Drogie Forumowiczki,
jestem z M dośc krótko bo pomnad 6m, od pazdziernika mieszkamy razem, od pewnego czasu pojwiły sie problemy w łózku, stopniowo seks zanikał, z jego winy, nie daje rady bo mu nie wyogdnie, za szybko, za wolno, inaczej, nogi mu sie slizgaja, nie chce mu sie, bo sie skrzywiłam itp itd tlumaczen bylo milion.
Stopniowo przestalismy to robic, ostatni raz robilismy to 11.11, jestesmy mlodzi, mamy 24 i 23 lata.
Z czasem zaczeło mi bardzo tego brakowac, frustracja rosla az siegnela zenitu.
Czuje sien ieatrakcyjna, nie kochana, nie pozadana, czuje obrzydzenie do siebie.
Dodam ze moj M działa sam ze soba i osiąga pełne zadowolenie, ze mna zaraz mu opada.
Przez brak sekus przestało układac się miedzy nami.
Wczorja uslyszałam, ze jestem jego pierwsza, ze nigdy z nikim mu nie wyszlo, fakt zawsze mowil ze ma amle doswiadczenie ale nie pomyslalam, ze czekal do 23 roku zycia, ze nigdy nie odczuwal przyjemnosci z kobieta, ze dla niego to meczarnia bo jest gruby i mu nie wygiodnie i mu sie nie chce.
Dla mnie j4est to core ze mlody facet inie pozada swojej kobiet, dodam, z enie jestem szkarada, jestem zadbana mloda wesola kobieta.
Zasypiamy i mieszkamy jak wspolokatorzy.
Bardzo mnie to boli, czuje sie z tym tragicznie, codziennie placze.
W koncu udalo mi sie go namowic do pojscia do lekarza tylko co z tego jak ja nie wiem czy jest co ratowac..
ja wsciekla on wsicekly,
skoro mnie kochal to czemu nie poszedl duzo wczesniej do elekarza, tylko dał sie namowic jak zagorzilam odejsciem/
coraz czesciej mysle o zwyklym zaspokojeniu sie z kims innnym, czemu on mnie tak rani?
czemu wiedzac ze ma problem potrafił z premedytacja zrzucic za to iwne na mnie?