Tak się zastanawiam czy czasem nie wyprowadzić się do USA. Szukam ciągle informacji. Dowiedziałem się jak załatwić wizę. Ale wpierw coś napiszę. Część z was mnie zna z wątku Warto żyć, opłaca się? Ja już tam pisałem dużo. Że chce coś zmienić. I tak od niedawna bardzo poważnie zastanawiam się na wyprowadzeniem na stałe do USA. Dlaczego? Bo widzę, że Polsce nie ma przyszłości dla mnie. Dobra niech zarabiam te 2000zł średnio i jak tu za to żyć? Co prawda, mądry człowiek będzie dobrze rozporządzał tymi pieniędzmi i mu starczy na życie, czyli jedzenie i rachunki. Ale co z przyjemnościami? Przecież nikt nie chce tyrać i cierpieć, każdy zasługuje na jakąś przyjemność.
Zgadzacie się pewnie w tym momencie ze mną. A jak ktoś ma pasję? Jak tu ją pogodzić z drogim życiem. Paliwo do motocykla nie jest tanie, i wiem to ja i Wy. Ale do rzeczy. Jako zapalony motocyklista, oglądam takie kanały na youtubie zwane motovlogami. Jest pewien vloger który jest Polakiem, ale mieszka na stałe w Stanach. I co jakiś czas robi tak zwany Q&A czyli pytania i odpowiedzi od osób komentujących. Ktoś się zapytał jak z zarobkami w stanach. On odpowiedział, że spokojnie starcza na życie i na wszystko go stać. I w Polsce nie mógł sobie na pozwolić. Przykład. Nowy motocykl yamahy R1 od dilera w USA kosztuje od 12000-14000 USD. Przy czym zarobiając te 2,5-3000USD, mogę sobie kupić w ciągu roku jak nie krócej. A o cenach paliwa, no są tak tanie, że szok. U nas w Polsce, R1 kosztuje 79000 zł. Przy zarobkach średnio 2000zł, to sobie mogę pomarzyć o nowym motocyklu, ze sto lat bym na niego u nas zbierał
A paliwo ile kosztuje u nas to każdy wie. W Polsce mnie tu w zasadzie nic nie trzyma. Nie mam dziewczyny, każdy ze znajomych idzie swoim życiem, a ja nie mam zamiaru żyć jak dziad, za marne grosze. Tylko skończę zaoczne liceum i kurs na mechanika, uskładam sobie pieniędzy, (co mi pewnie trochę zajmie) I wyjadę. A jak są Wasze zdania?
Podobne tematy
A z czego chcesz żyć tam w USA?
Wizę, jeżeli dostaniesz - z tego co wiem - określa długość Twojego legalnego pobytu do pół roku. Bez możliwości legalnej pracy. Potem, albo musisz wyjechać, albo zostajesz nielegalnie w każdej chwili zagrożony deportacją. Gdzie będziesz mieszkał i za co żył?
bbasia ma rację, do Stanów bardzo trudno jest wyjechać na stałe. Wiza nie wystarczy, musisz mieć zieloną kartę lub dostać specjalne zaproszenie od jakiejś firmy, która chciałaby Cię zatrudnić (ale nawet wtedy dostaniesz pozwolenie pobytu tylko na czas trwania umowy z tą firmą i oczywiście nie muszę chyba dodawać, że musiałbyś być w jakiejś dziedzinie wybitny, żeby jakakolwiek firma wybrała akurat Ciebie zamiast kogoś, kto już jest na miejscu i nie trzeba go "ściągać" do USA). Pewnie łatwiej byłoby spróbować w europejskim kraju, np. Norwegii czy Szwecji, tam też zarobki są dużo wyższe niż w Polsce (nawet relatywnie do wysokich kosztów życia) i ponoć fajnie się żyje.
Ja bym się nie przejmował trudnościami z wyjazdem do Stanów; bardziej trudnościami z powrotem...
Jakby nie patrzeć- może nie wyjść.I co? Na stopa ciężko....
Jako eks-emigrant rozumiem Autora i popieram.Wypad w ciemno za granicę to przygoda i szkoła życia jednocześnie.Polecam w ciemno.
Ale najpierw proponuję przepracować z rok-dwa u nas.W kilku różnych miejscach- trzy miechy w Macdonaldzie, trzy na budowie, i jeszcze gdzieś tam- żeby przynajmniej pobieżnie poznać różne branże.Wtedy szansa zahaczenia się gdzieś będzie nieporównanie większa.
Przed wyjazdem do Stanów koniecznie UK albo Irlandia- nauka języka w praktyce.A potem hulaj dusza: Australia, Nowa Zelandia, Kanada.
Każde z tych państw daje możliwość stałego pobytu bez większych problemów.
Autorze.Pomysł dobry, ale...jeszcze nie teraz.
EasyRider - znasz język angielski? Choćby na poziomie komunikatywnym?
Tak jak wyżej dziewczyny już napisały: sam wyjazd (o ile dostaniesz wizę) to jeszcze nie problem. Nawet jakąś pracę znajdziesz (o ile znasz język). Problem jest z legalnym pobytem po upływie czasu na jaki wiza zostanie przyznana.
Kanada też jest atrakcyjna. Nie trzeba wizy, mają duże zapotrzebowanie na pracowników.
Znajomość języka wszędzie jest potrzebna i posiadanie jakiejś umiejętności.
Moze pomyśl o Kanadzie? Kraj dwujęzycznym z dużym nakładem na socjal, jak Ci się nie powiedzie, ktoś pomoże. Moim zdaniem stany są przereklamowane, ciężko sie dostac i nie jest powiedziane, ze dasz radę się tam utrzymac. W Kanadzie jest o wiele przyjemniej.
W jaki sposób chcesz dostać w usa legalne zatrudnienie ? Firma amerykańska może co prawda zatrudnić obcokrajowca, ale wiąże się tu z wysoką opłatą, więc dotyczy to w zasadzie tylko bardzo poszukiwanych specjalistów. Chyba, że planujesz pobyt nielegalny, ale wtedy musisz się liczyć z tym, że nie możesz wyjechać (bo już nie wrócisz).
Przecież nikt nie chce tyrać i cierpieć, każdy zasługuje na jakąś przyjemność.
Przeczytalem Twoj post. Cytat wg mnie wyklucza powodzenie w czasie pobytu w us w chwili obecnej. Masz plan, to go realizuj. Uczysz sie i pracujesz, to swietnie. Ale zamiast mechaniki "motocyklowej" ucz sie mechaniki samochodowej. Masz wiecej szans na dostanie pracy. Kiedys jak dojrzejesz aby tam wyjechac i pozostac na dluzej zamast w poplochu wracac do Polski bedziesz mial swoja szanse. Zmiana miejsca zamieszkania i sposobu zycia o jakiej piszesz to jest jak wypowiedziec komus wojne. Musisz miec plan aby ta wojne wygrac, inaczej przegrasz a jedynymi plusami bedzie wiedza jak zmienic sposob myslenia aby zmienic miejsce siedzenia. To nie jest tak, ze czyjes rady, prawdziwe, przekazane Ci w dobrej wierze zalatwia wszystko za Ciebie. Musisz miec doswiadczenie z Polski aby tam uczyc sie od nowa jak przezyc. Poznanie podstaw angielskiego to mus, inaczej bedziesz bladzil po sklepie spozywczym 15min aby kupic smietane, albo bedziesz skazany na zakupy w polskich sklepach jezeli wyladujesz tam gdzie w okolicy takowe sa. Angielski jest bardzo wazny a nawet znajac troche podstawy gramatyki i okolo 1000 slow bedziesz w stanie dogadywac sie na obczyznie w podstawowych sprawach. Ludzie Ci pomoga, ale juz przyjezdzajac musisz cos miec oprocz optymizmu i dobrych checi. Inaczej wokol Ciebie zrobi sie pusto. Musisz miec staz pracy, bo beda sie Ciebie pytac co robiles w Polsce. Nie oszukasz chociaz niektorzy mowia, ze sie udaje. Pojdziesz pracowac i bedziesz kombinowal, ze umiesz, i cieszyl sie, ze w srode wszystko jest OK, a w piatek dostaniesz czek i infomacje, zebys sie wiecej nie pokazywal. I nagle zapomnisz o wymarzonym motocyklu, i zarobkach na poziomie 30 tys rocznie i zaczniesz sie bac co bedzie jesli przez nastepne 2 tygodnie nie dostaniesz pracy.
Rób to, na co masz ochotę. Ryzykuj. Bez ryzyka nigdy nie dowiesz się czy było warto i zawsze będziesz się zastanawiać: co by było gdyby...?