netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

o co chodzi??

12 odpowiedzi3 000 wyświetleńzałożony przez niewiem1104, 17.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: o co chodzi??

Dzień Dobry wszystkim,

Kieruję swoje pytanie głównie do mężczyzn, bo swój babski ogląd sprawy znam, stworzyłam miliard scenariuszy w głowie i powiedziałam sobie basta.

Po swoim pierwszym związku, który trwał kilka lat, lizałam rany przez rok. I nagle BUM! 4 miesiące temu poznałam fajnego człowieka. No cud, miód, maliny, istna bajka. Starał się tak jak nikt nigdy dotąd tego nie robił. Pomyślałam, że jednak może los się odwrócił i trafiłam na fajnego faceta, który wie czego kobieta potrzebuje, co należy jej dać.
Poznaliśmy swoich znajomych, ja poznałam część jego rodziny. Później wspólny wyjazd, super i nagle...klapa

Postanowił kupić mieszkanie. Odkąd taka decyzja w nim zakiełkowała - ja zniknęłam. W ciągu miesiąca widzieliśmy się dwa razy z kilkugodzinnych rozmów i miliona wiadomości zaczęłam dostawać jeden telefon dziennie. Taki zdawkowy i głównie o tym jak to nie ma dużo na głowie, jak wielu spraw nie musi załatwić, jak jest mu ciężko itp. W ostatni weekend pierwszy raz kompletna cisza. Zadzwoniłam i powiedziałam, że chciałabym porozmawiać. Co usłyszałam? Że teraz kompletnie nie da rady porozmawiać poważnie, bo ma za dużo na głowie z czym sobie nie radzi. Zostawię bez komentarza. Milczy do dzisiaj.

W ten sposób z faceta, który zachowywał się tak cudnie, nasza znajomość zakończyła się milczeniem z jego strony.
Z jednej strony, nie jestem na tyle naiwna, żeby nie wiedzieć co to znaczy - ma mnie głęboko w poważaniu. Ale jeden ze znajomych zasiał we mnie ziarno niepewności. Mężczyźni podobno czasem tak mają. Pojawia się problem, zamykają się w sobie, a od swojej kobiety potrzebują wsparcia, bo pretensje sprawiają, że wycofują się jeszcze bardziej.

Dlatego zgłupiałam, nie wiem co mam zrobić. Nie mam problemów z zakończeniem tego, chociaż w jakiś sposób jest mi szkoda.
Czy powinnam znowu zadzwonić, na spokojnie zapytać o co chodzi? Czy właśnie kompletnie zniknąć? Wiem, że lepsze dla mnie jest zakończenie, niż niepewność.


Dzięki za odpowiedzi

2

Odp: o co chodzi??

Witaj.
Co prawda nie jestem facetem, ale byłam w bardzo, ale to bardzo podobnej sytuacji. Również bylo pięknie dopóki nie zaczął mieć od groma spraw na głowie. Miałam zrobić tak jak Ty mniej więcej wspomniałaś - skoro on nie chce to ja o nim postaram się zapomnieć i będzie z głowy. Ale coś mnie tknęło, żeby jednak zadzwonić, zapytać co się dzieje. Odpowiedział mi w końcu o wszystkich swoich zmartwieniach, całkowicie się wygadał, ale nie chciał mojej pomocy prócz tego, żebym przy nim była. Ułożyło się. Co prawda po dłuższym czasie nam nie wyszło, ale to juz z całkiem innego powodu. Dlatego moja rada jest taka: Zadzwoń do niego ten jeden raz i powiedz, że się martwisz o niego, o was i chciałabyś go wesprzeć jeśli ma jakiś problem. Jeżeli on to oleje i nie będzie chciał za dużo mówić, to również daj sobie spokój. Jak zobaczy, że się nie odzywasz to może coś go tknie, a jak po jakimś czasie nie wykaże swojego zainteresowania - zapomnij o nim, bo widocznie powód jego oddalenia był jeszcze inny.
Pozdrawiam.

3

Odp: o co chodzi??

Shanarin dziękuję za odpowiedź smile

Zastanawiam się czy nie zrobię sobie krzywdy takim przeciąganiem tematu.

Z jednej strony, wszystko wydaje się jasne - facetowi nie zależy, z drugiej może po prostu faktycznie coś się dzieje w jego głowie i taką natarczywą rozmową doleję oliwy do ognia? I zamiast wsparcia, którego potrzebuje dostanie ode mnie (w jego odczuciu) pretensje. Kompletnie nie wiem jak się zachować w takiej sytuacji...

4

Odp: o co chodzi??

Nie ma za co przecież. smile
Krzywdę robi on Tobie tym, że Ciebie tak olewa zamiast powiedzieć wprost co jest na rzeczy. Nie przeciągaj tego zbyt długo! Już teraz zapytaj go w taki sposób jak pisałam wyżej i sprawdź jak będzie reagował. Jeśli niezbyt pozytywnie i dalej będzie bolało, odetnij się od niego. Nie ma sensu tracić cennego czasu na kogoś, kto nie poświęca go Tobie...

5 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-17 16:56:09)

Odp: o co chodzi??
niewiem1104 napisał/a:

...W ciągu miesiąca widzieliśmy się dwa razy z kilkugodzinnych rozmów i miliona wiadomości zaczęłam dostawać jeden telefon dziennie. Taki zdawkowy i głównie o tym jak to nie ma dużo na głowie...kompletna cisza. Zadzwoniłam...Co usłyszałam? Że ...ma za dużo na głowie... Milczy do dzisiaj....Mężczyźni podobno czasem tak mają. Pojawia się problem, zamykają się w sobie...

Odpowiem Ci jako facet smile
I owszem, zazwyczaj "męska" psychika nakazuje ...zaszycie sie w swojej jaskini by samemu zmierzyć się z problemami... Ale... Z tego, co opisałaś niekoniecznie tak jest w tym przypadku. Wygląda mi tu bardziej na naciągane wytłumaczenie czegoś, o czym ten facet nie chce z jakichś względów powiedzieć... Może.
Może być też i tak, że nalezy do gatunku tych, co każdy problem staje się prawdziwa katastrofą i przeżywają, przeżywają, przeżywają... Miast normalnie do sprawy podejść i traktować jako zwykłą, do jakiegoś rozwiązania - hodują w swojej głowie monstrualnych rozmiarów zagadnienie marginalizując inne dziedziny... Znam takich smile Problem z wymianą bojlera na ciepła wodę - miast być ot, zwykłą sprawą stał się tematem rozpaczy na ponad pół roku smile Jeśli taki jest ten facet - lepiej nie angażuj się w to zbytnio... Wiesz, jak jest fajnie - to każdy jest "fajny", a jak pojawiają się problemy, kłody - niektórzy popadają w histerię... I chyba z tym właśnie tu mamy do czynienia...
Owszem, może mieć jakieś tam "problemy", ale - wybacz - by przesłaniały dbanie o zaczynający się związek? By wpływały na funkcjonowanie? To jakieś dziwne... Jest też opcja, że z jakichś powodów mu się "odwidziało", ale nie potrafi tego powiedzieć, więc przeciąga sytuację, zwodzi ...licząc, że to samo "zdechnie".
Sugestia Twoich znajomych jest dobra i trafna, ale chyba nie w tym przypadku...
Na moje oko smile facet jest typem panikarza i histeryka i w obliczu byle problemu zaczyna głupieć...
Co radzę?
Znajdź z nim mimo wszystko kontakt (zadzwoń, napisz, jedź do niego) i postaw sprawę na ostrzu noża: niech powie wprost i prosto w oczy w co pogrywa... Jak dalej będzie się tłumaczył "sprawami" - odpuść... Szkoda życia i Twojej energii.

6

Odp: o co chodzi??
niewiem1104 napisał/a:

Postanowił kupić mieszkanie. Odkąd taka decyzja w nim zakiełkowała - ja zniknęłam. W ciągu miesiąca widzieliśmy się dwa razy z kilkugodzinnych rozmów i miliona wiadomości zaczęłam dostawać jeden telefon dziennie. Taki zdawkowy i głównie o tym jak to nie ma dużo na głowie, jak wielu spraw nie musi załatwić, jak jest mu ciężko itp. W ostatni weekend pierwszy raz kompletna cisza. Zadzwoniłam i powiedziałam, że chciałabym porozmawiać. Co usłyszałam? Że teraz kompletnie nie da rady porozmawiać poważnie, bo ma za dużo na głowie z czym sobie nie radzi. Zostawię bez komentarza. Milczy do dzisiaj.

Pozwolę sobie skomentować z pozycji faceta. Wszystko mu się prawdopodobnie "wali na głowę" a Ty zamiast zrozumienia i wsparcia strzelasz "focha" No to jest syndrom "księżniczki" i "bycia zawsze w centrum uwagi". Życie to sztuka kompromisu i wzajemnego wsparcia w trudnych chwilach przede wszystkim... Zdawkowe zapytanie co się dzieje - chcę porozmawiać to dla faceta tylko przekaz Twojego niezadowolenia z obecnej sytuacji bez chęci włączenia się w obecną trudną sytuację.

niewiem1104 napisał/a:

W ten sposób z faceta, który zachowywał się tak cudnie, nasza znajomość zakończyła się milczeniem z jego strony.
Z jednej strony, nie jestem na tyle naiwna, żeby nie wiedzieć co to znaczy - ma mnie głęboko w poważaniu.

"Ma Cię w głębokim poważaniu" ... czyżby ??? A do głowy Ci czasem nie przyszło, że on podjął decyzję o zakupie mieszkania bo planuje przyszłość z Tobą ? Zamiast uczestniczyć w budowaniu relacji Ty sobie stoisz z boku i jeszcze masz pretensje ... OMG!

niewiem1104 napisał/a:

Ale jeden ze znajomych zasiał we mnie ziarno niepewności. Mężczyźni podobno czasem tak mają. Pojawia się problem, zamykają się w sobie, a od swojej kobiety potrzebują wsparcia, bo pretensje sprawiają, że wycofują się jeszcze bardziej.

Dokładnie tak jest w 99% przypadków mężczyzn, którzy nie czują bezpośredniego i niewymuszonego wsparcia ze strony swoich partnerek... Znajomy ma dużo racji w tym co Ci powiedział, przemyśl to dokładnie i postaw się w sytuacji swojego faceta, może dojdziesz do konstruktywnych wniosków.

niewiem1104 napisał/a:

Nie mam problemów z zakończeniem tego, chociaż w jakiś sposób jest mi szkoda.

Kobieto czy Ty się w ogóle zaangażowałaś w ten związek ? Jak czytam Twój post to odnoszę wrażenie, że obecny partner to taka chwilowa rozrywka bez zobowiązań. Nastawienie na "brać" ale niekoniecznie cokolwiek dawać...

niewiem1104 napisał/a:

Czy powinnam znowu zadzwonić, na spokojnie zapytać o co chodzi?

Jeśli choć trochę Ci zależy na Nim to Ty wyciągaj rękę i nie zrażaj się tym, że jest tak jak jest. Po prostu bądź i wspieraj bez marudzenia ze nie dzwoni i nie ma czasu. Ty miej zawsze czas dla niego

niewiem1104 napisał/a:

Czy właśnie kompletnie zniknąć? Wiem, że lepsze dla mnie jest zakończenie, niż niepewność.

Skoro piszesz, że wiesz iż lepszym zakończeniem będzie "zniknąć" to znikaj jak najszybciej ale powiedz mu to otwarcie i wyjaśnij swoje motywy. Po co facet ma tkwić z złudzeniach że robi cos dla "Was" jak "Was" nie ma - nie było i nie będzie...

Wybacz dość "brutalny" styl ale sądzę, że tylko w ten sposób jest szansa na to żebyś poważnie zastanowiła się nad waszym związkiem.
Istnieje też szansa, że facetowi faktycznie przeszło ale jakoś mi się w to nie chce wierzyć po tym jak o Ciebie dotąd zabiegał i jak ważną osobą w jego życiu byłaś/jesteś. Facet nie kupuje mieszkania ot tak bo ma kaprys i nie wie co z pieniędzmi zrobić...

7

Odp: o co chodzi??

Według mnie autorka wątku nie ma nawet pewności czy to mieszkanie jest dla ich wspólnej przyszłości. To ona się stara, ubiega o kontakt i boi się co będzie dalej ze związkiem, a to są chyba oznaki zaangażowania, czy nie? Facet milczy, odpowiada zdawkowo i bez jej inicjatywy. Albo naprawdę go te "problemy" z zakupem mieszkania przytłoczyły albo się po prostu dziewczyną znudził i naprawdę stara się oddalać. Dlatego właśnie najlepszym rozwiązaniem będzie wyciągnięcie pomocnej dłoni i upewnienie się czy jego uczucie względem niej jeszcze płonie, czy już gaśnie/całkowicie zgasło i próbuje jakoś dać do zrozumienia uciekając.
Wracając jeszcze do tego zakupu mieszkania...jeżeli chciałby z nią je dzielić, to nie chciałby nawet jakichkolwiek opinii, porad od ukochanej? Wyżalić się i prosić o chociaż odrobinę czułości, pokazywać, że jest zadowolony, że ją ma i niedługo mogliby mieszkać razem...?

8

Odp: o co chodzi??

Dzięki chłopaki za odpowiedź :)

Skrajne, ale też dają pewne spojrzenie.

Czemu się waham? Przeszłam swoje, w poprzednim związku dałam sobie nieźle nasrać do duszy. Postanowiłam być ostrożniejsza i nie bagatelizować żadnego sygnału ostrzegawczego. Ja-dawna sprzed roku zrobiłabym teraz wszystko, żeby porozmawiać, pomóc jemu i nam. Teraz? Nie chcę robić nic jeżeli ktoś mi się wycofuje. Jestem kobietą, nie wiem jak funkcjonujecie, jak myślicie. Jeśli kobieta się wycofuje to zazwyczaj kończy w głowie związek. Stąd moja obawa, że tutaj może być tak samo.

Nie jestem księżniczką, nigdy w życiu nie pozwolę, żeby jedna strona budowała związek - czy to mam być ja, czy mężczyzna. Chcę mieć w nim taki sam udział jak druga strona. Gdybym miała pewność, że jego wycofanie się, jest związane ze sprawami na głowie a nie odsuwaniem się ode mnie zrobiłabym wszystko, żeby mu pomóc.

Nie zrozumcie mnie źle, ale nie chcę przekroczyć własnej granicy naiwności i narzucać się komuś kto wcale mnie nie chce.

Tak, wiem, że nie powinnam mówić, że chcę porozmawiać. Mój błąd. Ale pomyślałam, że to jedyna słuszna droga.

Nie jestem osobą, która strzela fochy - nie zrobiłam tego nigdy. Chciałam porozmawiać tak, żeby nie odczuwał tego jako pretensji (tak naprawdę nie mam do nich prawa - jego czas, może nim gospodarować jak chce). Chciałam się zapytać - o co chodzi? Że zauważyłam jego zmianę zachowania, nie wiem czym jest spowodowana.

Prawdopodobnie i tak tę rozmowę przeprowadzę. Jeśli to jest w jego głowie koniec - fajnie będzie jeżeli sobie to powiemy, a nie rozstaniemy się milczeniem.
Próbuję poznać męską psychikę, ale my kobiety jesteśmy bombardowane sprzecznymi informacjami typu - "daj mu zatęsknić" versus "pokaż, że ma w Tobie wsparcie",
itd itd.

9

Odp: o co chodzi??
niewiem1104 napisał/a:

...Próbuję poznać męską psychikę, ale my kobiety jesteśmy bombardowane sprzecznymi informacjami typu - "daj mu zatęsknić" versus "pokaż, że ma w Tobie wsparcie",
itd itd.

Co niektórzy z nas, próbujący poznać Waszą, Drogie Panie psychikę nadal  starają się tego dokonać - obleczeni w biały fartuch z długimi rękawami, uślinieni z bezrozumnym uśmiechem błąkają się po salach z miękkimi ścianami  lol

10

Odp: o co chodzi??

niewiem1104
moja rada to taka abyś z uwagą aczkolwiek nie bezkrytycznie czytała posty facetów. Kobiety w większości przypadków, nie powiedzą Ci jak funkcjonują faceci. Masz dwa różne podejścia do Twojego dylematu ze strony 2 facetów... Ja osobiście nie popieram stanowiska "kosmiczny nick" Nie daj się zbywać, porozmawiaj i w sposób delikatny i dyplomatyczny poznaj sedno obecnego problemu. Gdybanie, że "on taki i owaki i mu się pewnie odwidziało" to wróżenie z fusów. Masz już pewne życiowe przejścia jak sama piszesz ale nie popadaj w skrajności. Byłaś naiwna i ufna i "narobiono Ci w duszę" OK wyciągnęłaś wnioski i umiesz identyfikować niepokojące sygnały. Natomiast kompletny zwrot o 180% na bycie jak emocjonalny "iceberg" to według mnie nie tędy droga... Powodzenia w odkryciu w czym problem wink

11

Odp: o co chodzi??

Dziękuję  Wam bardzo!
Pewnie dzisiaj się zbiorę i zadzwonię. Po prostu boję  się, że tylko pogorszę tym sprawę. I uzna, że zamiast wsparcia dokładam  mu do głowy  kolejny problem. Dwa - tyle się  mówi o tym, żeby  w takich sytuacjach nie inicjować kontaktu bo mężczyźni  przecież są  zdobywcami...i jak kobieta ucieka jeszcze bardziej gonią.
z drugiej strony to mnie tak męczy, widzę  po sobie, że wpadam w takie scenariusze w głowie i domysły, że oszaleć można...

12

Odp: o co chodzi??
niewiem1104 napisał/a:

zadzwonię...boję  się, że tylko pogorszę tym sprawę. I uzna, że zamiast wsparcia dokładam  mu do głowy  kolejny problem

Pogorszyć to juz chyba nie dasz rady smile
Jeśli ten facet jest w typie jaki zasugerowałem uprzednio, czyli "wszystko jest problemem", to fakt, staniesz się (o ile jeszcze nie jesteś) kolejnym - dla niego - kłopotem. W sumie co to za facet, dla którego taka znajomość staje się ciężarem, czy czymś ...odsuwanym w obliczu przejściowych niepowodzeń czy spraw? A jeśli - zgodnie z Mamuta twierdzeniem - on rzeczywiście "schował sie do swojej jaskini", to musi mieć tą "jaskinię" strasznie ...przepastną i chyba nazbyt głęboką big_smile
Też mam swoją prywatną, ale czegoś takiego, jak tu opisujesz nie stosowałem - trochę na innych zasadach ta cała "jaskinia" działa...
Nadal więc obstaję nad dwoma wyjaśnieniami, z których pierwsze jest - moim zdaniem - prawdopodobne:
1. Facet jest typem panikarza i histeryka - byle problem go przerasta i tak absorbuje, że traci poczucie rzeczywistości.
2. Facet ...jednak nie jest zainteresowany znajomością i znalazł "usprawiedliwienie" dla swojego wycofania się...

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026