Nie daję już sobie z tym rady , dlatego założyłam konto tutaj , mam nadzieję że to dobra decyzja . Mój facet od sylwestra pije , tłumaczy to tym że nie możemy porozmawiać i meczy go to i kolejnego dnia nadal w to brnie . Całe szczęście że upija się lekko bo naprawdę bywało gorzej , że ledwo stał na nogach . Wcześniej był taki długi czas spokoju , było cudownie , idealnie nam się układało . Wczoraj chciał rozmawiać ale ja nawet nie miałam na to odrobiny ochoty , bo powiedziałam - będziesz trzeźwy to pogadamy . A on zamiast pójść spać , wytrzeźwieć , pogadać dziś ze mną , to właśnie jest tak że niedawno dopiero się położył . Całą noc siedział na internecie , palił , sączył piwko . Mam dość , ale sytuacja jest na tyle utrudniona że mamy półrocznego synka i razem mieszkamy ... Jak z tego wszystkiego wybrnąć , jak znaleźć na to siłę , czy z nim może porozmawiać , ale jak ... co mówić . Jestem osobą zamkniętą w sobie , trudno rozmawia mi się o uczuciach . W dodatku gdybym nawet chciała gdzieś pójść i pogadać , nie mam z kim . Do mamy nie chce iść bo już mi głupio bo to nie pierwszy raz . Przyjaciółki też zbytnio nie mam , ani nawet koleżanki takiej by można było zaufać i by coś sensownego doradziła , praktycznie wszystkie znajomości urwałam bo tak mi było CUDNIE w tym związku że zapomniałam o całym innym świecie a teraz zostałam z ręką w dupie bo on to kolegów ma po szyję bo pokaże banknot to już lecą żeby ktoś im piwko postawił ...
Podobne tematy
Jedynym słusznym wyjściem z sytuacji jest terapia AA. Wiem, że cieżko pokazać osobie uzależnionej, że to dobre rozwiazanie i często jedyne, ale przecież chodzi o dobro dzieciaka. Nie rozmawiaj z nim jak jest "w ciągu", poczekaj aż będzie zupełnie trzeźwy. Jaka jest twoja sytuacja finansowa? Jesteś od niego zależna?
Pamiętaj o tym, że nie wolno stawiać warunków, to nic nie daje a jak daje to na chwile, alkoholik sam musi zrozumieć swoją sytuacje i czasami musi zostać sam żeby pojąć. Myśl o dziecku, nie spapraj dzieciakowi życia, nie zasłużyło.
Tak wiem , każdy mówi myśl o dziecku , ale to też nie jest takie proste skoro samemu nie ma się już sił do życia . Nie jestem akurat uzależniona finansowo , ale nie chciałabym wracać do mieszkania do mamy . Wiem z doświadczenia że stawianie warunków mało daje , czasem nawet jeszcze pogarsza sytuacje ,ale w takim razie jak rozmawiać ?
To chyba jeszcze nie jest w jakims zaawansowanym stadium ale wszystko jedno.
Napewno na Twoim miejscu sama bym poszla do psychologa a nie rozżalala sie nad nim. Bo dla kogos kto ma tendencje do zapijania sie powodem do picia moze byc wszystko nawet to ze ubralas sukienke w kolorze niebieskim a nie czerwonym. Twoje zycie zacznie sie zmieniac jak Ty zaczniesz sie zmieniac. Zacznij od rozmowy z psychologiem. Polecam.
Zacznij od uwolnienia sie od niego. Potem reszta.... a jak jeszcze dodasz, że ukrywasz jego uzależnienie przed rodziną.... Wtedy powiem Tobie jak potoczy sie Twoje życie.
w akoholu nie utopi sie problemow . a ni nie znajdzie zadnego rozwiazania
Powiem że bywało tak że nie mówiłam że on pije , nie chciałam mówić bo ciężko mimo wszystko słuchało mi się krytyki na jego temat . Ale nie jest tak , jestem świadoma co może mnie czekać bo sama żyłam w takiej rodzinie . Ojciec jest alkoholikiem , mama opuściła go gdy byłam jeszcze mała , ja nie chcę żyć w takiej rodzinie i dać takiej rodziny mojemu dziecku . Całe dzieciństwo widziałam wyczyny alkoholików - facetów mojej mamy ;/ Psycholog to chyba dobre rozwiązanie bo myślę że życie cały czas w " patologii " odbija się na mnie teraz , nazywa się to chyba dorosłe dzieci alkoholików czy jakoś tak . Chyba dwa razy miałam już iść ale wszystko wróciło do normy więc odpuszczałam . Teraz sądzę że to błąd .
8 2015-01-06 16:07:31 Ostatnio edytowany przez invisible (2015-01-06 16:07:54)
Powiem że bywało tak że nie mówiłam że on pije , nie chciałam mówić bo ciężko mimo wszystko słuchało mi się krytyki na jego temat . Ale nie jest tak , jestem świadoma co może mnie czekać bo sama żyłam w takiej rodzinie . Ojciec jest alkoholikiem , mama opuściła go gdy byłam jeszcze mała , ja nie chcę żyć w takiej rodzinie i dać takiej rodziny mojemu dziecku . Całe dzieciństwo widziałam wyczyny alkoholików - facetów mojej mamy ;/ Psycholog to chyba dobre rozwiązanie bo myślę że życie cały czas w " patologii " odbija się na mnie teraz , nazywa się to chyba dorosłe dzieci alkoholików czy jakoś tak . Chyba dwa razy miałam już iść ale wszystko wróciło do normy więc odpuszczałam . Teraz sądzę że to błąd .
To teraz bron sie rękami i nogami od wejscia we wspoluzależnienie. Uwazam, że jedyną drogą jest spojrzenie na sama siebie. Musialabys uznac, że w Tobie jest rozwiązanie sytuacji-praca nad sobą, zaufndowanie sobie chociazby rozmowy z psychologiem naświetli Ci wiele spraw, ktore mogą byc kluczowe w Twoim zyciu. Musisz zrozumieć, że to nie jemu masz pomagac tylko sobie jak stac sie silna i niezależna psychicznie. Jak poczuc spokoj i rownowage. Wiec to wlasnie tędy bedzie droga, jak odrzucisz chec niesienia mu pomocy a przekierujesz uwage na siebie i walke o wlasne potrzeby.
Nie uzalezniaj się od jego "gderania" -bo on wymusza na Tobie poczucie winy za swoje picie.
nie mozesz dac sie wspoluzaleznic . musisz twardo stapac po ziemii i myslec o sobie i dziecku .
kazdy alkoholik szuka winnych
Są dwa wyjścia wybierze alkohol albo rodzinę. .. jeśli zrozumie ze może was stracić ogarnie dupe i przestanie pić. . Natomiast jeśli jest to już uzależnienie wróci do tego za jakis czas jak się znów zbliżycie ie do siebie... przerabialam too... i tak już w życiu jest... i niestety prawdą są słowa psychologa który powiedział kiedys ze 95% kobiet które wychowywał y się w rodzinie gdzie był alkohol taka zakładają. .. podobno jesttakdlatego ze gdy nasz facet (na początku zwiazku) pije twierdzi my ze go od tego uwolniony i nie będziemy mieć takiego życia jak nasza matka... a gówna prawda pijak to pijak....
kazdy alkoholik szuka winnych
Dokładnie!
Autorko! nie masz siły??? to pomyśl o tym co alkohol zrobił z twoim życiem mimo że sama nie pijesz. Chcesz tego samego dla dziecka? wiesz ile kosztuje terapia lecząca traumy z dzieciństwa? .ja wiem z doświadczenia. Mnie na szczęście stać. Jesteś pewna, że twoje dziecko też będzie ?
Na alkoholika jest jeden sposób i to jednak jest warunek, który brzmi - albo sie leczysz, albo pa, pa! I trzeba być konsekwentnym bez względu na wszystkie przepraszania, łaszenia sie, okresy trzeźwości. Nie uleczysz alkoholika sama, zwłaszcza, że już wykazujesz dużo objawów współuzaleznienia
No dokładnie tak jest , on mówi że brakuje mu rozmowy z mojej strony i dlatego zaczyna pić ... Dziękuję wam za te słowa , nie mam nikogo a wsparcie kogos daje siłę . Mysle że jak kolejnym razem powie ze ja z nim nie rozmawiam i to dlatego to powiem zeby znalazl sobie kogos kto bedzie dla niego idealem i bedzie z nim rozmawial , a my mozemy sie rozstac . i albo sie zgodzi albo skonczy obarczac mnie wina i poszuka jej w sobie
ale to on musi chciec i podjac te walke z alkoholem . A nie tylko mowic
No dokładnie tak jest , on mówi że brakuje mu rozmowy z mojej strony i dlatego zaczyna pić ... Dziękuję wam za te słowa , nie mam nikogo a wsparcie kogos daje siłę . Mysle że jak kolejnym razem powie ze ja z nim nie rozmawiam i to dlatego to powiem zeby znalazl sobie kogos kto bedzie dla niego idealem i bedzie z nim rozmawial , a my mozemy sie rozstac . i albo sie zgodzi albo skonczy obarczac mnie wina i poszuka jej w sobie
Klasyczne odwracanie kota ogonem i próba wywołania w Tobie poczucia winy. To zagranie jest tak standardowe, że aż nie chce mi się wierzyć, że niektórzy dają się na to nabrać.
No dokładnie tak jest , on mówi że brakuje mu rozmowy z mojej strony i dlatego zaczyna pić ... Dziękuję wam za te słowa , nie mam nikogo a wsparcie kogos daje siłę . Mysle że jak kolejnym razem powie ze ja z nim nie rozmawiam i to dlatego to powiem zeby znalazl sobie kogos kto bedzie dla niego idealem i bedzie z nim rozmawial , a my mozemy sie rozstac . i albo sie zgodzi albo skonczy obarczac mnie wina i poszuka jej w sobie
A jak znajdzie sobie inna? pomyślałaś o tym??
Cała rzecz polega na tym by się nie wdawać w żadną dyskusję. Przestac pomagać, przestać go wyręczać zacząć żyć tak jakby go nie było, pozwolić mu ponosić konsekwencje picia. Zając się sobą i ewentualnie dziećmi jak są. Takie odcinanie emocjonalne pozwala mu na pozostanie z nałogiem sam na sam. Wtedy naprawde nie ma kogo obwiniać
Z alkoholikiem zyc sie nie da.Tzn,mozesz zyc w takiej hustawce cale zycie.Bac sie czy dzis wypije czy nie.Inaczej nie bedzie.chyba ,ze jemu bedzie nalog przeszkadzal i podda sie terapii-a na to za bardzo nie licz,oni zadko podejmuja sie terapii.Od ciebie zalezy czy chcesz zyc jako osoba wspoluzalezniona ,a on dalej bedzie maltretowal cie swoim nalogiem .Pomysl o sobie!Pzdr.