netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

nic juz nie rozumiem...

28 odpowiedzi8 548 wyświetleńzałożony przez hosia, 03.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nic juz nie rozumiem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: nic juz nie rozumiem...

Witam !!! Dochodze do wniosku ze jestem za glupia I nic juz nie rozumiem w moim zyciu. niech mi ktos powie jak mozna myslec ze bedzie sie mialo rodzine zone I dzieci I kochanke na boku I to jest normalne.a powod ze sie ma kochanke to to ze zona zmienila sie po tym jak pierwszy synek zmarl...  a jak ja powiedzielam ze tak to ja nie bede zyc bo nie zasluguje na takie traktowanie to jest pelna obraza... nie wiem czy mam sie smiac czy plakac... boli to wszystko cholernie staram sie jakos zyc z racji na dzieci ale nie wiem co mam robic ... pisze tu bo nawet nie mam z kim pogadac....

2

Odp: nic juz nie rozumiem...

Współczuję utraty dziecka, to przede wszystkim. Każdy sobie inaczej radzi ze stresem, ale to co tutaj opisałaś to jest... poniżej jakiejkolwiek krytyki. Jeszcze facet się obraża, że mu "zwracasz uwagę" nie wiem jak to nazwać. Ciężko cokolwiek powiedzieć, bo mało napisałaś nam o swojej sytuacji i możemy ją bardzo płytko zrozumieć. Aczkolwiek zachowanie i wytłumaczenie faceta jest ostro popieprzone i na to chyba nie ma wyjaśnień... Napisz nam coś więcej, jeżeli oczywiście masz na to ochotę.

3

Odp: nic juz nie rozumiem...

wiem ze malo napisalam ale jesli mam byc szczera mam problem zeby zrozumiec wiele rzeczy I jakos to opisac ... moze przez te pare lat tak naprawde wmawialam sobie ze jakos jest ze on mnie kocha I ze poukladamy to wszystko a moze balam sie zostac z dziecmi,nie wiem ,czytalam niektore historie I widze ze wiele kobitek ma takie glupie zycie... czuje sie sama (tak wiem mam dzieci- moje potworki ;-) ) ale on byl moim przyjacielem a przynajmniej kiedys nim byl ,juz nie wiem nic... jeszcze dwa tygodnie temu mialam jakas glupia nadzieje I on sie jakos lepiej zachowywal ale potem po kolejnych dowodach na jego zwiazek z nia I jego robienie ze mnie wariatki bo przeciez to normalne wyslac kartke na swieta do kochanki(to po tym jak coreczka podniosla kartke z adresem tej kobiety bo wypadla mu z kieszeni) ,po tym przez przypadek w szafie znalazlam telefon(naprawde przypadek) a jak go wlaczylam to bylo tam pelno jej zdjec I smsy o tym co I jak sobie beda robic... wiec zapytalam dlaczego -bo sie zmenilam po tym jak nasz pierwszy synek zmarl... a to czemu sie nie rozwiedzie ze mna tylko mnie niszczy? -cisza... czemu nie odejdziesz ? - odpowiedz-bo nie....szczeka opada... a teraz pelna obraza bo ja sie nie odzywam ,spie osobno I omijam go... wydaje mi sie ze on myslal ze ja zawsze bede I zawsze co by nie zrobil to bede przymykac oko... nadal w jakis sposob go kocham ale juz nie moge I nie chce byc tak traktowana... nie zasluguje na takie zycie ... myslalam o tym jak bylo miedzy nami I jakos nie moge zrozumiec jakim cudem on jest calkowicie inna osoba,nie umiem w nim rozpoznac tego samego czlowieka...I nie chodzi tu tylko o moje spojrzenie bo to uslyszalam tez od kilku znajomych osob.... przepraszam jesli to nie ma sensu...moze pisze tylko po to zeby to z siebie jakos wyrzucic.... chce sie przytulic do mojego meza czy to tak wiele ,chce poczuc sie kochana I wiedziec ze dobrze ze istnieje... juz nie moge,PRZEPRASZAM,dobranoc jesli ktokolwiek to przeczyta....

4

Odp: nic juz nie rozumiem...

Ja tu was nie widzę on już odszedł a ty zasługujesz na kogoś innego. Was związek is dead.

5

Odp: nic juz nie rozumiem...

ja wiem ze juz wszystko przepadlo ...

6 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-01-04 15:10:22)

Odp: nic juz nie rozumiem...
hosia napisał/a:

... w szafie znalazlam telefon(naprawde przypadek) a jak go wlaczylam to bylo tam pelno jej zdjec I smsy o tym co I jak sobie beda robic....

Mam nadzieję, że zrobiłaś kopię.
Jeśli tak to: adwokat, rozwód z jego winy, wysokie alimenty.
Przestań się zadręczać. On tego nie jest wart. Czemu nie odejdzie ? Bo ma stabilizację, dom doi którego może wracać po kłótni z kochanką (stąd te chwilowe poprawy), rodzinę, a przede wszystkim ma cholerną pewność siebie.

I tak będzie miał kochankę, i tak nic  nie poradzisz więc skoro najsmaczniejszy jest owoc zakazany spraw, by zakazany nie był i "daj mu wolność".

7

Odp: nic juz nie rozumiem...

chyba najbardziej boli to ze jego nie obchodzi to ze mnie zniszczyl ze dzieci na tym ucierpia... I jak zwykle stara sie to wszystko tak odwrocic zeby wygladalo ze to moja wina ... nie wiem kim on jest teraz bo jakos nie moge rozpoznac w nim czlowieka ktorego pokochalam I z ktorym chcialam byc do konca....

8

Odp: nic juz nie rozumiem...

Standard u patałachów tj najgorszego gatunku osób zdradzających.

9 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-01-06 01:41:06)

Odp: nic juz nie rozumiem...
hosia napisał/a:

chyba najbardziej boli to ze jego nie obchodzi to ze mnie zniszczyl ze dzieci na tym ucierpia... I jak zwykle stara sie to wszystko tak odwrocic zeby wygladalo ze to moja wina ... nie wiem kim on jest teraz bo jakos nie moge rozpoznac w nim czlowieka ktorego pokochalam I z ktorym chcialam byc do konca....

Tak, jak Kicur napisał: "patałachy tak mają".
Niewiele mamy możliwości, by Cię wesprzeć poza dobrym słowem i poradą, byś natychmiast, albo jeszcze prędzej, wniosła o rozwód z jego wyłącznej winy. Dowody masz.
Dzieci natomiast bardziej ucierpią, jeśli będą świadkami Waszej wzajemnej niechęci w przedłużającej się agonii Waszego małżeństwa

10

Odp: nic juz nie rozumiem...

Dziekuje za wsparcie! Musze sie dowiedziec jak takie sprawy sie zalatwia,mieszkam w szkocji wiec pewnie jest troche inaczej ...problem w tym ze dzieci sa male 4 I 5 lat I nie zrozumieja tego wszystkiego a ojciec im potrzebny... w ciagu tygodnia widze go moze z 5 minut dziennie wiec nie jest zle... nie odzywamy sie do siebie ,poprostu sie omijamy... on w sumie tak robi juz od dlugiego czasu wiec dzieci chyba nie widza w tym nic nowego ...tylko on jest teraz niezadowolony ze tym razem ja mialam dosc I juz nie staram sie tego poukladac... wydaje mi sie ze to co stwierdzil ze on nie odejdzie (z racji na dzieci I inne powody-jego slowa) to tylko dlatego ze nie chce uchodzic za czlowieka ktory zostawil rodzine...chyba nie rozumie ze jak ja wniose o rozwod to I tak wyjdzie z jakiego powodu.... nie wiem juz co mam myslec... zawsze myslalam o nim ze to inteligentny czlowiek ale chyba sie mylilam... on nawet nie wie ze nasi znajomi tez pytaja co z nim nie tak bo jest calkiem inny I pije o wiele wiecej niz kiedys.... ale to durne to moje zycie...

11

Odp: nic juz nie rozumiem...

Wiem, że to trudne ale nie możesz w tej sytuacji myśleć, że dzieci są małe i tego nie zrozumieją. Dzieci potrzebują szczęśliwej, uśmiechniętej mamy. Jak podrosną to zrozumieją, o to się nie martw. Rozumiem Cię, że go kochasz... ale w tej sytuacji... facet jest wygodny, ma żonę, dzieci, dom - stablilizacja. Dlatego nie odejdzie, musisz wziąć sprawy w swoje ręce, kochana. Inaczej udusisz się w tym, a masz przecież dla kogo żyć.

12

Odp: nic juz nie rozumiem...

Nie wiem czy dam rade z tym wszystkim... Tak bardzo chcialabym cofnac czas... Ale pewnie to by jego nie zmienilo jak nie ta to inna by sie znalazla... Mam dosc mojego zycia stracilam synka i stracilam kogos kto byl moim zyciem a teraz kiedy cierpie on ma mnie w dupie i zachowuje sie jakby to wszystko byla moja wina... Niech to sie juz skonczy!

13

Odp: nic juz nie rozumiem...
hosia napisał/a:

Nie wiem czy dam rade z tym wszystkim... Tak bardzo chcialabym cofnac czas... Ale pewnie to by jego nie zmienilo jak nie ta to inna by sie znalazla... Mam dosc mojego zycia stracilam synka i stracilam kogos kto byl moim zyciem a teraz kiedy cierpie on ma mnie w dupie i zachowuje sie jakby to wszystko byla moja wina... Niech to sie juz skonczy!

Nie wolno Ci się poddawać!
Ja także straciłem córeczkę, potem ukochaną żonę.
Inne okoliczności, ale skutki identyczne.
Również uważałem, że moje życie się skończyło.
Na szczęście pozostały mi nasze dzieci.
To dzięki nim, świadomości, że pozostałem im tylko ja, zmusiłem się do walki o samego siebie.
Tobie też się uda, gdy zdasz sobie sprawę, że to, co było już nie wróci nigdy i czas pójść dalej.
Boleć będzie długo, ale i ból powszednieje i z czasem przestanie w nowym oglądzie Twojej sytuacji.

14

Odp: nic juz nie rozumiem...

Ja zdaje sobie sprawe ze juz to wszystko nie powroci ,juz nie chce jego za meza nawet gdyby teraz stwierdzil ze sie pomylil I chce naszej rodziny to I tak go nie chce bo ja nie zasluguje na takie zycie a on nie zaluguje na mnie I nasza rodzine.... martwie sie jednak jak mam to zrobic I wystapic o rozwod,pracuje na pol etatu wiec pieniedzy nie mam wiele ,rodziny tu tez nie mam wiec z pomoca finansowa I opieka nad dziecmi bedzie ciezko a nie chcialabym stracic domu ale nie wiem jak mialabym placic za hipoteke I sie utrzymac z dziecmi... oj naprawde nie wiem jak to zrobic... narazie mieszkamy razem ale on spi na podlodze u dzieci w pokoju I prawie sie nie widzimy dzieki temu jak pracujemy,nie odzywamy sie do siebie I on chodzi caly czas wnerwiony,ostatnio w niedziele pojechal gdzies na caly dzien I mial w dupie wszystko ,wiem ze to robi specjalnie zeby mnie wnerwic ale najbardziej boli kiedy 4 letnia corka pyta gdzie tata a ja nie wiem co mam jej powiedziec...

czy moze ktos mi pomoc czy ktos mial taka sytuacje ???

mam wielka chec napisac do tej kobiety ze gratuluje jej wyboru idioty I zeby go zabrala jak najszybcie ,ja wiem ze moze to glupie ale juz mam wiele glupich mysli....
myslalam tez zeby napisac do niego I wyrzucic wszystko z siebie o tych 5 latachkiedy ja sie zajmowalam wszystkim I ratowalam nasza rodzine a on mial to w dupie....
wydaje mi sie ze on boi sie reakcji ludzi jak sie dowiedza bo na razie nikt nie wie oprocz jednej kolezanki a wiem ze pytal ja czy przez to ona nie zerwie z nim kontaktu....

juz nie wiem staram sie dla dzieci bo one napewno nie zasluguja na to wszystko ale mam dosc tego wszystkiego tego udawania ...

15

Odp: nic juz nie rozumiem...

Jaka podobna sytuacja. Do dzisiaj mysle (a juz jestesmy 3 lata po rozwodzie), ze on zaluje wszystkiego, i wroci do mnie, ze teskni za mna i tylko wszystko robi zeby mnie wkurzyc, ale tak naprawde tylko mnie kocha i tak wroci do mnie...
hosia, tez tak masz, ale to niestety tylko w nasze marzenia. On zdradza i robi to z perfidia i tylko Ciebie maltretuje psychicznie. Nic nie zrobi. Bedzie dalej spal na podlodze w pokoju dziecka i udawal poszkodowanego. Czeka tylko na Twoj ruch.

16

Odp: nic juz nie rozumiem...
Rica.R napisał/a:

Jaka podobna sytuacja. Do dzisiaj mysle (a juz jestesmy 3 lata po rozwodzie), ze on zaluje wszystkiego, i wroci do mnie, ze teskni za mna i tylko wszystko robi zeby mnie wkurzyc, ale tak naprawde tylko mnie kocha i tak wroci do mnie...
hosia, tez tak masz, ale to niestety tylko w nasze marzenia. On zdradza i robi to z perfidia i tylko Ciebie maltretuje psychicznie. Nic nie zrobi. Bedzie dalej spal na podlodze w pokoju dziecka i udawal poszkodowanego. Czeka tylko na Twoj ruch.

ja to wiem I tak jak napisalam ja go nie chce ,juz nie! chce jakos poskladac moje I dzieci zycie. mnie chodzilo o to jak teraz wlasnie to pozbierac jak zabrac sie za rozwod I nie stracic domu I dac dobre zycie dzieciom!
ja cierpie jak cholera I wiem ze to nie minie tak szybko a moze nigdy ale bardziej sie martwie o to zeby nie zostac bez niczego bo dom kupowalismy razem tak jak wszystko jest wspolne...

17

Odp: nic juz nie rozumiem...

Skoro maz nie chce nic w tej sytuacji zrobić to pozew możesz zlozyc Ty. Nie patrz na finanse, prawdopodobnie gdzie dom tam będą mieszkac dzieci i Ty, tak jest najczęściej, jeśli nie to nie tragedii. Tragedia jest stale niszczenie czyjejś godności. Tak się nie da zyc (na dluzsza mete) i jeśli nie ma zmian, checi naprawy to trudno mowic tutaj o malzenstwie. Twojemu mezowi ta sytuacja może odpowiadać bo ma dom i seks na boku. Jedynie jednoznaczne postawienie sprawy może dac jakies rezultaty.

18

Odp: nic juz nie rozumiem...

I tak mam zamiar zrobic bo ja tak zyc nie chce. musze jakos wierzyc ze dam rade. DZIEKUJE ZA PORADY!!!!!

19

Odp: nic juz nie rozumiem...

nie wiem czy kazdy tak ma ale ja okazalam sie glupia I naiwna ... maz zrobil krok w moja strone a ja uwierzylam ze moze jednak chce ratowac to co jeszcze zostalo ale jak zwykle przeliczylam sie ... nie wiem czy moja glupota sie kiedys skonczy czy naprawde na wlasne zyczenie daje sie ranic czy to z powodu tego ze pare dni temu byla rocznica 9 naszych lat razem ... juz nie wiem jak sobie radzic... staralam sie jak moglam skupic na innych rzeczach I dlugo mi sie udawalo ale pare minut milego zachowania z jego strony I znowu sie sypnelam... on nie wiem tak naprawde czego chce w zyciu I cytujac -czas pokaze jak to sie rozwinie... mam tak dosc tego zycia...

20

Odp: nic juz nie rozumiem...
hosia napisał/a:

...nie wiem tak naprawde czego chce w zyciu I cytujac -czas pokaze jak to sie rozwinie... mam tak dosc tego zycia...

NO skoro to czas ma decydować a NIE Ty... to tylko współczuć sad
W innych sytuacjach "międzyludzkich" też TYLKO czekasz? Czy jednak nie dajesz sobą "powodować" (jak mówili starożytni Polacy) - prowadzić na smyczy? Naprawdę nie chcesz mieć NIC do powiedzenia w kwestii dalszego własnego życia?
To, że dałaś sie w dobrej wierze naciąć nie oznacza przecież, że musisz oddać WSZELKIE decyzje w cudze ręce? (chyba?)

21

Odp: nic juz nie rozumiem...
hosia napisał/a:

nie wiem czy kazdy tak ma ale ja okazalam sie glupia I naiwna ... maz zrobil krok w moja strone a ja uwierzylam ze moze jednak chce ratowac to co jeszcze zostalo ale jak zwykle przeliczylam sie ....

cześć hosia: wg mnie to może wynikać, ze Twój man pokłócił się, posprzeczał z kochanką. Sadzę, ze to może się powtarzać. U mnie też tak było, były rozmowy o ratowaniu rodziny, małżeństwa, a po kilku dniach wracało do "normy". Możliwe też, że on chce się dowiedzieć co Ty wiesz, odzyskać ew. dowody, tego też bym nie wykluczył. Na realną skruchę akurat najmniej bym liczył.

22

Odp: nic juz nie rozumiem...

ja nie moge czekac na cud I na niego kiedy sie obudzi I zdecyduje co chce w zyciu... poprostu jest mi glupio ze dalam sie na to zlapac,myslalam ze jestem silna a moze wmawialam sobie to... on przypomnial sobie o mnie bo stalam sie bardziej egoistyczna I zmienilam troche swoj wyglad I podejscie do niektorych rzeczy. juz nie wiem

I nie ja nie chce byc na smyczy.


szkoda ze nie ma juz czlowieka ktorego pokochalam bo ta osoba to ktos kogo nie znam I chyba on sam tez nie wie kim jest I co chce

23

Odp: nic juz nie rozumiem...
hosia napisał/a:

...poprostu jest mi glupio ze dalam sie na to zlapac,myslalam ze jestem silna a moze wmawialam sobie to...
...
szkoda ze nie ma juz czlowieka ktorego pokochalam bo ta osoba to ktos kogo nie znam I chyba on sam tez nie wie kim jest I co chce

Niesłusznie jest Ci głupio. Zrobiłaś WSZYSTKO by nie mieć sobie nic do zarzucenia.
A On, skoro nie sprostał sytuacji i rozumu nie nabrał... nie wart jest zachodu.
Gdzieś czytałam: "nie jest złem uczynić błąd - złem jest uporczywe tkwienie w błędzie" smile

24

Odp: nic juz nie rozumiem...

zastanawiam sie ile jeszcze dam rade wytrzymac ,

jak widac mojemu mezowi nie wystarczala jedna "przyjaciolka" bo do kolekcji doszla nasza wspolna znajoma(matka dwojga malych dzieci,ktore czesto bawily sie z moimi) -czy to sie kiedys skonczy ten bol???

co jeszcze wyjdzie na swiatlo dzienne???

a pare dni temu uslyszalam ze tak zalezy mu na mnie I naszej rodzinie-jak bardzo chorym mozna byc robiac komus takie rzeczy ,jak mozna mowic -kocham cie I jednoczesnie wbijac noz w serce...

25

Odp: nic juz nie rozumiem...

Można.
On będzie to robił i tak postępował, BO MOŻE.
Nie spotykają go żadne konsekwencje świństw do jakich się posunął, więc dlaczego miałby dobrowolnie zrezygnować z zabawy ?

26

Odp: nic juz nie rozumiem...

wiem o tym ale cokolwiek bym nie powiedziala czy zrobila to jemu to I tak zwisa... powiedzialam ze chce rozwodu po nim splynelo... nie wierze ze mu na mnie zalezy ,

27 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2015-03-02 15:54:16)

Odp: nic juz nie rozumiem...

Bo mu nie zależy Hosiu.
Tak nie postępuje mężczyzna, któremu zależy na czymkolwiek innym niż na własnej zabawie i przyjemności.

I żadne słowa tego stanu rzeczy nie zmienią.
Co z tego, że mówisz mu, że chcesz rozwodu, skoro nic w tym kierunku nie robisz ?
Co z tego, że mówisz, że chcesz rozstania, skoro dalej mieszkacie razem ?
On pewnie pomyśli, że pogadasz sobie i będzie spokój .... i adekwatnie do tego się zachowuje .....

Uwierz, że jeśli dostanie pozew o rozwód z orzekaniem o swojej winie, i jeśli będzie musiał zbierać swoje rzeczy z podjazdu, albo chodnika przed domem wink to przestanie mu to zwisać, i to bardzo szybko.

Gadanie nie jest żadną skuteczną metodą.
Jest nią tylko i wyłącznie DZIAŁANIE.

28

Odp: nic juz nie rozumiem...
Rica.R napisał/a:

Jaka podobna sytuacja. Do dzisiaj mysle (a juz jestesmy 3 lata po rozwodzie), ze on zaluje wszystkiego, i wroci do mnie, ze teskni za mna i tylko wszystko robi zeby mnie wkurzyc, ale tak naprawde tylko mnie kocha i tak wroci do mnie...
hosia, tez tak masz, ale to niestety tylko w nasze marzenia. On zdradza i robi to z perfidia i tylko Ciebie maltretuje psychicznie. Nic nie zrobi. Bedzie dalej spal na podlodze w pokoju dziecka i udawal poszkodowanego. Czeka tylko na Twoj ruch.

To jest fikcja on już o tobie zapomniał niepotrzebnie się żołądkujesz.

29

Odp: nic juz nie rozumiem...

Zapomnij o nim zajmij się dziećmi karierą w ogóle na kilka lat odpocznij od facetów aż w końcu z biegiem losu trafisz na kogoś kto cię pokocha, zobaczysz, to samo przyjdzie smile

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nic juz nie rozumiem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026