druga zona zrobiła ze mną to jest właśnie karma pytałem się czy znacie podobne przypadki ?  nie próbują tego zgłębić bo już nie ma co zglebiac
Jeśli chodzi o małżeństwo nie mam sobie nic do zarzucenia i może tylko to że więcej czasu poświęcałem pracy niż rodzinie ale z czegoś trzeba żyć i rachunki też trzeba płacić

13

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Pornionadusza napisał/a:

Więc z czystym sumieniem mogę wam teraz powiedzieć że jeżeli by się nadarzyła taka okazja żebym po raz kolejny jej wybaczył to zrobiłbym to ale niestety nie mogę bo ona kompletnie nie żałuję tych zdrad a w piśmie Świętym wyczytałem że nie wolno rzucać pereł przed świnie
Można tylko i wyłącznie wybaczyć komuś kto okazuje stuprocentową skruchę za swoje czyny niestety w tej kobiecie nie ma żadnej skruchy ani żadnych skrupułów liczy się tylko seks i pieniądze nic poza tym , no i może jej doznania które są na pierwszym miejscu.
Czy ktoś z was miał podobny przypadek zdrady w związku i powracającej karmy?

a co napisali w Piśmie Świętym o karmie? czemu nie szukasz tam odpowiedzi, tylko na forum?

Jakoś nie wiarygodny jesteś, chciałbyś aby ona się pokajała u twych stóp, a ty wielkopańsko przebaczyłbyś jej, chociaż w sercu dalej nosiłbyś ranę i za każdym razem sam rozdrapywałbyś ją, by pokazać światu swoje cierpienie przez nią spowodowane.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

14

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Wg religii katolickiej to twoja pierwsza żona jest jedyna żoną - „dopóki smierć was nie rozłączy”. Więc zamiast posiłkować się prawem karmy, musisz uznać, że to Bóg Cię ukarał za cudzołóstwo. A tym co spotka za grzechy Twoją żonę nr 2 bym się nie martwiła, gdyż wystarczy Ci swoich grzechów. Jak widać, będzie tez żona nr 3, więc jak zaczniesz się tak martwić o wszystkie swoje małżonki to ci życia nie starczy.

15 Ostatnio edytowany przez madoja (2020-01-15 18:25:39)

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Karma nie istnieje. Uważasz że np. miliony ofiar w trakcie II wojny światowej czymś sobie na to zasłużyły? I odwrotnie - wielu nazistów którzy źle postępowali - szczęśliwie dożyli końca swoich dni i nie spotkała ich za to kara.
Czy karma wg Ciebie spotyka tylko ludzi, czy zwierzęta też? Bo zwierzęta też mordują dla czystej przyjemności (np. koty). Jeśli tylko ludzi to dlaczego? Czy karma spotyka stworzenia od pewnego ilorazu inteligencji? Jeśli goryl zdobędzie 60 IQ, a jakiś człowiek 70 IQ, to tego drugiego spotka już karma? Dodam jako ciekawostkę, że goryle zdobywają w testach nawet 95 IQ. Więcej niż wielu ludzi.

Problemem ludzi którzy wierzą w takie rzeczy, jest brak wiedzy na temat tego jak maluczcy są. Jesteś tylko ułamkiem sekundy wśród wszystkich istnień na Ziemi. Jesteś nieznaczącym pyłkiem wśród prawie 8 miliardów ludzi. A sama Ziemia jest w ogóle nieistotną planetą we Wszechświecie, którego ogrom jest tak potężny, że nie ma wręcz możliwości, by tylko tu istniało życie.

Jaka więc siła i dlaczego miałaby karać Twoją żonę i Ciebie? Bóg? To musiałby karać miliardy innych istnień przed Tobą i po Tobie, to byłby niekończący się łańcuch nieszczęść. Poza tym Bóg katolicki i karma się wykluczają. Karma to wierzenie buddyjskie lub hinduistyczne (obie trochę różnią się założeniami).

Wszystko jest przypadkiem.
Możesz być pewien, ze gdyby ta druga zona była Twoja pierwszą - i tak by Cie zdradzała.
Możesz być również pewien, że gdyby jakimś cudem Cię nie zdradzała - zachorowałaby i miałaby operację.
Przed fizyczną chorobą ewentualnie chronią regularne badania, a nie życie w cnocie.

16

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Z tego co wiem to koncepcja karmy zakłada jej adekwatność i nieuchronność przez to nie ma potrzeby się zastanawiać nad karmą innych. Nie ma potrzeby rozkminiać czy ją dopadnie i kiedy i jaka bo nawet jak byś wiedział to jej nie uchronisz i nie zapobiegniesz. Wiec martw się o swoją karmę i staraj się być dobrym człowiekiem/ojcem czy tam partnerem dla tej kobitki co Cie podobno uratowała. No chyba że to ona jest faktycznym adresatem tego tematu stworzonym po to aby mogła poczytać jak bardzo twoja była niedobra a Ty pokrzywdzony.

Apropo zwierząt czy ofiar wojny to nie zagłębiałem się w to ale goryl też ma okazje wybierać czy zachowa się jak dobry goryl czy jak zły więc karma też go w tym sensie dotyczy. Ofiary wojny też podejmowały decyzję czy wyjechać czy zostać czy walczyć i po której ze stron czy donosić więc tragiczne wydarzenia ogólnospołeczne nie muszą negować istnienia karmy jako takiej.

Do tego dochodzi subiektywne odczuwanie wielu wydarzeń. Ktoś kogoś zwyzywa i jeden zwyzywany na drugi dzień o tym zapomni a inny będzie nosił żal całe życie i to przeżywał. Nie jesteśmy w stanie śledzić wszystkich konsekwencji naszych decyzji więc nie wiemy czy karma w danym czasie jest dla nas przychylna a co dopiero mówić o innych ludziach. Możesz sobie myśleć że była żona doskonale się bawi zdradzając czy tworząc kolejne związki z innym a ona może wtedy przeżywać straszne chwile samotnie wychowując wasze dziecko.

Zgadzam się z koncepcją że można wybaczyć komuś kto o to wybaczenie prosi . Ale jak nie prosi to widocznie nie jest potrzebne i nie ma potrzeby zawracać sobie tym głowy tylko cieszyć się aktualnym życiem i tego Ci życzę.

17

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

No coś w tym prawdy napewno jest
Ale nie wiem jak to sie ma do cytatów z Biblii
Kto Sieje wiatr Zbiera burzę
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe
I może mniej biblijne teraz
Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Itd
Można by mnożyć takie przykłady , ja sam znam pare osób które czyniły zło i to zło do nich wracało po latach  ,  czy wszystko jest zbiegiem okoliczności ?
Każdemu w życiu przydarzyła się jakaś historia która odbiła się później rykoszetem , jak dla mnie za dużo tych zbiegów okoliczności i jeszcze do tego układających się w jakaś logiczna symetrie
Znam wiele takich przykładów nie wspominając o swoim
Pewna pani tak gnębiłaś swoją sąsiadkę psychicznie ze ta po upływie roku postanowiła sprzedać mieszkanie i się wyprowadzić
Nie minęło 4 lata i pani która znęcała się psychicznie nad sąsiadka sama musiała się wyprowadzić tracąc swoje mieszkanie
Czy to wszystko są zbiegi okoliczności ???

18

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
uleshe napisał/a:

Z tego co wiem to koncepcja karmy zakłada jej adekwatność i nieuchronność przez to nie ma potrzeby się zastanawiać nad karmą innych. Nie ma potrzeby rozkminiać czy ją dopadnie i kiedy i jaka bo nawet jak byś wiedział to jej nie uchronisz i nie zapobiegniesz. Wiec martw się o swoją karmę i staraj się być dobrym człowiekiem/ojcem czy tam partnerem dla tej kobitki co Cie podobno uratowała. No chyba że to ona jest faktycznym adresatem tego tematu stworzonym po to aby mogła poczytać jak bardzo twoja była niedobra a Ty pokrzywdzony.

Apropo zwierząt czy ofiar wojny to nie zagłębiałem się w to ale goryl też ma okazje wybierać czy zachowa się jak dobry goryl czy jak zły więc karma też go w tym sensie dotyczy. Ofiary wojny też podejmowały decyzję czy wyjechać czy zostać czy walczyć i po której ze stron czy donosić więc tragiczne wydarzenia ogólnospołeczne nie muszą negować istnienia karmy jako takiej.

Do tego dochodzi subiektywne odczuwanie wielu wydarzeń. Ktoś kogoś zwyzywa i jeden zwyzywany na drugi dzień o tym zapomni a inny będzie nosił żal całe życie i to przeżywał. Nie jesteśmy w stanie śledzić wszystkich konsekwencji naszych decyzji więc nie wiemy czy karma w danym czasie jest dla nas przychylna a co dopiero mówić o innych ludziach. Możesz sobie myśleć że była żona doskonale się bawi zdradzając czy tworząc kolejne związki z innym a ona może wtedy przeżywać straszne chwile samotnie wychowując wasze dziecko.

Zgadzam się z koncepcją że można wybaczyć komuś kto o to wybaczenie prosi . Ale jak nie prosi to widocznie nie jest potrzebne i nie ma potrzeby zawracać sobie tym głowy tylko cieszyć się aktualnym życiem i tego Ci życzę.

W samo sedno uleshe - popkulturowe pojęcie niby karmy to taka bzdura papka uproszczenie do granic absurdu i zakłamanie tego czy jest tak naprawdę to tylko jakieś pokręcone wykrzywione pojęcie dziwnej ,pseudo sprawiedliwości zemsty losu uraz i życzenia tego co złe innym za to co złego kogoś spotkało a jak napisał uleshe najlepiej nie zajmować się karmą innych tylko tworzyć swoją dobrą karmę jak ktoś chce nie oczekując nagrody natychmiast .
Karma to po prostu prawo przyczyn i skutków a nie wendetta na żądanie czy jakaś określona kara.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

19

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Uleshe
Dziewczyna która mnie uratowała nie ma nic kompletnie wspólnego z tą historią po prostu kiedy już był kryzysowy moment dla mnie ona jako jedyna podała mi rękę i nie pozwoliła na to abym spal na ulicy
Jeśli chodzi o nią to nie ma w tym żadnych podtekstów ani innych głupich myśli
Ja wtedy dużo czasu spędzałem w kościele i modliłem się o to aby Bóg postawił na mojej drodze anioła który mnie poprowadzi myślę że mnie wysłuchał bo gdyby nie ta dziewczyna na pewno nie stanąłbym na nogi w tak ekspresowym tempie

20

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Pornionadusza napisał/a:

Uleshe
Dziewczyna która mnie uratowała nie ma nic kompletnie wspólnego z tą historią po prostu kiedy już był kryzysowy moment dla mnie ona jako jedyna podała mi rękę i nie pozwoliła na to abym spal na ulicy
Jeśli chodzi o nią to nie ma w tym żadnych podtekstów ani innych głupich myśli
Ja wtedy dużo czasu spędzałem w kościele i modliłem się o to aby Bóg postawił na mojej drodze anioła który mnie poprowadzi myślę że mnie wysłuchał bo gdyby nie ta dziewczyna na pewno nie stanąłbym na nogi w tak ekspresowym tempie

Chciałam zauważyć,że nie musiałeś spać na ulicy.Dom przed podziałem majątku jest wspólny i mogłes wejść choćby z policją(jeżeli zmieniła zamki).Pieniądze z kont są również do odzyskania przy podziale majątku.

21

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Pornionadusza napisał/a:

Uleshe
Dziewczyna która mnie uratowała nie ma nic kompletnie wspólnego z tą historią po prostu kiedy już był kryzysowy moment dla mnie ona jako jedyna podała mi rękę i nie pozwoliła na to abym spal na ulicy
Jeśli chodzi o nią to nie ma w tym żadnych podtekstów ani innych głupich myśli
Ja wtedy dużo czasu spędzałem w kościele i modliłem się o to aby Bóg postawił na mojej drodze anioła który mnie poprowadzi myślę że mnie wysłuchał bo gdyby nie ta dziewczyna na pewno nie stanąłbym na nogi w tak ekspresowym tempie

A jednak zdradzasz z tym aniołem tym razem żonę numer 2. Najs.

22

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Diana ,  co kraj to obyczaj nie będę ci tłumaczył szczegół ale niestety w domu nie mogłem pozostać , pozostało mi spanie w aucie , mało komfortowa opcja. 
A pieniądze które były wypłacane regularnie przez kilka lat ciężko w tej chwili odnaleźć gdzie poszły
Imiesłow.  Jakbyś czytał uważnie co pisze to byś się doczytał w tym wszystkim że z tą dziewczyną nie było żadnych podtekstów
Pomoc tej dziewczyny polegała na tym że pożyczyła mi pieniądze na wynajęcie mieszkania kupiła mi jedzenie i jeszcze po czasie zapytała się czy mam w ogóle w co się ubrać , czy mam jakieś rzeczy na zimę. Niewiarygodne prawda ?
Niestety nie każdy na obczyźnie ma takie serce , nasza znajomość ogranicza się tylko i wyłącznie do przyjaźni , rozmów i wspieraniu się nawzajem
Jeżeli ciężko ci uwierzyć w to że dobrzy ludzie jeszcze istnieją to jest twój problem
dla mnie nie ma znaczenia czy pomógł mi chłopak czy dziewczyna
Ja widzę to całkiem inaczej , pomógł mi człowiek któremu krzywda ludzka nie była obojętna i dzięki takim ludziom jak ta dziewczyna znowu staje na nogi , wierząc w to ze dobro istnieje
Nic dodać nic ująć

23 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-01-17 16:34:20)

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Pornionadusza napisał/a:

należy Mi się 50% wszystkiego co posiadamy  .....
Dom został wystawiony na sprzedaż oczywiście nie mogę liczyć na to że dostanę 50% bo jest zwykłą oszustką i złodziejką tak samo jak powypłacała wcześniej pieniądze z kont i nie ma nic

Strasznie dziecinnie to brzmi... zła żona powypłacała pieniądze z kont, zostałeś bez grosza... a teraz sprzedaje Wasz wspólny dom... i też zabierze pieniądze.

Jak zabierze? Hę? Ktoś w walizce przyniesie 500 tysięcy i żona tę walizkę weźmie i ucieknie spod mostu? czy od notariusza ucieknie? A może klient wpłaci na twoje konto i żona wpłaci te pieniądze w bankomacie? chyba że macie wspólne konto?


Diana ,  co kraj to obyczaj nie będę ci tłumaczył szczegół ale niestety w domu nie mogłem pozostać , pozostało mi spanie w aucie , mało komfortowa opcja.

Ahaa... z twojego własnego domu policja Cię wyrzuciła na bruk, co?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

24

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Co do braku orzekania o winie, to są takie kraje, np. UK, gdzie taki kazus nie istnieje. Nawet jakby jedna strona dawała na prawo i lewo, z dwudziestoma kochankami, to majątek małżeński dzielony jest na pół. Chyba, że są dzieci- wtedy muszą mieć zabezpieczony dom i wikt, a najczęściej przecież zostają z matką, więc matka dostaje dom i alimenty.

A karma nie istnieje. Jak byłeś niedojrzały i nie umiałeś dobrze wybierać, tak jesteś niedojrzały i nie umiejący dobrze wybierać do dziś.

25

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

na twoim miejscu zaczełabym się lepiej odzywiać, skoro karma ci nie słuzy.
A tak serio - trollu, dopracuj tę swoja bajeczkę lepiej

26

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK
Pornionadusza napisał/a:

Witam
chciałbym wszystkich zaprosić do dyskusji na temat karmy w związku na podstawie mojego przypadku.
Postaram się skrócić to jak tylko to możliwe i opisać to jasno i czytelnie
W pierwszym małżeństwie nie układało mi się za bardzo oczywiście z mojej winy ponieważ zdradzałem moją pierwszą żonę , byłem niedojrzały emocjonalnie , nie nadawałem się do żadnego związku , po kilku latach rozwiedliśmy się ,   nie byłem dobrym mężem za to później byliśmy wspaniałymi przyjaciółmi
Kiedy już wyszalałem się i zapragnąłem mieć rodzinę z prawdziwego zdarzenia bez żadnych zdrad ,  krętactw i tym podobnych , przydarzyła mi się rzecz zwana karma ,   uderzyła we mnie ze 100 razy większą siłą ,    rozwalajac moje całe Dotychczasowe życie
Mianowicie przejdę do szczegółów moja druga żona po sześciu latach małżeństwa znalazła sobie kochanka
nie było mi łatwo , dwa lata dochodziłem do siebie ale wybaczyłem jej tą zdradę później próbowaliśmy odbudować nasz związek

W międzyczasie zachorowała na Raka macicy też mógłbym powiedzieć że to była konsekwencja jej czynów i mogę to sobie tak tłumaczyć że skoro zdradziła mnie to zła karma do niej wróciła w postaci Choroby

To nie jest koniec historii ,  przez siedem miesięcy chodziłem z nią do kościoła , jeździliśmy na jakieś msze uzdrawiające itp aż w końcu Doczekała się operacji i wszystko jej wycięli , trzy miesiące po operacji nie mogliśmy mieć seksu
więc ja z racji tego żeby za dużo nie myśleć i nadgonić z rachunkami wziąłem sobie dodatkową pracę
w tym czasie moja żona Znalazła sobie drugiego kochanka z którym jest do dnia dzisiejszego
Moja żona chciała się rozstać ze mną polubownie i zaoferowała mi 20% udziałów w domu który razem kupiliśmy trochę mnie to zdziwiło skąd się wzięło te 20%?
Nie analizując tego na własnym rękę zwróciłem się o pomoc do adwokata ,
adwokat Poinformowal mnie że należy Mi się 50% wszystkiego co posiadamy niestety żyjemy w takim kraju gdzie prawo stoi po stronie kobiet z dziećmi i mimo tego że miałem dowody na jej zdrady , sądu to nie interesuje nie ma czegoś takiego tutaj jak orzekania o winie
moja żona przez to że skorzystałem z rady adwokata i go zatrudniłem do sprawy wpadła w furie i mści się na mnie do dnia dzisiejszego sprawa jest cały cały czas w toku
Dom został wystawiony na sprzedaż oczywiście nie mogę liczyć na to że dostanę 50% bo jest zwykłą oszustką i złodziejką tak samo jak powypłacała wcześniej pieniądze z kont i nie ma nic ..............nie mam kontaktu z dzieckiem bo cały czas go blokuje nie patrząc na to że nie robi mi tym na złość ale krzywdzi przede wszystkim własne dziecko które zresztą mam wrażenie że jest zbędnym balastem dla niej a teraz stanowi jakąś  kartę przetargową w całym tym rozwodzie
Ja swoją lekcję życiową już odrobiłem nauczyłem się pokory i nauczyłem się nie krzywdzić innych bo karma wróciła do mnie po 18 latach z jeszcze większą siłą
moje pytanie jest następujące .............
skoro karma do mnie wróciła za zdradę pierwszej żony co może spotkać moją obecną żonę?
Przez nią zmarnowałem sobie 15 lat życia mieszkałem kilka miesięcy w aucie zimową porą zostałem bez dachu nad głową bez pieniędzy bez pracy bez jedzenia i tylko wiara w Boga i bezinteresowna Dziewczyna Ktora podała mi rękę wyciągnęli mnie z tego
próbuje jakoś stanąć na nogi ale nie powiem żeby było mi łatwo
Nie zadaje tego pytania w taki sposób żeby wynikało z niego że chciałbym jakieś kary dla mojej żony ale po prostu chce rozpocząć dyskusję co na ten temat myślicie bo ja po tym wszystkim naprawdę życzę jej jak najlepiej i żeby sobie ułożyła życie
nie chce jej życzyć źle ani nie chce robić czegoś złego wbrew swojej woli bo wiem że to zło znowu do mnie wróci
Więc z czystym sumieniem mogę wam teraz powiedzieć że jeżeli by się nadarzyła taka okazja żebym po raz kolejny jej wybaczył to zrobiłbym to ale niestety nie mogę bo ona kompletnie nie żałuję tych zdrad a w piśmie Świętym wyczytałem że nie wolno rzucać pereł przed świnie
Można tylko i wyłącznie wybaczyć komuś kto okazuje stuprocentową skruchę za swoje czyny niestety w tej kobiecie nie ma żadnej skruchy ani żadnych skrupułów liczy się tylko seks i pieniądze nic poza tym , no i może jej doznania które są na pierwszym miejscu.
Czy ktoś z was miał podobny przypadek zdrady w związku i powracającej karmy?

W Piśmie jest napisane: "…..Wtedy przystąpił Piotr do niego i rzekł mu: Panie, ile razy mam odpuścić bratu memu, jeżeli przeciwko mnie zgrzeszy? Czy aż do siedmiu razy? Mówi mu Jezus:
Nie powiadam ci: do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu siedmiu razy...."
Teraz widzisz sam jak boli zdrada,a po drugie jeśli sprawę oddasz do Sądu,podział majątku powinien być po połowie - jeśli stworzyliście go w trakcie trwania Waszego małżeństwa. Z dzieckiem z pewnością będziesz mógł się widywać,dzięki orzeczeniu Sądu.I nie narzekaj,ludzie mają dużo trudniej w życiu i nie poddają się. Będzie dobrze.

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -

27

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Karma za złe traktowanie partnera zawsze wróci - na pewno zauważyłam to u swoich znajomych i otoczenia.Po długim, krótkim okresie ale wróci.

Wogóle przykro tak, jedną zdradzał, drugą nie - i dobrze wyszło, jak dla mnie masz za swoje. Wiesz jak to jest.

Jak słyszę że ktoś dla jednej partnerki był taki a dla drugiej inny...

28

Odp: KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Witam uczestników forum. Temat na tyle mnie zaintrygował, że postanowiłam się zarejestrować, by wziąć udział w rozmowie. Nie wierzę w żadne karmy, ani też w to, że człowiek własnymi postawami życiowymi „pracuje” na to, jak jego życie ułoży się w przyszłości. Piszę to na przykładzie sytuacji moich teściów. Postaram się krótko: teść, mając sześcioro dzieci z teściową, zostawił ją dla jej młodszej siostry. Zamieszkali razem, a teściowa została z dziećmi. Oni żyli sobie beztrosko, lata 70/80 i dalej. Teść jeździł na zagraniczne delegacje, więc kasa była, a teściowa klepała z dziećmi biedę, w czasach galopującej dewaluacji. Ojciec nie dbał o dzieci, każdą podwyżkę alimentów trzeba było wywalczyć sądownie. Jakoś jednak przetrwali. I teraz finał. Teściowa od 60 roku życia bardzo chorowała, stała się niesamodzielna, w końcu zmarła, w wieku 75 lat, ostatnie lata spędzając w hospicjum. Teść całe życie był bardzo zadbany, jego żona, o 15 lat młodsza od niego, opiekowała się nim do końca, choć nie był niedołężny. Zmarł w ubiegłym roku, w wieku86 lat, na zawał serca, we własnym łóżku, do końca świadomy i sprawny. Zaznaczę, że czworo jego dzieci odwiedzały go, troszczyły się, woziły, gdzie potrzebował. I gdzie tu karma? Nawywijał, ile wlazło i całe życie, łącznie ze śmiercią, miał ok. Nie ma więc co przesądzać, że każdy zapłaci za swoje złe czyny. Tak więc, autorze wątku, nie liczyłabym raczej na takie rozliczenie, ze strony losu.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » KARMA W MALZENSTWIE - MÓJ PRZYPADEK

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018