netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

stres związany z zegarem biologicznym

22 odpowiedzi5 266 wyświetleńzałożony przez ForgetMeNot00, 19.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » stres związany z zegarem biologicznym

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: stres związany z zegarem biologicznym

Witajcie, postanowiłam podzielić się z Wami swoją historią i poprosić o radę. Wydaje mi się, że przez długotrwały stres podejmuję decyzje nieprzemyslane... Sama nie wiem. Zacznę od początku.
Mam skończone 36 lat, nie mam dziecka i wali mi się pięcioletni związek. Wali dlatego, że partner oddala sie ode mnie. Podejrzewam, że jest jakaś kobieta, która miesza mu w glowie (taka niby przyjaciółka z celem zdobycia go). Dodatkowo okazało się ze z przyczyn zdrowotnych moja możliwość zajścia w ciążę obnizyła się do 50% + do tego jeszcze wiek. Spytacie czemu tak późno... Wcześniej miałam męża, który po 7 latach odszedł ode mnie do innej. Zrobił to w taki sposób, że teraz nie umiem zaufać mężczyznom. Zarzucam partnerowi, że nie oświadczył mi się do tej pory, tak bardzo chciałabym aby moje zycie sie ułożyło, tak bardzo pragnę mieć rodzinę, której sama nie miałam. Wychowywała mnie tylko mama, ojca nie miałam okazji poznać. Myślę, że też ten brak ojca oraz to rozstanie z poprzednim partnerem zaważyło na tym, iż nie mam pewności siebie, czuję się gorsza i uzależniona od bycia z kimś, bo tak bardzo boję się samotności. Mówią, że jestem ładna, że mam bardzo dobre serce i charakter, z pracą też mam poukładne. Brakuje mi do szczęścia rodziny i boję się że już jej nie założę. Obawiam się, że związek może zakończyć się lada dzień, bo nie możemy od dwóch miesięcy dojść do porozumienia, zaczeły się rozmowy w stylu, "czy to ma sens", a dziś rano zauwazyłam, ze jakaś kobieta napisała do niego smsa, i nie chciał powiedzieć od kogo go dostał.
Proszę poradźcie co robić. On i ja mamy silne charaktery, uparte. Odejść ? I tu pojawia się moja panika, a co z dzieckiem ? Jestem jedynaczką, mam tylko mamę i nie chciałabym zostać kiedyś samotną babcią z kotem (tak statam się jeszcze trzymać i żartować).
To tak w skrócie.

Pozdrawiam Was ciepło, bo jestem tu od dziś :-)

2

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Od dawna masz problemy z akceptacją samej siebie. Masz niską samoocenę, boisz się samotności, uzależniona jesteś od bycia z kimś, na partnerze (czy to aby odpowiednie słowo?) chcesz wymusić oświadczyny.

Gdybym była Twym TŻ i przypadkiem przeczytała Twój post poczułabym się co najmniej dziwnie. Nie jako człowiek, tylko jako coś, co ma zapewnić Ci szczęście oraz dać dziecko. Tyle. Związek oparty na takich podwalinach nie ma sensu.

Co masz zrobić? Moim zdaniem, poszukać dobrego psychoterapeuty i podjąć własną terapię. Decyzję o zakończeniu związku odłożyć na później.

3

Odp: stres związany z zegarem biologicznym
Wielokropek napisał/a:

Od dawna masz problemy z akceptacją samej siebie. Masz niską samoocenę, boisz się samotności, uzależniona jesteś od bycia z kimś, na partnerze (czy to aby odpowiednie słowo?) chcesz wymusić oświadczyny.

Gdybym była Twym TŻ i przypadkiem przeczytała Twój post poczułabym się co najmniej dziwnie. Nie jako człowiek, tylko jako coś, co ma zapewnić Ci szczęście oraz dać dziecko. Tyle. Związek oparty na takich podwalinach nie ma sensu.

Co masz zrobić? Moim zdaniem, poszukać dobrego psychoterapeuty i podjąć własną terapię. Decyzję o zakończeniu związku odłożyć na później.

Dziękuję za odpowiedź, niemniej jednak czy jeśli spotyka się dwoje ludzi już dojrzałych, po 30-tce i uzgadnia, że obydwoje chcą założyć rodzinę i chcą w przyszłości formalnie związek "przypieczętować", to czy po 5 latach nie mogę powrócić do tematu i przypomnieć partnerowi co ustalaliśmy na początku ? Gdyby mój partner w momencie poznania mial inne podejście do życia, to bym sobie nim głowy nie zawracała. A rozmawialiśmy i chciał tego samego co ja.

Moja niska samoocena wynika właśnie z jego zachowania. Każda kobieta to potwierdzi, że jak widzi, ze jest tą jedyną to czuje się inaczej. Oczywiście są kobiety którym nie zalezy na ślubie, ale moim zdaniem jest to bardzo nieliczne grono.

Myślalam o terapii ale co mam powiedzieć, że wiem czego chce w zyciu, że liczy się dla mnie rodzina, dziecko, nie mam tego i cierpię z tego powodu? Co mi terapeuta doradzi ? Jestem bardzo wyrozumiała dla partnera, czekałam 5 lat, moim zdaniem za długo i stąd teraz sa problemy, bo już wchodzimy w okres kiedy związek powszednieje, a nic nie zbudowaliśmy więc łatwo odejść, bo nic nie trzyma. POjawia się na drodze cos ekscytującego, nowego, inna kobieta, która nie mówi, żeby pomóc w pracach domowych.

Wielokropku, podobno związek na tych moich podwalinach nie ma szans. A jakie to mają być podwaliny ? Nie traktuję Go jako osoby, która ma mi zapewnić szczęście i dać dziecko. Traktuję Go jako osobę, którą kocham, chcę żeby był szczęśliwy, wspieram go, szanuję jego decyzje, a dziecko nie chcę mieć z kimkolwiek, żeby mieć, tylko chcę mieć jego dziecko. Tylko gdzie w tym wszystkim jestem ja ? 5 lat to naprawdę bardzo długo, czekałam i teraz proszę o uszanowanie moich marzeń, które kiedyś były naszymi marzeniami.

4

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Zaproponowałam terapię, nie po to, by terapeuta cokolwiek doradzał, bo nie taka jego rola, tylko po to, byś mogła poradzić sobie ze swymi doświadczeniami i uczuciami, które - jak wczoraj napisałaś - mają początek we wczesnym dzieciństwie.

Moja odpowiedź była wynikiem tego, co przekazałaś w swym wczorajszym poście, dzisiejsze informacje są inne, ale nie o to chodzi. Ty znasz prawdę. Wyraziłam swoją opinię, możesz ją wziąć pod uwagę, możesz ją zignorować.

5 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-01-20 15:16:08)

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Doskonale cię rozumiem. Mam już 34 lata, a sobą nieudane małżeństwo i 8 lat straconych dla człowieka, który po ślubie wymyślił sobie, że nie chce mieć dzieci, a do tego był agresywny, toksyczny i na koniec związku przygruchał sobie "koleżaneczkę", choć jak tak patrzę z perspektywy czasu, to raczej ona przygruchała jego. Dobra, nie istotne. Teraz jestem w szczęśliwym związku, od roku staramy się o dziecko, ale się nie udaje. Jesteśmy oboje zdrowi, materialnie wszystko super, ale mimo to... Czuję oddech czasu na karku i podświadomie gdzieś ukryte słowa "nie uda wam się...". Na terapię nie pójdę, bo nie będę wydawać pieniędzy na coś, co mogę zrobić sama. Ty też możesz. Spróbuj więc postarać się zmienić sposób myślenia z "już jest za późno" na "nie jest za późno". Poszukaj wśród rodziny i znajomych przykładów na to, że ok. 40stki też można mieć zdrowe dziecko. Bo można. Jeśli ci nie wyjdzie z tym facetem, to co zrobisz? Załamiesz się? Poszukasz byle jakiego dawcę spermy, byle tylko zajść? Nic na siłę. Musisz być spokojna. Nie traktuj partnera jako potencjalnego dawcy. Może on po prostu nie dojrzał, a może okłamywał cię, że chce być ojcem, byle tylko byś nie odeszła, tak jak mój eks. Teraz pojawiła się panienka, która nie chce zobowiązań, więc widzisz, z kim miałaś do czynienia. A czy ty masz jakieś hobby, pasje, które mogą ci ewentualnie zastąpić macierzyństwo? Coś, czemu jesteś w stanie poświęcić się bez reszty? Ja mam i przede mną dwie drogi do wyboru, dlatego jeśli w ciążę nie zajdę, to zajmę się czymś innym, równie kreatywnym i wymagającym poświęceń, jak macierzyństwo. I również dającym spełnienie.
No i zawsze możesz pomyśleć o zatrudnieniu się w dziecięcej wiosce. Tyle, że podejrzewam, że żadna z nas nie chce się poświęcić wychowaniu cudzych dzieci, chorych, z traumami itp...

6

Odp: stres związany z zegarem biologicznym
Emilia napisał/a:

Doskonale cię rozumiem. Mam już 34 lata, a sobą nieudane małżeństwo i 8 lat straconych dla człowieka, który po ślubie wymyślił sobie, że nie chce mieć dzieci, a do tego był agresywny, toksyczny i na koniec związku przygruchał sobie "koleżaneczkę", choć jak tak patrzę z perspektywy czasu, to raczej ona przygruchała jego. Dobra, nie istotne. Teraz jestem w szczęśliwym związku, od roku staramy się o dziecko, ale się nie udaje. Jesteśmy oboje zdrowi, materialnie wszystko super, ale mimo to... Czuję oddech czasu na karku i podświadomie gdzieś ukryte słowa "nie uda wam się...". Na terapię nie pójdę, bo nie będę wydawać pieniędzy na coś, co mogę zrobić sama. Ty też możesz. Spróbuj więc postarać się zmienić sposób myślenia z "już jest za późno" na "nie jest za późno". Poszukaj wśród rodziny i znajomych przykładów na to, że ok. 40stki też można mieć zdrowe dziecko. Bo można. Jeśli ci nie wyjdzie z tym facetem, to co zrobisz? Załamiesz się? Poszukasz byle jakiego dawcę spermy, byle tylko zajść? Nic na siłę. Musisz być spokojna. Nie traktuj partnera jako potencjalnego dawcy. Może on po prostu nie dojrzał, a może okłamywał cię, że chce być ojcem, byle tylko byś nie odeszła, tak jak mój eks. Teraz pojawiła się panienka, która nie chce zobowiązań, więc widzisz, z kim miałaś do czynienia. A czy ty masz jakieś hobby, pasje, które mogą ci ewentualnie zastąpić macierzyństwo? Coś, czemu jesteś w stanie poświęcić się bez reszty? Ja mam i przede mną dwie drogi do wyboru, dlatego jeśli w ciążę nie zajdę, to zajmę się czymś innym, równie kreatywnym i wymagającym poświęceń, jak macierzyństwo. I również dającym spełnienie.
No i zawsze możesz pomyśleć o zatrudnieniu się w dziecięcej wiosce. Tyle, że podejrzewam, że żadna z nas nie chce się poświęcić wychowaniu cudzych dzieci, chorych, z traumami itp...

Dziękuję Emilia za słowa otuchy, teraz najbardziej potrzeba mi siły i właśnie jak to napisałaś spokoju. Bo nerwowo jadę już na rezerwie i to od dłuższego już czasu. Życiowe decyzje dotyczące związków, zwłaszcza teraz w sytuacji "stresu związanego z zegarem biologicznym" są bardzo trudne do podjęcia, dlatego dobrze jak czasem spojrzy na to ktoś z perspektywy i doradzi coś dokładając swoje doświadczenie życiowe. Z tego też powodu tu napisałam do Was kobietki o rady. Czasem w stresie widzi sie wszystko w czarnych barwach i wydaje się, że mnie już nic dobrego nie spotka. Innego dnia pojawia się siła i wtedy problemy wydają się być mniejsze. Moim problemem jest to, że jestem osobą emocjonalną, wrażliwą i to mnie gubi, bo inni to wykorzystują. Jak w tym powiedzeniu, albo masz twarde serce, albo twardą d...

Nie wiem co zrobię, na razie nie wykonuję gwałtownych ruchów, w sensie nie pakuję walizek, tylko obserwuję. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie.

7

Odp: stres związany z zegarem biologicznym
ForgetMeNot00 napisał/a:

Moim problemem jest to, że jestem osobą emocjonalną, wrażliwą i to mnie gubi, bo inni to wykorzystują. Jak w tym powiedzeniu, albo masz twarde serce, albo twardą d...

Nie wiem co zrobię, na razie nie wykonuję gwałtownych ruchów, w sensie nie pakuję walizek, tylko obserwuję. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie.

Hmmm... a twoim zdaniem WŁASNA terapia jest złym pomysłem?
Pytam, bo tak się odżegnujesz, jakby to była jakaś ujma a jakieś tam NADWRAŻLIWOŚCI Tobą (jednak) powodują... - stanąć twarzą w twarz z własnymi "zaszłościami" by LEPIEJ i łatwiej spojrzeć w przyszłość, rozszerzyć WŁASNE horyzonty? Nie uzależniać trwania/nie trwania związku TYLKO od drugiej strony... wziąć odpowiedzialność za TĘ relacje również na siebie.
Pewnie się boisz?
Ale STRACH niczego nie rozwiązuje sad

8

Odp: stres związany z zegarem biologicznym
Anhedonia napisał/a:
ForgetMeNot00 napisał/a:

Moim problemem jest to, że jestem osobą emocjonalną, wrażliwą i to mnie gubi, bo inni to wykorzystują. Jak w tym powiedzeniu, albo masz twarde serce, albo twardą d...

Nie wiem co zrobię, na razie nie wykonuję gwałtownych ruchów, w sensie nie pakuję walizek, tylko obserwuję. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie.

Hmmm... a twoim zdaniem WŁASNA terapia jest złym pomysłem?
Pytam, bo tak się odżegnujesz, jakby to była jakaś ujma a jakieś tam NADWRAŻLIWOŚCI Tobą (jednak) powodują... - stanąć twarzą w twarz z własnymi "zaszłościami" by LEPIEJ i łatwiej spojrzeć w przyszłość, rozszerzyć WŁASNE horyzonty? Nie uzależniać trwania/nie trwania związku TYLKO od drugiej strony... wziąć odpowiedzialność za TĘ relacje również na siebie.
Pewnie się boisz?
Ale STRACH niczego nie rozwiązuje sad

Nie odżegnuję się od terapii i nie jest to dla mnie jakąś ujmą. Po prostu nikt wśród moich znajomych nie ma żadnego sprawdzonego psychologa, którego moznaby polecić. A wydać pieniądze i trafić na kogoś u kogo tylko się wygadam to nie ma sensu. Chciałabym żeby ktoś spojrzal na mój problem z boku i dlatego tu napisałam, bo może ktoś zwróci mi uwagę na coś czego ja nie widzę. Teraz jestem na rozstaju dróg i nie wiem w którą stronę iść.
Poza tym nie mam problemów z otrzymywaniem konstruktywnej krytyki, albo że jest dla mnie trudne pójscie do psychologa. Trochę juz w swoim życiu przeżyłam i może w pewnym momencie źle przetrawiłam swoje problemy, na pewno to jak sobie radzimy wpływa na nas i nas kształtuje. Ja miałam ciągle pod górę, dlatego tak bardzo pragnę spokoju, bezpieczeństwa i stabilizacji.

9

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Ja bym zaczela od wizyty u dobrego ginekologa i kompletu badan sprawdzajacych na jakim poziomie zachowana zostala plodnosc.

I dopiero po takich badaniach zaczela myslec o reszczie, bo jakiekolwiek moje decyzje bylyby rozne w sytuacji, kiedy jeszcze mialabym duza szanse na dziecko, a inne, kiedy ta ciaza bylaby juz mocnoooo watpliwa.

10

Odp: stres związany z zegarem biologicznym
ForgetMeNot00 napisał/a:

Nie odżegnuję się od terapii i nie jest to dla mnie jakąś ujmą. Po prostu nikt wśród moich znajomych nie ma żadnego sprawdzonego psychologa, którego moznaby polecić.
...
Ja miałam ciągle pod górę, dlatego tak bardzo pragnę spokoju, bezpieczeństwa i stabilizacji.

Czy to jakieś wyjątkowe w TYM kraju, w TYCH czasach...?
Nie masz czasem wrażenia, że UTKWIŁAŚ w czekaniu?
... i psychologa nie ma komu polecić... (zawsze można w internecie poszukać opinii o konkretnym)
CÓŻ - może "samo" się rozwiąże z czasem... a może nie.
Osobiście nie chciałabym bezwolnie czekać na CUDZE decyzje czy wyroki. Właśnie BY SIĘ wzmocnic poszukałabym pomocy fachowej... zresztą tak właśnie robię, gdy nie daje rady smile

11

Odp: stres związany z zegarem biologicznym
Anhedonia napisał/a:
ForgetMeNot00 napisał/a:

Nie odżegnuję się od terapii i nie jest to dla mnie jakąś ujmą. Po prostu nikt wśród moich znajomych nie ma żadnego sprawdzonego psychologa, którego moznaby polecić.
...
Ja miałam ciągle pod górę, dlatego tak bardzo pragnę spokoju, bezpieczeństwa i stabilizacji.

Czy to jakieś wyjątkowe w TYM kraju, w TYCH czasach...?
Nie masz czasem wrażenia, że UTKWIŁAŚ w czekaniu?
... i psychologa nie ma komu polecić... (zawsze można w internecie poszukać opinii o konkretnym)
CÓŻ - może "samo" się rozwiąże z czasem... a może nie.
Osobiście nie chciałabym bezwolnie czekać na CUDZE decyzje czy wyroki. Właśnie BY SIĘ wzmocnic poszukałabym pomocy fachowej... zresztą tak właśnie robię, gdy nie daje rady smile

Tak mam wrażenie że utkwiłam w czekaniu. Czekam kiedy partner zdecyduje się oświadczyć (bo przecież nie mogę go zmuszać, to musi być jego wola). Czekam na dziecko, ale się nie pojawia, pomimo iż mamy 50% szanse. Ja stawiam sobie cele i dążę do nich a tych dwóch przypadkach nie jest to zależne tylko ode mnie, ale i od tej drugiej osoby. Ponieważ wlecze się to w czasie to mnie to najzwyczajniej w świecie denerwuje, a to wpływa na nasz związek. Ja jestem spięta, a on podchodzi do życia na luzie, tylko ja nie mogę zrozumieć jak można podchodzić do sprawy z dzieckiem na luzie, kiedy nie ma się 20-paru lat a 30-parę.

Zaczęłam biegać, żeby rozładować złość, rozgoryczenie, i pomaga. Czuję się lepiej, ale to pomaga mi psychicznie, a nie rozwiązuje moich nierozwiązanych spraw.

12

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

A on wie o tych 50%? Mój się "obudził", kiedy mu powiedziałam w prost, że mam lat tyle i tyle, szanse na dziecko spadają z każdym rokiem, uświadomiłam, jak to jest z owulacją (miał braki na poziomie podstawówki, myślał, że dziecko się da zrobić od strzału w obojętnie którym dniu cyklu), jak wraz z wiekiem matki wzrasta ryzyko chorób genetycznych, wyjaśniłam, co to są za choroby i zapytałam, czy chce mieć dziecko z in vitro z zespołem Downa, bo jego bezczynność może się tak właśnie skończyć. Poprosiłam też jego wieloletniego kumpla, bardzo prorodzinnego katolika, żeby nim wstrząsnął. Nie wiem, co mu napisał, ale pojechał po nim równo. I w efekcie jesteśmy w trakcie starań, a partner ciągle gada tylko o tym, gdzie będzie łóżeczko, od kiedy dziecko może zacząć się wspinać, a jak idziemy w góry, to mówi, że sobie całą wycieczkę wyobrażał, że niósł synka w nosidełku big_smile. Może warto, żebyś wciągnęła w temat osoby trzecie, jego dobrych kolegów, szczęśliwych ojców itp.? Nie chodzi o to, by straszyć i stawiać jakieś ultimatum, tylko wyłożyć, jakie są realne szanse nie tylko na poczęcie, ale i na dziecko z wadami. U nas to podziałało.

13

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Emilia, on wie o tych 50%. Przypominam mu o wieku moim, i o zagrożeniach, ale jego zdaniem jesteśmy oboje zdrowi, on się czuje młodo i jego zdaniem będzie wszystko dobrze. Nie ma on jednak takich odczuć tatusiowych sad Ostanio była u nas moja koleżanka z synkiem niecałe 4 latka, to bawił się z nim, mówił, ze mógłby takiego synka mieć. No i jakby tyle w temacie. Nie przezywa tego tak jak ja. On mi zresztą powiedział, że nie pragnie tak bardzo jak ja.
Masz rację, myślę teraz kto jeszcze mógłby nim potrząsnąć, a tak naprawdę od męskiej strony wytłumaczyć że to fajnie jest mieć dziecko, bo wydaje mi się że on podchodzi do tego bardzo poważnie, bo najważniejsze jest dla niego, że jak już bedzie miał dziecko, żeby zapewnić mu taki byt żeby niczego mu nie brakowało. I tego chyba się boi, ale się nie przyznaje, ze już nie on będzie najwazniejszy w swoim życiu,ale dziecko. Szkoda, ze nie mamy takiego kumpla jak twój :-)
Moim zdaniem jego rodzice powinni wypowiedzieć się, porozmawiać z nim że już czas, ale oni nie chcą się wtrącać. Dobrzy są ludzie, ale w tym temacie są bierni.

14

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Powiedział, że mógłby mieć synka, a nie że chciałby mieć, nie?
Cóż z tego, że on się czuje młodo, kto po 30-stce czuje się staro, chyba nikt.
Samopoczucie a możliwości zdrowotne to dwie różne sprawy. Poza tym on będzie mógł i za 30 lat zostać ojcem a ty mamą już nie i to też powinien wziąć pod uwagę.
Tak to już jest, że nie wszyscy faceci mają parcie na dziecko.
Moja znajoma z kolei z braku dobrych kumpli zrobiła tak, że zaczęła publicznie na imprezach skarżyć się, że chciałaby już mieć dziecko, ale jej partner jest niedojrzały, ma ją gdzieś, myśli tylko o sobie i przyjemnościach, jest nieodpowiedzialny itp. itd. Głośno, dobitnie, nie przebierając w słowach i to w dodatku przy nim. Wjechała mu na ambicję tak, że się w końcu ogarnął i zmobilizował do działania. Może tym sposobem? Albo delikatne aluzje kierowane właśnie do takich czterolatków, typu "ciocia by chciała mieć takiego samego synusia słodkiego, jak ty, ale nie będzie miała...". Dzieciak nie zrozumie i tak, ale otoczenie zacznie pytać i drążyć temat. Też tak robiłam.
Na teściów nie licz. Oni zawsze będą po stronie synusia. I on nadal jest dla nich małym dzieckiem, które przecież nie może mieć dzieci, no bo jak to.

15

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Kobietki, temat już jest nieaktualny. Właśnie mój 5 letni związek się zakończył. Zostałam w domu poinformowana że to koniec. Teraz muszę zaakceptować fakt, że na swoje dziecko już nie mam szansy, swoją już przegapiłam.
Dziękuję Wam za rady.

16

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Nienienie, absolutnie nie przegapiłaś. Nie załamuj się i nie poddawaj. Na razie jest źle, bo zostałaś sama, ale to nie znaczy, że masz pogrzebać te marzenia. Możesz za dzień, miesiąc, pół roku spotkać miłość życia i za rok o tej porze już mieć dziecko smile. Moja znajoma coś takiego przeżyła: jesienią rozwód, zimą nowy partner, latem urodziła syna, co prawda wcześniaka i ciąża była zagrożona, ale dzidziuś na szczęście zdrowy. No i ona też ma 36 lat. Teraz przed tobą wszystko, co dobre: nowe życie, w którym czeka nowa miłość i niedługo dzieciątko, uwierz w to, a tak będzie smile.

17

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Dziekuję Emilio za słowa otuchy. Nie wiem jednak czy jeszcze będę miała jakies pokłady zaufania. Wczoraj coś we mnie pękło, ja przepłakalam kilka godzin a mój juz ex w tym czasie grał na komputerze. A mówiąc mi że ten związek nie ma sensu mówił i patrzył cały czas w bok, nawet na chwilę nie spojrzał mi w oczy. A mi w tym czasie serce pękało.

18

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Taki plakat widziałem na mieście - tylko przejście przez piekło daje szansę dojścia do nieba. W tym momencie tworzy sie twoje piękno. I pamiętaj niezależnie od wszystkiego  To ty jesteś najpiękniejszą osobą z którą spędzisz życie.

19

Odp: stres związany z zegarem biologicznym
Piotr Introwertyk napisał/a:

Taki plakat widziałem na mieście - tylko przejście przez piekło daje szansę dojścia do nieba. W tym momencie tworzy sie twoje piękno. I pamiętaj niezależnie od wszystkiego  To ty jesteś najpiękniejszą osobą z którą spędzisz życie.

Wzruszyłam się. Trochę się posypałam i te słowa bardzo mnie ujeły. To jest takie miłe, że ludzie tak tu wspierają. Dziękuję za te słowa :-)
Niestety albo może i dobrze, jestem w pracy, siedzę przed komputerem i próbuje pracować, ale nie umiem zebrać myśli. Czytam tu na forum różne posty szukając otuchy, szukając zapomnienia o tym co sie dzieje teraz w mojej głowie. Boję się wrócić do pustego mieszkania.

20

Odp: stres związany z zegarem biologicznym
ForgetMeNot00 napisał/a:
Piotr Introwertyk napisał/a:

Taki plakat widziałem na mieście - tylko przejście przez piekło daje szansę dojścia do nieba. W tym momencie tworzy sie twoje piękno. I pamiętaj niezależnie od wszystkiego  To ty jesteś najpiękniejszą osobą z którą spędzisz życie.

Wzruszyłam się. Trochę się posypałam i te słowa bardzo mnie ujeły. To jest takie miłe, że ludzie tak tu wspierają. Dziękuję za te słowa :-)
Niestety albo może i dobrze, jestem w pracy, siedzę przed komputerem i próbuje pracować, ale nie umiem zebrać myśli. Czytam tu na forum różne posty szukając otuchy, szukając zapomnienia o tym co sie dzieje teraz w mojej głowie. Boję się wrócić do pustego mieszkania.

Jeśli chcesz zostać matką, to może warto rozważyć samotne macierzyństwo? Bank spermy, adopcję?

21

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Wiecie co, różnie w życiu się układa. Moja ciocia swoje pierwsze dziecko urodziła w wieku 42lat. Moja kuzynka ma 20 lat, jest wspaniałą, inteligentną i ciepłą osóbką. Chociaż pamiętam jak ciocia biadoliła, że nie da rady ( a moze nie zdąży) jej wychować, że jest za stara. W ogóle, nikt w rodzinie nawet nie spodziewała się, że w ogóle wyjdzie za mąż, bo to był chyba jej pierwszy związek w życiu.

22

Odp: stres związany z zegarem biologicznym

Takie parcie na posiadanie dziecka może się źle skończyć dla dziecka. Matka powinna być zrównoważona a nie mieć olbrzymi lęk przed tym że być może nie będzie mieć dziecka. Co to za mówienie że "musisz coś mieć"? To nie jest dobre podejście do żadnej sprawy. Dziecko nie jest zabawką którą musi się mieć.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » stres związany z zegarem biologicznym

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026