Cześć
Wczoraj rozeszłam się z moim chłopakiem po 6 latach związku. To ja zerwałam, bo już nie mogłam wytrzymać jego obojętności. Od roku nigdzie razem nie byliśmy, gdy byliśmy sami w domu praktycznie nie rozmawialiśmy, jakieś pojedyńcze komunikaty służbowe, co innego gdy znajomi wpadali w odwiedziny, wtedy on zmieniał się w duszę towarzysta. Nasze rozmowy nic nie dawały, gdy powiedziałam jemu, że mnie rani swoim zachowaniem powiedział, że nic nie wiedział i przerasza... ale jak można tego nie widzieć skoro od paru tygodni chodzę zdołowana z jakimś stanem deprechy...Jak mam to przetrwać?? pomocy!!!