netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

76 odpowiedzi15 496 wyświetleńzałożony przez aniol, 08.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

1

Temat: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Cześć jestem tu nowa, ale bardzo potrzebuję rozmowy i wsparcia
Przeżywam bardzo trudny okres i czuję się w tym wszystkim bardzo samotna.
Historię swojego małżeństwa postaram się opisać dosyć zwięźle. Jesteśmy razem już 15 lat, 10 lat po ślubie, mamy 9 letniego syna. Układało nam się raz lepiej raz gorzej, taki standard. Jakieś dwa lata temu mój mąż zaczął się zmieniać, unikał mnie, prawie mnie nie dotykał, uciekał z domu kiedy się tylko dało. Pewnego dnia oświadczył że odchodzi, że nic nas nie łączy poza dzieckiem, nie mamy wspólnych zainteresowań i takie tam brednie. Ja naiwna oczywiście zaczęłam szukać winy w sobie, prosić żebyśmy spróbowali jeszcze raz, że postaram się zmienić, wszystko na nic. Potem okazało się, że chodzi o inną kobietę, przyszła złość, wściekłość. Po jakimś czasie, kiedy zupełnie zerwałam z nim kontakt, on postanowił wrócić. Mówił, że się w tamtej zakochał i że nigdy nie spotkał kogoś tak do siebie podobnego, ale że z nią zerwał bo rodzina jest dla niego najważniejsza i chce zacząć wszystko od nowa.
Ja oczywiście przyjęłam go z otwartymi rękami, szczęśliwa że dał nam drugą szansę. Przez następny rok próbowaliśmy to jakoś posklejać i nawet przez jakiś czas było naprawdę dobrze. Ale ja tak naprawdę nigdy nie poradziłam sobie z tą zdradą, to cały czas siedzi w mojej głowie i przez ten rok w chwilach słabości do tego wracałam, nie pozwoliłam zapomnieć o tej kobiecie ani sobie ani mojemu mężowi. Strach mnie paraliżował, bardzo bałam się samotności no i nadal tak jest.
Jakieś trzy miesiące temu mąż znowu zaczął się ode mnie odsuwać, siedział myślał o czymś, przestał mi okazywać jakąkolwiek czułość. W końcu oświadczył że chce rozstania, że potrzebuje czasu na przemyślenie wszystkiego, że rozstanie dobrze nam zrobi, że się wyciszymy i takie tam. Dodał że mnie już chyba nie kocha i chce przez jakiś czas być sam, żeby zobaczyć czy za mną zatęskni. Twierdz, że to jedyny sposób, żeby pomóc naszemu małżeństwu.
Teraz wykańcza dom, w którym zresztą mieliśmy zamieszkać razem i jak już będzie gotowy to się wyprowadzi. Ja go kocham (zresztą nie wiem czy to jeszcze miłość czy strach przed samotnością), jest moim pierwszym i jedynym facetem, myślałam że takim na całe życie.
Ostatnio przejrzałam jego telefon i okazało się że nadal utrzymuje kontakty z tą drugą kobietą, rozmawiają codziennie, nie wiem czy się spotykają, on oczywiście wszystkiemu zaprzecza. Najgorsze jest to że przez cały ten czas mnie okłamywał a ja próbowałam na nowo odbudować zaufanie do niego. Naiwna jestem,
Nie wiem co robić, nie wiem już w co wierzyć, chciałabym uratować naszą rodzinę, ale nie wiem jak. Prośby i błagania nie pomagają, nie chcę żeby się wyprowadzał bo boję się że wtedy to już będzie koniec. Proszę doradźcie jak go zatrzymać, czy może pozwolić mu odejść????

2

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Pozwól mu odejść. Trwałego związku nie zbudujesz na kłamstwie a maż cię perfidnie okłamał. Ja bym dla niego szans więcej nie dała...

3 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-07-09 13:20:30)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

anioł, co ty chcesz ratować?
naprawde marzyłaś o tym aby z takim facetem tworzyć rodzinę i realizować marzenia?
naprawde tak wyobrażałaś sobie swój związek, swoją miłośc, swoją rodzinę?/
więc kopnij go w cztery... i uwierz, że marzenia się spełniają.

4

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

jeżeli zranił cię dwa razy, może zrobić to kolejny raz, naprawdę nie ma sensu ciągnąć tego dalej. lepiej być samotną kobietą niż w nieszczęśliwym związku! i nie bój się samotności, zapisz się na jakiś kurs, rób coś ciekawego, na pewno znajdzie się obok ciebie bliska osoba, jakaś przyjaciółka, siostra, niekoniecznie facet, nigdy nie jesteś całkowicie sama smile potrzebujesz czasu, żeby poukładać sobie życie bez męża, będzie trudno, ale z czasem przekonasz się, że związek z nim nie miał żadnych szans i tylko byś się męczyła, życzę ci siły, która pozwoli ci skończyć z tym facetem!

5 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2013-07-09 12:32:25)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Jeśli chcesz wiedzieć, jak zakończy się Twoja historia, rzuć okiem na mój wątek.
http://www.netkobiety.pl/t38417.html
Oczywiście, życzę Ci jak najlepiej, ale na tę chwilę nie widzę szans na to, żeby mogło się Wam powieść.
Nie widzę, bo Twój mąż jest już gdzie indziej - myślami, sercem i wiemy czym. W momencie, kiedy pojawia się inna kobieta, nie dasz rady. Ta inna zawsze jest lepsza, mądrzejsza, piękniejsza, czulsza itd. To, że w tej chwili może nie łączy ich więź fizyczna, jest tylko kwestią czasu.

aniol napisał/a:

Nie wiem co robić, nie wiem już w co wierzyć, chciałabym uratować naszą rodzinę, ale nie wiem jak. Prośby i błagania nie pomagają, nie chcę żeby się wyprowadzał bo boję się że wtedy to już będzie koniec. Proszę doradźcie jak go zatrzymać, czy może pozwolić mu odejść????

Na tę chwilę mężowie są głusi, nie dociera do niego to, co chcesz powiedzieć, żadne tłumaczenie, więc i nic nie jesteś w stanie zrobić. Niestety, nie jesteś również w stanie zabronić mu wyprowadzki. Zrobi to, jeśli będzie chciał i koniec. To jest wkurzające, że zostajemy pozbawione możliwości jakiegokolwiek ruchu i jesteśmy kompletnie bezsilne, ale tak to wygląda i musisz się z tym pogodzić.
Powinnaś przeczytać książkę Dobsona "Miłość potrzebuje stanowczości". Mogę Ci podesłać na maila, jeśli chcesz. Może ona Ci pomoże uratować to, co chyba Twój mąż jeszcze w sobie ma - odrobinę godności.

End_aluzja napisał/a:

róża, co ty chcesz ratować?
naprawde marzyłaś o tym aby z takim facetem tworzyć rodzinę i realizować marzenia?
naprawde tak wyobrażałaś sobie swój związek, swoją miłośc, swoją rodzinę?/
więc kopnij go w cztery... i uwierz, że marzenia się spełniają.

Wiesz... że czasem , kiedy Ciebie czytam, zastanawiam się, czy Ty naprawdę myślisz, że człowiek ma w głowie taki przełącznik, który wystarczy, że kliknie i przestajemy kochać, kopiemy w doopę i zaczynamy żyć na nowo.
Wyobraź sobie, że ja również marzyłam o szczęśliwym małżeństwie z moim mężem i o realizowaniu z nim marzeń. Naiwna i głupia jestem? W Twoich oczach pewnie tak, tylko nie rozumiem wobec tego, po jaką cholerę ratujesz swoje małżeństwo, a nie kopniesz w doopę swojego męża, bo tak wszystko zmarnował.


Aha... dodam jeszcze tylko do aniola:
Powinnaś również sama porządnie się zastanowić nad tym, czy faktycznie kochasz nadal męża. Wyobrażam sobie, że ten wspólny rok mocno Was od siebie odsunął. Gdzieś tu Bags pisał o umiejętności rozmawiania ze sobą. Pewnie pozwoliłby, żeby wkleiła smile więc wkleję:

Bags napisał/a:

nie rozmawiacie ze sobą - owszem wymieniacie zdania - ale to puste zdania, bez nici porozumienia i jakiejkolwiek woli zrozumienia. W dodatku każde z Was nastawione jest na "szukanie" tego, do czego można się przyczepić, byle tylko nie było to Waszym dobrem wspólnym. Mętlik i brak perspektyw zdrowego układu w przyszłości. To trwa za długo. To wygląda na wir, który Was wciąga.
Wy nie rozmawiacie jeśli już tylko stojąc do siebie plecami obrzucacie się inwektywami po obwodzie kuli ziemskiej, tudzież jesteście jak dwie armie toczące zaciekły bój na froncie w okopach, które nic a nic o sobie nie wiedzą.
Pokazujesz palcem na żonę a odwróć dłoń i co widzisz???
Trzy palce skierowane na Ciebie. A to nie znaczy, żeś bardziej winny, ale to, że trzy krotnie bardziej powinieneś się zająć sobą i swoim kryzysem w małżeństwie.

Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są często odbiciem stanu duszy. Bądź chętny do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu. Trudno jest okazać miłość, kiedy nie ma ku temu motywacji - a mocne słowa i rękoczyny to ich zaprzeczenie. Lecz prawdziwa miłość nie opiera się tylko na uczuciach, lecz na determinacji w okazywaniu życzliwości. Nawet jeśli nie ma za to nagrody. Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Jak można kochać kogoś, kto Cię nieustannie odrzuca?? Odpowiedź jest taka, ze nie możesz jej kochać, bo nie dasz jej tego, czego sam nie masz. A partnerka "na trzeciego" w Waszym związku tego nijak Ci nie ułatwia.

"To, że Ciebie kocham zależy ode mnie, ale to jak Ciebie kocham zależy od Twojego zachowania" To niewerbalnie próbuje zapewne Tobie przekazać żona. W czym tkwi problem, to już zapewne wiesz...
Przytaczałem to już wiele razy więc i Tobie "przypomnę" smile

    Różne są nasze cechy osobowości. Jedni z nas są bardziej emocjonalni, inni mniej. Ci pierwsi bardziej przeżywają konflikt na płaszczyźnie uczuć, drudzy ? faktów i logiki argumentów. Bardziej emocjonalni często podsycają, ?żywią? emocje i budują na nich oceny, oskarżenia, pretensje i wymówki. Słynne: "ty znowu, ty zawsze, ty nigdy..." powstają najczęściej na bazie emocji. Na emocjonalność może nakładać się szybkość reagowania. Jedni z nas reagują szybko i gwałtownie, ale już po chwili im ?przechodzi? i nie pamiętają urazy, natomiast u innych poczucie krzywdy, przykre uczucia i żale, zalegają długo. W poważnych sytuacjach, nawet latami. Jedni z nas są bardziej wojowniczy, drudzy ? ugodowi. Jedni bardziej towarzyscy, inni ? separatywni. Wszystko są to cechy naszej osobowości, których predyspozycje przynosimy ze sobą na świat w genach. Cechy te są pierwotnie dobre, gdyż należą do dzieła Bożego stworzenia, tylko nasza natura ludzka powoduje, że tak często te dobre cechy wykorzystujemy w sposób zły, prowadzący do konfliktów, napięć i niezgody. Warto zauważyć, że na przykład wojowniczość może być dobrze wykorzystywana, kiedy wspiera nas w wytrwałym dążeniu do celu i nie poddaniu się przeciwnościom. Ugodowość, dążenie do zgody, zdawać by się mogło niezwykle pożądana cecha, może być zagrożeniem więzi małżeńskiej, gdy jedna strona daje sobie, jak to się mówi, ?chodzić po głowie? i podporządkowuje się we wszystkim, nie zawsze zgodnym z miłością zachowaniom czy pomysłom współmałżonka. Słynne ?bycie od pantoflem? jest owocem nadmiernie ugodowego męża wobec wojowniczej i emocjonalnej żony. Doświadczenie mówi, że osoby, które szybko i gwałtownie reagują, i szybko im ?przechodzi?, maja skłonności do recydywy. Dotyczy to np. problemu wierności małżeńskiej, z którą te osoby mają czasem trudności. Natomiast ich łatwość przebaczania jest niewątpliwą zaletą. Z drugiej jednak strony osoby trzymające w sobie przezywane emocje długo, wyciągają na trwałe wnioski z popełnionych błędów, ale wypominanie współmałżonkowi popełnionych win, nieraz dawno przebaczonych, ciągnie się nieraz latami. I wreszcie jeszcze jedna z ? jakby biegunowych cech osobowości ? separtaywność i towarzyskość. Separatywny, a jeżeli jeszcze dodatku emocjonalny, ma trudność, niejako wrodzoną, z nawiązaniem kontaktu i trudniej mu pierwszemu wyciągnąć rękę do zgody. Towarzyskiemu, dla którego więź z drugą osoba jest często ważniejsza niż ?racje? zdecydowanie łatwiej powiedzieć przepraszam.
    Jak się pojednać?Już z tego krótkiego przeglądu cech osobowości widać, że mamy odmienne predyspozycje, które w różny sposób wpływają na zdolność przebaczenia. Warto poznawać cechy swojej osobowości, rozpoznawać je.

Jednym z nas jest łatwiej, a innym trudniej podjąć rozmowę. ? On nie jest winny, tylko on jest inny ? On inaczej przeżywa niż ja. I ja tego nie zmienię. Mogę tylko zmienić mój własny sposób reagowania. Mamy wrodzone cechy osobowości, które są nam dane, ale i zadane równocześnie. W jednych poczucie zranienia zalega długo i trudno im zapomnieć, przebaczyć. Oni szczególnie powinni pamiętać, by ?urazy chętnie darować?. Jednak jeśli sami popełnią coś, co nadweręży ich małżeńskie relacje i zrozumieją, to można im zaufać. Poprawa jest zazwyczaj trwała. U innych osób, gotowość przejścia, jak to się mówi, do porządku dziennego, nad nieporozumieniami, jest bardzo ważna w nawiązywaniu zerwanego kontaktu. Jednak, jak uczy psychologia, osoby te są skłonne do recydywy. Warto też, by ci, którym łatwo zrobić pierwszy krok w kierunku porozumienia, próbowali zrozumieć, że małżonkowi może być trudno zrobić to samo. Nie należy wtedy przyspieszać porozumienia ?na siłę?, ale pozwolić, by trudne uczucia spokojnie w nim wygasły. Warto też, by małżonkowie, u których trudne uczucia zalęgają długo, starali się ich nie żywić i nie podsycać. Szczególnie jeśli zarówno mąż jak i żona mają w tym kierunku skłonności. Zarówno mąż jak i żona w małżeństwie, które się tak ostro kłóciło, a potem zaraz szło pod rękę, o którym pisałem wyżej, byli wojowniczy, emocjonalni, ale ich emocje trwały krótko i szybko opadały.
Czy on/ona jest winny/a?
Na trudności we wzajemnym porozumieniu w małżeństwie warto popatrzeć nie tyle od strony, że ten drugi jest winny, ale także, że ja nie potrafię reagować z miłością. Dlatego nad cechami osobowości, które są dane i zadane, warto pracować. Na tkwiących w nich szansach budować porozumienie, a pracować nad skłonnościami, które to porozumienie utrudniają. przy odkryciu naszej znajomej: On nie jest winny, on jest inny. Niech to nam pomoże nie tylko pokonać ciche dni, ale w ogóle popatrzeć na nowo na budowanie porozumienia w małżeństwie. Chodzi o to, że musimy przepracować w sobie w jaki sposób kształtujemy w sobie nasze pierwotne cechy osobowości. One nie są same w sobie ani dobre ani złe. Dobre lub złe jest dopiero to, co z nimi zrobimy. Jeżeli widzimy, że druga strona konfliktu ? mąż, czy żona ? podsyca, jak się nam zdaje swoje ?niedobre? skłonności, to popatrzmy na siebie: czy sami nie budujemy naszej postawy na własnych ?złych? skłonnościach. Jeżeli sami mamy skłonności do długiego trzymania uraz, zauważmy, że przeciąganie cichych dni nie jest naszą ?słuszną? decyzją, tylko raczej objawem własnej niedojrzałości osobowościowej. Zauważmy jednak, że jeżeli współmałżonkowi jest trudno i ?trzyma w sobie? dajmy mu spokój, tylko życzliwą postawa ułatwmy mu szybsze wydobycie się z tego zaułka. To jest problem odpowiedzialnej postawy każdego z nas za współmałżonka.
W kierunku przykazania miłości

Ciche dni sa okazją, aby popatrzeć krytycznie na siebie. Przyjrzeć się swoim wadom i zaletom, szansom i zagrożeniem swojego temperamentu, swoich cech osobowości. Odkrycie słabości we własnym sposobie reagowania, odkrycie budowania własnych niestosownych reakcji na ?niewątpliwe winy? i ?złe cechy? współmałżonka, jest wystarczającym argumentem, by samemu pierwszemu dążyć do zgody, a nie wymuszać swoich racji. A jeżeli współmałżonek nie jest do tego jeszcze gotowy, to nie dlatego, że jest ?zły?, ale być może dlatego, że jest bardziej emocjonalny i ma predyspozycję do długiego trzymania w sobie przykrych emocji. Skłonność do długiego trzymania w sobie uczuć przy innej okazji może wykorzystać w bardzo dobry sposób, teraz jednak ma takie trudności z darowaniem urazy. To ode mnie zależy, czy pozwolę mu na to, czy też swoją wojowniczość wykorzystam w zły sposób, przeciwko niemu. Nie miejmy więc satysfakcji, jeżeli współmałżonek nas pierwszy przeprosi. To może być pozorne zwycięstwo, a może nawet własna porażka, bo nie udało się samemu pierwszemu wyjść ze swoich emocjonalnych i wojowniczych okopów. Niewątpliwie ten, kto pierwszy przeprasza, niezależnie od wagi win i błędów, wykazuje się pełniejszym przepracowaniem w sobie cech temperamentu.  Impuls do przeproszenia może wynikać z własnych predyspozycji psychicznych, z pogłębionej dojrzałości osobowości przepraszającego. Ważne jest, byśmy naprawdę wrócili do siebie pojednani. I żeby to pojednanie było trwałe, a ono też zależy od własnych predyspozycji i pracowania nad nimi...

Wszystko to wymaga zdolności do spojrzenia z dystansu na siebie samego, przepracowania w sobie własnych sposobów reagowania. Potrzebna jest świadomość swoich cech. Nikt jednak nie może powiedzieć: taki jestem i taki będę, tak mam. Każdy z nas jakoś ?ma? ale jest powołany do tego, by nad tym co ?ma? pracować w kierunku coraz większej miłości. Jesteśmy sobie w małżeństwie dani i zadani.

Tylko kropką nad ?i? jest stwierdzenie, że całe to ?przepracowywanie? w sobie predyspozycji swojej osobowości jest owocne jeżeli się poddajemy źródłu miłości. Każdy powrót do siebie w małżeństwie, każde odzyskanie siebie po kłótni, czy nawet zdradzie, to przeżycie na nowo "sakramentu małżeństwa", to jak gdyby ponowne udzielenie go sobie nawzajem, ponowne potwierdzenie miłości jako postawy wierności w trudnościach i uczciwości we wspólnym budowaniu i odbudowywaniu więzi.

Jeszcze razem jesteście, może... może... może... Przede wszystkim jednak ustal, czego sama chcesz, bo na to pytanie nikt inny nie udzieli Ci odpowiedzi.

6 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-07-09 13:23:53)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

bellatrix..
o czym my w ogóle rozmawiamy?
rozmawiamy o sytuacji zdrady, kłamsta i oszustwa i woli faceta, by odejśc, zostawić żonę, uciec z tego związku, wejśc w nowy

po drugiej stronie mamy kobiete poranioną, obolałą, samotną, nieszęsliwą - która CHCE WALCZYĆ, która sama chce zawrócić bieg rzeczy, która wierzy że maz koootas się tylko pomylił.. dwa razy.. nie mogąc być uczciwym i lojalnym wobec zony


przełącznik? niekoniecznie
ale racjonalne myslenie

belatrix - jesteś na tym forum długo - powiedz tak szczerze, czy przeczytałaś tutaj jakakolwiek sytuację, w której facet chciał odejść, pakował manatki, zostawiał zonę.. a ona postanawiała walczyć o małżeństwo, nie "pozwalać" mu odejśc , zmienic się dla niego??/

czy jakakolwiek z takich sytuacji zakończyła się po mysli zony??
jesli facet, w momencie, gdy zona się dowie o zdradzie - NIE UŚWIADOMI SOBIE, że dał dupy i kocha zonę i chce to naprawić - TO NIE MA OPCJI że sie uda...
anioł jest na kompletnie przegranej sytuacji, którą ty tez dobrze znasz i rozumiesz

nie wystarczy jej chcenie i jej wola
i jak szybko sobie uświadomi, że to nie ona podejmuje decyzje co do męża... tym lepiej dla niej

belatrix.. a twoja historia?/ nie ma znaczenia NA CO TY jestes gotowa.. czego ty chcesz - to tylko jedna strona medalu

czemu ratowałam swoje małżeństwo?? z takich samych powodów co ty

ale z jedną małą uwagą - ja nie robiłam tego sama.. gdybym miała robić to sama, to nigdzie bym nie zaszła

miałam wtedy, te trzy lata temu taką świadomość - że albo razem, wspólnie, z wolą dwóch stron.. albo nie..
wiedziałam, że i ja i on w każdej chwili możemy powiedziec dość. to było oczywiste
nie odebrałam mu woli decydowania o tym, czy chce być ze mną
nie przekonywałam do siebie, nie tłumaczyłam.... że jestem lepsza od tamtej, nie udowadniałam, że jestem seksowniejsza, mądrzejsza lepsza

ppowiedziałam - wybierz....
masz wybór

i ja tez go mam
i nie obiecuje, że będe potrafiłą zyć z tobą...

ona musi sobie uświadomić, że z kolei TO ONA podejmuje decyzje co do siebie... czy jest z nim, czy lezy na kolanach i błaga o miłość, czy staje na nogfi, aby spotkac się z nim w "połowie" drogi - jako równorzedna partnerka do zmiany... to zalezy od niej...

wtedy, lata temu, wydawało mi się, że gdy powiem mu, że wiem o zdradzie, a on powie zakochałem się - rozstaniemy się
wtedy, lata temu, byłam przekonana, że jesli on nie będzie umiał wybrać -rozstaniemy się
wtedy, lata temu, byłam przekoanan, że jesli on powie mi, że jest ze mną a będzie utrzymywał kontakty z tamtą - rozstaniemy się

czy tak by było? nie wiem
czy raczej walczyłabym żeby nie odchodził?
nie wiem....

prawde mówiąc to on całe lata walczył, żebym ja nie odchodziła,,,,

7

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

brawo Bella, brawo smile my wiemy....

8

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Nie dawałabym kolejnej szansy. Na pewno będzie ciężko, ale dasz radę. Ile razy można sprawdzać czy też upewniać się czy się kocha czy nie. To POWINNO się wiedzieć!

Ja przez taką szansę straciłam ponad pół roku, jednak wiem, że warto było ją dać. Ale tylko raz!

9

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Bellatrix napisał/a:

Powinnaś przeczytać książkę Dobsona "Miłość potrzebuje stanowczości". Mogę Ci podesłać na maila, jeśli chcesz.

Bella, czy moglabys mi takze podeslac ?

10

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Bella, czy moglabys mi takze podeslac ?

To musisz napisać na mojego maila:) Nie mam Twojego adresu, a na Netkobiety Ci nie wejdzie.

11

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Moj mail jest w moim profilu, ale ok. napisze na Twojego wink

12

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
End_aluzja napisał/a:

bellatrix.. - jesteś na tym forum długo - powiedz tak szczerze, czy przeczytałaś tutaj jakakolwiek sytuację, w której facet chciał odejść, pakował manatki, zostawiał zonę.. a ona postanawiała walczyć o małżeństwo, nie "pozwalać" mu odejśc , zmienic się dla niego??/

Dużo, dużo słów... które nic nie wnoszą. Pisanie komuś, komu się właśnie wali świat, żeby szedł używać życia, jest radą kompletnie nieadekwatną do sytuacji. Czy ja, czy aniol, czy jakakolwiek inna kobieta na naszym miejscu kiedyś do tego wniosku dojrzeje, że nie warto, że i tak by się nie udało itd.... ale nie teraz, nie w sytuacji, kiedy ten świat jej się wali.  I tak to do żadnej z nas by nie dotarło. Nie ma tu nic do rzeczy racjonalne myślenie, bo ja byłam do bólu racjonalna, a i tak nie mogłam się z tym pogodzić. Bo rozum swoje, a serce swoje. A ktoś, kto mi w tamtym czasie mówił, żebym olała i zaczęła nowe życie, był dla mnie idiotą, który nic nie rozumie. Taka rada to żadna rada na tę chwilę. Moja ppsych kiedyś mi powiedziała - nie tak dawno - o czymś, co w tej chwili jest dla mnie rzeczą oczywistą, zapytałam, czemu nie powiedziała mi tego wcześniej. Jej odpowiedź:"Wcześniej i tak byś tego nie zrozumiała". I w tym zamyka się sedno rozumienia kobiet walczących o swój związek. Nie rozumiemy, że może się nie udać. Dlatego poleciłam książkę Dobsona, bo w niej jest lekarstwo na przetrwanie. Na godne przetrwanie.

Już kiedyś pisałam na temat różnic między walką o związek, w którym partnerowi zależy i kiedy partnerowi nie zależy. Podstawowa różnica jest taka - Te kobiety, których mężowie zdradzili, ale chcą odbudowywać swoje małżeństwo, mają wybór: mogą się na tę odbudowę zgodzić albo zaczynać nowe życie. Ale mają wybór. My nie mamy żadnego. Jesteśmy kompletnie bezsilne.
I może tej wiary, że coś jednak jesteśmy w stanie zrobić, właśnie nam w tej sytuacji potrzeba?
Na inne wnioski będzie czas później. Niestety, na razie każda z nas musi uporać się z poczuciem odrzucenia i z własną bezsilnością.

Powtarzałam tyle razy - doceńcie, co macie. Tak po prostu i mimo wszystko.

I na przyszłość - miej więcej delikatności dla ludzkich odczuć, bo to, że ktoś chce walczyć, nawet w sytuacji z góry przegranej, na pewno nie świadczy, że jest kimś niedojrzałym i że jest idiotą.

13

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

bella - po pierwsze, ja nigdy nie proponowałam nikomu, kto boryka się z takim problemem, żeby zaczał uzywać zycia i może jeszcze poszedł do fryzjera - uważam, że takie rady świadcza o niedojrzałości - w sytuacji, gdy komus wali się świat

i nie sugeruj, że ja kiedykolwiek o kimkolwiek napisałam ,że jest niedojrzałym i jest idiotą.
prosze cię bardzo zreflektuj się

ja pisze tylko o jednym - to nie anioł podejmuje decyzje - czy on odejdzie czy zostanie
anioł może okreslić swoją decyzję w tej sprawie - np. zostanę tutaj.
ale nie może "walczyć" o uczucia męża... bo takiej mocy nie ma.

chyba, że będziemy się stosować do głupawek poradyjek, które tu się zdarzają - wróć zamyslona i usmiechnięta, wyglądaj seksownie, zmien się, żeby zobaczył, że jestes inna, a inna to lepsza niż stara, która mu się znudziła.

owszem, używam argumentów racjonalnych - ale pisze o tym, że ANIOŁ nie podejmuje teraz decyzji za dswojego meża
decyzja, którą ona podejmuje ma wpływ wyłącznie na nia samą i zadecyduje co ona zrobi

dlatego - może niedokłądnie - ale próbowałam przekazać.. że to jest ten czas, kiedy trzeba skupić się na sobie, ratować nie małżeństwo - ale w pierwszej kolejności siebie
zabdać nie o uczucia męża, ale o swoje

i wtedy mieć siłe, żeby przed nim stanąć i pokazać - taka jestem i taka będę....
co ty z tym zrobisz.. to twoja decyzja

14

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

wyde mi sie, ze zarowno rada racjonalna (Endaluzja)  jak i rada emocjonalna (Bellatrix) sa potrzebne.
Rada jest w jakims stopniu odzwierciedleniem osobowosci i doswiadczen radzacego.
Mnie sie zdaje, ze Endaluzja nie napisala nic niestosownego,  a szkoda marnowac posty na poboczne dyskusje , gdy kobieta (Aniol) potrzebuje wsparcia.

15 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-09 16:34:12)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
End_aluzja napisał/a:

(...) chyba, że będziemy się stosować do głupawek poradyjek, które tu się zdarzają - wróć zamyslona i usmiechnięta, wyglądaj seksownie, zmien się, żeby zobaczył, że jestes inna, a inna to lepsza niż stara, która mu się znudziła.(...)

Wywołano mnie do tablicy więc odpowiadam.
Wcale te pomysły nie są głupie jak Ty uważasz. Wręcz przeciwnie dają możliwość poczucia pewności siebie ( o czym już pisałam) i oto właściwie chodzi, bo po zdradzie nasze poczucie wartości, pewności siebie spada do zera. Żeby móc wstać z kolan, potrzeba nam działań nie słów, że jestem wartościowa kobietą - potrzebujemy to POCZUĆ. Walcząc o to, skupiamy się na sobie a nie na partnerze. Gdy nasza pewność siebie wróci - życie staje się inne. Nie robimy tego dla kogoś, a dla SIEBIE. I o ten sens chodziło - nie przekręcaj na swój sposób. Co więcej większość psychologów taką radę Ci poda, widocznie też głupoty radzą smile

Anioł jeżeli chodzi o Ciebie - nie dałabym kolejnej szansy. Miał swój czas - nie wykorzystał go.

16

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Smallangel,

i co, bedziesz udawac "nie-siebie" do konca zycia? Ja tez jestem po zdradzie, i nie bylabym w stanie zaczac wychodzic wieczorami sama, kupowac sobie kwiaty, wysylac sms-y, ubierac sie w szpile i powloczyste suknie. A dlaczego nie? Bo to nie ja!
I to chciala powiedziec Endaluzja. Jak masz watpliwosci - pytaj.
Po co te awantury?

17

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Miriamm napisał/a:

Smallangel,

i co, bedziesz udawac "nie-siebie" do konca zycia? Ja tez jestem po zdradzie, i nie bylabym w stanie zaczac wychodzic wieczorami sama, kupowac sobie kwiaty, wysylac sms-y, ubierac sie w szpile i powloczyste suknie. A dlaczego nie? Bo to nie ja!
I to chciala powiedziec Endaluzja. Jak masz watpliwosci - pytaj.
Po co te awantury?

Jakie awantury?
O proszę a skąd znasz takie sposoby? Ja o nich nie pisałam big_smile. Też Ci tak radzono? Widocznie każdy kto radzi ma niepokolei w głowie. Nawet mężczyźni, którzy wiedzą czego oczekują od kobiet big_smile

Po pierwsze zwrot nie był pisany do Ciebie - masz trudności z czytaniem?
Po drugie - wcale się nie dziwię, żę Cię zdradził. Też miałabym dość "Nie, bo nie" big_smile

18

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Kobieto nie marnuj swego życia odejdź bez wdawania się w zbędne czułości!!!!!!!!

19

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Endaluzjo Wyrażaj się jaśniej następnym razem:)

20

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Szanse dalas mezowi , ten rok mogl wykorzystac dla Was .
Pod warunkiem ze uciol by kontakt z kochanka , on tego nie zrobil dla tego sie odsuwal .
Tym ze nie uciol kontaktu jasno pokazal , ze jest zdradzaczem .
Walcz o siebie !
Teraz jest dla Ciebie trudny okres .
Bedziesz przechodzila mase etapow .
Dasz rade .
Meza pusc wolno niech idzie , nie wykorzystal szansy .
Teraz jest Twoj czas!

21

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:

Po drugie - wcale się nie dziwię, żę Cię zdradził. Też miałabym dość "Nie, bo nie" big_smile

Nie zycz drugiemu co Tobie nie mile !!! Nie potrafisz kulturalnie dyskutowac tylko obrazasz kobiete zdradzona. Kompletny brak empatii i kultury !!!

Zdradzisz tez swojego partnera bo powie nie ? Brak mi slow.

I czytaj tez co pisze Endi uwaznie !!!!

22 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-09 21:02:08)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Happyfull napisał/a:
smallangel napisał/a:

Po drugie - wcale się nie dziwię, żę Cię zdradził. Też miałabym dość "Nie, bo nie" big_smile

Nie zycz drugiemu co Tobie nie mile !!! Nie potrafisz kulturalnie dyskutowac tylko obrazasz kobiete zdradzona. Kompletny brak empatii i kultury !!!

Zdradzisz tez swojego partnera bo powie nie ? Brak mi slow.

I czytaj tez co pisze Endi uwaznie !!!!

Sama doświadczyłam zdrady, więc to uczucie nie jest mi obce. Tylko ja zrobiłam coś ze swoim życiem, wyciągnęłam po prostu wnioski i zaczęłam działać. Czas na rekonwalescencje wykorzystałam bardzo dobrza. Zdrada otwiera oczy, ale widać nie każdemu smile

Cóż prawda w oczy kole. Stad taka reakcja większej rzeszy smile. Nauczyłam się rozmawiać jak facet z facetem (głaskanie po głowie nic nie daje). I tu nie chodzi o brak empatii, zrozumienia, czy kultury. Po prostu mówię wprost co myślę. Szczerość - to piękna cecha charakteru.

Ps. Swoją drogą nie podnoś na mnie głosu (chodzi mi o wykrzykniki). Nie umiesz opanować emocji - nie dyskutuj.

23

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Smallangel. Cieszę sie razem z toba ze w przeciwieństwie do reszty ludzkości tobie jednej zdrada otworzyła oczy. Zupełnie nie rozumiem czemu poczułas sie atakowana moim postem. Zreszta w zupełnie innym wątku niz ten, w którym wypowiadalysmy sie razem. I w mojej odpowiedzi na zupełnie inna sprawę do zupełnie innej osoby.
Ja uważam ze masz prawo do swoich strategii radzenia sobie z trauma po zdradzie. I przypominam ci ze nigdzie nie pisałas o takich glupotach jak fryzjer i udawanie ze jest sie po zdradzie sCzesliwym.
Belatrix- ja dosyć dokładnie wyrażam w postach to, co chce powiedzieć. Ty przeczytałas w nich to- co chciałas usłyszeć. I tyle. Zwykle to robimy. Kazdy z nas.

Pierwsza "prawda objawiona" ktora trafiła do mnie po zdradzie brzmiała- cokolwiek robię. Cokolwiek zrobiłam. Jakakolwiek jestem. Jakakolwiek byłam. Nie mam wpływu na uczucia mojego męża. Tylko on na nie wpływ ma. Tylko on decyduje co czuje i co z tymi uczuciami zrobi....

Mogę skakać na rzęsach. Wic sie jak wąż chcąc mu nieba przychylić... A jednak niewiele to da....
I te wiedzę próbuje przekazać aniolowi.
Ze ona ze swej strony zrobiła. Robi wszystko co moze.
Ale to nie ona zdecyduje za swojego męża.

24

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:

Sama doświadczyłam zdrady, więc to uczucie nie jest mi obce. Tylko ja zrobiłam coś ze swoim życiem, wyciągnęłam po prostu wnioski i zaczęłam działać. Czas na rekonwalescencje wykorzystałam bardzo dobrza. Zdrada otwiera oczy, ale widać nie każdemu smile

Czyli nie dziwie sie, ze Cie zdradzil dotyczy tez Ciebie ? Bo jak kobieta zrobi nie tak jak powinna to nie ma co sie dziwic, ze facet zdradza ? Wyciagnelas wnioski ? Czyli robisz tylko to co facet chce? Nie mowisz juz nie ?

smallangel napisał/a:

Cóż prawda w oczy kole. Stad taka reakcja większej rzeszy smile. Nauczyłam się rozmawiać jak facet z facetem (głaskanie po głowie nic nie daje). I tu nie chodzi o brak empatii, zrozumienia, czy kultury. Po prostu mówię wprost co myślę. Szczerość - to piękna cecha charakteru.

A moze to nie szczerosc tylko inna cecha charakteru - kontrola i chec dominacji ? A ze w domu juz sobie nie porzadzisz, bo teraz tylko robisz aby facetowi dogodzic to sobie na forum pozwalasz ? Prawda w oczy kole ???

smallangel napisał/a:

Ps. Swoją drogą nie podnoś na mnie głosu (chodzi mi o wykrzykniki). Nie umiesz opanować emocji - nie dyskutuj.

Jezeli znasz sie na etykiecie w necie to WIESZ, ze wykrzykniki to nie KRZYK tylko pisanie wielkimi literami !!!!!!!
Nie umiem przejsc obojetnie jezeli czytam posty takie jak Twoj. A dyskutowac moze tutaj kazdy. Niezaleznie od emocji czy pogladow. Ty bys na pewno juz polowie zabronila ? No bo jak maja czelnosc ?
Podziel sie lepiej swoimi metodami po zdradzie z dziewczynami a nie probuj tutaj mowic, ze same sobie winne !!!!

25

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Dzięki za każde Wasze słowo, dobrze jest poznać inny punkt widzenia, bo ja może jakaś zaślepiona jestem.
Z tego co piszecie wynika, że powinnam sobie odpuścić i zacząć przyzwyczajać się do życia bez męża. Ale to jest takie trudne, wiem że to jest jedyny sposób żeby zachować resztki godności i mam takie momenty, że mi się że dam radę, że chcę już żyć sama w spokoju, bez tej huśtawki nastrojów. Ale za chwilę zaczynam tęsknić za nim, za rozmowami z nim, za dotykiem i znowu zaczynam walczyć i znowu zaczynam chcieć. I tak w kółko, nie radzę już sobie z tymi moimi zmianami nastawienia, nie wiem jak sobie z tym poradzić, na jutro jestem umówiona z psychologiem, mam nadzieję że może on pomoże mi jakoś odzyskać równowagę. Bardzo bym chciała coś postanowić, powiedzieć sobie że będę postępowała, zachowywała się tak a nie inaczej i chciałabym mieć w sobie taką siłę żeby w tym wytrwać, a mnie tego brakuje.
Przeczytałam już w tamtym tygodniu książkę Dobsona Miłość potrzebuje stanowczości, uważam że idealna dla ludzi w mojej sytuacji, wiem ze zgodnie z radami tam zawartymi powinnam dać mężowi wolną rękę, powinnam się odsunąć, zacząć żyć własnym życiem, powinnam go wypuścić z klatki. Tylko ja boję się tego zrobić, bardzo go kocham, chyba jestem uzależniona od tej miłości.

Wiem że powinnam pomyśleć o sobie, zadbać o siebie, spotykać się z ludzmi, chcę popracować nad własną psychiką, chcę nauczyć się myśleć w pierwszej kolejności o sobie. Wydaje mi się że przez cały ten czas kiedy byliśmy razem ja tak bardzo go kochałam, że zatraciłam gdzieś w tym wszystkim siebie, żyłam jego życiem, tak jak on chciał, zaniedbałam własnych znajomych, przestałam dbać o swój rozwój, wydawało mi się że moje potrzeby są nieważne, że najważniejsza jest rodzina i teraz to się na mnie zemściło. Za chwilę zostanę sama i stracę sens życia, bo zdałam sobie sprawę że całe moje życie kręciło się wokół mojego męża i to wcale nie z jego winy tylko z mojej bo ja po prostu kochałam go za bardzo i to był mój największy błąd.

Jest też nasz syn, jak tylko na niego spojrzę i uświadomię sobie że za chwilę trzeba będzie mu powiedzieć, że Tata nie będzie już z nami mieszkał to moja odwaga gdzieś znika i znowu mam ochotę prosić męża żeby został, żebyśmy nie krzywdzili naszego dziecka, ale z drugiej strony wiem że jeśli zostanie tylko dla dziecka to i tak nic z tego nie będzie.

26

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Biedny aniolku...
W zasadzie masz dwie opcje.
Żyć tak jak żyjesz. Z takimi emocjami i takim bólem.
Albo powiedzieć twojemu mężowi. Dość. Znasz warunki. Wiesz jak jest. Nie potrafisz zadbać o swoją rodzine... Zlamales mi serce. Nie chce tak żyć.

27

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Alez niesmaczna przepychanka tu sie odbyla !
Az sie wierzyc nie chce ze kobieta ktora sama poznala smak zdrady moze napisac innej zdradzonej kobiecie :
wcale się nie dziwię, żę Cię zdradził. Też miałabym dość "Nie, bo nie" big_smile
Szczerze powiem nie moglam uwierzyc w to co czytam...
smallangel- szczerosc pomylona z bezczelnoscia

28

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Smallangel,

to obrzydliwe - jak moglas powiedziec, ze dobrze, ze mnie maz zdradzil? Tak podsumowalas moje cierpiemie? I ty tu udzielasz rad?
Kazdy ma prawo odpowiedziec na posta. Endaluzja tez nie pisaloa do ciebie tylko do Anilol a ty zareagowalas.
Wstyd. Na forum dla zdradzonych ja jestem kobieta, ktora zasluzyla na zdrade poniewaz odpisala na twoj post. Nie napisze kim jestes, bo nie warto sie znizac do takiego poziomu.

29

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Eine Gute Frau, Happyfull, Endi,

dziekuje, ze zareagowalyscie. Dla mnie to wazne. Poczulam sie bardzo zle, gdy inna kobieta tak mnie podsumowala za to, ze smialam zabrac glos w dyskusji.

Aniolku, przepraszam, ze to w Twoim poscie.
Bardzo Ci wspolczuje. Najbardziej tego, ze zostalas zmuszona do przewartosciowania calego swojego zycia. Tego, ze Cie zawiodla najblizsza osoba. I tego, ze zostalas narazona na wielkie cierpienie.
Teraz od Ciebie zalezy co bedzie dalej - czy bedziesz cierpiec i tkwic przy boku meza, ktory Cie nie szanuje, czy bedziesz cierpiec i odejdziesz od niego. Cierpienie zostaje bez wzgledu na wybrana opcje. Niestety.

30

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
aniol napisał/a:

Przeczytałam już w tamtym tygodniu książkę Dobsona Miłość potrzebuje stanowczości, uważam że idealna dla ludzi w mojej sytuacji, wiem ze zgodnie z radami tam zawartymi powinnam dać mężowi wolną rękę, powinnam się odsunąć, zacząć żyć własnym życiem, powinnam go wypuścić z klatki. Tylko ja boję się tego zrobić, bardzo go kocham, chyba jestem uzależniona od tej miłości.

Jest też tutaj wątek dla kobiet kochających za bardzo, dziewczyny mądrze piszą, więc może zajrzyj do niego.
Tylko widzę, że nadal nie rozumiesz, że nie masz wyboru - Ty nie powinnaś dać mężowi wolnej ręki, tylko musisz mu ją dać. Mąż powiedział, że chce odejść kilka miesięcy temu? Trzy bodajże? Na razie jest jeszcze w porządku, na razie jeszcze odnosi się do Ciebie z szacunkiem i jeśli chciałabyś na czymkolwiek jeszcze bazować, to właśnie teraz go puść. Sama powiedz, żeby odszedł. Jeśli pomieszkacie ze sobą jeszcze kilka kolejnych miesięcy, mąż zmieni swój stosunek do Ciebie, zacznie Cie jawnie lekceważyć, a w swoim małżeństwie dojdziecie do ściany, gdzie sama zaczniesz marzyć o tym, żeby się wyprowadził, bo dość mieć będziesz sytuacji, kiedy nie wiesz, czy możesz się odezwać i czy słowo, które wypowiesz, nie będzie zarzewiem kłótni.
Oczywiście można dopuścić margines błędu, w końcu nie wszystkie związki są takie same, ale raczej taki koniec przewiduję.
Pamiętaj również o tym, że jeśli mąż ma "przyjaciółkę", to nie ma szansy, żeby Wam się udało.

aniol napisał/a:

Wiem że powinnam pomyśleć o sobie, zadbać o siebie, spotykać się z ludzmi, chcę popracować nad własną psychiką, chcę nauczyć się myśleć w pierwszej kolejności o sobie. Wydaje mi się że przez cały ten czas kiedy byliśmy razem ja tak bardzo go kochałam, że zatraciłam gdzieś w tym wszystkim siebie, żyłam jego życiem, tak jak on chciał, zaniedbałam własnych znajomych, przestałam dbać o swój rozwój, wydawało mi się że moje potrzeby są nieważne, że najważniejsza jest rodzina i teraz to się na mnie zemściło. Za chwilę zostanę sama i stracę sens życia, bo zdałam sobie sprawę że całe moje życie kręciło się wokół mojego męża i to wcale nie z jego winy tylko z mojej bo ja po prostu kochałam go za bardzo i to był mój największy błąd.

Ech... dbaj o siebie i o dziecko. Zmieniaj się, usprawniaj... i rób to dla siebie, a nie w nadziei, że zauważy to mąż (bo nie zauważy - to akurat gwarantuję, skoro jest zaślepiony kimś innym). Dzięki tej pracy masz szansę wynieść wymierne korzyści ze swego małżeństwa. Wciąż nie wiem, czy określiłaś sama swoje uczucia, czy chcesz być z mężem, bo go kochasz, czy chcesz z nim być, bo boisz się zostać sama. A to jest kluczowa kwestia tutaj.

End_aluzja napisał/a:

Belatrix- ja dosyć dokładnie wyrażam w postach to, co chce powiedzieć. Ty przeczytałas w nich to- co chciałas usłyszeć. I tyle. Zwykle to robimy. Kazdy z nas.

Napisałaś:"naprawde marzyłaś o tym aby z takim facetem tworzyć rodzinę i realizować marzenia?
naprawde tak wyobrażałaś sobie swój związek, swoją miłośc, swoją rodzinę?/"...
A ja czytam: "Naprawdę jesteś tak głupia, że marzyłaś o tym aby z takim facetem tworzyć rodzinę i realizować marzenia?
Naprawdę jesteś taka idiotką, że tak wyobrażałaś sobie swój związek, swoją miłośc, swoją rodzinę?/"
Oczywiście jest to kwestią odbioru, ale Aniol jest w podobnej sytuacji do mojej, w związku z czym obstawiam, że i odbiór ma podobny.
Zwracaj uwagę na te kwestie, bo łatwo jest kogoś urazić.
Piszę, jak jest, nie po to, żeby Ci tu jazdy urządzać, czy coś w tym stylu. Po prostu przyjmij do wiadomości:)

31

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Aniol - Bellatrix brdzo dobrze radzi. Ja sama stwierdzam ze nie umiem dobrze radzic, w sensie przekazac, napisac konkretnie co mam na mysli zeby komus pomoc i zeby ten ktos mogl to zrozumiec. Ale zgadzam sie z nia w tym co Ci pisze. Oczywiscie ze kazda sytuacja jest troche inna, kazde malzenstwo.... ale jesli wchodzi w gre osoba 3cia, to naprawde tez sama nie chcialam wszystkiego do jednego wora wrzucac, ale niestety w 99% to wszystko jest bardzo podobne i naprawde bardziej banalne niz nam sie wydaje. poczytaj historie Bellatrix, moja, zobaczysz ze tez przechodzilysmy dokladnie przez to, co przez co Ty teraz przechodzisz. I poniewaz wiemy jaki to ksozmar, to wiemy ze im szybciej pewne rzeczy zrozumiesz, tym lepiej. Ale na kazdego przychodzi wlasciwy czas, ze sama stwierdzisz, ze MUSISZ go puscic i to nie dlatego zeby to Ciebie wrocil (chociaz to tez jedyna droga jesli kiedykolwiek mialby tego sam chciec) ale po to zeby pomoc samej sobie. My myslimy calymi dniami, godzinami, miesiacami az dochodzimy do momentu kiedy godzimy sie z tym, ze NIE MOGE PO PROSTU NIC ZROBIC. JESTEM BEZSILNA WOBEC TEGO PROBLEMU. tzn wobec tego ze nasi mezowie nie chca z sami byc. to trzeba przyznac - wobec tego jestesmy bezsilne. Ale to jak to dobierzemy i co z tym zorbimy to juz nasz wybor i na to MAMY WPLYW.

32

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Bellatrix napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

Belatrix- ja dosyć dokładnie wyrażam w postach to, co chce powiedzieć. Ty przeczytałas w nich to- co chciałas usłyszeć. I tyle. Zwykle to robimy. Kazdy z nas.

Napisałaś:"naprawde marzyłaś o tym aby z takim facetem tworzyć rodzinę i realizować marzenia?
naprawde tak wyobrażałaś sobie swój związek, swoją miłośc, swoją rodzinę?/"...
A ja czytam: "Naprawdę jesteś tak głupia, że marzyłaś o tym aby z takim facetem tworzyć rodzinę i realizować marzenia?
Naprawdę jesteś taka idiotką, że tak wyobrażałaś sobie swój związek, swoją miłośc, swoją rodzinę?/"
Oczywiście jest to kwestią odbioru, ale Aniol jest w podobnej sytuacji do mojej, w związku z czym obstawiam, że i odbiór ma podobny.
Zwracaj uwagę na te kwestie, bo łatwo jest kogoś urazić.
Piszę, jak jest, nie po to, żeby Ci tu jazdy urządzać, czy coś w tym stylu. Po prostu przyjmij do wiadomości:)

napisałam.
Przypomnij sobie swoje marzenia- czy naprawdę z takim facetem jaki teraz jest obok ciebie chciałas realizować swoje marzenia?
Przypomnij sobie swoje wyobrażenia o małżeństwie o rodzinie.... Czy kiedykolwiek wyobrazalam sobie taka sytuacje i czy kiedykolwiek chciałas w niej być?
Napisałam: przyjrzyj sie sobie i tej sytuacji   Czy ona jest Wogole akceptowalna? Czy nie powinnas powiedzieć. DOŚĆ?
Nie traktuje sytuacji Twojej czy anioła w kategoriach głupoty. Wiem ze to emocje ból i miłośc wami kierują. Nigdy nie obrazalabym takich kobiet epitetami...
Co innego głupie sucze:)))) Ale to za własne niczym niezmacone zidiocenie...

33 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-10 11:47:57)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Happyfull napisał/a:

Czyli nie dziwie sie, ze Cie zdradzil dotyczy tez Ciebie ? Bo jak kobieta zrobi nie tak jak powinna to nie ma co sie dziwic, ze facet zdradza ? Wyciagnelas wnioski ? Czyli robisz tylko to co facet chce? Nie mowisz juz nie ?

Tak dokładnie jest tak jak myślisz. Nie mam żalu do Męża oto, że mnie zdradził. Widocznie to była najbardziej skuteczna metoda bym coś zrozumiała - i zrozumiałam. Uważam również, że to dość (zbyt) bolesne, ale czasu się nie cofnie. Nie mówię nie, kompromis jest najlepszą opcją big_smile

Happyfull  napisał/a:

A moze to nie szczerosc tylko inna cecha charakteru - kontrola i chec dominacji ? A ze w domu juz sobie nie porzadzisz, bo teraz tylko robisz aby facetowi dogodzic to sobie na forum pozwalasz ? Prawda w oczy kole ???

Nie potrzebuje dominacji. Nie jesteś typem takiej Kobiety - pudło big_smile. I to nie ja dogadzam Mojemu Mężowi, tylko Mój Mąż bardziej mi big_smile - choć ja nie jestem Mu dłużna. Nie trzeba nie wiem jakich trudów, by mężczyzna jadł Ci z ręki nie używając przy tym dominacji tylko WIEDZY big_smile.

Happyfull  napisał/a:

Jezeli znasz sie na etykiecie w necie to WIESZ, ze wykrzykniki to nie KRZYK tylko pisanie wielkimi literami !!!!!!!
Nie umiem przejsc obojetnie jezeli czytam posty takie jak Twoj. A dyskutowac moze tutaj kazdy. Niezaleznie od emocji czy pogladow. Ty bys na pewno juz polowie zabronila ? No bo jak maja czelnosc ?
Podziel sie lepiej swoimi metodami po zdradzie z dziewczynami a nie probuj tutaj mowic, ze same sobie winne !!!!

Nie przesiaduje w necie tyle czasu co Ty, więc mogę nie wiedzieć. Mam inne zajęcia big_smile. Co nie zmienia faktu, że postronne osoby czytające to jak się zwracasz pewnie mają podobne do mnie wnioski - nie umiesz zapanować nad emocjami. A jeżeli nie umiesz - z taką osobę nie ma co rozmawiać, bo krzykiem chcą przekrzyczeć wszystkich. Jesteś rozchwiana emocjonalnie co pokazuje kolejny post pisany do mnie. Jeżeli masz coś jeszcze do powiedzenia - nie zaśmiecaj wątku, napisz na maila smile


Miriamm napisał/a:

Smallangel,
to obrzydliwe - jak moglas powiedziec, ze dobrze, ze mnie maz zdradzil? Tak podsumowalas moje cierpiemie? I ty tu udzielasz rad?

Zanim cokolwiek napisałam, prześledziłam Twoje wątki. Nie wyssałam sobie z palca tego wszystkiego. Zanim jakikolwiek osąd napisze - zastanowię się. Czasami lepiej wprost napisać niż owijać w bawełnę. I ja tak robię. Robisz z siebie ofiarę - a masz to na własne życzenie. Prawda bolesna, ale jest prawdą. Mało kto potrafi ją napisać. A Ci którzy napiszą - są znienawidzeni. Cóż - mi nie zależy na tym byście mnie kochali big_smile


eine_gute_ehefrau napisał/a:

Alez niesmaczna przepychanka tu sie odbyla !
Az sie wierzyc nie chce ze kobieta ktora sama poznala smak zdrady moze napisac innej zdradzonej kobiecie :
wcale się nie dziwię, żę Cię zdradził. Też miałabym dość "Nie, bo nie" big_smile
Szczerze powiem nie moglam uwierzyc w to co czytam...
smallangel- szczerosc pomylona z bezczelnoscia

Nie to nie bezczelność. Ileż można pisać w kółko jedno i to samo, "będzie dobrze, dasz rade"- to NIE TRAFIA, pozostawia nas w ciągle w tym samym pukncie wyjścia - a tu nie oto chodzi. Czasami potrzeba użyć innej broni by ktoś ruszył łepetyną i zaczął myślęć, a potem działać. Tu nie ma na co czekać. Życie ucieka. Żyć ciągle cierpnieniem - to nie życie, a wegetacja.

Ps. Jeżeli ktoś jeszcze ma jakieś aluzje do mnie - zapraszam na maila. Nie zaśmiecajmy wątku autorce.

Pozdrawiam big_smile

34

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Smallangel,

cale szczescie, to co piszesz, to tylko twoja ocena - nic wiecej. Dlatego tez nie mam zamiaru przejmowac sie twoimi ocenami. Nie szanuje takich opini ani osob wyrazajacych tak nieprzemyslane opinie. Dla siebie w swoich oczach mozesz byc super - tak swietnie radzisz sobie z problemami. Dla mnie jestes zla kobieta skoro tak sie zachowujesz. To moja ocena - ty masz swoje oceny a ja swoje. Tez mi wolno, prawda?
Moglas mi powiedziec ze jestem zbyt ulegla, za malo zdecydowana, ze siebie nie szanuje.Ok. pewnie bym sie zgodzila.  Ale ze zasluzyc na zdrade? Czy mozna zasluzyc na zdrade czymkolwiek? To kidy zdradzisz meza? Czym on sobie zasluzy?
Mnie sie wydaje, ze mozna sobie zasluzyc na to, ze ktos cie zostawi. Ale niezdradzi.
Dlatego poblazliwie czytam to, co piszesz. Kiedys sama sie bedziesz wstydzic jak to bedziesz czytac.

To moj oststni post do ciebie, bo watek ani twoj, ani moj. A czas stracony bo dyskusja jalowa.

35 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-10 12:04:36)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Miriamm napisał/a:

Smallangel,

cale szczescie, to co piszesz, to tylko twoja ocena - nic wiecej. Dlatego tez nie mam zamiaru przejmowac sie twoimi ocenami. Nie szanuje takich opini ani osob wyrazajacych tak nieprzemyslane opinie. Dla siebie w swoich oczach mozesz byc super - tak swietnie radzisz sobie z problemami. Dla mnie jestes zla kobieta skoro tak sie zachowujesz. To moja ocena - ty masz swoje oceny a ja swoje. Tez mi wolno, prawda?
Moglas mi powiedziec ze jestem zbyt ulegla, za malo zdecydowana, ze siebie nie szanuje.Ok. pewnie bym sie zgodzila.  Ale ze zasluzyc na zdrade? Czy mozna zasluzyc na zdrade czymkolwiek? To kidy zdradzisz meza? Czym on sobie zasluzy?
Mnie sie wydaje, ze mozna sobie zasluzyc na to, ze ktos cie zostawi. Ale niezdradzi.
Dlatego poblazliwie czytam to, co piszesz. Kiedys sama sie bedziesz wstydzic jak to bedziesz czytac.

To moj oststni post do ciebie, bo watek ani twoj, ani moj. A czas stracony bo dyskusja jalowa.

Zdradzić - nie mam na razie tego w planie, ale życie przynosi różne niespodzianki, a pokus co niemiara. Jednak zdradzając Męża - zdradzam siebie, więc to nie dla mnie. Sama siebie nie krzywdzę i Jego - nieopłacalne to dla mnie. Wiem czym pachnie zdrada - i wiem jak się ustrzeć przed nią.

Tak masz prawo do jakichkolwiek opinii, oceny - szanuje je.

Jeżeli chodzi o Ciebie - spójrz głębiej, być może coś dojrzysz. Jak nie - Twoje życie.

36

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

smallangel, Ty naprawde uwarzasz ze zasluzylas sobie na zdrade ??????????????????????????????

37 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-07-10 13:44:28)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czyli nie dziwie sie, ze Cie zdradzil dotyczy tez Ciebie ? Bo jak kobieta zrobi nie tak jak powinna to nie ma co sie dziwic, ze facet zdradza ? Wyciagnelas wnioski ? Czyli robisz tylko to co facet chce? Nie mowisz juz nie ?

Tak dokładnie jest tak jak myślisz. Nie mam żalu do Męża oto, że mnie zdradził. Widocznie to była najbardziej skuteczna metoda bym coś zrozumiała - i zrozumiałam. Uważam również, że to dość (zbyt) bolesne, ale czasu się nie cofnie. Nie mówię nie, kompromis jest najlepszą opcją big_smile

Happyfull  napisał/a:

A moze to nie szczerosc tylko inna cecha charakteru - kontrola i chec dominacji ? A ze w domu juz sobie nie porzadzisz, bo teraz tylko robisz aby facetowi dogodzic to sobie na forum pozwalasz ? Prawda w oczy kole ???

Nie potrzebuje dominacji. Nie jesteś typem takiej Kobiety - pudło big_smile. I to nie ja dogadzam Mojemu Mężowi, tylko Mój Mąż bardziej mi big_smile - choć ja nie jestem Mu dłużna. Nie trzeba nie wiem jakich trudów, by mężczyzna jadł Ci z ręki nie używając przy tym dominacji tylko WIEDZY big_smile.

Happyfull  napisał/a:

Jezeli znasz sie na etykiecie w necie to WIESZ, ze wykrzykniki to nie KRZYK tylko pisanie wielkimi literami !!!!!!!
Nie umiem przejsc obojetnie jezeli czytam posty takie jak Twoj. A dyskutowac moze tutaj kazdy. Niezaleznie od emocji czy pogladow. Ty bys na pewno juz polowie zabronila ? No bo jak maja czelnosc ?
Podziel sie lepiej swoimi metodami po zdradzie z dziewczynami a nie probuj tutaj mowic, ze same sobie winne !!!!

Nie przesiaduje w necie tyle czasu co Ty, więc mogę nie wiedzieć. Mam inne zajęcia big_smile. Co nie zmienia faktu, że postronne osoby czytające to jak się zwracasz pewnie mają podobne do mnie wnioski - nie umiesz zapanować nad emocjami. A jeżeli nie umiesz - z taką osobę nie ma co rozmawiać, bo krzykiem chcą przekrzyczeć wszystkich. Jesteś rozchwiana emocjonalnie co pokazuje kolejny post pisany do mnie. Jeżeli masz coś jeszcze do powiedzenia - nie zaśmiecaj wątku, napisz na maila smile


Miriamm napisał/a:

Smallangel,
to obrzydliwe - jak moglas powiedziec, ze dobrze, ze mnie maz zdradzil? Tak podsumowalas moje cierpiemie? I ty tu udzielasz rad?

Zanim cokolwiek napisałam, prześledziłam Twoje wątki. Nie wyssałam sobie z palca tego wszystkiego. Zanim jakikolwiek osąd napisze - zastanowię się. Czasami lepiej wprost napisać niż owijać w bawełnę. I ja tak robię. Robisz z siebie ofiarę - a masz to na własne życzenie. Prawda bolesna, ale jest prawdą. Mało kto potrafi ją napisać. A Ci którzy napiszą - są znienawidzeni. Cóż - mi nie zależy na tym byście mnie kochali big_smile


eine_gute_ehefrau napisał/a:

Alez niesmaczna przepychanka tu sie odbyla !
Az sie wierzyc nie chce ze kobieta ktora sama poznala smak zdrady moze napisac innej zdradzonej kobiecie :
wcale się nie dziwię, żę Cię zdradził. Też miałabym dość "Nie, bo nie" big_smile
Szczerze powiem nie moglam uwierzyc w to co czytam...
smallangel- szczerosc pomylona z bezczelnoscia

Nie to nie bezczelność. Ileż można pisać w kółko jedno i to samo, "będzie dobrze, dasz rade"- to NIE TRAFIA, pozostawia nas w ciągle w tym samym pukncie wyjścia - a tu nie oto chodzi. Czasami potrzeba użyć innej broni by ktoś ruszył łepetyną i zaczął myślęć, a potem działać. Tu nie ma na co czekać. Życie ucieka. Żyć ciągle cierpnieniem - to nie życie, a wegetacja.

Ps. Jeżeli ktoś jeszcze ma jakieś aluzje do mnie - zapraszam na maila. Nie zaśmiecajmy wątku autorce.

Pozdrawiam big_smile

Czy Ty jestes psychologiem ze tak wydajesz osady o nas ?
A co Ty chcialas swoimi postami Nam teraz udowodnic ? Ze jestes kims wyjatkowym, bo Ci facet po zdradzie z reki je ?
Takie jedzenie z reki pani PSYCHOLOG to manipulacja sie nazywa !!!! I czytaj to co pisze a nie zwracaj uwage na wkrzykniki !!!

Jezeli nie jestes rozchwiana emocjonalnie, nie powinnas przejmowac sie czyms takim jak znaki przestankowe tongue

Co do etykiety na forum - jezeli tu piszesz to powinnas sie zapoznac. Jezeli  w zyciu prywatnym tak super Ci sie uklada, to po co wchodzisz na forum ? Szukasz przyjacio,l czy chcesz nauczac ? Albo szukasz pomocy, bo sobie nie radzisz ?


Zamieszalas tutaj na forum a mam Ci na priv. odpowiedziec ?

Zreszta to nie jest zasmiecanie watku, bo autorka postu tez zostala zdradzona.
Czyli Twoimim tokiem rozumowania wszystkie zdradzone sa sobie winne ???

Wyjasnij Nam tutaj dlaczego zdradzane sa sobie winne ?
******************************************************************

Anolku zapraszam http://www.netkobiety.pl/t17705.html

38 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-10 13:54:53)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Happyfull napisał/a:

Czy Ty jestes psychologiem ze tak wydajesz osady o nas ?
A co Ty chcials swoimi postami Nam teraz udowodnic ? Ze jestes kims wyjatkowym, bo Ci facet po zdradzie z reki je ?
Takie jedzenie z reki pani PSYCHOLOG to manipulacja sie nazywa !!!! I czytaj to co pisze a nie zwracaj uwage na wkrzykniki !!!

Jezeli nie jestes rozchwiana emocjonalnie, nie powinnas przejmowac sie czyms takim jak znaki przestankowe tongue

Co do etykiety na forum - jezeli tu piszesz to powinnas sie zapoznac. Jezeli masz w zyciu prywatnym tak super Ci sie uklada to po co wchodzisz na forum ? Szukasz przyjaciol czy chcesz nauczac ? Albo szukasz pomocy bo sobie nie radzisz ?


Zamieszalas tutaj na forum a mam Ci na priv. odpowiedziec ?
Zreszta to nie jest zasmiecanie watku, bo autorka postu tez zostala zdradzona.
Czyli Twoimim tokiem rozumowania wszystkie zdradzone sa sobie winne ???

Wyjasnij Nam tutaj dlaczego zdradzane sa sobie winne ?

Anolku zapraszam http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Poczytaj a będziesz wiedziała. Wytęż troszkę swój mózg - niech zacznie pracować. Mi nikt tego na tacy nie podał big_smile. To wymaga PRACY a nie lenistwa smile.

Tak jestem KIMŚ WYJATKOWYM, bez watpienia smile.

Co do rozchwiania emocjonalnego - nie mam tym problemów. Bo w przeciwieństwie do Ciebie jeszcze nikomu nie udało się wytrącić mnie z równowagi. U Ciebie znacznie gorzej to wygląda smile.

Jeżeli chodzi o bytność na forum - a gdzieś tu jest napisane, że szczęśliwych "nie wpuszczają". Forum jest ogólnodostępne- ma prawo wejść tutaj kto tylko chce i nic Ci do tego jaki ma w tym cel smile.

39

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
eine_gute_ehefrau napisał/a:

smallangel, Ty naprawde uwarzasz ze zasluzylas sobie na zdrade ??????????????????????????????

ponawiam pytanie smile

40

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czy Ty jestes psychologiem ze tak wydajesz osady o nas ?
A co Ty chcials swoimi postami Nam teraz udowodnic ? Ze jestes kims wyjatkowym, bo Ci facet po zdradzie z reki je ?
Takie jedzenie z reki pani PSYCHOLOG to manipulacja sie nazywa !!!! I czytaj to co pisze a nie zwracaj uwage na wkrzykniki !!!

Jezeli nie jestes rozchwiana emocjonalnie, nie powinnas przejmowac sie czyms takim jak znaki przestankowe tongue

Co do etykiety na forum - jezeli tu piszesz to powinnas sie zapoznac. Jezeli masz w zyciu prywatnym tak super Ci sie uklada to po co wchodzisz na forum ? Szukasz przyjaciol czy chcesz nauczac ? Albo szukasz pomocy bo sobie nie radzisz ?


Zamieszalas tutaj na forum a mam Ci na priv. odpowiedziec ?
Zreszta to nie jest zasmiecanie watku, bo autorka postu tez zostala zdradzona.
Czyli Twoimim tokiem rozumowania wszystkie zdradzone sa sobie winne ???

Wyjasnij Nam tutaj dlaczego zdradzane sa sobie winne ?

Anolku zapraszam http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Poczytaj a będziesz wiedziała. Wytęż troszkę swój mózg - niech zacznie pracować. Mi nikt tego na tacy nie podał big_smile. To wymaga PRACY a nie lenistwa smile.

Tak jestem KIMŚ WYJATKOWYM, bez watpienia smile.

Co do rozchwiania emocjonalnego - nie mam tym problemów. Bo w przeciwieństwie do Ciebie jeszcze nikomu nie udało się wytrącić mnie z równowagi. U Ciebie znacznie gorzej to wygląda smile.

Jeżeli chodzi o bytność na forum - a gdzieś tu jest napisane, że szczęśliwych "nie wpuszczają". Forum jest ogólnodostępne- ma prawo wejść tutaj kto tylko chce i nic Ci do tego jaki ma w tym cel smile.

Czyli nic nie wiesz sad Na zadne pytanie nie odpowiedzials Pani WYJATKOWA sad

Nikt Cie z rownowagi nie wytracil ? Gratuluje !!!!
Tylko "wyjatkowych" wykrzykniki potrafia z rownowagi wytracic tongue

Kochana az kipi w Tobie sad

Szczesliwi na forum jak najbardziej poszukiwani smile Tylko czy szczesliwi ludzie mowia innym takie przykre rzeczy ?

Szczesliwi ludzie jak dla mnie pragna sie podzielic swoim szczesciem, a nie projektuja swoje nieprzepracowane zale na innych sad

Tak sobie wmowilas, ze jestes WYJATKOWA i SZCZESLIWA ze prawie uwierzylas sad

Bujac to my a nie nas !!! tongue tongue tongue

"Wytez troche swoj mozg" - i przeczytaj sobie moja sygnature !!!!

Zrozumienie tego zajelo mi troche ale Ty jako Wyjatkowa Osoba nie bedziesz chyba tracic zbyt duzo czasu aby tak BANALNA PRAWDE pewnego socjologa Adorno zrozumiec ? smile

Zycze szczescia Pani Wyjatkowa smile

41

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Happyful,

szkoda  Twoich nerwow.  jesli czujesz sie zezloszczona i zmanipulowana, to taki kontakt lepiej przerwac, i nie narazac sie na to wiecej.
I naprawde jestes zainteresowana odpowiedziami na swoje pytania?

Aniolek tylko skorzysta jak przeniesiemy cala uwage na nia.

42 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-11 09:47:48)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Zdecydowanie i kategorycznie uważam, że nikt nie zasłuzył sobie na zdradę!!
Bo co to? Kara jakas ma być?
Za co?
Że zupa była za słona? Że obiad tylko jednodaniowy?
A może dlatego, że żona, cholerka no w szpilach nie chodzi tylko w balerinkach, bo tak lubi!
A może dlatego, że jest brunetką, a mężuś nagle sobie uwidział, że woli blondynki?
O! A może dlatego, że żona ogląda durne seriale, a on woli kino akcji??

Nawet, jeśli nie układa sie nam w związku, nawet gdy sa problemy....to nie daje nam prawa do pójścia na lewiznę! To kwestia zwykłej, ludzkiej uczciwości!

I wtedy rozmawiamy z partnerem o naszych bolączkach, i wspólnie rozwiązujemy problemy.
Jeśłi sie nie udaje....z różnych powodów.....wspólnie podejmujemy decyzję o tym czy kontynuować nasz związek, czy może lepiej sie rozstać!

Proste to jak konstrukcja cepa!
Uwidź to smallangel, zanim zaczniesz kogokolwiek obrażac!

43 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-11 12:24:47)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Happyfull napisał/a:

Nikt Cie z rownowagi nie wytracil ? Gratuluje !!!!
Tylko "wyjatkowych" wykrzykniki potrafia z rownowagi wytracic :P

Kochana az kipi w Tobie :(

Szczesliwi na forum jak najbardziej poszukiwani :) Tylko czy szczesliwi ludzie mowia innym takie przykre rzeczy ?

Szczesliwi ludzie jak dla mnie pragna sie podzielic swoim szczesciem, a nie projektuja swoje nieprzepracowane zale na innych :(

Tak sobie wmowilas, ze jestes WYJATKOWA i SZCZESLIWA ze prawie uwierzylas :(

Bujac to my a nie nas !!! :P :P :P

"Wytez troche swoj mozg" - i przeczytaj sobie moja sygnature !!!!

Zrozumienie tego zajelo mi troche ale Ty jako Wyjatkowa Osoba nie bedziesz chyba tracic zbyt duzo czasu aby tak BANALNA PRAWDE pewnego socjologa Adorno zrozumiec ? :)

Zycze szczescia Pani Wyjatkowa :)

Czytasz nie to co pisze, tylko to co chcesz przeczytać. Piszę do Ciebie spokojnie i rzeczowo, ale widocznie masz problemy z przekazwaną treścią - czytanie ze zrozumieniem bodajże uczyli w podstawówce.

Tak jestem WYJĄTKOWA i SZCZEŚLIWA a Ty mi po prostu zazdrościsz i piszesz takie banialuki. Ale nie martw się - wcale a wcale mi tym nie dowaliłaś. Znam swoją wartość :)

Widze, że nie potrafisz NIC madrego napisać - więc kopiujesz moje teksty :).

eine_gute_ehefrau napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

smallangel, Ty naprawde uwarzasz ze zasluzylas sobie na zdrade ??????????????????????????????

ponawiam pytanie :)

Już odpowiadam. Zależy jak na to patrzeć. Popełniłam błędy - więc skutkiem była zdrada. Patrzeć kategorią błędów - to zasłużyłam. Choć uważam, że kara była zbyt dotkliwa (bolesna).

moniaCo napisał/a:

Zdecydowanie i kategorycznie uważam, że nikt nie zasłuzył sobie na zdradę!!
Bo co to? Kara jakas ma być?
Za co?
Że zupa była za słona? Że obiad tylko jednodaniowy?
A może dlatego, że żona, cholerka no w szpilach nie chodzi tylko w balerinkach, bo tak lubi!
A może dlatego, że jest brunetką, a mężuś nagle sobie uwidział, że woli blondynki?
O! A może dlatego, że żona ogląda durne seriale, a on woli kino akcji??

Nawet, jeśli nie układa sie nam w związku, nawet gdy sa problemy....to nie daje nam prawa do pójścia na lewiznę! To kwestia zwykłej, ludzkiej uczciwości!

I wtedy rozmawiamy z partnerem o naszych bolączkach, i wspólnie rozwiązujemy problemy.
Jeśłi sie nie udaje....z różnych powodów.....wspólnie podejmujemy decyzję o tym czy kontynuować nasz związek, czy może lepiej sie rozstać!

Proste to jak konstrukcja cepa!
Uwidź to smallangel, zanim zaczniesz kogokolwiek obrażac!

Jak Wy to pięknie piszecie -  pisanie a ŻYCIE to nie to samo :). Jakie Wy jesteście chętne do rozmowy - tu na forum, bo w związku albo nie chcecie, albo uważacie, że nie ma o czym rozmawiać, a jak jest to rację macie tylko wy  :)

Reagujecie tak, bo wiecie, że piszę PRAWDĘ, ale żeby to zrozumieć potrzeba troszkę więcej niż forum :).

I tu nie chodzi o słoną zupę, czy balerinki zamiast szpilek - tu chodzi o PARTNERSTWO. Ale to Wam nie jest znane :).

Tak tak my Kobiety mamy rację i tylko rację i nawet gdy ją niemamy to i tak ją mamy :). A Mężowie to gnoje, bo należy od nich wymagać, ale nic w zamian od siebie dawać. Zrozumiemcie, że Mężczyzna a Kobieta - to dwie różne istoty, inne spojrzenie na świat, inne spojrzenie na życie, na związek. Spójrzcie na siebie krytycznym okiem. Tylko by to zrobić, trzeba mieć odwagę. Odwagę na to by przed samym sobą przyznać się, że nawaliłam - a to nie każdy potrafi.

44 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-11 12:00:42)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:

Jak Wy to pięknie piszecie -  pisanie a ŻYCIE to nie to samo smile. Jakie Wy jesteście chętne do rozmowy - tu na forum, bo w związku albo nie chcecie, albo uważacie, że nie ma o czym rozmawiać, a jak jest to rację macie tylko wy  smile

Reagujecie tak, bo wiecie, że piszę PRAWDĘ, ale żeby to zrozumieć potrzeba troszkę więcej niż forum smile.

I tu nie chodzi o słoną zupę, czy balerinki zamiast szpilek - tu chodzi o PARTNERSTWO. Ale to Wam nie jest znane smile.

Tak tak my Kobiety mamy rację i tylko rację i nawet gdy ją niemamy to i tak ją mamy smile. A Mężowie to gnoje, bo należy od nich wymagać, ale nic w zamian od siebie dawać. Zrozumiemcie, że Mężczyzna a Kobieta - to dwie różne istoty, inne spojrzenie na świat, inne spojrzenie na życie, na związek. Spójrzcie na siebie krytycznym okiem. Tylko by to zrobić, trzeba mieć odwagę. Odwagę na to by przed samym sobą przyznać się, że nawaliłam - a to nie każdy potrafi.

Och jaka Ty jestes wszechwiedząca!
Znasz nas wszystkie, wiesz w jakich związkach byłysmy lub jesteśmy! Spisz z nami pod jedną pierzyną?

Pisałam w końcu o rozmowach z partnerem i wspólnym rozwiązywaniu problemów, a nie pójściu na łatwiznę, czyli się koorwić!

Ale Ty w swej nieomylności nie doczytałaś tego!

p.s
A o szpilach i balerinkach to była ironia!
Bo wiadomo, że nie o to w związku chodzi. Ale  biedna tego nie zrozumiałaś!

45 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-11 12:10:43)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
moniaCo napisał/a:

Och jaka Ty jestes wszechwiedząca!
Znasz nas wszystkie, wiesz w jakich związkach byłysmy lub jesteśmy! Spisz z nami pod jedną pierzyną?

Pisałam w końcu o rozmowach z partnerem i wspólnym rozwiązywaniu problemów, a nie pójściu na łatwiznę, czyli się koorwić!

Ale Ty w swej nieomylności nie doczytałaś tego!

p.s
A o szpilach i balerinkach to była ironia!
Bo wiadomo, że nie o to w związku chodzi. Ale  biedna tego nie zrozumiałaś!

Dalsza nasz "rozmowa" tu nie ma sensu. Nie mam zamiaru nikomu udowadniać mojej wyjątkowości ( bo i po co), to jak jestem wszechwiedząca, bo jak to u Kobiet - każda jest mądrzeja od drugiej.

Te rozmowy nigdy końca nie będą miały smile.

Ślepy nie będzie widział.
Głuchy nie będzie słyszał.
Więc zbędne moje gadanie vel pisanie smile

46

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Och jaka Ty jestes wszechwiedząca!
Znasz nas wszystkie, wiesz w jakich związkach byłysmy lub jesteśmy! Spisz z nami pod jedną pierzyną?

Pisałam w końcu o rozmowach z partnerem i wspólnym rozwiązywaniu problemów, a nie pójściu na łatwiznę, czyli się koorwić!

Ale Ty w swej nieomylności nie doczytałaś tego!

p.s
A o szpilach i balerinkach to była ironia!
Bo wiadomo, że nie o to w związku chodzi. Ale  biedna tego nie zrozumiałaś!

Dalsza nasz "rozmowa" tu nie ma sensu. Nie mam zamiaru nikomu udowadniać mojej wyjątkowości ( bo i po co), to jak jestem wszechwiedząca, bo jak to u Kobiet - każda jest mądrzeja od drugiej.

Te rozmowy nigdy końca nie będą miały smile.

Ślepy nie będzie widział.
Głuchy nie będzie słyszał.
Więc zbędne moje gadanie vel pisanie smile

No i słusznie nieomylna...
Nic tu po Tobie! Bo i tak żadnej merytorycznej dyskusji z Tobą nie da się prowadzić!

47

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
moniaCo napisał/a:

No i słusznie nieomylna...
Nic tu po Tobie! Bo i tak żadnej merytorycznej dyskusji z Tobą nie da się prowadzić!

Chcę tak na marginesie przypomnieć - forum jest ogólnodostępne i czy tu będę czy nie, nie jest zależne od Was. A będę smile

48 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-07-11 12:54:52)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Dziewczyny, wyluzujcie. Smallangel - uwazam ze dosc mocno przesadzasz - i to nie tyle w gloszonych przez siebie pogladach - kazdy niech ma jakie chce, ale w sposobie jaki to robisz. Krytykujesz, ironizujesz bardzo i nie podoba mi sie to. Dajcie spokoj.

Smallangel - ja doskonale rozumiem twoj punkt, o co tobie chodzi, ale mysle ze wiele kobiet tuaj, zeby nie powiedziec wiekszosc zrozumiala swoje bledy i wykazala bardzo duzo pokory i checi zmian w swoich zwiazkach. Pokusialabym sie o to, ze moze niejedna z nas zrozumiala cos jeszcze lepiej niz TY - na czym polega partnerstwo i co bylo nie tak w jej konkretnym zwiazku/malzenstwie. ALE: prawie zadna z nas (no, poza toba...) nie miala tego 'szczescia' ze zdradacz tez cos zrozumial i chcial w ogole cokolwiek razem naprawiac. Tak, my tej szansy nie mialysmy. Czujesz sie lepsza? Nie powinnas. Bo to wlasnie jest twoje szczescie - tutaj mialas go wiecej (ale nie twoj wlasny wplyw), ze facet dal ci podstawy po zdradzie do dialogu. Zadnej z nas (prawie) tego nie dano - i co znowu z naszej winy twoim zdaniem? bo nie dosc ze do zrady doprowadzilysmy my (!!!) to jeszcze potem pewnie tez cos 'zle' zrozbilysmy ze facet nie chcial probowac? bez przesady. twoj facet chcial - kropka. gdyby nie chcial 'BO NIE' to ani noszenie szpilek przez ciebie, ani pelne partnerstwo z twojej strony, ani samokrytyka ani nawet swiety wincenty by nie pomogl. I gdybys zrobila to wszystko co zrobilas, zrozumialas, a on mimo wszystko mialby cie w swoim powazaniu to co? sprobuj to sobie wyobrazic.... bo tak wiekszosc z nas sie czuje. tez bys nadal tak jechala po kobietach w tym po sobie samej? Jestes swego rodzaju wyjatkiem tutaj - tak zgadza sie - widocznie facet cie kocha, tak? i to jest ten podstaowy powod dla ktorego po zdradzie jestescie razem. BO CIE KOCHA, BO CHCE. a to wszystko o czym piszesz - te twoje zmiany i postepowanie to ma wplyw ale na to jak to wasze zycie sie uklada w tej chwili, ale nie an sam fakt tego ze on chcial naprawiac!! naprawde ciesze sie razem z toba. Ale wydaje mi sie, ze poniewaz tobie sie 'udalo', to stworzylas swoje jakies teorie i probujesz je teraz przypisac do kazdego jednego przypadku, ze gdyby kobieta psotepowala identycznie jak ty, to kazdy maz by przy niej chcial zostac. a to jest bzdura. to ze duzo zrozumialas, zmienilas - to jedno i to na pewno bardzo wazne w samej kwestii odbudowy Waszego zycia. Ale jesli Twoj maz by po prostu nie chcial z Toba byc (jak wiekszosc naszych) to nei mialoby to najmniejszego znaczenia. naprawde - nie jestes jakos specjalnie lepsza od nas w kwestii swojego samorozwoju czy rozumienia facetow. po prostu mialas wiecej szczescia. uwazam ze rozumiem bardzo wiele teraz juz, zgadzam sie z wieloma rzeczami ktore piszesz co do kobiet ogolnie itd. Ale co z tego? moj maz mnie nie kocha juz, byc moze nigdy mnie nie kochal naprawde. I wlasnie to, ze on zmienil zdanie i nie chcial, po prostu nie chcial - co sam mowi niczego juz naprawiac, po 2 latach malzenstwa (pieknych zreszta, co tez sam przyznal) a nie zalozmy po 20 latach meczarni (bo to jeszcze tez bym ogla zrozumiec) nie daje mi cholera prawa do tego zeby podsumowac go jak gnoja? mam to prawo. Siebie tez podsumowalam juz nie raz. to nie o to chodzi ze ja bylam super. Nie, tak jak piszesz - czesto bylam taka typowa baba, narzekajaca, wiecznie niezadowolona itp itd. i wiecznie cos. Ale wlasnie ja siebie juz podsumowalam, przepracowalam, nie mialam szansy wcielci w zycie zmian z nim. Ale to wlasnie sprawia ze zdradzona kobieta ma prawo tak czuc i obwinaic faceta, a ty, bo masz inna sytuacje patrzysz tylko ze swojej strony i proboujesz wmowic ze za gorsz facetow nie rozumiemy, ze nic nie wiemy itd.

49

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
kama13 napisał/a:

Nie dawałabym kolejnej szansy. Na pewno będzie ciężko, ale dasz radę. Ile razy można sprawdzać czy też upewniać się czy się kocha czy nie. To POWINNO się wiedzieć!

Ja przez taką szansę straciłam ponad pół roku, jednak wiem, że warto było ją dać. Ale tylko raz!

Ale szansa już była.
Drugi raz chce odejść.
Decyzja Angel nie ma tu nic do rzeczy.
Do krzesła go przecie nie przywiąże.
Nie ma pstryczka oczywiście, bo nikt nie przestaje kochać w sekundę, ale do uczuć zmusić nikogo się nie da.
No i jeszcze jedno pytanie. Miłość czy iluzja miłości, czy strach przed samotnością?

50

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

(...) chyba, że będziemy się stosować do głupawek poradyjek, które tu się zdarzają - wróć zamyslona i usmiechnięta, wyglądaj seksownie, zmien się, żeby zobaczył, że jestes inna, a inna to lepsza niż stara, która mu się znudziła.(...)

Wywołano mnie do tablicy więc odpowiadam.
Wcale te pomysły nie są głupie jak Ty uważasz. Wręcz przeciwnie dają możliwość poczucia pewności siebie ( o czym już pisałam) i oto właściwie chodzi, bo po zdradzie nasze poczucie wartości, pewności siebie spada do zera. Żeby móc wstać z kolan, potrzeba nam działań nie słów, że jestem wartościowa kobietą - potrzebujemy to POCZUĆ. Walcząc o to, skupiamy się na sobie a nie na partnerze. Gdy nasza pewność siebie wróci - życie staje się inne. Nie robimy tego dla kogoś, a dla SIEBIE. I o ten sens chodziło - nie przekręcaj na swój sposób. Co więcej większość psychologów taką radę Ci poda, widocznie też głupoty radzą smile

Anioł jeżeli chodzi o Ciebie - nie dałabym kolejnej szansy. Miał swój czas - nie wykorzystał go.

I że niby jak walczysz z wiatrakami to Ci to poczucie wartości wróci?

Poczucie wartości nie ma być zależne od nikogo innego . Poczucie wartości ma być w nas. Niezależnie od tego co się dzieje dookoła i co ludzie wyprawiają. Nie w tym rzecz, żeby szukać dowartościowania na zewnątrz.
Ktoś zależny od otoczenia, ktoś szukający zainteresowania i dowartościowania na zewnątrz nigdy go nie dostanie. Choć w momencie kiedy ktoś się nim zainteresuje czuje się wartościowy. Ale to tylko chwila i fałsz.
W takiej sytuacj trzeba racjonalnie popatrzeć jakie mam szanse cokolwiek zrobić. Racjonalnie.
Człowiek świadomy swojej wartości nigdy nie będzie błagał o miłość i będzie trzymał się z daleka od oszusta, który nie chce nic robić, nic zmienić. Przecież on nie chce naprawić tej małżeńskiej relacji.
Moim zdaniem ta jednostronna walka jedynie marnuje energię i upokarza nas samych. I wcale nie czujemy się wartościowsi, wręcz przeciwnie.
Angel Twoje poczucie wartości nie może być uzależnione od jego występk?w. To co zrobił to była jego decyzja.
Trzymaj się i na sobie się skup.
Posłuchaj siebie.
Bo jedno podświadome ja mówi -walcz, ratuj ten związek, to jest Twój mąż, zdrada się zdarza, inne kobiety mają gorzej, wybacz mu.
A drugie ja, to racjonalne co mówi?
Potrafisz nam, mnie powiedzieć co mówi?

51

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
End_aluzja napisał/a:

Smallangel. Cieszę sie razem z toba ze w przeciwieństwie do reszty ludzkości tobie jednej zdrada otworzyła oczy. Zupełnie nie rozumiem czemu poczułas sie atakowana moim postem. Zreszta w zupełnie innym wątku niz ten, w którym wypowiadalysmy sie razem. I w mojej odpowiedzi na zupełnie inna sprawę do zupełnie innej osoby.
Ja uważam ze masz prawo do swoich strategii radzenia sobie z trauma po zdradzie. I przypominam ci ze nigdzie nie pisałas o takich glupotach jak fryzjer i udawanie ze jest sie po zdradzie sCzesliwym.
Belatrix- ja dosyć dokładnie wyrażam w postach to, co chce powiedzieć. Ty przeczytałas w nich to- co chciałas usłyszeć. I tyle. Zwykle to robimy. Kazdy z nas.

Pierwsza "prawda objawiona" ktora trafiła do mnie po zdradzie brzmiała- cokolwiek robię. Cokolwiek zrobiłam. Jakakolwiek jestem. Jakakolwiek byłam. Nie mam wpływu na uczucia mojego męża. Tylko on na nie wpływ ma. Tylko on decyduje co czuje i co z tymi uczuciami zrobi....

Mogę skakać na rzęsach. Wic sie jak wąż chcąc mu nieba przychylić... A jednak niewiele to da....
I te wiedzę próbuje przekazać aniolowi.
Ze ona ze swej strony zrobiła. Robi wszystko co moze.
Ale to nie ona zdecyduje za swojego męża.

I przyszło mi coś do głowy.
I jak pięknie jest, kiedy ktoś, jeśli czuje się źle poprzez Twoje zachowanie potrafi Ci o tym powiedzieć. Prawda?

52

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
kiedysbylam napisał/a:

Aniol - Bellatrix brdzo dobrze radzi. Ja sama stwierdzam ze nie umiem dobrze radzic, w sensie przekazac, napisac konkretnie co mam na mysli zeby komus pomoc i zeby ten ktos mogl to zrozumiec. Ale zgadzam sie z nia w tym co Ci pisze. Oczywiscie ze kazda sytuacja jest troche inna, kazde malzenstwo.... ale jesli wchodzi w gre osoba 3cia, to naprawde tez sama nie chcialam wszystkiego do jednego wora wrzucac, ale niestety w 99% to wszystko jest bardzo podobne i naprawde bardziej banalne niz nam sie wydaje. poczytaj historie Bellatrix, moja, zobaczysz ze tez przechodzilysmy dokladnie przez to, co przez co Ty teraz przechodzisz. I poniewaz wiemy jaki to ksozmar, to wiemy ze im szybciej pewne rzeczy zrozumiesz, tym lepiej. Ale na kazdego przychodzi wlasciwy czas, ze sama stwierdzisz, ze MUSISZ go puscic i to nie dlatego zeby to Ciebie wrocil (chociaz to tez jedyna droga jesli kiedykolwiek mialby tego sam chciec) ale po to zeby pomoc samej sobie. My myslimy calymi dniami, godzinami, miesiacami az dochodzimy do momentu kiedy godzimy sie z tym, ze NIE MOGE PO PROSTU NIC ZROBIC. JESTEM BEZSILNA WOBEC TEGO PROBLEMU. tzn wobec tego ze nasi mezowie nie chca z sami byc. to trzeba przyznac - wobec tego jestesmy bezsilne. Ale to jak to dobierzemy i co z tym zorbimy to juz nasz wybor i na to MAMY WPLYW.

Tak jest smile

53

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Kiedysbyłam.....ujełas to perfekcyjnie!

54

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
moniaCo napisał/a:

Kiedysbyłam.....ujełas to perfekcyjnie!

Doskonale.
Coś dodam.
Człowiek zdradza kiedy czegoś mu brakuje, nie w partnerze a w nim samym. Ale ponieważ sam nie zdaje sobie z tego sprawy bywa, że obwinia partnera. Podczas gdy sam jest na tyle słaby, że nie potrafi i nie chce szukać innych rozwiązań. Zdradzić jest łatwo, to chwila.

I nie o to chodzi, że on zdradził, bo Ty (przykładoowe słowo) byłaś taka, siaka i owaka. A on jaki był?
I Ty teraz masz transformację przejść, zrobić sobie cycki, blond włosy, zbierać mu majtki, bo jak nie to on Cię zdradzi. Kurka tutaj nie o to chodzi. Albo ktoś chce z kimś być albo nie. Albo jest w stanie zaakceptować kogoś jakim jest albo nie. Tutaj nie ma przymusu. A jeśli trzeba się dotrzeć i uzgodnić szczegóły to trzeba rozmawiać.
Zdradzić żadna sztuka.
Ludzie niedojrzali emocjpnalnie szukają wciąż nowych wrażeń, wręcz muszą co chwila z kimś nowym, bo by umarli. I to nie jest wina tej setki osób, że ten partner wciąż szuka. Bo to on ma problem. Poważny. Ze sobą. Bo on inaczej nie potrafi. Taki całkowicie skrajny przykład.

A teraz słowo do osoby która się wywyższa.

"Naklejanie etykietek i klasyfikowanie ludzi prowadzi tylko do tego, że Ty sam tracisz wolność.
Jesteś już tylko produktem z naklejką i bardzo starasz się, żeby naklejka, jaka określa Ciebie w oczach innych, była bardziej błyszcząca i ładna.
Ale naklejka nie ma nic wspólnego z tym, jaki jesteś naprawdę..
I nawet najfajniejsza naklejka nie zmieni tego, że w głębi duszy boisz się krytyki i czujesz się niepewnie."

Rzecz w tym, że do pewnych rzeczy nie potrafimy się sami przed sobą przyznać.

Miriam, nie zasłużyłaś sobie na zdradę, bo nikt sobie na nią nie zasłużył. Niektórym pozornie może się tak wydawać, są to Ci którzy kogoś o to obwiniają, bo nie rozumieją przyczyny problemu.

55

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

tak, ja tez sie  zgadzam z tym co pisze hm i kiedysbylam. I faktem jest tez, ze jedne z nas dochodza do tych wnioskow szybko a inne bardzo powoli. Pewnie niektore nigdy....
Zalezy to pewnie od wielu czynnikow. Ja jestem niestety w grupie tych powolnych. Psycholog powiedziala, ze jestem typem "kontrolera" i nie chce sie pogodzic za nic z faktem, ze nie mam na pewne rzeczy wplywu. Dlatego wykonuje wielokrotnie wiecej prob zmiany sytuacji i nie chce uwierzyc, ze to nie zalezy ode mnie...
Ale coz - powoli ale jednak do przodu. Cale szczescie moge dac czasowi czas i tempo nie jest tu chyba wskaznikiem powodzenia?

Dla Aniola: warto brac pod uwage doswiadczenia innych kiedy samemu jest sie w czarnej d......
Wtedy nie mysli sie racjonalnie, dziala sie pod wplywem emocji i strachu a to nie sa dobrzy doradcy. Ja zaluje, ze nie posluchalam bardziej doswiadczonych kolezanek, bo miotalam sie naprawde dlugi czas zanim wrocil mi rozsadek i szacunek do siebie. A moglam tego uniknac.

56

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
Miriamm napisał/a:

tak, ja tez sie  zgadzam z tym co pisze hm i kiedysbylam. I faktem jest tez, ze jedne z nas dochodza do tych wnioskow szybko a inne bardzo powoli. Pewnie niektore nigdy....
Zalezy to pewnie od wielu czynnikow. Ja jestem niestety w grupie tych powolnych. Psycholog powiedziala, ze jestem typem "kontrolera" i nie chce sie pogodzic za nic z faktem, ze nie mam na pewne rzeczy wplywu. Dlatego wykonuje wielokrotnie wiecej prob zmiany sytuacji i nie chce uwierzyc, ze to nie zalezy ode mnie...
Ale coz - powoli ale jednak do przodu. Cale szczescie moge dac czasowi czas i tempo nie jest tu chyba wskaznikiem powodzenia?

Dla Aniola: warto brac pod uwage doswiadczenia innych kiedy samemu jest sie w czarnej d......
Wtedy nie mysli sie racjonalnie, dziala sie pod wplywem emocji i strachu a to nie sa dobrzy doradcy. Ja zaluje, ze nie posluchalam bardziej doswiadczonych kolezanek, bo miotalam sie naprawde dlugi czas zanim wrocil mi rozsadek i szacunek do siebie. A moglam tego uniknac.

Jak najbardziej smile
Wszystko ma swój czas Miriam.

Można też na dłuższy czas się odciąć i odizolować i przyjdzie racjonalne. Tak myślę.

57 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-11 18:25:22)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
kiedysbylam napisał/a:

Dziewczyny, wyluzujcie. Smallangel - uwazam ze dosc mocno przesadzasz - i to nie tyle w gloszonych przez siebie pogladach - kazdy niech ma jakie chce, ale w sposobie jaki to robisz. Krytykujesz, ironizujesz bardzo i nie podoba mi sie to. Dajcie spokoj.

Smallangel - ja doskonale rozumiem twoj punkt, o co tobie chodzi, ale mysle ze wiele kobiet tuaj, zeby nie powiedziec wiekszosc zrozumiala swoje bledy i wykazala bardzo duzo pokory i checi zmian w swoich zwiazkach. Pokusialabym sie o to, ze moze niejedna z nas zrozumiala cos jeszcze lepiej niz TY - na czym polega partnerstwo i co bylo nie tak w jej konkretnym zwiazku/malzenstwie. ALE: prawie zadna z nas (no, poza toba...) nie miala tego 'szczescia' ze zdradacz tez cos zrozumial i chcial w ogole cokolwiek razem naprawiac. Tak, my tej szansy nie mialysmy. Czujesz sie lepsza? Nie powinnas. Bo to wlasnie jest twoje szczescie - tutaj mialas go wiecej (ale nie twoj wlasny wplyw), ze facet dal ci podstawy po zdradzie do dialogu. Zadnej z nas (prawie) tego nie dano - i co znowu z naszej winy twoim zdaniem? bo nie dosc ze do zrady doprowadzilysmy my (!!!) to jeszcze potem pewnie tez cos 'zle' zrozbilysmy ze facet nie chcial probowac? bez przesady. twoj facet chcial - kropka. gdyby nie chcial 'BO NIE' to ani noszenie szpilek przez ciebie, ani pelne partnerstwo z twojej strony, ani samokrytyka ani nawet swiety wincenty by nie pomogl. I gdybys zrobila to wszystko co zrobilas, zrozumialas, a on mimo wszystko mialby cie w swoim powazaniu to co? sprobuj to sobie wyobrazic.... bo tak wiekszosc z nas sie czuje. tez bys nadal tak jechala po kobietach w tym po sobie samej? Jestes swego rodzaju wyjatkiem tutaj - tak zgadza sie - widocznie facet cie kocha, tak? i to jest ten podstaowy powod dla ktorego po zdradzie jestescie razem. BO CIE KOCHA, BO CHCE. a to wszystko o czym piszesz - te twoje zmiany i postepowanie to ma wplyw ale na to jak to wasze zycie sie uklada w tej chwili, ale nie an sam fakt tego ze on chcial naprawiac!! naprawde ciesze sie razem z toba. Ale wydaje mi sie, ze poniewaz tobie sie 'udalo', to stworzylas swoje jakies teorie i probujesz je teraz przypisac do kazdego jednego przypadku, ze gdyby kobieta psotepowala identycznie jak ty, to kazdy maz by przy niej chcial zostac. a to jest bzdura. to ze duzo zrozumialas, zmienilas - to jedno i to na pewno bardzo wazne w samej kwestii odbudowy Waszego zycia. Ale jesli Twoj maz by po prostu nie chcial z Toba byc (jak wiekszosc naszych) to nei mialoby to najmniejszego znaczenia. naprawde - nie jestes jakos specjalnie lepsza od nas w kwestii swojego samorozwoju czy rozumienia facetow. po prostu mialas wiecej szczescia. uwazam ze rozumiem bardzo wiele teraz juz, zgadzam sie z wieloma rzeczami ktore piszesz co do kobiet ogolnie itd. Ale co z tego? moj maz mnie nie kocha juz, byc moze nigdy mnie nie kochal naprawde. I wlasnie to, ze on zmienil zdanie i nie chcial, po prostu nie chcial - co sam mowi niczego juz naprawiac, po 2 latach malzenstwa (pieknych zreszta, co tez sam przyznal) a nie zalozmy po 20 latach meczarni (bo to jeszcze tez bym ogla zrozumiec) nie daje mi cholera prawa do tego zeby podsumowac go jak gnoja? mam to prawo. Siebie tez podsumowalam juz nie raz. to nie o to chodzi ze ja bylam super. Nie, tak jak piszesz - czesto bylam taka typowa baba, narzekajaca, wiecznie niezadowolona itp itd. i wiecznie cos. Ale wlasnie ja siebie juz podsumowalam, przepracowalam, nie mialam szansy wcielci w zycie zmian z nim. Ale to wlasnie sprawia ze zdradzona kobieta ma prawo tak czuc i obwinaic faceta, a ty, bo masz inna sytuacje patrzysz tylko ze swojej strony i proboujesz wmowic ze za gorsz facetow nie rozumiemy, ze nic nie wiemy itd.

Tak przyznam Ci rację, że miałam szczęście, że Mój Mąż chciał walczyć tylko,  nie uważałam wtedy tego za szczęście. Przy walce również kłamał. Oszukiwał przez kolejne dwa miesiąca. A ja zniżałam sie do tego, że błagałam, żeby mnie nie zostawiał (byłam uzależniona emocjonalnie od Meża), do momentu odkrycia, że romans się nie skończył i wyrzucenia Męża  z domu. To tak pięknie wszystko nie wyglądało jak myślisz. Że złapałam szczęście za ogon. NIE - to była żmudna praca. Co z tego, że On potem chciał byc ze mną, że mnie kocha - jak ja nie mogłam na tego człowieka patrzeć, jak Jego dotyk mnie "bolał", jak bardzo Go wtedy nienawidziłam, jak mówił "kocham Cie" - to mnie mdliło i czułam do tego człowieka mega wielką odraze, pogardę, złość. Miałam dość kilkugodzinnego płaczu, obrazów itp. To nie jest prosta walka z emocjami jakie były we mnie. Nie da się opisać całego roku gehenny jaką przeżyłam, problemy z sercem.  Nie myślcie, że było to takie pięknie. AŻ do czasu - kiedy zrozumiałam, że muszę stać się silniejszą kobietą. Zależalo mi na tym, bym "tą naszą walkę" wykorzystała dobrze na tym bym nie bała się zostać i nie bała odejść kiedy być może ponownie mnie zdradzi, a to mogłam uzyskać poprzez zdobycie pewności siebie. To miałam w planie. I to realizowałam. W planie było to, żeby to On się bał tego żebym Go nie zostawiła, a nie to żebym ja się bała. Przy tym MUSIAŁAM się dowiedzieć czemu to się stało - nic się nie dzieje bez przyczyny. Otworzyłam troszkę oczy na to co było, co mogłobyć nie tak, co mogło być przyczyną zdrady i ją wyeliminować. I pomogło - tylko za dużo na to czasu straciłam. Rok życia - to jest bardzo dużo (po moich życiowych doświadczeniach - zbyt dużo). Dlatego próbowałam Wam przestawić mój punkt widzenia, wiedziałam jak zdrada boli, jakie są emocje. I uważam, że ta wiedza jest niezbędna dla tych którzy chcą ratować swoje związki. Owszem - uważam, że nie wszystko da się uratować jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki, nie ma co się czarować. Ale są sytuacje - gdzie naprawdę da się wyjść obronną ręką, ale nie stosować tego na zasadzie - zdradziłeś masz mi to wynagrodzić (bo się nie da) a współpracować. Próbowałam Wam wskazać sytuacje, rzeczy - takie, które naprawdę działają na mężczyznach (sama "przetestowałam").

Ktoś kto po zdradzie walczy - życze powodzenia. Cięża droga, ale do przebycia. Najważniejsze to odpowiedzieć samemu sobie - czego się naprawdę chcę i działać. Wte albo wewte - bo jeżeli nie z Mężami/Żonami, to z kimś innym można być jeszcze szczęśliwym.

Miriamm - mieszkasz z Mężem z tego co wiem (pisałaś gdzieś na forum - albo ktoś inny), zależy Ci na małżeństwie, żeby cokolwiek wyszło - spóbuj coś zmienić. Tu nie chodzi tylko o to by zmienić się wizualnie - to chodzi nawet o takie proste słowa, zwroty w naszym codzienniem słownictwie do partnera. W sumie co ja Ci będę pisała - chodzisz do psychologa powinien Ci to przekazać, zna Twój problem.

58

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
aniol napisał/a:

Ostatnio przejrzałam jego telefon i okazało się że nadal utrzymuje kontakty z tą drugą kobietą, rozmawiają codziennie, nie wiem czy się spotykają, on oczywiście wszystkiemu zaprzecza. Najgorsze jest to że przez cały ten czas mnie okłamywał a ja próbowałam na nowo odbudować zaufanie do niego. Naiwna jestem,
Nie wiem co robić, nie wiem już w co wierzyć, chciałabym uratować naszą rodzinę, ale nie wiem jak. Prośby i błagania nie pomagają, nie chcę żeby się wyprowadzał bo boję się że wtedy to już będzie koniec. Proszę doradźcie jak go zatrzymać, czy może pozwolić mu odejść????

Facet Cię nie szanuje i co najważniejsze nie boi się że odejdziesz a to znaczy że będzie zdradzał już stale, teraz już tylko rozwód.

59

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Dziewczyny, wyluzujcie. Smallangel - uwazam ze dosc mocno przesadzasz - i to nie tyle w gloszonych przez siebie pogladach - kazdy niech ma jakie chce, ale w sposobie jaki to robisz. Krytykujesz, ironizujesz bardzo i nie podoba mi sie to. Dajcie spokoj.

Smallangel - ja doskonale rozumiem twoj punkt, o co tobie chodzi, ale mysle ze wiele kobiet tuaj, zeby nie powiedziec wiekszosc zrozumiala swoje bledy i wykazala bardzo duzo pokory i checi zmian w swoich zwiazkach. Pokusialabym sie o to, ze moze niejedna z nas zrozumiala cos jeszcze lepiej niz TY - na czym polega partnerstwo i co bylo nie tak w jej konkretnym zwiazku/malzenstwie. ALE: prawie zadna z nas (no, poza toba...) nie miala tego 'szczescia' ze zdradacz tez cos zrozumial i chcial w ogole cokolwiek razem naprawiac. Tak, my tej szansy nie mialysmy. Czujesz sie lepsza? Nie powinnas. Bo to wlasnie jest twoje szczescie - tutaj mialas go wiecej (ale nie twoj wlasny wplyw), ze facet dal ci podstawy po zdradzie do dialogu. Zadnej z nas (prawie) tego nie dano - i co znowu z naszej winy twoim zdaniem? bo nie dosc ze do zrady doprowadzilysmy my (!!!) to jeszcze potem pewnie tez cos 'zle' zrozbilysmy ze facet nie chcial probowac? bez przesady. twoj facet chcial - kropka. gdyby nie chcial 'BO NIE' to ani noszenie szpilek przez ciebie, ani pelne partnerstwo z twojej strony, ani samokrytyka ani nawet swiety wincenty by nie pomogl. I gdybys zrobila to wszystko co zrobilas, zrozumialas, a on mimo wszystko mialby cie w swoim powazaniu to co? sprobuj to sobie wyobrazic.... bo tak wiekszosc z nas sie czuje. tez bys nadal tak jechala po kobietach w tym po sobie samej? Jestes swego rodzaju wyjatkiem tutaj - tak zgadza sie - widocznie facet cie kocha, tak? i to jest ten podstaowy powod dla ktorego po zdradzie jestescie razem. BO CIE KOCHA, BO CHCE. a to wszystko o czym piszesz - te twoje zmiany i postepowanie to ma wplyw ale na to jak to wasze zycie sie uklada w tej chwili, ale nie an sam fakt tego ze on chcial naprawiac!! naprawde ciesze sie razem z toba. Ale wydaje mi sie, ze poniewaz tobie sie 'udalo', to stworzylas swoje jakies teorie i probujesz je teraz przypisac do kazdego jednego przypadku, ze gdyby kobieta psotepowala identycznie jak ty, to kazdy maz by przy niej chcial zostac. a to jest bzdura. to ze duzo zrozumialas, zmienilas - to jedno i to na pewno bardzo wazne w samej kwestii odbudowy Waszego zycia. Ale jesli Twoj maz by po prostu nie chcial z Toba byc (jak wiekszosc naszych) to nei mialoby to najmniejszego znaczenia. naprawde - nie jestes jakos specjalnie lepsza od nas w kwestii swojego samorozwoju czy rozumienia facetow. po prostu mialas wiecej szczescia. uwazam ze rozumiem bardzo wiele teraz juz, zgadzam sie z wieloma rzeczami ktore piszesz co do kobiet ogolnie itd. Ale co z tego? moj maz mnie nie kocha juz, byc moze nigdy mnie nie kochal naprawde. I wlasnie to, ze on zmienil zdanie i nie chcial, po prostu nie chcial - co sam mowi niczego juz naprawiac, po 2 latach malzenstwa (pieknych zreszta, co tez sam przyznal) a nie zalozmy po 20 latach meczarni (bo to jeszcze tez bym ogla zrozumiec) nie daje mi cholera prawa do tego zeby podsumowac go jak gnoja? mam to prawo. Siebie tez podsumowalam juz nie raz. to nie o to chodzi ze ja bylam super. Nie, tak jak piszesz - czesto bylam taka typowa baba, narzekajaca, wiecznie niezadowolona itp itd. i wiecznie cos. Ale wlasnie ja siebie juz podsumowalam, przepracowalam, nie mialam szansy wcielci w zycie zmian z nim. Ale to wlasnie sprawia ze zdradzona kobieta ma prawo tak czuc i obwinaic faceta, a ty, bo masz inna sytuacje patrzysz tylko ze swojej strony i proboujesz wmowic ze za gorsz facetow nie rozumiemy, ze nic nie wiemy itd.

Tak przyznam Ci rację, że miałam szczęście, że Mój Mąż chciał walczyć tylko,  nie uważałam wtedy tego za szczęście. Przy walce również kłamał. Oszukiwał przez kolejne dwa miesiąca. A ja zniżałam sie do tego, że błagałam, żeby mnie nie zostawiał (byłam uzależniona emocjonalnie od Meża), do momentu odkrycia, że romans się nie skończył i wyrzucenia Męża  z domu. To tak pięknie wszystko nie wyglądało jak myślisz. Że złapałam szczęście za ogon. NIE - to była żmudna praca. Co z tego, że On potem chciał byc ze mną, że mnie kocha - jak ja nie mogłam na tego człowieka patrzeć, jak Jego dotyk mnie "bolał", jak bardzo Go wtedy nienawidziłam, jak mówił "kocham Cie" - to mnie mdliło i czułam do tego człowieka mega wielką odraze, pogardę, złość. Miałam dość kilkugodzinnego płaczu, obrazów itp. To nie jest prosta walka z emocjami jakie były we mnie. Nie da się opisać całego roku gehenny jaką przeżyłam, problemy z sercem.  Nie myślcie, że było to takie pięknie. AŻ do czasu - kiedy zrozumiałam, że muszę stać się silniejszą kobietą. Zależalo mi na tym, bym "tą naszą walkę" wykorzystała dobrze na tym bym nie bała się zostać i nie bała odejść kiedy być może ponownie mnie zdradzi, a to mogłam uzyskać poprzez zdobycie pewności siebie. To miałam w planie. I to realizowałam. W planie było to, żeby to On się bał tego żebym Go nie zostawiła, a nie to żebym ja się bała. Przy tym MUSIAŁAM się dowiedzieć czemu to się stało - nic się nie dzieje bez przyczyny. Otworzyłam troszkę oczy na to co było, co mogłobyć nie tak, co mogło być przyczyną zdrady i ją wyeliminować. I pomogło - tylko za dużo na to czasu straciłam. Rok życia - to jest bardzo dużo (po moich życiowych doświadczeniach - zbyt dużo). Dlatego próbowałam Wam przestawić mój punkt widzenia, wiedziałam jak zdrada boli, jakie są emocje. I uważam, że ta wiedza jest niezbędna dla tych którzy chcą ratować swoje związki. Owszem - uważam, że nie wszystko da się uratować jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki, nie ma co się czarować. Ale są sytuacje - gdzie naprawdę da się wyjść obronną ręką, ale nie stosować tego na zasadzie - zdradziłeś masz mi to wynagrodzić (bo się nie da) a współpracować. Próbowałam Wam wskazać sytuacje, rzeczy - takie, które naprawdę działają na mężczyznach (sama "przetestowałam").

Ktoś kto po zdradzie walczy - życze powodzenia. Cięża droga, ale do przebycia. Najważniejsze to odpowiedzieć samemu sobie - czego się naprawdę chcę i działać. Wte albo wewte - bo jeżeli nie z Mężami/Żonami, to z kimś innym można być jeszcze szczęśliwym.

Miriamm - mieszkasz z Mężem z tego co wiem (pisałaś gdzieś na forum - albo ktoś inny), zależy Ci na małżeństwie, żeby cokolwiek wyszło - spóbuj coś zmienić. Tu nie chodzi tylko o to by zmienić się wizualnie - to chodzi nawet o takie proste słowa, zwroty w naszym codzienniem słownictwie do partnera. W sumie co ja Ci będę pisała - chodzisz do psychologa powinien Ci to przekazać, zna Twój problem.

No i takie stanowisko mi się podoba. Życiowo i prawdziwie.

60

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Smallangel - no dokladnie -tez przeszlas swoje, to samo co kazda z nas. ALE ponawiam to co pisalam - przechodzilas zdrade meza ale jednak wiedzac ze on chce (po tych dajmy na to 2 miesiacach jak przestal klamac) i wiedzac ze on chce z toba byc. A ja rowneiz starcilam rok zycia walczac ogolnie o zwiazek, nawet jeszcze nie wiedzac o zdradzie, a okazalo sie po roku ze nie mialam zadnych szans bo on juz wtedy tak naprawde nie chcial tylko dopiero teraz byl w stanie to powiedziec glosno - nie chce, nie kocha mcie. to dopiero porazka. i tez wiem jak boli dotyk, slowa - kiedy on niby chce narpawiac - bo trwalo to u mnie tydzien, a do tego nie czujesz ze on naprawde chce - co sie potwierdzilo pozniej.

wlasnie o to chodzi - nie ma co sie licytowac kto mial gorzej/ lepiej - chodzilo mi o fakt - ze ty jednak wiedzialas ze on chce. a my, wieksozsc z nas wiedziala ze oni nie chca. co nie oznacza ze moglysmy od tak, po prostu sie z tym pogodzic i zyc dalej....

61 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-07-11 19:39:05)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
kiedysbylam napisał/a:

Smallangel - no dokladnie -tez przeszlas swoje, to samo co kazda z nas. ALE ponawiam to co pisalam - przechodzilas zdrade meza ale jednak wiedzac ze on chce (po tych dajmy na to 2 miesiacach jak przestal klamac) i wiedzac ze on chce z toba byc. A ja rowneiz starcilam rok zycia walczac ogolnie o zwiazek, nawet jeszcze nie wiedzac o zdradzie, a okazalo sie po roku ze nie mialam zadnych szans bo on juz wtedy tak naprawde nie chcial tylko dopiero teraz byl w stanie to powiedziec glosno - nie chce, nie kocha mcie. to dopiero porazka. i tez wiem jak boli dotyk, slowa - kiedy on niby chce narpawiac - bo trwalo to u mnie tydzien, a do tego nie czujesz ze on naprawde chce - co sie potwierdzilo pozniej.

wlasnie o to chodzi - nie ma co sie licytowac kto mial gorzej/ lepiej - chodzilo mi o fakt - ze ty jednak wiedzialas ze on chce. a my, wieksozsc z nas wiedziala ze oni nie chca. co nie oznacza ze moglysmy od tak, po prostu sie z tym pogodzic i zyc dalej....

Kiedysbylam nie wierzyłam Mu wtedy w żadne słowo, bo jak mogłam wierzyć kiedy mówiąc "zostaje z Tobą, bo jesteś cudowniejsza" a dalej spotykać się z kochanką bez żadnych skupułów, wracając potem do domu patrząc jak Jego Żona cierpi. Strach mnie paraliżował, odbierał chęci do życia. Koszmarnie się bałam, że nie wróci, albo że znów poza mną z kochanką sobie urzęduje. Pracowali i pracują nadal razem. W jedny budynku, ale na innym dziale. Tak było do pierwszej "wpadki". Kiedy drugi raz "wpadł" - wpadłam w wściekłość, wyrzuciłam z domu. Do dnia dzisiejszego nie mam pojęcia jak ja to zrobiłam smile. Wtedy zrozumiałam że muszę walczyć o SIEBIE. Dając szansę Nam - daje ją przede wszystkim SOBIE. A dalej, cóż - wielką knigę można napisać smile. I dziś nie boję się niczego. Pracowałam na to długo -  emocjonalnie związana jestem oczywiście z Mężem, ale nie uzależniona smile

Kiedysbylam- przeszłaś wiele, wyciągnij wnioski - i pędź do przodu nie odwracając się w tył smile.
Wielu zdradzaczy żałuje - chcę wrócić, ale nie mają do kogo smile

62

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Przeczytalam Twoja historie, chyba jestem troche podobna. Nie jestem jeszcze mezatka, mam za to faceta, ktory tez mnie zdradzal. Oklamywal mnie w sposob doskonale zwinny, tak ze nie bylam w stanie nic mu udowodnic, ale odkrylam prawde po jakims czasie. Rozstalismy sie na jakis czas, ale teraz znowu jestesmy razem. Nie wiem czy to dobry pomysl, nie jestem do tego przekonana, caly czas wracaja mi wspomnienia tego co robil i jak sie zachowywal wobec mnie(byl bardzo mily, czuly, tylko czasami mielismy znikomy kontakt). Jestem w nim zakochana i to jest niszczace. Mamy zamieszkac razem, on zapewnia mnie o milosci, okazuje mi to na rozne sposoby, jednak chyba nie da sie odbudowac zaufania. Twoja sytuacja oczywiscie jest inna, macie dziecko i Twoj maz chce odejsc. Mysle, ze pozwolenie mu na to jest najlepszym rozwiazaniem.. Bedziesz zapewne cierpiala nie bedzie latwo, ale po jakims czasie dumnie podniesiesz czolo i bedziesz wiedziala, ze nie pozbawilas sie resztek wlasnej godnosci. Jestes piekna, madra i mysle, ze silna kobieta. Zawalcz o swoje szczescie od losu. Zycze Ci duzo wytrwalosci, oby Twoja historia ulozyla sie pomyslnie mimo wszystko i zebys wyszla zwyciesko z tego wszystkiego, nawet jesli on odejdzie! Trzymam kciuki :*

63 Ostatnio edytowany przez eine_gute_ehefrau (2013-07-12 00:52:47)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

smallangel, Ty naprawde uwarzasz ze zasluzylas sobie na zdrade ??????????????????????????????

ponawiam pytanie smile

Już odpowiadam. Zależy jak na to patrzeć. Popełniłam błędy - więc skutkiem była zdrada. Patrzeć kategorią błędów - to zasłużyłam. Choć uważam, że kara była zbyt dotkliwa (bolesna).

smallangel, wykonalas kawal pracy po zdradzie meza nad soba jak twierdzisz. I chwala Ci za to, niech Ci sie wiedzie.
Tylko widzisz, wciaz nie rozumiesz jednej, jedynej, podstawowej rzeczy, pomimo iz wedlug Ciebie dzis widzisz tak duzo, wrecz niemalze wszystko a nawet wiecej- jest taki jeden malutki niuansik w Twoim pojmowaniu zdrady i zasluzenia ( !!! ) sobie na nia, ktorego zdaje sie nie dostrzegasz zupelnie.
Otoz, popelnilas bledy, ich skutkiem jak uwazasz byla zdrada ktora dostalas w zamian od Twojego meza.
Tylko wiesz co smallangel ? W zamian za Twoje bledy powinnas dostac od meza szczera rozmowe na ich temat.
NIE ZDRADE.
Dostalas ja ? Bo jesli tak, jesli dostalas ta rozmowe ale ja zignorowalas, zlekcewazylas, machnelas na nia reka to wtedy
powinnas dostac od niego np. kopa w doope.
I wtedy bym sie z Toba zgodzila ze sobie na tego kopa w doope ZASLUZYLAS, a wiesz dlaczego ?
Bo to mimo ze bolesne to jednak bylo by ze strony Twojego meza wzgledem Ciebie UCZCIWE.
Zdrada to NIEUCZCIWOSC.
Na nieuczciwosc mozesz sobie ZASLUZYC jedynie nieuczciwoscia.
Stad tez Twoje poczucie ze kara byla zbyt dotkliwa.
NIE ZASLUZYLAS na nia.
Rozumiesz ta prosta zaleznosc ?

64 Ostatnio edytowany przez eine_gute_ehefrau (2013-07-12 03:24:18)

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie
smallangel napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Alez niesmaczna przepychanka tu sie odbyla !
Az sie wierzyc nie chce ze kobieta ktora sama poznala smak zdrady moze napisac innej zdradzonej kobiecie :
wcale się nie dziwię, żę Cię zdradził. Też miałabym dość "Nie, bo nie" big_smile
Szczerze powiem nie moglam uwierzyc w to co czytam...
smallangel- szczerosc pomylona z bezczelnoscia

Nie to nie bezczelność. Ileż można pisać w kółko jedno i to samo, "będzie dobrze, dasz rade"- to NIE TRAFIA, pozostawia nas w ciągle w tym samym pukncie wyjścia - a tu nie oto chodzi. Czasami potrzeba użyć innej broni by ktoś ruszył łepetyną i zaczął myślęć, a potem działać. Tu nie ma na co czekać. Życie ucieka. Żyć ciągle cierpnieniem - to nie życie, a wegetacja.

Tak...
uzylas tej swojej broni i trafilas bezblednie - prosto w glowe Miriamm...
Zajrzyj do watku JESTEM SZCZESLIWA ? Dajmy nadzieje...
tam mozesz przeczytac jaki efekt osiagnelas.
Dzieki Tobie Miriamm juz nie jest w tym samym punkcie - zrobila kilka krokow... do tylu.
Zastanawiam sie czy Twoje niczym niezachwiane przekonanie o nieomylnosci w osadach
to jeszcze upor, czy juz arogancja ????

65

Odp: małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

duzo bardziej mi sie podoba smallangel z ostatnich postow, kiedy nie krzywdzi - np. mnie, bo poczulam sie skrzywdzona. Jestem samokrytyczna, chyba nawet za bardzo. Nieustannie zastanawiam sie nad swoja wina, co zrobilam zle. Staram sie zmieniac. Maz to widzi i boi sie( choc mnie nie chodzi o to, zeby sie bal).
No i dostalam po glowie, bo idzie mi forzej niz innej kobiecie, ktora zmiany przeprowadza szybciej. Tak sie nie godzi.
wiem, emocje. Ale czy one uspraweiedliwiaja wszystko? No bo przeciez zdrady nie usprawiedliwiaja. Ale rozumiem, ze inne zachowania - i owszem.

Nie jestem bezwolna kukla w rekach meza.Po prostu moja droga jest inna. Inna nie znaczy zla.
I ja tez jestem wyjatkowa - bo kazda z nas jest wyjatkowa

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » małżeństwo zdrada rozstanie powrót i ponowne rozstanie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026