To prawda, jest bardzo dużo sprzecznych informacji. A bardzo często sami producenci nabijają nas w butelkę, co jak czytałam wynika z niejasnych przepisów, które po prostu wykorzystują dla swoich celów. Np mogą nazwać jogurt o smaku np truskawki, a truskawki tam np 1 % czy piszą, że coś jest naturalne, a wcale takie nie jest. Powinny myślę być bardziej restrykcyjne przepisy, bo są bardzo luźne myślę i panuje samowolka tutaj, przez co dużo ludzi się nabiera i rozumiem to, bo sama też często się nabierałam albo nabieram. Trochę teraz umiem składy czytać tzn te podstawowe niezdrowe rzeczy znam i staram się unikać jasne, ale też nie zawsze pamiętam i biorę niektóre rzeczy orientacyjnie. Czasem też zjem coś co ma szkodliwe składniki, nie ma co popadać w paranoję, pewnie. Niemniej, powinny być przepisy takie, żeby producenci na opakowaniach nie mogli aż tak oszukiwać jak to robią.
Teraz jest lepiej, bo więcej ludzi choć pobieżnie przegląda składy, kiedyś chyba było gorzej, bo brali, bo opakowanie ładne czy coś czy że producent zachwalał na opakowaniu, sama jak byłam kiedyś nieuświadomiona nic, to tak brałam, bo opakowanie zachęciło czy coś. Sama sobie pewnie nie zdawałam sprawy, ale tak jest. Wiadomo, że teraz pewnie też temu czasem ulegnę, bo to jakoś podświadomie może działać, ale jednak staram się jak mam możliwość w skład spojrzeć, mam też sprawdzone rzeczy, które wydają mi się mniejszym złem i smakują mi do tego, więc je wiem, że mogę brać a jakże
Co do glutenu i mleka to też uważam, że nie ma co popadać w przesadę tak samo, bo jak możemy jeść i chcemy, nie szkodzi nam, to czemu nie. Nic na siłę, żeby sobie odmawiać koniecznie. Ja bez glutenu tak całkowicie, czyli bez chleba choćby ciemnego, makaronu nie wyobrażam sobie jadłospisu. Staram się jeść różnorodnie, ale i tak bez tego sobie nie wyobrażam, bardzo je lubię 
Bardzo lubię też teraz kaszę gryczaną, a kiedyś nie lubiłam hehe, a i dobrze, że teraz lubię, zdrowa jest. Kiedyś nie cierpiałam też wody, ale przy odchudzaniu zaczęłam pić trochę na siłę, tak sobie postanowiłam, choć było ciężko i o dziwo przyzwyczaiłam się, teraz piję codziennie. A kiedyś tak wody nie lubiłam, że wykrzywiało mnie, serio, nie smakowała mi. No kwestia przyzwyczajenia, skoro teraz piję i jest dla mnie ok, choć fakt, nie jest jakaś szałowa dla mnie, ale ok. No i fajnie, woda to główny budulec organizmu, więc wierzę, że faktycznie jest zdrowa, a piję Nałęczowiankę, ma chyba sporą ilość minerałów dobrych jak patrzyłam i jest dla mnie ok do wypicia, więc piję teraz cały czas ją. Co do jaj, to ja staram się jednak wybierać te, gdzie kury chodziły swobodnie, nie wiem czy ma to duże znaczenie zdrowotne, bo to jasne, że różnie podają, ale jednak lepiej czuję się z tym, że one być może nie były tak bardzo krzywdzone. Z mięsem nie mam pewności czy zwierzęta mniej cierpiały czy bardziej, a jem, to prawda, ale jeśli tu mogę wybrać jajka od kur, które być może mniej cierpiały, to wolę takie. Sam wygląd zaś jaj podobno faktycznie o niczym nie świadczy, więc tym nie ma co się sugerować.
Mięso jak kupujemy to też staramy się ze sprawdzonych mięsnych i takie, żeby nie była sama woda prawie hehe. No parówki kiedyś kupowałam na oślep jak się nie znałam, teraz jak patrzę na skład bardziej, to raczej bym kupiła lepsze, ale już dawno akurat parówek nie kupowałam. Coś nie mam teraz na nie chęci. Za to czasem jem kiełbasę i tu też staramy się wybrać dobrą. Ekologiczne to nie, nie stać nas teraz, to nie, ale takie lepsze, choćby te mniejsze zło.
Mleko kiedyś jak nie wiedziałam o tym, mama też, to jak byłam młodsza, to piłam dłuższy czas codziennie te mleko w kartonie, chyba jedno z gorszych, taka prawie sama woda jakby. Tylko wtedy to co ja tam wiedziałam, piłam i tak, bo "mleko zdrowe". Teraz wiem, że nie każde mleko jest zdrowe, że lepiej choćby z butelek. No, a wtedy "mleko zdrowe i już", chyba wielu ludzi miało takie myślenie i brało byle jakie. Także wtedy jako młodsza ja miałam tych niezdrowych rzeczy zjedzonych na pewno sporo, moja mama też nie bardzo interesowała się składami, to sama chyba sobie nie zdawała sprawy z niektórych zagrożeń, no z niektórych, bo z niektórych tak i wtedy tego starała się, bym nie jadła czy nie piła. Np wiedziała, że Cola niezdrowa i inne, choć to wiadomo, łatwo było się domyślić nawet hehe i napoje gazowane u nas były bardzo rzadko. Może dlatego teraz ich nie lubię za specjalnie. No, ale na słodycze to łasuch jestem, niestety. Dlatego teraz duża nadwaga, no iw końcu zacznę zbilansowanie jeść, to najważniejsze i będzie lepiej, dla zdrowia itp dla mnie.