netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Mój związek

5 odpowiedzi1 783 wyświetleniazałożony przez marcinmarcin1989, 07.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Mój związek

Witam
Pokrótce spróbuje się przedstawić... Mam 25 lat i umówiony ślub w czerwce.Z moją narzeczoną jesteśmy razem 7lat razem ,Ona ma 22lata.
Po około 3miesiącach  od zaręczyn 24.12.2013 zaczołem rozmyślać o ślubie i pojawiły się wątpliwości czy to ta na pewno, choć wcześniej wiedziałem że chce założyć z nią rodzinę i mieć dzieci. Nasz związek rozpoczął się od pocałunku na imprezie,Ona miała 15lat ja 17 .Wogóle nie traktowałem tego poważnie i myślałem tylko egoistycznie o tym żeby ją "zaliczyć" teraz mi za to wstyd ale widać do tego trzeba trochę dojrzeć.Po byciu razem jakieś 8 miesięcy choć wcale tego tak nie traktowalem i zaczelismy coś do siebie czuć ,coraz więcej przebywać razem,pisać spotykać znalazłem 2 rozmowy na "fotce" z 1-2.5 miesiaca spotykania sie 1 wiadomosc to coś w stylu "ona do niego ładne masz oczy" a druga wiadomość  z innym znajomym "ona do niego kiedy zaprosisz mnie na herbate " rozmowy trwały 2 wymiany zdać bez ustalenia spotkania. Przed pierwszym pocałunkiem deklarowałem się jak każdy chłopak z mojego otoczenia jako "singiel" do wolnego związku.Gdy było zimno i wracałem z jej koleżanką w stronę mojego domu (to samo osiedle) wracałem z nią za ręke (6 miesiąc związku ),dowiedziala sie i na imprezie zrobila sobie zdjęcie z wspólnym kolegą chyba po złości też trzymając sie za rękę dodając ze to przecież i jak juz zrozumiałem ze jednak te wolne związki to nie to o co chodzi to juz do tej pory nigdy nic takiego się nie powtórzyło ,odbiła całkowicie od "imprezowych koleżanek" ,chciała spędzać czas tylko ze mną,nie chciała chodzić nigdzie sama "bo od tego ma mnie żeby ze mną wszedzie chodzić" jest za mną strasznie,pomaga mi w pracy,zajmuje sie domem.Rozwijamy sie na wzajem ona zmobilizowała mnie częsciowo do sprzątania w domu a ja ją częsciowo do treningu na siłowni zeby zdrowo wyglądać.Ona jest bardzo za moimi rodzicami pomaga im lubi do nich jezdzić.
Ostatnio często sie kłóciliśmy bo chyba szukałem pretekstu ,jak myślałem o zobowiązaniach po śłubie i o tym wszystkim to nie umialem tym sie jakoś cieszyć.Powiedzcie  mi co myślicie o tym  "że jak sie coś szuka na chwile to znajduje sie na całe życie?" i o początku tego związku bo poprostu to sie nadaje na jakąś komedie romantyczną z dalszym ciągiem a mnie jakoś boli to że zawsze byłem uczony żeby budować coś na solidnych fundamentach a tutaj jest jakos inaczej...nie wszystko jak w bajce.
Pozdrawiam

2

Odp: Mój związek

Autorze. Jesli nie kochasz nie wchodz w malzenstwo. Ja zroiblem taki blad. Potem to sie i tak rozpadnie. Natomiast jesli jest milosc to zawsze mozna naprawiac, zaden zwiazek nie jest idealny. Wyglada jednak na to ze po wczesniejszym olewaniu siebie nawzajem dziewczyna sie zakochala ale Ty raczej nie. Jedziesz na niej ale tak cale zycie sie nie da. Zaastanow sie swiadomie (ja takiej szansy nie mialem) czy lepiej teraz powiedziec prawde, czy wejsc oszustwem w malzenstwo, ktore po kilku latach zakonczy sie rozwodem i oboje stracicie czas. Roznie moze byc. Moze to tez byc kwestia przeznaczenia. Trudny to wybór.

3

Odp: Mój związek

Tyle że ja kocham.Tylko chyba boje się żeby mnie nie zawiodła ,przez 5lat stałem na "bramce" w dyskotece i widziałem dzieczyny które gdy chłopak sie odwrócił rozdawały swoje numery, gdy mąż wychodził do pracy na noc one zapraszały do siebie,nigdy jej nie zdradziłem chociaż powiem uczciwie że nieraz kusiło gdy bezpośrednio zapraszały na sex.zawsze odmawiałem bo nie mógłbym skrzywdzić swojej kobiety,koledzy z pracy sie z tego śmiali ale dla mnie ważniejsza była ona.70% moich znajomych  kolegów zdradza swoje kobiety żony.Wydaje mi się że gdybym jej nie kochał i by mi na niej nie zależało to uległbym pokusie.Dziwi mnie na przykład że kolega zaprasza mnie na prostytutki ,odmawiam,on ma żone a tydzień później mówi mi że ją kocha i nie chce innej w domu...takiej miłości raczej napewno bym nie chcial.Powiedziałem kiedyś mojej nażeczonej o tym co mnie trapi,strasznie przepraszała mówiła ze miała 15lat i nie przywiązała sie wtedy i że jest jej wstyd,choć wydaje mi się że wcale nie musiała by przepraszać bo w wieku kiedy ja miałem 15lat to myśle ze nie był bym lepszy.Strasznie męczy mnie w głowie ten temat.Wydaje mi się że to dlatego że mocno stąpam po ziemi do wszystkiego przywiązuje uwage i zawsze martwie sie na zapas czy to w pracy "teraźniejszej" czy w życiu...

4

Odp: Mój związek

Męczy Cię to co ona robiła będąc nastolatką?I tylko to? Czy teraz uważasz, że jest niegodna zaufania?

5

Odp: Mój związek
marcinmarcin1989 napisał/a:

Tyle że ja kocham.Tylko chyba boje się żeby mnie nie zawiodła ,przez 5lat stałem na "bramce" w dyskotece i widziałem dzieczyny które gdy chłopak sie odwrócił rozdawały swoje numery, gdy mąż wychodził do pracy na noc one zapraszały do siebie,nigdy jej nie zdradziłem chociaż powiem uczciwie że nieraz kusiło gdy bezpośrednio zapraszały na sex.zawsze odmawiałem bo nie mógłbym skrzywdzić swojej kobiety,koledzy z pracy sie z tego śmiali ale dla mnie ważniejsza była ona.70% moich znajomych  kolegów zdradza swoje kobiety żony.Wydaje mi się że gdybym jej nie kochał i by mi na niej nie zależało to uległbym pokusie.Dziwi mnie na przykład że kolega zaprasza mnie na prostytutki ,odmawiam,on ma żone a tydzień później mówi mi że ją kocha i nie chce innej w domu...takiej miłości raczej napewno bym nie chcial.Powiedziałem kiedyś mojej nażeczonej o tym co mnie trapi,strasznie przepraszała mówiła ze miała 15lat i nie przywiązała sie wtedy i że jest jej wstyd,choć wydaje mi się że wcale nie musiała by przepraszać bo w wieku kiedy ja miałem 15lat to myśle ze nie był bym lepszy.Strasznie męczy mnie w głowie ten temat.Wydaje mi się że to dlatego że mocno stąpam po ziemi do wszystkiego przywiązuje uwage i zawsze martwie sie na zapas czy to w pracy "teraźniejszej" czy w życiu...

W takim razie trzeba mieć swiadomosc żeby nie popelniac bledow w momencie kryzysow, które się w przyszłości pojawia. Kryzysow się nie uniknie ale bledow jak najbardziej.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026