Jedna smutna rzecz powoduje u mnie od razu brak humoru przez cały dzień.
Wszystkim bardzo się stresuję. Wizyta u lekarza (jeszcze większy stres jeśli jest to nowe miejsce, lub nowy lekarz - nie wiem jak tam przebiegają procedury, czy mam podejść do recepcji czy od razu pod gabinet, czy trzeba zapukać, czy lekarz sam zawoła itp.).
Z powodu stresu mam podwyższoną prolaktynę, jakiś czas temu intensywnie wypadały mi włosy.
Jeszcze całe życie przede mną, nie chcę cały czas czymś się stresować i martwić, wiecie jak sobie pomóc?
Póki co chcę obejść się bez wizyt u specjalistów.
Podobne tematy
A jak to było z Twoją samodzielnością w późnym dzieciństwie i w wieku nastoletnim?
W moim wypadku do 15-go roku życia, czyli do czasu podjęcia nauki w innej miejscowości po podstawówce, nigdzie nie wolno mi było się ruszać samopas i z tego tytułu miałem podobnie jak Ty.
Myślę, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy było to, że gdy miałem ze 3 - 4 lata, mój ojciec po suto zakrapianej imprezie na działkach na obrzeżach miasta, "zgubił" mnie i gdy wrócił do domu beze mnie, mama i babka wpadły w histerię. Do wieczora mnie szukano.
Potem zakazywano mnie i mojemu rodzeństwu "szwendania się" i tak do końca podstawówki.
Do tej pory mój starszy brat dostaje rozwolnienią, gdy musi osobiście coś załatwić w urzędzie.
Mam identycznie, tak samo sie wszystkim stresuje i przejmuje, nawet wlosy mi tak samo wypadaja. Wyglada to na nerwice lekowa, ale sama bylabym ciekawa, czy mozna sobie pomoc w tej sytuacji bez pomocy specjalistow.
Mam tak samo, wlosy tez mi leciały.. Stresuje się wszystkim, mam 20 lat, dziecko,narzeczonego... Np do urzedu to chodze z mama..az wstyd wgl gadac.. A jak mialam pierwsza wizyte u lekarza i wyszlo tak ze musialam isc sama to myslalam ze zemdleje pod tym gabinetem.. Najlepsze z tego wszystkiego bylo to ze lekarz po 20 min rozmowy ze mna przepisal mi psychotropy i tyle bylo z leczenia.. Dno.
A jak to było z Twoją samodzielnością w późnym dzieciństwie i w wieku nastoletnim?
W moim wypadku do 15-go roku życia, czyli do czasu podjęcia nauki w innej miejscowości po podstawówce, nigdzie nie wolno mi było się ruszać samopas i z tego tytułu miałem podobnie jak Ty.
Myślę, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy było to, że gdy miałem ze 3 - 4 lata, mój ojciec po suto zakrapianej imprezie na działkach na obrzeżach miasta, "zgubił" mnie i gdy wrócił do domu beze mnie, mama i babka wpadły w histerię. Do wieczora mnie szukano.
Potem zakazywano mnie i mojemu rodzeństwu "szwendania się" i tak do końca podstawówki.
Do tej pory mój starszy brat dostaje rozwolnienią, gdy musi osobiście coś załatwić w urzędzie.
Gdy chciałam coś robić sama pozwalano mi na to, ale też ani nie zachęcano do tego, ani ja nie wykazywałam żadnej inicjatywy.
mam podobnie
o dziwo troszke pomaga małe cwiczenie
przed snem pomyśl o 3ch rzeczach które Ci się udało zrobić
jesli chcesz to je zapisuj
w gorszej chwili możesz tedy przeczytac
małe sukcesy dnia codziennego podnoszą na duchu ![]()
Kiedyś też stresowałam się wszystkim, a to dlatego, że rodzice zawsze mówili mi co mam mówić, co mam zrobić, gdzie mam pójść. Gdy już dorosłam i pora przyszła, żeby samej coś załatwiać, to kilka dni wcześniej planowałam krok po kroku i wszystko dokładnie wcześniej sprawdziłam, żeby nie zrobić gafy. Teraz, gdy pracuje i każdego dnia muszę pokonywać stres, nie mam czasu na rozmyślanie, planowanie i idę na żywioł ze wszystkim
Tak jest zdecydowanie łatwiej, mniej się przejmować, zająć się czymś innym i cieszyć się każdym dniem.