A wiec, Witam Was wszystkich
jestem tu Nowa , problemy jakie istnieja w Moim zyciu zmusily mnie do tego abym zalozyla konto i w koncu zaczela myslec racjonalnie.
A mianowicie. Zaczne od poczatku. Rok temu bylam z chlopakiem (Krystianem) 10 miesiecy, jednak czesto mnie oklamywal i zerwalismy ze soba. Minal rok, nie potrafilam o Nim zapomniec. Byko mi ciezko wiec postanowilam odbudowac zwiazek. Wrocilismy do siebie. Jestesmy teraz razek 5 miesiecy. Ale w naszym zwiazku istnieje bardzo CHORA ZAZDROSC. Mam juz tego dosc. Nie wytrzymuje tego psychicznie.. Jestem dziewczyna ktora lubi usiasc, pogadac, posmac sie, a jego to bardzo boli.
Mialam duzo znajomych, teraz juz nie mam zadnych. Nie moge z Nikim pisac, rozmawiac, spotykac sie. Mowie tu o kolezankach, bo nie wspomne o chlopakach.
Nie jezdzimy nigdzie, bo jest zazdrosny. Pojedziemy raz na jakis czas do kina i to jeszcze wieczorem , zeby nic mnie nie widzial, nikt na mnie nie patrzyl. Na imprezie nie bylismy ani razu, bo przeciez beda sie na mnie patrzec. Bluzek z odslonietym lekko dekoltem tez nosic nie moge, bo beda tam zagladac. I najgorsza kwestia ti jest makijaz. Nie moge sie malowac, bo On nie lubi kiedy dziewczyna jest wymalowana, ale wiem ze robi to specjalnie, zeby tylko nikt nie zwrocil na mnie uwagi. Wlosy zwiazane tez musze miec, bo mam byc skromna dziewczyna. Chcialabym z nim gdzies jechac, ale kiedy proponuje to On na to, ze On juz sie wyszalal, ze nie chce imprez i ze jak mnie tak bardzo ciagnie to mam robic sobie co chce, ale wtedy to jest koniec. Co dziennie pyta czy ktos pisal, a mam nowa karte w telefonie, bo sam mi numer zmienil. Nie mam zadnych kont w internecie , zadnych Facebookow, no niczego.
Nie powiem,jest bardzo kochany, ale mam po prostu wszystkiego dosc. Przeciez janie moge nic, o wszystko mnie posadza. Zawsze jest na mnie s nigdy nie widzy w sobie winy. Kocham Go bardzo, naprawde. Jest calym Moim Swiatem i nie pootrafie od niego odejsc. Jest ciezko, lecz wiem ze bez niego nie dalabym rady. On mi nie ufa, a tak naprawde nigdy nie mial do tego podstaw. Zawsze robilam to co chcial. Zawsze latalam za nim jak pies, a On mial to gdzies. Jest czlowiekiem ktory naprawde potrafi pokazac jak ma wszystko w dupie. Boli mnie to. Bo nie potrafie juz sama walczyc o ten zwiazek. Nazywa mnie swoja Ksiezniczka, mowi jak bardzo mnie kocha, ale to nie wystarcza. Nie potrzebuje innego chlopaka. Mam Go i nie chce Go skrzywdzic. Nie rozumiem jego zachowania. Co mam robic? POMOCY !
Podobne tematy
O Matko..
Idź z nim do psychologa a jak nie to zerwij z nim.
Chcesz tak spędzić całe życie? Czy związek to więzienie? Związek ma Ci dawać radość i szczęście.. On jakby mógł to by Cię zamknął w piwnicy, żebyś była tylko dla niego.
Ja bym nie wytrzymał w takiej relacji, nieważne jak cudowna by ta dziewczyna była. Nie czujesz się jakbyś żyła w klatce? Nie pociągniesz tak długo.
Pytalam czy pojdziemy razem do psychologa. Lecz mnie wysmial. Bylo wiele rozmow na ten temat. Dlaczego tak jest i tak dalej. Po porstu zawsze tlumaczy ze tak bardzo mnie kocha ze nie moze mnie stracic. Przeciez nigdy Go nie zawiodlam. Nigdy Go nie skrzywdzilam. Jednak najbsrdziej boli fakt, ze zawsze jest moja wina. On nigdy nie ma winy, zawsze zrobi tak ze ja Go przepraszam, ze ja wyciagam pierwsza reke.
Wiadomo , czasami nerwy puszczaja i powie sie co nie co i wtedy zrozumie cos.. Ale niestety tylko na jakis czas bo potem znowu to wraca.
Nie wiem czy to przez to, ze zanim byl ze mna ten rok temu, to mial dziewczyne ktora Go zdradzala i nie potrafi nikomu zaufac?
Nie wiem juz dlaczego tak jest.
Jest jeszcze wiele roznych rzeczy ktorych nie moge ale po prostu , szczerze to samej mi jest glupio ze pozwolilam na takie traktowanie.
powiem tak..żyje z podobnym problemem,mój facet też niema za grosz zaufania do mnie..tez jest po przejściach bo jest po rozwodzie,po 10latach dowiedział sie ze dziecko nie jest jego..ale ja powiedzialam mu jedno-nie mierzy się ludzi jedna miara,jesli nie odsuniesz przeszlosci na bok nigdy nie bedziesz umial zaufac i stworzyć normalnego zwiazku..jestesmy ponad rok razem..jestem z nim w ciazy ale to nie zmienia faktu jego zachowania..przez jego chore sytuacje zaczynam mieć juz dość.. jedno jest pewne,jeśli nie ma podstaw do tego żeby tak myśleć i robić nie pozwalaj na to..ja zdecydowałam,dałam mu 7 miesięcy na zmiane,jeśli do urodzenia dziecka się nie zmieni to koniec..nie daj się i ty,rozumiem że go kochasz ale to chory zwiazek.człowiek czuje sie jak w pułapce,ciagle sprawdzany prawie że śledzony..postaw mu ultimatum,wytłumacz że kkochasz go ale nie będziesz w stanie tak żyć dalej.chcesz normalnego zycia a nie izolacji od ludzi zeby nie był zazdrosny..mamy 21wiek jest równouprawnienie,masz prawo decydować o sobie,swoim wyglądzie,ubiorze i doborze znajomych..jeśli nie zmienisz tego to później będzie tylko gorzej..nie będziesz miała w tym związku nic do powiedzenia..masz prawo do normalnego zycia..nie poddawaj się z powodu uczuć,myśl głową..spójrz na inne które też tak się poddały,faceci ich tłuka a one po latach juz nawet mówia że to ich wina bo tak im głowy zryli..psychika jest krucha po czasie facet moze doprowadzić do wszystkiego.. wybierz miłosć ale i własne szczęście bo co ci ze zwiazku i twojej miłości jak w końcu uznasz ze nie jesteś szczęśliwa.. wóz albo przewóz..albo się zmieni albo zostaw go puki czas,szkoda twojego życia i młodych lat..on nie widzi w sobie problemu więc zawsze ty będziesz winna to typowy przykład faceta który chce pokazać kto tu rządzi..wiesz jak to się konczy..
/.../przez jego chore sytuacje zaczynam mieć juz dość.. /.../
Moja żona "konsultowała" ze mną "przypadek" swojej koleżanki, której mąż regularnie przeglądał brudne majtki z kosza na pranie w łazience, szukając na nich dowodów niewierności, czyli plam. Czasem "znajdował".
To chyba mniej więcej tak się kończy...
witaj Nowa. ja żyję w podobnym związku od 18 lat. Moja rada jest jedna,NIE MARNUJ SOBIE ŻYCIA DZIEWCZYNO. Jak teraz o tym myslę, to nie mogę uwierzyć,że byłam tak naiwna. Od początku były w naszym związku podobne zachwiania. Myslałam, że to minie, że jakoś się dotrzemy.Bywały chwile, kiedy było naprawdę fajnie, cudownie.......ale pytanie czy dla tych paru chwil warto poświęcić całe życie.Ciągły strach, niepewność w jakim będzie dzisiaj humorze, bo może nie tak popatrzę, nie tak odpowiem a może zdenerwuje się na kogoś i to mi się oberwie.Gdyby nie było dzieci chyba bym się nie wahała, ale dla nich staram sie siedzieć cicho i udawać,że wszystko jest ok.Moje życie to wielki ból, strach i niepewność. Uwierz,że jeżeli na początku jest kiepsko to potem będzie jeszcze gorzej. Nie popełnij mojego błędu.
Ja nie potrafie Go zostawic, bo to jest zbyt trudne. Bylo mi bardzo ciezko , kiedy rozstalismy sie rok temu. Kocham Go bardzo jednak boli mnie ti ci robie. Zawsze jest na mnie. Zawsze jest Moja wina. I zawsze jest tak ze On mowi, ze nie doceniam tego co On dla mnie robi. I pozniej dziwi mi sie ze ja mowie, ze On mnie nie szanuje. Nie wiem juz co mam robic. Nie chce tak zyc, bo zawsze ja musze ustapic. A jestem taka osoba , ze nie lubie kiedy osoba ktora jest mi bardzo wazna cierpi, wiec Go przepraszam. On sie nigdy nie odezwie. Zawsze ja wyciagam pierwsza reke.. Boje sie , ze jesli zostawie Go, to naprawde sobie nie poradze.
Przeciez ja czuje ze jest cos ze mna nie tak. Kiedy ma do mnie problem ja od razu placze a nigdy tego nie bylo.
Witam, ciężki temat zazdorść w związku, sama tez przez t przeszłam i wiem jedno taki związek nie ma przyszłości. Rozumiem ćie bo sama po 7 latch zakończy lam związek, cięzko mi było myślałam o nim , próbowałam wrócić...może ma cos na sumieniu sam skoro ciebie tak pilnuje? to często tak bywa ze mierzy się wszystkich swoją miarą. Przydałab się jakaś terapia a jak nie niestety rozstanie.
skoro stwierdzasz ze nie zostawisz go,nie potrafisz tego zrobić to jedyne co ci zostaje to stulić uszy i słuchać pana..z miesiąca na miesiąc będzie znajdował nowe sytuacje w których ty będziesz winna czy tak będzie czy nie..w koncu wyciagnie ręke na ciebie i skonczy się jak w większości przypadków..mówisz-boje sie ze sobie nie poradze..nic oprócz uczucia was nie trzyma..teraz zastanów się czy warto dla tej''miłości'' tak cierpieć i dać sobą pomiatać..bo tak jest,on nie szanuje ciebie a najlepsze że nie widzi w tym problemu..sprawa jest prosta albo będziesz stanowcza i postawisz mu swoje ultimatum-zmieniasz się albo koniec...jeśli Cię kocha zmieni się..jeśli tego nie zrobi to albo za mało mu zależy albo nie wierzył że odejdziesz..twoje zycie zależy od ciebie..nikt z nas go nie zmieni..albo spróbujesz sama wpłynąć na niego albo niema sensu się męczyc..bo będziesz jego księżniczką ale zamknietą na klucz żeby nikt sie do ciebie nie dostał..ludzie z takim problemem jak on mają moim zdaniem coś nie tak z głową za bardzo a to w zalezności od tego jak bardzo może róznie się skonczyć..słyszałaś o polaku który z zazdrości zamordował własną córke i zone?? całkiem niedawno..właśnie to im się robi z psychiką..
Witaj!
Krótko i na temat-zgadzam się w 100% z niną a obarczanie ciebie winą to typowe dla toksycznego związku.
Jego zazdrość to już choroba.Dokąd zmierza ten związek????
Wpakujesz się dziewczyno w końcu w chore małżeństwo i będziesz wiele lat nieszczęśliwa.Po latach jak Bóg da zrozumiesz,ale wtedy możesz już zostać sama z dzieckiem na przykład oraz bagażem złych doświadczeń,które odbiją się na następnym ewentualnym związku.
Dzis mam zamiar przeprowadzic z Nim rozmowe. Boje sie tego. Bo wiem, ze jezli bede mu kazala wybierac albo On sie zmieni albo moze sobie odejsc to powie ze On do zmieniania nic nie ma i ze mu w swojej osobie nic nie przeszkadza. Za kazdym razem mowi ze to ja musze cos zmienic.
Ze to ja musze byc milsza, pokazac ze mi zalezy. A przeciez robie to caly czas..
On uwaza zse jest idealny. Ze nic nie mozna mu zarzucic. Nie wiem jak do Niego dotrzec.
Caly czas mi mowi/pisze , ze coraz bardziej uwaza ze Go zdradze albo oklamie i ze z nerwow nawet jesc nie moze.
Moglabym mu tlumaczyc caly czas ze nigdy tego nie zrobie.. Nie zrobilam i nie zrobie , ale dla Niego to i tak jest malo i mu to nie wytarcza. Naprawde nie wiem juz co mam robic. Najbardziej boli mnie to , ze chce gdzies z Nim isc, pokazac sie, a On nie chce. Uwaza ze jak brakuje mi imprez to mam Gozostawic , bo On nie zyczy obie zebym jezdzila na imprezy. A przeciez nie chce sama tylko z Nim.
Druga kwestia. Jak wrocilismy do siebie przestalam palic, to specjalnie mi mowi jak sie denerwuje , ze mam sobie zapalic..
Przeciez powinien mnie wspierac a nie obwiniac o wszystko.
On mi nawet odchudzac sie nie pozwala.. to znaczy zejsc z wagi. Powiedzial ze bedzie mnie warzyl jak bedziemy sie widywac. Bo On chce zebym byla taka jaka jestem. ;o
Ja sie nie czuje dobrze, tak jak wygladam, jestek troszke przy sobie, przez to ze kiedy przyhezdza przywozi jakies slodycze i o.
Naprawde, jestem zaklopotana.
Typowy toksyczny zwiazek z bluszczem. Niestety nic nie zmienisz. Rozmowy tu nic nie dadza bo on nie widzi problemu. Masz do wyboru dwie drogi: odejsc albo podporzadkowac sie w pelni Panu i znosic jego obsesje. Decyzja nalezy do Ciebie.
Dziewczyno,on Cie nie kocha .On uwaźa źe jesteś jego własnością.Sprowadza Cię do roli kobiet która z czasem zapomni jak się nazywa .On się juź wyszalał i szalał ile wlezie skoro tworzy tzw projekcje twoich szaleństw ze zmajomymi.
Wierz mi ,lepiej jest zerwać teraz ten chory związek niź później kiedy na świecie pojawią sie dzieci.