Witam wszystkich..
dzisiaj oddalam pierscionek narzeczonemu to chyba juz mowi samo za siebie ze nie chce z nim juz byc..
myslalam o rozstaniu juz jakis dluzszy czas.. zaczynalam dostrzegac co tak naprawde nas laczy a inaczej mowiac ile rzeczy nas rozni.. jestesmy w zwiazku prawie 6lat i przezylismy tyle wspanialych wspolnych chwil ze wiadmo nie da sie tego wszystkiego zapomniec wymazac z pamieci i chyba glownie to mnie trzyma przy nim i tez to ze boje sie samotnosci chyba i ze sobie nie poradze bez niego.. ze bd mnie meczyl zebysmy sobie dali jeszcze jedna szanse itd.. tylko juz bylo wiele sytuacji takich a ja i tak pozniej ulegalam i z biegam czasu wydaje mi sie ze zle zrobilam..
tak naprawde chyba sie juz dusze w tym zwiazku denerwuje mnie to jak oddycha nawet czasami i wiele inny rzeczy ... nie chce sie z nim kochac..
chyba tez nas bardzo duzo rozni.. teraz dopiero zaczelam to dostrzegac.. ja jestem rozrywkowa osoba lubie przebywac w towarzystwie lubie imprezowac.. wazny tez dla mnie jest wyglad co ostatnimi czasy zaczelo mu bardzo przeszkadzac.. rozlicza mnie rowniez tez z moich pieniedzy na ktore sama ciezko pracuje.. A i jego najwieksza wada to taka ze jest chorobliwie zazdrosny o mnie.. przesadnie mnie sprawdza nie moge miec kolegow bo zaraz sobie wbija cos do glowy ze ja cos od razu z nimi robic bede albo jeszcze jakies inne rzeczy.. nie mam prawa rowniez jechac na impreze sama.. miec konta na portalu spolecznosciowym sama..
On lubi zwiedzac chodzic po gorach po starych zamkach , zabytkach a ja tego nie nawidze wrecz.. jest duuuzo rzeczy ktore nas.. wiele osob mi tez juz dawno powtarzalo zebym sie nad tym wszystkim zastanowila zacytuje przykladowe slowa "bo jak on juz teraz takie cos odwala to co bd pozniej na starosc , jak wezmiecie slub, zastanow sie dobrze" ja wiem to jest moje zycie i ja najlepiej powinnam wiedziec co jest dla mnie najlepsze.. ale w tym naprawde potrzebuje porady, zdania innych osob.. nie wiem czy ratowac to wszystko czy jednak dac sobie czasu zeby pobyc samemu.. wspomne tez ze mam 22 lata i nigdy nie mialam innego partnera... nie wiem rowniez tez czy dam sobie rade sama po tylu latach zwiazku..